Recenzja teatralna: „Notatnik” na Broadwayu jest płytki, nudny i powolny

Joy Woods i Ryan Vasquez jako „Średni Allie” i „Środkowy Noah” w „The Notebook” na Broadwayu.Prawa autorskie 2024 Julieta Cervantes

Notatnik | 2 godziny 20 minut Jedna przerwa. | Teatr Geralda Schoenfelda | 236 Zachód 45. Ulica | (212) 239-6200

Znak słońca 23 listopada

Dlaczego musicale na Broadwayu są nagle takie kiepskie? Powodów jest wiele, mogę śmiało założyć: geniusze umierają, pozostawiając dziurę w historii i nikt ich nie zastąpi; zespoły amatorskich hackerów są wszędzie, wypełniając luki zajmowane niegdyś przez Irvinga Berlina, Cole'a Portera, Oscara Hammersteina, Jerome'a ​​Kerna, Rodgersa i Harta, Lernera i Loewe'a oraz Comdena i Greena; biorąc pod uwagę śmieci, których słuchają na co dzień, nic dziwnego, że niedoszli autorzy piosenek nie byliby w stanie z pistoletem przy głowie napisać zapadającej w pamięć melodii lub inteligentnego tekstu; nieświadomi producenci bez gustu wydają mnóstwo pieniędzy na finansowanie projektów bez piekielnej nadziei na komercyjny sukces. Od śmierci Stephena Sondheima nikt nie napisał klasycznej partytury muzycznej charakteryzującej się oryginalnością i stylem.

Po jego cudownym i zapadającym w pamięć Światło na placu, Pokładałem duże nadzieje w Adamie Guettelu, ale w tym sezonie klapa, Dni Wina i Róż, potwierdza plotkę, że każdą chwilę na jawie spędza na myśleniu o tym, jak uniknąć porównań do swojego znamienitego dziadka, jedynego w swoim rodzaju Richarda Rodgersa. Zamiast świeżych, oryginalnych musicali dostajemy więc coraz bardziej zapadające w pamięć kopie starych filmów. Najnowsze rozczarowania to Notatnik I Woda dla słoni, para lepkich, przewidywalnych i tymczasowych wyciskaczy łez opartych na dwóch banalnych romansach wyciętych z tego samego materiału co Mosty w hrabstwie Madison które nastolatki ciągną na plażę z niklową paczką chusteczek higienicznych.

Więcej o Woda dla słoni w przyszłym tygodniu, ale najpierw Notatnik, sacharynowa fikcja Nicholasa Sparksa, która znalazła się w nieuniknionym filmie z 2004 roku, który bezwstydnie obfitował w więcej schmaltzów, opisując wydarzenia z trudnej historii Allie i Noaha, pary kochanków, którzy przetrwali niekończące się pułapki przez pięć dekad i nadal kochają się długo po tym, jak wzajemne oddanie zostało dotknięte osobistą tragedią. Film opowiada historię ich sagi oczami dwóch odrębnych wersji Allie i Noaha, którzy są w różnym wieku. Urządzenie było denerwujące, ale pamiętam, że i tak sprawiało mi przyjemność. Starsze Allie i Noah grane przez zachwycającą Genę Rowlands i czarującego Jamesa Garnera oraz młodsze Allie i Noah grane przez piękną Rachel McAdams i przystojnego nowicjusza Ryana Goslinga, zanim stał się lalką Kena, czego nie lubić?

Maryann Plunkett (po lewej), Joy Woods (w środku) i Jordan Tyson (po prawej) jako Allie w „The Notebook” na Broadwayu.Prawa autorskie 2024 Julieta Cervantes

W tej burzliwej, przepełnionej emocjami nowej produkcji na Broadwayu Allie i Noah stają się trzema parami zamiast dwóch, a za każdym razem, gdy wkraczają i wychodzą ze swojej historii, ich rasa zmienia się wraz z płcią. Stara Allie jest teraz starszą blondynką przebywającą w domu opieki cierpiącą na demencję, a stary Noah, który wygląda na starszego od niej o wiele lat, jest Black. Nie wie, czy jest woźnym, czy współpacjentem, ale nigdy nie podejrzewa, że ​​jest jej mężem od 54 lat. Skróć ich młodość do dwóch okresów i obaj Sojusznicy nagle staną się Czarni, a ich Noe – biali. Wszyscy śpiewają głośny, co nie jest tym samym co Dobry, ale bez skutku, ponieważ partytura jest tak zapadająca w pamięć, że wydaje się, że piosenki zostały wstawione wyłącznie w celu wydłużenia czasu trwania. Aby wszystko było podwójnie zagmatwane, stara Allie nie wie, kim ktoś jest, łącznie z nią samą. Sądząc po zdumionych komentarzach podsłuchanych w przerwie, publiczność również nie wiedziała. Wątpliwe jest, aby połowa widzów wiedziała, że ​​wszyscy ludzie, których oglądają, grają te same postacie.

Zanim Noah będzie mógł zrehabilitować Allie i przywrócić ją do normalności, dostaje udaru i teraz dwójce kochanków grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie ma wzmianki o parach międzyrasowych, więc niesprawiedliwe jest rozwodzenie się nad tym aspektem zamieszania, ale kiedy wszystkich sześciu Sojuszników i Noego śpiewają razem, panuje chaos. To, co na ekranie działało w ponury, rozwlekły sposób, na scenie w ogóle nie sprawdza się. Zarówno Ingrid Michaelson, która napisała nudne, powierzchowne piosenki, jak i Bekah Brunstetter, która napisała płytką, sentymentalną książkę, debiutują na Broadwayu i widać brak doświadczenia. Nigdzie nie widać tak potrzebnego elementu ostrości, który dodałby głębi kartonowym postaciom.

Obsada „Pamiętnika” na Broadwayu.Prawa autorskie 2024 Julieta Cervantes

To wielka szkoda, ponieważ Maryann Plunkett i Dorian Harewood, którzy grają Starszą Allie i Starszego Noaha, to angażujący profesjonaliści, którzy zasługują na lepszy występ. Byłem szczególnie podekscytowany widokiem Harewooda w roli głównej, która w końcu zapewniła mi sławę na Broadwayu. Kiedyś dzieliłem z nim scenę podczas jednego z gwiazdorskich występów na rzecz AIDS w Hollywood, podczas którego zaprezentowano historyczne piosenki Alana Jaya Lernera i Fredericka Loewe, a on zaśpiewał rozdzierającą serce aranżację I've Grown Accustomed to Her Face i Gigi I Never zapomniany. Myślałem, że sława, która niesprawiedliwie umykała mu w przeszłości, w końcu nadejdzie, kiedy zagrał w musicalu na Broadwayu w 1974 roku. Pani Moffat, wersja muzyczna Kukurydza jest zielona, z jedyną w swoim rodzaju Bette Davis w roli głównej. Niestety, zamknął się w podglądach.

Teraz wreszcie jest, jak zwykle znakomity, ale żałośnie odmówiono mu jakiegokolwiek zapierającego dech w piersiach numeru, który można by śmiało nazwać niezapomnianym. Taki los czeka całą obsadę, której choreografia została opracowana przez Katie Spelman i wyreżyserowana przeciętnie (znowu to nadrzędne słowo kluczowe) przez Schele Williamsa, obaj także mają swoje mokre debiuty na Broadwayu. Michael Greif, co ciekawe, wymieniony jako drugi reżyser z powodów znanych tylko producentom, wykonał dobrą robotę gdzie indziej, ale w Notatnik, wydaje się, że nie robi nic więcej, jak tylko przenosi aktorów z jednej ciemnej części pokoju do drugiej, jak meble.

Rezultatem jest płytki, nudny i całkowicie niezdecydowany Notatnik który pełza w ślimaczym tempie.

Kup bilety tutaj