Peter Berg nie może utrzymać aparatu nieruchomo, ale nadal widać, że „22. mila” to bałagan

Marka Wahlberga w Mile 22.

Marka Wahlberga Mila 22 .Filmy STX

Jeśli wziąć cały kompleks wojskowo-przemysłowy po 11 września, przeciąć go paranoją terrorystyczną z tego samego okresu, następnie wciągnąć to wszystko do nosa i spróbować podjąć szereg artystycznych decyzji, prawdopodobnie skończyłoby się na czymś w rodzaju Mila 22.

Szalony, kinetyczny i niezwykle poważny, Mila 22 to film, w którym tych kilka cennych chwil nie wysadza w powietrze i nie zabija ludzi, wrzeszcząc na ciebie jak wkurzony współpracownik bez poczucia granic. Chociaż jest kilka naprawdę ekscytujących sekwencji brutalnej przemocy – z których najlepsze powstały dzięki indonezyjskiemu mistrzowi sztuk walki Iko Uwaisowi – spędzasz je desperacko, marząc o tym, aby kamera zatrzymała się na sekundę, abyś mógł przynajmniej zobaczyć je wyraźnie. To tak, jakby reżyser Peter Berg, który po raz czwarty współpracował z gwiazdą Markiem Wahlbergiem, obawiał się, że jeśli przestanie machać kamerą jak dziecko w garażu bawiące się mieczem świetlnym-zabawką, można zauważyć, że jego film to niewiele więcej niż pomieszana masa sprzętu wojskowego i błędna brawura macho.

Tym razem Wahlberg gra Jamesa Silvę, agenta paramilitarnego należącego do elitarnej i mało poznanej grupy zadaniowej CIA, której zadaniem jest wykonywanie misji, których nie są w stanie wykonać zwykłe jednostki wojskowe. Trudno powiedzieć, jaki jest kontrakt z Silvą. Jego współpracownicy – ​​w tym Lauren Cohan i Ronda Rousey na miejscu oraz John Malkovich nadzorujący odległe operacje – twierdzą, że ma on chorobę afektywną dwubiegunową lub być może cierpi na narcystyczne zaburzenie osobowości. Prawda jest taka, że ​​może być po prostu palantem, który mówi szybciej niż osłodzony licytator i czerpie przyjemność z kreatywnych sposobów zabijania ludzi. (Jeden szczególnie zapadający w pamięć przykład dotyczy przeciągania szyi mężczyzny po odłamkach szkła rozbitej szyby samochodu).

Osobowość znaku zodiaku Byk

Kiedy Li Noor (Uwais) pojawia się w ambasadzie USA w mieście nieco przypominającym południowo-wschodnią Azję, gdzie rozgrywa się większa część filmu, trzymając zaszyfrowany dysk komputerowy będący kluczem do powstrzymania ogólnoświatowego nuklearnego holokaustu, zadaniem Silvy i jego zespół, który miał go eskortować 35 km na lotnisko w celu ekstrakcji. (Ma się wrażenie, że cała historia powstała podczas szczególnie wstrząsającej podróży do LAX.) Niestety rząd Noor z nie do końca jasnych powodów chce do tego nie dopuścić i jest gotowy zniszczyć znaczną część miasta, aby mieć pewność, że tak nie jest.


MILA 22 ★1/2
(1,5/4 gwiazdki )
Reżyseria: Piotra Berga
Napisane przez: Lea Carpenter i Graham Roland
Występujący w rolach głównych: Mark Wahlberg, Iko Uwais, Lauren Cohan, John Malkovich, Ronda Rousey i Terry Kinney
Czas trwania: 90 minut

Lil Dicky rozmowa na poduszkę

Podobnie jak przedszkolaki dostające od nauczyciela smakołyki, tak każda osoba występująca w tej historii otrzymuje jedną – i tylko jedną – cechę charakteru. Nadzorczyni Malkovicha, zwana w filmie przez agentów Matką, nosi buty Chuck Taylor. Cohan, Chodzący trup gwiazda, która wydaje się gotowa na własny film akcji, przeżywa paskudny rozwód. Sam Snow z Rousey właśnie obchodził urodziny. A Silva Wahlberga zatrzaskuje mu gumkę na nadgarstku; podobno to pozwala mu się skupić, ale tak naprawdę to po prostu kolejna rzecz, do której drgający aparat Berga może się odciąć, gdy się znudzi. (Berg powinien rozważyć sztuczkę z gumką, gdy następnym razem będzie reżyserował film.)

Pośród całej tej wściekłości i tykania, charyzmatyczne Uwais to morze spokoju. Jego półnaga scena walki, gdy jest przykuty do szpitalnego wózka, jest zdecydowanie największą atrakcją filmu.

W pewnym kluczowym momencie pod koniec postać mówi Silvie, aby pozdrowił ode mnie swoją matkę. Linia rozsławiona w szkicu SNL Andy’ego Samberga Mark Wahlberg rozmawia ze zwierzętami , to jeden z tych metamomentów, który nie tylko wyrywa Cię z filmu, ale także sprawia, że ​​zaczynasz się zastanawiać, czy cały film nie miał być satyrą. Tak naprawdę to tylko kolejny przykład zagmatwanego filmu, który pomimo całej swojej macho zawziętości i pędu do przodu tak naprawdę nie wie, dokąd zmierza.