Na początku tego miesiąca ekonomista sztuki Magnus Resch zadebiutował swoją najnowszą książką: Jak kolekcjonować sztukę , z Phaidon Press. W świecie sztuki za dużo się zakłada, a tych, którzy chcieliby w nim uczestniczyć w większym stopniu, zbyt często zniechęca obawa, że podstawowe pytania mogą sprawić, że wydadzą się głupi lub – co gorsza – biedny.
Magnus Resch, autor książki „Jak kolekcjonować sztukę”.Zdjęcie dzięki uprzejmości Magnusa Rescha
Resch napisał swoją książkę zarówno dla kolekcjonerów sztuki wchodzących na rynek po raz pierwszy, jak i dla doświadczonych kolekcjonerów, opierając się na spostrzeżeniach z różnych źródeł, takich jak kolekcjoner Andy'ego Warhola David Mugrabi, doradca artystyczny Amy Cappellazzo, galerysta Jeffrey Deitch i dyrektor generalny Christie's Guillaume Cerutti. Startracker niedawno spotkał się z Reschem, aby dowiedzieć się więcej o jego nowej książce dla kolekcjonerów dzieł sztuki i o tym, jak porusza się po targach sztuki.
Dlaczego chciałeś napisać tę książkę?
Moim celem było zaoferowanie wskazówek nowicjuszom wkraczającym na rynek, służąc jako ich zaufany doradca na początkowych etapach ich kolekcjonowania. Chcę pomóc im kupić pierwszą sztukę, nie mając dużego budżetu ani nie martwiąc się, że przepłacę. A rynek sztuki potrzebuje nowych nabywców. W ciągu ostatniej dekady liczba nabywców utrzymywała się na stałym poziomie, zaledwie sześć tysięcy rocznie wydaje na sztukę ponad 100 000 dolarów – a wszystko to pomimo podwojenia się globalnej liczby milionerów i rekordowej frekwencji na wydarzeniach artystycznych. Uwypukla to problem konwersji, polegający na tym, że nowo zamożni ludzie nie przechodzą płynnie w nabywców dzieł sztuki. Jestem przekonany, że połączenie edukacji, rozrywki i przejrzystości może sprostać temu wyzwaniu, zachęcając większą liczbę entuzjastów sztuki do bycia aktywnymi nabywcami.
Jeden z rozdziałów ma pogrubiony podtytuł: „Dlaczego większość dzieł sztuki nie jest dobrą inwestycją”. Czy możesz wyjaśnić tę ideę w kilku słowach?
Panuje błędne przekonanie, podsycane nagłówkami gazet przechwalającymi się rekordowymi cenami: że inwestowanie w sztukę gwarantuje znaczne zyski. Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna. Tylko niewielka część artystów z najwyższej półki odnotowuje znaczące zyski, podczas gdy zdecydowana większość dzieł sztuki oferuje minimalne zyski finansowe. W mojej książce staram się obalać mity, wyposażając czytelników w narzędzia umożliwiające identyfikację czołowych artystów. W ten sposób kolekcjonerzy mogą podejmować świadome decyzje i unikać przepłacania za dzieła. Co więcej, podkreślam wewnętrzną wartość sztuki wykraczającą poza jej wartość pieniężną. Dla mnie kolekcjonowanie dzieł sztuki wykracza poza zysk finansowy; chodzi o wspieranie artystów, których podziwiam i czerpanie prawdziwej przyjemności z posiadania. Ta filozofia leży u podstaw mojej książki.
Jesteś ekonomistą, więc zdaję sobie sprawę, że to nie twoja dziedzina, ale podkreślasz, że ludzie kolekcjonują z pasji. Jak znaleźć sztukę, która do nich przemawia?
Mocno wierzę, że bycie dobrze poinformowanym nabywcą dzieł sztuki zwiększa prawdopodobieństwo dokonania zakupu. Oznacza to zrozumienie zarówno ceny, jak i potencjalnej przyszłej wartości dzieła sztuki. Dlatego też opowiadam się za konsekwentnym podejściem: gdy natrafisz na egzemplarz, który wpadnie Ci w oko, zapytaj o jego cenę. Jeśli mieści się to w Twoim budżecie, rozpocznij należytą staranność od kontaktu z galernikiem i artystą oraz przejrzenia CV artysty, korzystając ze wzoru opisanego w mojej książce. Uzbrojeni w tę wiedzę kupujący mogą dokonywać zakupów, mając pełne zrozumienie idei i wartości dzieła sztuki.
ZOBACZ TAKŻE: Jak marki osobiste artystów przynoszą duże zyski
Podoba mi się szczegółowość tej książki. Zawiera nawet strategie poruszania się po targach. Jak sobie z nimi radzisz sam?
Targi sztuki mogą być przytłaczające, biorąc pod uwagę ogromną ilość wystawianej sztuki. Aby się w tym odnaleźć, ograniczam się do zwiedzania maksymalnie dwóch jarmarków dziennie. Zaczynam od głównych targów, a następnie zapuszczam się na mniejsze, wschodzące. Na targach staram się brać udział w pogadankach, które często są częścią programu i skupiają się na aktualnych tematach w świecie sztuki. Ostatniego dnia ponownie przeglądam dzieła sztuki, które mi się podobały, i potencjalnie negocjuję umowy na niesprzedane dzieła. Ponadto postrzegam targi sztuki jako nieocenioną platformę sieciową, która pozwala mi nawiązywać kontakt z galernikami, innymi kolekcjonerami i znawcami branży.
Co sądzisz o ciągłym rozprzestrzenianiu się targów sztuki? Mam wrażenie, że od dekady ludzie mówili o tym, jak bardzo mają ich dość.
Dla kolekcjonerów targi sztuki są pomocne, ponieważ oferują kompleksowe rozwiązanie umożliwiające wygodne oglądanie szerokiej gamy dzieł sztuki. Przekształciły się w kluczowe platformy dla galerii, znacząco przyczyniając się do ich rocznych przychodów, często sięgających nawet pięćdziesięciu procent. Choć uznaję znaczenie targów sztuki, oczywiste jest, że stoją one przed wyzwaniem związanym z konwersją. Co ciekawe, zakupów dokonuje mniej niż pięć procent uczestników targów sztuki. Tak więc, chociaż targi odniosły sukces w przyciąganiu ludzi, mają trudności z opracowaniem doświadczenia zakupowego, które umożliwiłoby odwiedzającym znalezienie i nabycie pożądanych dzieł sztuki.
Wiele osób postrzega rynek sztuki i świat muzeów jako całkowicie odrębne, ale Twoja książka przedstawia bardziej szczegółowe spojrzenie na to, jak są one ze sobą powiązane. Czy mógłbyś to wyjaśnić?
Związek między rynkiem sztuki a muzeami jest głęboki. Zrozumienie tej koncepcji powinno leżeć u podstaw każdej podróży kolekcjonera, ponieważ sukces artysty jest ściśle powiązany z siecią galerii i muzeów, z którymi jest on powiązany, jak pokazuje badanie, dla którego przeanalizowałem kariery 500 000 artystów. W mojej książce zamierzam zdemaskować te sieci i rzucić światło na dynamikę władzy na rynku sztuki. Zrozumienie tych danych powinno również przywrócić poczucie przyjemności podczas kupowania dzieł sztuki.
Zachęcam czytelników, aby zaufali swojemu gustowi, wdali się w wartościowe rozmowy z galeriami i artystami, aktywnie uczestniczyli w pokazach sztuki i zdecydowali się na pierwszy zakup bez obawy, że przepłacicie. Moje podstawowe przesłanie dla nowych kolekcjonerów jest proste: kupuj to, co kochasz. Traktuj sztukę nie tylko jako inwestycję finansową, ale jako sposób na inwestowanie w karierę i kreatywność artysty. Kupowanie dzieł sztuki wykracza poza transakcje pieniężne; chodzi o kultywowanie głębokiego związku z dziełem sztuki i okazywanie wsparcia szerszej społeczności artystycznej.
ZOBACZ TAKŻE: Co kupujący dzieła sztuki powinni wiedzieć o ofertach BOGO
Niniejsza książka porusza tematy zakupów online, które miały miejsce podczas pandemii Covid-19, oraz NFT. Czy myślisz, że te części rynku kiedyś wrócą?
Początkowy szum wokół NFT i sztuki cyfrowej osłabł. Jednak podstawowa technologia napędzająca NFT pozostanie. Technologia Blockchain wprowadziła innowacyjne sposoby wykorzystania zasobów cyfrowych, które mogą zrewolucjonizować rynek sztuki w sposób wcześniej niewyobrażalny. Gdy kolekcjonerzy zażądają rejestracji dzieł na blockchainie, zwiększy to przejrzystość rynku. Artyści odniosą korzyści z większej kontroli nad swoimi dziełami i możliwości zarabiania na tantiemach z odsprzedaży. Co więcej, w miarę jak technologia blockchain stanie się coraz bardziej powszechna, na rynek wejdzie więcej nabywców. Chociaż ta ewolucja może nie nastąpić z dnia na dzień, jej wpływ będzie głęboki i dalekosiężny.