Według Janet Charlton w wydaniu magazynu Star z 17 października Ricky Martin jest niezadowolony z własnego tyłka. Ten przystojniak z Portoryko jest tak przekonany o płaskości własnego tyłka, że rozpoczął rygorystyczny kurs ćwiczeń na pośladki; krążą także pogłoski, że nosi wyściełane majtki i rozważa operację. To tylko pokazuje – (gr)tyłek jest zawsze bardziej zielony.
Ale prawdziwym szokiem jest to, że oreksja Ricky'ego wydaje się być częścią poważnej epidemii: w całym mieście mężczyźni dążą do fizycznej doskonałości z obłąkaną gorliwością przypominającą pewne, o których nie wspomina się, brutalne rozdziały w historii Niemiec. Każdy facet, niezależnie od orientacji seksualnej, spieszy się z poddawaniem się bolesnym i kosztownym zabiegom – plastyce nosa, implantom piersi, zatyczkom do włosów, kwasowym peelingom – jakby miał się odbyć obowiązkowy konkurs piękności sponsorowany przez Chippendalesa.
O co w tym wszystkim chodzi, Alfie?
Badacze i psychologowie społeczni z Namby-pamby z Kalifornii, szybko obsadzając kogokolwiek w roli ofiary, proponują współczujące wyjaśnienie: mężczyźni, którzy w końcu zostali uprzedmiotowieni, są teraz narażeni na te same niepewności co kobiety. Ich samo-
szacunek (ziewanie) jest powiązany z wizerunkiem ciała. Innym czynnikiem może być urojeniowa identyfikacja z gwiazdą. Podczas mojego dogłębnego badania tego chorego i pokręconego świata odkryłem, że wielu oszalonych na punkcie procedur facetów, z którymi rozmawiałem, racjonalizowało swoje karzące się dążenie do urody, wymieniając słynne klientki, z którymi stykali się w poczekalni.
Może być prostsze wyjaśnienie: w listopadowym numerze Allure pojawił się artykuł Simona Dumenco, który sugeruje, że jeśli Twój facet wystarczająco często przechodzi obok Twojej toaletki, w końcu zacznie używać Twojego korektora (tj. kosmetyków sprzyjających znajomości). Ta teoria osmozy piękna ma sens; rozprzestrzenianie się obsesyjnych zabiegów kosmetycznych wśród lasek z pewnością wpłynie na ich facetów. Najlepszy przykład tego zjawiska można znaleźć w naszych krajowych stoiskach do makijażu. Widziałeś tych sprzedawców z brwiami Lindy Evangelisty – przez cały dzień byli otoczeni maquillage. To nieuniknione, nawet jeśli tylko z nudów, że powinny zacząć sięgać po te małe słoiczki z błyszczykiem i podkładem.
Nie wybieraj ich! To nieszkodliwe, a w każdym razie co za mały makijaż w porównaniu z bolesnym poszukiwaniem idealnego G.I. Budowa ciała Joe? Kiedy jednak ból stanie się zbyt silny, doktor Brad będzie przy Tobie i potrzyma Cię za rękę.
W tym miesiącu w społeczności męskiej urody nastąpi apokaliptyczne wydarzenie. Doktor Brad Katchen, dermatolog zajmujący się dziewczynami z „Seksu w wielkim mieście”, otwiera SkinCareLab (568 Broadway przy Prince Street, 334-1155). Ten nowy Palace de Beauté będzie oferować bezprecedensową gamę zabiegów na skórę zarówno mężczyznom, jak i kobietom. Na piętrze gabinetu dermatologicznego doktora Brada w Soho znajdzie się 3000 dodatkowych stóp kwadratowych przeznaczonych na rozwijającą się estetyczną stronę jego firmy. Eksplodująca męska klientela Brada umożliwiła tę ekspansję. Powiedział, że mężczyźni akceptują swoją próżność, od faceta z Wall Street po Helmuta Langa. Przygotowując się do otwarcia SkinCareLab w połowie listopada, najwyraźniej nie miał żadnych skrupułów, by wykorzystać ten chory i szalony narcyzm społeczny. Wiem, jak rozmawiać z klientem płci męskiej – rozumiem jego niepewność i kim jest.
Kim on do cholery jest? W głowie jest 26-letnim facetem. Któregoś dnia patrzy w lustro i nie jest zadowolony z tego, co widzi – powiedział dr Brad. Wiem, że jeśli sprawię, że będzie bliżej tego, co czuje, poczuje się lepiej ze sobą.
Nie rozumiem tego. Co jest złego w wyglądaniu jak Martha Graham i czuciu się jak Britney Spears? pytam. Doktor Brad zmienia temat: Mógłbyś zastosować botoks na czole.
Mówię doktorowi Bradowi, że nikt nie ma żadnych oczekiwań co do mojego czoła; Jestem po prostu facetem w średnim wieku. Doktor Brad się do mnie zwraca. W przypadku zabiegów botoksu istnieje kobieca i męska estetyka. Mogę podnieść krzywiznę Twoich brwi.
Teraz wzbudził moje zainteresowanie. Jak poza! Brwi Dovimy!
Brad mi przerywa. To byłoby kobiece i wyglądałabyś śmiesznie. Marlon Brando i James Dean mają niskie, proste brwi. Mogę ci to zapewnić za pomocą botoksu. Za 500 dolarów.
Czując się bardzo Carly Simon (ponieważ nie mam czasu na ból), unikam świata botoksu, zatyczek do włosów i implantów łydek, decydując się zamiast tego na maseczkę Epicuren Discovery (150 dolarów plus napiwek) wykonywaną z wielką zręcznością przez Matthew. Ten zabieg pielęgnacyjny obejmuje oczyszczanie cytrusowo-ziołowe, gorący peeling enzymatyczny i dwie maski: jedną usuwającą toksyny – czymkolwiek one są – a drugą ujędrniającą i liftingującą. Z wyjątkiem stresujących momentów, kiedy Matthew omawiał moje toksyny, całe leczenie okazało się dla mnie niewiarygodnie kojące. Moja skóra wyglądała dokładnie tak samo, ale czułam się całkowicie ukojona.
Inne zabiegi kojące dostępne w SkinCareLab: okłady borowinowe, okłady z wodorostów, świece solne. Ceny zaczynają się od 100 dolarów za godzinę leczenia.
Hiper-pielęgnacja to nie tylko przywilej górnej skorupy. W rzeczywistości nie jest to wcale ich przywilej; większość starych pieniędzy ma kaskadę włosów w nosie, zepsute zęby, okropny cuchnący oddech i pieprzyki z kosmykami. Bardziej prawdopodobne jest, że znajdziesz wyjątkowo zadbanych mężczyzn w Queens niż w Greenwich w stanie Connecticut. Jeśli mi nie wierzysz, wybierz się do salonu piękności Manolo and José unisex w Astorii (31-18 Broadway, chociaż musisz iść pieszo za rogiem do wejścia na 32. Ulicę; 718-932-8661). Projektant torebek i międzynarodowy wyrafinowany Neal Decker przysięga na ich woski do brwi za jedyne 5 dolarów.
Od czasu do czasu pojawia się produkt kosmetyczny o tak wysokiej wartości obozowej, że bieleją mi kostki, gdy czytam – i z zachwytem – notatkę prasową: Jednym z takich produktów jest Eau de Raisin 1999 Vintage, nawilżający spray marki Caudalíe.
Ta limitowana edycja, pozyskiwana z soku z winogron Château Smith Haut Lafitte (wyprodukowana z 5000 litrów soku winogronowego Bordeaux ze zbiorów w 1999 r.), stała się ulubieńcem wielu zdenerwowanych celebrytów. Isabelle Adjani nazywa to moją święconą wodą. Jeśli zawsze chciałeś spryskać twarz zimną mgiełką o zapachu rodzynek, Ty też pokochasz Eau de Raisin 1999 Vintage. W Barneys, Bergdorf’s i Sephora kosztuje 12 dolarów.
Próżność bez ekstrawagancji to porażka. W latach 70. męska próżność nie oznaczała nic bardziej męczącego i bolesnego niż obrysowywanie powiek eyelinerem Kohl (MAC, 12 dolarów). Wszystko było w stylu Carly Simon (znowu), jak w: Wszedłeś na imprezę / Jakbyś wchodził na jacht / Twój kapelusz strategicznie opadł poniżej jednego oka / Twój szalik był morelowy.
W swojej książce „Scavullo On Men” z 1977 r. (20 dolarów na www.bibliofind.com) Francesco Scavullo zmuszał wielu fotografowanych luminarzy do wyjawienia swoich sekretów urody. Mick Jagger z radością przyznaje, że często malował mi twarz Elizabeth Arden i nakładał perfumy na tyłek, za uszami i na nadgarstki. Cuir de Russie Chanel jest lub był jego ulubioną marką. Może Ricky Martin powinien zadowolić się perfumowaniem tyłka, zamiast go torturować.