Ten całkowicie orzeźwiający „Orfeo i Eurydyka” jest zarówno mityczny, jak i nowoczesny

Artyści operowi na dużej scenie

Orfeo ze swoją gitarą.Ken Howard / Z Operą

„No cóż, czy to nie było po prostu zachwycające?” – rzadko jest odpowiedzią na typowo tragiczną opowieść o Orfeuszu i Eurydyce. Zwykle jest to smutna piosenka, ale wydaje się, że nie możemy przestać jej śpiewać, od Hadesu do Hadestown. Ale w tym sezonie wznowienie produkcji Marka Morrisa z 2007 roku Orfeo i Eurydyka odwraca zwyczajną minę, biorąc szybki wynik Glucka i zamieniając go w coś całkowicie odświeżającego.

W jednym z odcinków Mad Men (kolejnego doskonałego dzieła sztuki z 2007 roku) Roger Sterling mówi, że pragnienie tragedii ze szczęśliwym zakończeniem jest cechą szczególnie amerykańską. Glucka Orfeo i Eurydyka może być dobrym kandydatem na amerykańskiego ulubieńca, biorąc pod uwagę, że dokładnie o to chodzi. Zaczynamy od pogrzebu, a kończymy na czymś w rodzaju ślubu: celebracji miłości. Orfeusz traci dziewczynę, odzyskuje ją, znowu traci i (w tej wersji) odzyskuje. Nawet najsmutniejsze chwile są stonowane. Eurydyka, zamiast wędrować po jałowych mgłach podziemi, zostaje odnaleziona w Elizjum wśród bohaterów. Trudno nie pomyśleć, że nie byłoby tak źle, gdyby tam została, zamiast wracać do krainy żywych.

czy Swarovski jest marką luksusową
Wykonawca operowy w spodniach khaki, różowej koszuli i małych pierzastych skrzydełkach

Elena Villalón jako AmoreKen Howard / Z Operą

Produkcja Marka Morrisa jest zarówno mityczna, jak i nowoczesna, bardziej sugestywna niż konkretna w sposób, który sprawia, że ​​wydaje się ponadczasowy. Minęło prawie dwie dekady, a wciąż ma mnóstwo mocy. Nawiązuje to także do ducha panującego przed katastrofą, kiedy to reżyserzy kładli większy nacisk na maksymalne wykorzystanie sceny Met. Amore (Elena Villalón) schodzi, wznosi się, ponownie schodzi i ponownie wspina się trzydzieści metrów nad sceną; pozornie niekończące się schody schodzą z sufitu i przez podłogę, a następnie wracają do góry, a Orfeusz wspina się po schodach; scena wywodzi się z wczesnej wizji panoptycznego podziemnego świata z okularami w różnych historycznych strojach (moje ulubione: facet w wąskim garniturze z lat 60. i okrągłych okularach obok księcia Tudorów) i przekształca się w opalizującą czarną jaskinię z błyszczącymi stalaktytami dla kulminacyjnych scen, gdy bohaterowie wychodzą z piekła.

Spektakl Morrisa wyróżnia się także liberalnym wykorzystaniem tancerzy z własnego zespołu tanecznego Morrisa. Prawie zawsze są na scenie, wizualnie komentując akcję lub wcielając się w dusze podziemnego świata i dodając witalności. Jeden motyw, ruch prezentacji, który wygląda, jakby tancerze oferowali publiczności niewidzialne pudełko, powraca przez cały czas i ostatecznie zostaje przekazany śpiewakom. Ładnie oddaje ducha hojności, zdaje się symbolizować Orfeusza oferującego swą pieśń w zamian za powrót Eurydyki. Tancerze są tak doskonale wplecioni w materię opery, że trudno zapamiętać, że nie w każdym przedstawieniu Orfeo i Eurydyka integruje taniec tak przemyślanie, z takim urokiem i wigorem.

Tancerze arabeska na dużej scenie

Tancerze w „Orfeuszu i Eurydyce” Glucka.Ken Howard / Z Operą

Partytura Glucka, tutaj prowadzona przez szczypiornistę J. Davida Jacksona, zastępującego Christiana Curnyna, który wycofał się z powodu choroby, była rześka, przewiewna i energetyzująca. To triumf prostoty i satysfakcja na wzór poduszki odwróconej na chłodną stronę. Żadna liczba nie pozostaje w tyle; wszystko płynie.

Nawet kostiumy Isaaca Mizrahi (prawie) wróciły do ​​mody – w tłumie jest kilka dżinsów z niskim stanem, które będą pasować na studentkę. Orfeo wygląda trochę jak piosenkarz country, z błyszczącym paskiem do gitary i marynarką z kryształkami. Finałowy balet, w którym wszyscy wcześniej ubrani tancerze pojawiają się w odlotowych wersjach swoich poprzednich strojów, jest trochę głupi i trochę natchniony. Miłość jest wielkim olśniewaczem.

Wykonawca opery wyciąga ręce podczas śpiewania

Anthony Roth Costanzo jako OrfeuszKen Howard / Z Operą

Znak zodiaku 9 kwietnia

Większa część opery jest zarezerwowana dla samego Orfeusza, który śpiewa arię za arią, której kulminacją jest arcydzieło w tonacji durowej, Che faró senza Euridice. Tutaj kontratenor Anthony Roth Costanzo pokazał swój pełny, łagodny głos i zręczne wyczucie sztuki, a ozdoby osiągnęły poruszający efekt, kończąc znakomity występ pełen uczuć i ciepła. Brzmiał wspaniale przez cały wieczór, ale Che faró stanowił idealne połączenie emocjonalnej bezpośredniości i prostej, ugruntowanej techniki; Ostatni temat został zaśpiewany z cichą dewastacją, piękniejszą, bo wciąż brzmiącą łatwo.

znak słońca 21 lipca

Reszta małej obsady głównej również doznała nokautu. Sopranistka Elena Villalón zadebiutowała wczoraj wieczorem w roli Amore, ubrana w różową koszulkę polo, spodnie khaki i małe skrzydełka, gdy wyjaśnia Orfeuszowi warunki umowy (może nie spojrzy na nią, dopóki nie znajdą się z powrotem nad Zaświatami lub nawet wyjaśnić, co się dzieje). Villalón miał gładki, wyluzowany sopran i duże nastawienie jako ten cherubinowy oszust.

Sopranistka Ying Fang w roli Eurydyki zrobiła ogromne wrażenie w swoim stosunkowo krótkim czasie na scenie. Łatwo jest czuć się sfrustrowanym biedną Eurydyką, która z pewnością nie zna swojego mitu, choć my tak, ale w rękach Kła postać jawi się jako opanowana kobieta, która nigdzie nie pójdzie z małżonkiem, który nagle odmawia spojrzenia na nią lub cokolwiek wyjaśnij. Jej smutek i zmieszanie wydawały się całkowicie rozsądne, a sopran Kła, pełen żałości, dodał głębi tej postaci i wzbudził w niej głębokie współczucie w jej bólu.

Mężczyzna prowadzi za rękę kobietę w białej sukni

Ying Fang jako Eurydyka z Anthonym Rothem Costanzo.Ken Howard / Z Operą

Dzięki Fangowi i Costanzo ponowne spotkanie naszych bohaterów na koniec wydawało się zasłużone; ich wspólne oddanie i szacunek do samej siebie Eurydyki jasno pokazały, dlaczego Orfeusz przeciwstawił się samej śmierci, aby ją odzyskać. Ostatnia scena baletowa wywołała uśmiechy i chichoty zachwytu, zwłaszcza gdy Villalón posyłała całusy zebranym zasłonom ze swojego miejsca na ramionach czterech teraz błyszczących tancerek.

Pławiąc się w punkcikach światła odbijających się od różowej koszulki polo Love, nie mogłam temu zaprzeczyć; Chciałem, żeby zaśpiewali to jeszcze raz.

Glucka Orfeo i Eurydyka można oglądać w Metropolitan Opera do 8 czerwca.