Kuratorka Aimee Ng opowiada o tym, czego nauczyła się od Fricka Madisona

Frick Madison wkrótce się zamknie.Zdjęcie: Joseph Coscia Jr., dzięki uprzejmości The Frick

W tym miesiącu przypada ostatni pełny eksperyment Fricka Madisona, eksperymentu, którego nie można przegapić 88-letniej instytucji, która sprowadziła fantastyczne dzieła z dawnego domu Henry'ego Claya Fricka do zaprojektowanego przez Marcela Breuera budynku przy Madison Avenue, który przez wiele lat mieściło się Whitney Museum of American Art. Jeśli jeszcze tam nie byłeś, powinieneś udać się jak najszybciej, ponieważ rekontekstualizacja ma ogromne znaczenie dla i tak już znakomitych dzieł z kolekcji. Zamknięcie Frick Madison nastąpi 3 marca, po czym budynek zostanie przekazany nowym właścicielom, Sotheby’s, a lokal Frick zostanie ponownie otwarty w swoim historycznym domu przy Piątej. Spotkaliśmy się z kuratorką Frick, Aimee Ng, aby dowiedzieć się, czego instytucja nauczyła się z tego doświadczenia.

Ogólnie rzecz biorąc, czego Twoim zdaniem zespół kuratorski w Frick nauczył się z doświadczeń Fricka Madisona?

Ta sztuka może nas wciąż zaskakiwać. Przeniesienie kolekcji Fricka do budynku Breuera zmieniło sposób, w jaki tak dobrze widzieliśmy niektóre dzieła, które znamy (lub wydawało nam się, że znamy). I nie tylko kuratorzy: długoletni członkowie Frick, krytycy i dziennikarze, a nawet pracownicy odkryli nowe rzeczy na temat dzieł sztuki, które wydawało im się, że znają na wylot, a także odkryli nowe rzeczy w kolekcji, przedmioty, których nigdy nie zauważyli w scenerii wystawy. dom. Jesteśmy podekscytowani możliwością powrotu do domu Fricka z nowym spojrzeniem na sztukę.

zodiak 4 sierpnia

W 2021 roku powiedziałeś Jasonowi Farago w The New York Times: „Naprawdę chcieliśmy poczuć Marfę. Czy mógłbyś to rozwinąć?

To uczucie Marfy to poczucie, że instalacja szanuje miejsce i reaguje na nie, że samo miejsce – w tym zwłaszcza jego puste przestrzenie – kształtuje doświadczenie sztuki. Ponieważ mieliśmy do czynienia z brutalistycznym budynkiem Marcela Breuera, inspirację zaczerpnęliśmy z minimalistycznych instalacji w Fundacji Chinati w Marfie w Teksasie. W Frick Madison nasze zespoły celebrowały siłę mniej, wykorzystując siłę, jaką jeden lub kilka obiektów w przestrzeni może wywierać na widza, która tak bardzo różni się od wielowarstwowych, złożonych i obfitych domowych scenerii domu Frick.

ZOBACZ TAKŻE: Rok w muzeach – kontrowersje, repatriacja i nie tylko

rak horoskopu

Czy sądzi Pan, że ten eksperyment otworzył muzeum na nową publiczność?

Z pewnością. Zacznijmy od tego, że budynek Breuera z zewnątrz wygląda jak muzeum publiczne i zaprasza ludzi do środka w sposób, w jaki dom Fricków po prostu nie jest, ponieważ został zbudowany jako prywatna rezydencja. Dlatego też mieliśmy wielu gości, którzy przychodzili z ulicy, ciekawi, co kryje się w środku Fricka Madisona, który nie znał wcześniej oryginalnego Fricka. Nasze wystawy i programy w Frick Madison angażowały także publiczność, która nie znała Fricka. Niezwykłym momentem był moment, gdy wystawa Barkley L. Hendricks: Portraits at the Frick odbywała się w tym samym czasie, co wystawa Bellini i Giorgione w domu Taddeo Contariniego. Jeden współczesny, drugi głęboko historyczny, a jednak oba były głęboko związane z kolekcją Fricka.

W tej wersji muzeum pogrupowano dzieła sztuki i przedmioty według narodowości. Czy były kraje, które lepiej współpracowały z architekturą Marcela Breuera? Uważam, że Holendrzy spisali się bardzo dobrze.

Zauważyłem kontrast budynku Breuera z falbaną XVIII-wiecznych francuskich obrazów i rzeźb – takich jak rzeźba Fragonarda Postęp Miłości i Houdona Hrabina du Cayla — szczególnie zachwycające, ponieważ dzieła francuskie nadawały poczucie lekkości i frywolności architekturze brutalistycznej z jej gigantycznym trapezoidalnym oknem i odwrotnie — że architektura nadawała monumentalności i powagi skądinąd kapryśnym dziełom francuskim.

Jakie jeszcze instytucje chcielibyście zobaczyć w nowej lokalizacji, choćby na kilka lat?

Oczywistym przykładem byłoby Muzeum Isabelli Stewart Gardner w Bostonie, które musi zachować swoją instalację jako warunek zapisu. Podobnie jak wiele innych angielskich domów wiejskich, bardzo chciałbym zobaczyć jego kolekcję w nowym miejscu, tak aby dzieła sztuki były lepiej widoczne, niżej i przy większej ilości światła. Wyobraź sobie niezwykłe obrazy, rzeźby, a czasem wręcz zwariowane przedmioty sztuki dekoracyjnej Ogrodnika w Muzeum Sztuki Nowoczesnej Tadao Ando w Fort Worth lub Neues Museum Davida Chipperfielda w Berlinie. Naprawdę uważam, że każda instytucja powinna przynajmniej raz przeprowadzić taki restart, jaki właśnie przeżył Frick. To jak zdobycie zupełnie nowej kolekcji dzieł sztuki.