
Kristen Bell wchodzi Weronika Mars , Sezon 4.YouTube/Hulu
Jeśli chodzi o oglądanie nowego sezonu niegdyś anulowanego i ukochanego programu telewizyjnego, nieustannym pytaniem jest: czy jest to wystarczająco dobre, aby zagwarantować dalsze istnienie, czy też powinno się zakończyć, gdy było już przed nami? Prawie zawsze dzieje się to drugie, ponieważ rzadko zdarza się znaleźć restart (lub ponowne spotkanie lub kontynuację), który dorównuje szumowi oryginału lub przynajmniej jest naprawdę przyjemny. Większość z nich to tandetna przynęta na nostalgię ( Pełniejszy Dom ) lub nieudane próby odtworzenia sukcesu w świecie, który jest teraz zupełnie inny ( Murphy'ego Browna ). Nikt nigdy nie czuł się potrzebny.
To jeden z większych problemów Weronika Mars , niegdyś świetna seria (pod warunkiem, że nie spojrzysz zbyt głębokie), które powoli schodziły w dół. Pierwszy sezon był fantastyczny, śledził losy nastoletniej prywatnej detektyw Veroniki (Kristen Bell), która próbowała rozwiązać sprawę morderstwa swojej najlepszej przyjaciółki, jednocześnie radząc sobie z codziennymi irytacjami bycia wyrzutkiem w szkole średniej. Szybko stał się kultowym hitem z oddaną rzeszą fanów i to właśnie ta baza fanów pomogła serialowi utrzymać się na rynku przez trzy sezony, a następnie, po latach, zebrać za pośrednictwem Kickstartera 5 milionów dolarów na film z 2015 roku. Weronika Mars to jedna z najtrwalszych serii: powstał film, ale w tym samym roku twórca Rob Thomas zaczął współtworzyć serię powieści typu spin-off, a stacja CW Seed rozpoczęła nadawanie meta-sieciowego spinoffu opartego na postaci Dicka Casablanki. A teraz, dzięki Hulu, mamy ośmioodcinkowy czwarty sezon, który jest… w porządku.
ZOBACZ TAKŻE: Ostatni sezon „Orange Is the New Black” cementuje dziedzictwo serialu
Krótko mówiąc, nowy sezon Weronika Mars nie jest okropny ale jest tak wiele zmarnowanych możliwości, okropnych zmian postaci, dziwnie wprowadzonych i nierozwiniętych fabuł, nudnej i niepotrzebnie skomplikowanej tajemnicy oraz podejścia do rasy, które w najgorszym przypadku jest obraźliwe, a w najlepszym razie wątpliwe. Prawdopodobnie jest lepszy niż dwa ostatnie sezony, ale prawdą jest również, że te sezony nie były szczególnie świetne. Sezon 4 jest daleki od bezpośredniości i uroku sezonu 1, chociaż są przynajmniej pewne jasne punkty.
Akcja rozgrywa się kilka lat po filmie. Veronica ma obecnie trzydzieści lat i mieszka ze swoim wieloletnim chłopakiem Loganem Echollsem (Jason Dohring), który służy w wojsku i często go nie ma na długie okresy czasu. Po powrocie do Neptuna pracuje u boku swojego ojca Keitha (Enrico Colantoni), który się starzeje i boryka się z poważnymi problemami zdrowotnymi (niektóre z nich pozostały po wypadku samochodowym w filmie) i zastanawia się, jak długo może pozostać w policji. biznes. Jest więcej znajomych twarzy: najlepszy przyjaciel Wallace (Percy Daggs III) pracuje teraz w Neptune High, ujmujący dupek Dick (Ryan Hansen) nadal jest Dickiem, a Weevil (Francis Capra) jest zawsze mile widziany, ale po raz kolejny zostaje obarczony słabym łukiem.
Wielka tajemnica, która kręci się przez cały sezon, dotyczy seryjnego zamachowca na Neptunie, który morduje łamaczy sprężyn. Pierwsza bomba celuje w nadmorski motel, zabijając przy tym kilka znanych osób, po czym wrzuca Veronikę (i jej ojca) w większy tajemniczy wątek, który niestety bardziej nudzi niż zachwyca. Zaczyna się intrygująco, ale to słabnie wraz z kolejnymi odcinkami – szkoda, że serial zbudowany na tajemnicach i instynktach noir stworzył kryminał, w którym, cóż, tak naprawdę nie obchodzi cię, kto to zrobił. (Przede wszystkim tęskniłem za zabawnymi, epizodycznymi tajemnicami, które wypełniały dłuższą historię w tych wczesnych sezonach).
Tajemnica przedstawia Veronice szereg nowych postaci, takich jak dostawcę pizzy z prawdziwą obsesją na punkcie zbrodni, Penna Epnera (Patton Oswalt), który ma własną grupę w stylu morderców, złą właścicielkę baru Nicole (Kirby Howell-Baptiste), która staje się potencjalnym nowy przyjaciel samotnej wilkołaki Veroniki i Alonzo (Clifton Collins Jr.), połowa duetu zabójców pracujących dla meksykańskiego kartelu. (Chociaż może im mniej się powie o nudnej i stereotypowej fabule kartelu, która ostatecznie wydaje się bezsensowna, tym lepiej.)
Znak zodiaku pierwszego stycznia
W przypadku Matty (Izabela Vidovic), nastolatki, która traci członka rodziny, jest zdecydowany odkryć jasny punkt, kto jest zamachowcem. Jest mini-Weroniką; inteligentna, nieustraszona i zdeterminowana, świetnie wpasowuje się w świat protegowanej Weroniki. Istnieje między nimi miła relacja – a także z Keithem – co pozwala Veronice zobaczyć siebie taką, jaką ją kiedyś widzieliśmy, a także podkreśla instynkty opiekuńcze Veroniki. Jeśli jest jedna osoba, którą łatwo kibicować tym razem, jest nią Matty. (Drugim, jak zawsze, jest Keith, który pozostaje ostoją serialu, mimo że jego fabuła również niestety jest nieco płaska.)
Potem jest Logan. Zawsze byłem w toksycznym związku. Podszedłem do nowego sezonu z obawą, że Veronica/Logan dobiegły końca i byłem zdumiony, że to uczucie nigdy nie zniknęło. Zapewnia ciekawe spojrzenie na ich związek i to, co się dzieje, gdy jedna osoba się zmienia – Logan pracuje nad sobą na terapii, jest bardziej introspektywny i mniej skłonny do spontanicznego zadawania ciosów – podczas gdy druga osoba jest w większości taka sama, odporna na zmiany w sobie obojgu i jej partner. We wczesnym odcinku Veronica jest sfrustrowana nowym łagodnym zachowaniem Logana i po prostu prowokuje go do przemocy; kiedy się poddaje, wynikający z tego seks jest dla niej wyraźnie lepszy niż dla niego. (Chociaż Hulu tego nie zrobił pozwalają na wiele przekleństw w serialu , Oni zrobił pozwala na znacznie bardziej rasistowskie sceny seksu niż wcześniej.) Chociaż nie podobała mi się ta konkretna scena, nadal chciałem zobaczyć, jak serial pogłębia ten konflikt, ale nigdy nie zbadał tej dynamiki tak, jak powinien. To kolejny duży problem: Weronika Mars ciągle wpada na te wciągające scenariusze, zwłaszcza jeśli chodzi o relacje międzyludzkie i chęć pozostania niezmiennym, ale potem ostrożnie się wycofuje – głównie po to, by skupić się na fabule bombowej, która znowu jest najmniej atrakcyjnym elementem serii. (Kolejna ciekawostka: tak Więc dziwnie czuć się bardziej po stronie Logana niż Veroniki!)
Weronika Mars zawsze prosperował dzięki samej Veronice. Bell wraca do swojej roli z naturalną łatwością, pełną sarkazmu, żartów i nerwowości zabarwionej dramatem dla nastolatków. Występ Bella jest kotwicą, więc to spotkanie od razu jest zachwycające, ale ostatecznie staje się rozczarowujące. Weronika Mars chce pokazać, że Veronica dorosła, wciąż trzymając się przeszłości, ale jednocześnie scenarzyści nie chcą włożyć w to pracy, aby ją zbadać. Veronica nigdy nie była idealna i to się sprawdza, ale w tym sezonie po raz pierwszy poczułam się aktywnie zirytowana – a raz czy dwa razy naprawdę zła – z powodu decyzji bohaterki.
Sposób, w jaki Veronica rozmawia z Weevilem, który jest swego rodzaju sojusznikiem, który zawsze się włącza i wyłącza, nie przypomina jej zwykłej, twardej, ochronnej natury, ale jest bardziej gówniany i rażąco obraźliwy. Tak naprawdę cały sposób, w jaki scenarzyści poradzili sobie z Weevilem (który powinien być fantastyczną postacią, a zwłaszcza z Caprą za nim) wydawał się obrzydliwy, zwłaszcza po tym, jak zrobili mu krzywdę, pomieszaną fabułą w filmie. Weronika Mars zawsze miał problem ze swoimi latynoskimi postaciami, woląc oddać głębię i osobowość białej populacji Neptuna, podczas gdy mieszkańcy Latynosów są spychani do zmęczonych stereotypów jako gangsterzy, chuligani i motocykliści o sekretnych złotych sercach. Szkoda, że sama Weronika je kupuje. Wydaje się, że w tym sezonie podwoili liczbę mikroagresji, co jest frustrujące, biorąc pod uwagę, że mieli całe 15 lat, aby stać się mądrzejsi, i jest to tak odstraszające, że waham się, czy kiedykolwiek wrócić do pierwszych trzech sezonów, aby je zobaczyć co pierwotnie odrzuciło moje nastoletnie ja.
Weronika Mars radzi sobie lepiej niż większość przywróconych do życia seriali. Ale, podobnie jak większość z nich, sprawia wrażenie samej skorupy lub skryptu dla nowicjuszy. Elementy już tam są, ale zamiast cierpliwie je składać, zamiast tego zostały wepchnięte, aby pasowały wszędzie, niezależnie od tego, jak wygląda gotowy produkt. Odcinkom brakuje tego wyraźnego blasku, który przede wszystkim uczynił nas fanami. Ale łatwiej jest skupić się na złych imprezach – należy powiedzieć, że wciąż jest pełen wspaniałych występów, wskazówek dotyczących wielkości, które pomagają posunąć sprawy do przodu, oraz małych, uroczych momentów charakterystycznych. Czasami przypomina to powrót do przytulnego domu po stresujących wakacjach, ale po kilku dniach nie możesz się doczekać ponownego wyjazdu.