
Abbie Cornish jako JaneFestiwal Filmowy Tribeca
Nudne, wtórne i irytująco nielogiczne, Lawenda to opowieść o duchach, pozbawiona emocji, niespodzianek i sensu.To rodzaj bomba, która daje filmom kanadyjskim zasłużoną reputację za drugorzędną niechlujność.
| LAWENDA ★ Reżyseria: Eda Gass-Donnelly’ego |
Akcja powolnego początku rozgrywa się w 1985 roku i opowiada o dziewczynie o imieniu Jane Ryer, której rodzina zostaje w tajemniczy sposób zmasakrowana na farmie, pozostawiając ją jedyną ocalałą. Sprawa nigdy nie zostaje rozwiązana, a Jane wyrasta na ładną i nudną Abbie Cornish).Dwadzieścia pięćWiele lat później Jane jest fotografką, która ma obsesję na punkcie robienia zdjęć starych domów i ludzi, którzy kiedyś w nich mieszkali. Jest także mężatką, z własnym mężem i córką oraz wyniszczającą sprawą amnezja. Kiedy wypadek samochodowy wytrąca ją z równowagi i ląduje w szpitalu, podejmuje decyzję podobnie jak Gregory Peck W Oczarowany, udać się do psychiatry (Justin Long), który namawia ją, żeby sobie przypomniała. Wkrótce przychodzi tajemnicze pudełko, jasno owinięte czerwoną wstążką, a w środku znajduje się podnośnik podobny do tego, którym bawiła się jako dziecko. W drodze powrotnej do starego wiejskiego domu, gdzie miały miejsce masowe morderstwa, szuka informacji o swoim wujku (zmarłym Dermocie Mulroneyu), z którym była w separacji, w poszukiwaniu podpowiedzi, czego przydarzyło się jej rodzinie. Wręcza jej klucz do tej przerażającej starej chaty i mówi: „Tylko ty wiesz, co naprawdę wydarzyło się w tym domu”. I nikt z kim nie jest powiązany to nieszczęsne fiasko wkrótce wyjaśni to reszcie z nas.
Reszta filmu opowiada o konfrontacji Jane z mnóstwem pozbawionych inspiracji dziwnych zdarzeń, które zagrażają jej zdrowiu psychicznemu i przetrwaniu jej rodziny: zatrzaskujące się drzwi, czerwony balon unoszący się nad polem kukurydzy przyczepiony do zardzewiały klucz, ręce wyciągające się spod łóżka, by złapać ją za stopę. Wskazówki dotyczące jej przeszłości, wspomnień i miejsca zbrodni pojawiają się w coraz bardziej tajemniczych pudełkach z prezentami. Czerwonych śledzi jest mnóstwo, duchy na schodach i za firankami, a w fabule więcej dziur niż sita. Nic nie jest tym, czym się wydaje, a żaden z bohaterów nie jest tym, kim powinien być. Nawet psychiatra jest wytworem wyobraźni Jane – substytutem jej zmarłego ojca. Kto wysyła pudełka? Co otwiera klucz? Dlaczego Jane wciąż próbuje udusić własne dziecko? Dlaczego tekst piosenki Lavender jest niebieski, dilly dilly… (stąd tytuł Lawenda, rozumiesz?) Wyślij Jane paroksyzm terroru? Gdyby ten film wyreżyserował Alfred Hitchcock, pokazałaby Ingrid Bergman wstawaj i uratuj dzień przed mrocznym cieniem wspina się po schodach z młotkiem w dłoni. Ale wyreżyserowany przez mężczyznę o dwuznacznym nazwisku Ed Gass-Donnelly, który napisał idiotyczny scenariusz z Colinem Frizzellem, to wszystko raczej głupie i absurdalnie niespójne i zamiast wrzeszczeć z przerażenia, przewiduję, że znaczną część programu spędzisz patrząc na zegarek, aby zobaczyć, ile czasu ci zostało na parkometrze.