Recenzja teatru „Woda dla słoni”: Żadnego przedstawienia nie nienawidziłem bardziej

Obsada „Wody dla słoni” jest skuteczna, ale nikt nie ma takiego zasięgu ani mocy, aby ugruntować autentyczność serialu, a partytura nie wykazuje ani krzty czułości ani klasy.Mateusza Murphy’ego

Po cierpieniach w nowym musicalu na Broadwayu Notatnik , Myślałem, że widziałem najgorsze z tego, co przyniesie sezon 2024. myliłem się. nie widziałem Woda dla słoni już. Teraz mam. Nie może być bardziej zabójczo.

Oparta na innej powieści, która przeżyła swój czas i teraz zbiera kurz na półkach bibliotek na skraju wyginięcia, ten okrojony pastisz życia w cyrku ma mnóstwo problemów z tempem, a dotarcie do niej po prawie trzech godzinach wydaje się prawie tak samo długie, powtarzalna i wyczerpująca, biorąc pod uwagę dziesięciolecia potrzebne do rozwinięcia się jej historii. Główny wątek fabularny: Podczas Wielkiego Kryzysu zagubiony, bezdomny i smutny młody człowiek polskiego pochodzenia imieniem Jacob Jankowski jest tak przygnębiony po śmierci rodziców w wypadku samochodowym, że porzuca szkołę medyczną i bez skupienia i celu uderza w tor. Kiedy jego wagon dojeżdża do końca kolejki, znajduje się na odludziu, utknął w szeregu ciężarówek jadących do kolejnego jednonocnego stoiska drugorzędnego objazdowego programu o nazwie Benzini Bros. Circus. Desperacko potrzebujący pieniędzy, nie mając dokąd pójść i nic innego do roboty, zapisuje się na jedną noc, aby napoić zwierzęta, co jest najniższą pracą w cyrku. Wykorzystując swoje drobne umiejętności potencjalnego lekarza, robi wrażenie na szefie na tyle, że awansuje na weterynarza cyrkowego i zostaje w nim na następne 40 lat.

Tak jak Notatnik, główny bohater występuje w podwójnej obsadzie w dwóch różnych przedziałach wiekowych, opowiadając swoją sagę zarówno jako starzec spoglądający wstecz na dziesięciolecia swojego życia (w tej roli zdolny weteran komedii muzycznych Gregg Edelman), jak i jako przystojna młodsza wersja Jacoba, grana przez porywającego Granta Gustina. Odtąd obserwujemy, jak rośnie, otoczony przez złośliwych ludzi, którzy wdzierają się w jego życie – w tym Augusta, zazdrosnego i brutalnego właściciela-konferansjera (kradnący scenę Paul Alexander Nolan); Marlena (Izabela McCalla), jego piękna gwiazda i żona, którą Jacob ostatecznie poślubia; paskudny klaun rzucający nożem (Joe De Paul); tragiczna pijacka impreza, której wszyscy chronią (Stan Brown); oraz parada akrobatów, żonglerów i linoskoczków, którzy dosłownie powalają się nawzajem do nieprzytomności, próbując nie zasnąć. Choreografia Jesse’ego Robba i Shany Carroll nie ma o czym pisać, ale stanowi lekką przewagę nad wywołującym ziewanie znieczuleniem Notatnik. Numery muzyczne to niewiele więcej niż energetyczne zajęcia aerobiku, wydają się wprowadzone wyłącznie w celu przedłużenia czasu trwania poza przerwą i mają wiele wspólnego z linami. Ogromna obsada pozostaje zajęta — wspina się po kijach, macha młotami, unika noży i lata w powietrzu na sznurkach Piotrusia Pana.

Jeśli to wszystko, czego potrzebujesz do rozrywki, przy cenach biletów tak zawyżonych, że mogłyby spłacić drugi kredyt hipoteczny, to możesz się cieszyć Woda dla słoni. Ale nie spodziewajcie się żadnych słoni. Z wyjątkiem jednej irytująco ogromnej papierowej kukiełki, którą manipulują lalkarze, którzy kręcą się po scenie jak manipulanci końmi w Koń Wojenny. Wszystko jest tak przesadzone i fałszywe, że trudno uwierzyć, że reżyserką jest ta sama Jessica Stone, która stworzyła czarującą, pełną wyobraźni zdobywczyni nagrody Tony Kimberly Akimbo. Tym razem przytłoczona tak dużą ilością sprzętu, nie okazuje zbytniej troski o rozwój emocjonalny, który mógłby pomóc nam lepiej zrozumieć postacie w hałaśliwym, przeludnionym Woda dla słoni. Obsada jest skuteczna, ale nikt nie ma wystarczającego zasięgu ani mocy, aby oprzeć serial na autentyczności, a ścieżka dźwiękowa nie wykazuje ani krzty delikatności ani klasy. O 11:00 będzie niezrównany horror zatytułowany You’ve Got Nothing w wykonaniu złoczyńcy serialu. Oto teksty:

Zakładasz pierścionek na palec i co otrzymujesz?

Ożenisz się szczęśliwie i będziesz miał trochę długów.

Potem po dekadzie małżeńskiego szczęścia

Przekonasz się, że to nie jest równoznaczne z naparstkiem sików.

To jest świetna piosenka? Dotrwałem do końca, ale nigdy żadnego programu nie ceniłem mniej ani nie nienawidziłem bardziej.

Woda dla słoni | 2 godziny 40 minut Jedna przerwa | Teatr Cesarski | 249 W 45. ST | Kup bilety tutaj

16 lipca znak słońca