Judith Miller niosła wodę podczas najgorszej klęski USA od czasu Wietnamu

Reporterka „New York Timesa” Judith Miller uśmiecha się podczas Konwencji Stowarzyszenia Dziennikarzy Zawodowych i Krajowej Konferencji Dziennikarskiej 2005 w Aladdin Casino & Resort, 18 października 2005 r. w Las Vegas w stanie Nevada. Miller, który został skazany na 85 dni więzienia za odmowę ujawnienia źródła, które ujawniło tożsamość tajnej agentki CIA Valerie Plame, otrzymał od grupy nagrodę za Pierwszą Poprawkę przed wzięciem udziału w dyskusji panelowej pt.

Reporterka „New York Timesa” Judith Miller uśmiecha się podczas Konwencji Stowarzyszenia Dziennikarzy Zawodowych w 2005 roku. (Zdjęcie: Ethan Miller/Getty Images)

Mówi się, że Tybetańczycy wierzą, że jeśli masz o kimś mroczną myśl, która nie uderza bezpośrednio w tę osobę, rozniesie się ona po całym świecie i uderzy cię w tył głowy. Jeśli chodzi o tę teorię, spędziłem prawie dekadę nie myśląc ponuro o Judith Miller, byłej reporterce New York Timesa, której doniesienia o broni masowego rażenia Saddama Husajna były tak przydatne w kampanii administracji Busha mającej na celu sprzedanie inwazji na Irak.

Ale w ciągu ostatnich kilku dni Miller opublikował artykuł w Dziennik Wall Street , Wojna w Iraku i uparte mity oraz New York Timesa zrecenzowała swoją właśnie wydaną książkę, Historia: podróż reportera i znowu zaczynam myśleć o 4400 zabitych Amerykanach, setkach tysięcy zabitych Irakijczyków, niezliczonej liczbie rannych i okaleczonych, marnowaniu 4 bilionów dolarów, związku między zniszczeniem Iraku a powstaniem ISIS, a co nie mniej ważne: fakt, że nikt zamieszany w największą katastrofę amerykańską od czasu Wietnamu nie został pociągnięty do chociaż częściowej odpowiedzialności. Kiedy więc przeczytałem Judith Miller, która po raz kolejny powtarza, że ​​dziennikarka jest tak dobra, jak jej źródła, zauważyłem, że moje ciśnienie krwi gwałtownie wzrosło.


Miller był jednym z pierwszych dziennikarzy, który zainteresował się bioterroryzmem. Wraz z kolegami zdobyła nagrodę Pulitzera i napisała książkę o proroctwie. Ale kiedy Bush został prezydentem, jej źródła się zawęziły


A kiedy czytam, w patologicznie ostrożnym Czasy recenzja przez osobę niebędącą Czasy pracownika, że ​​najważniejszym [w książce] programem jest chęć wylądowania na pierwszej stronie, czuję się przeniesiony do wcześniejszych czasów, kiedy obywatele tacy jak ja jedli wściekłość na śniadanie. I wtedy przypominam sobie rozmowę, którą odbyłem z panią Miller w 2005 roku i pytanie, które mnie do tego zmusiło napisz o niej .

Dla tych, którzy mieli szczęście nic nie wiedzieć o pani Miller i jej roli jako osoby umożliwiającej administrację Busha marketingową inwazję na Irak, oto krótki elementarz.

Pani Miller była upartym reporterem, którego szczególnym talentem było wykorzystywanie wpływowych ludzi jako źródeł. Trudno jest napisać takie zdanie – nie można powstrzymać się od zabrzmienia jak eksperci, którzy nazywają Hillary Clinton agresywną. Ale w rzeczywistości tak działała pani Miller; Nina Totenberg pamięta, jak król Jordanii Husajn zauważył panią Miller na przyjęciu i krzyczał „Juuuudy!” a pani Miller w odpowiedzi krzyczała Kiiiiiing!

Pani Miller była jedną z pierwszych dziennikarek, które zainteresowały się bioterroryzmem. Wraz z kolegami zdobyła nagrodę Pulitzera i napisała książkę o proroctwie. Ale kiedy Bush został prezydentem, jej źródła zawęziły się: Richard Perle, Paul Wolfowitz, Douglas Feith, Scooter Libby. Jeśli ona nie miała planu, oni go mieli. Nadal to mają i gdyby ktoś traktował ich poważnie, już zrównalibyśmy Teheran z ziemią.

W okresie poprzedzającym inwazję na Irak urzędnicy rządowi wysunęli niezwykłe twierdzenia. Dick Cheney upierał się, że porywacz z 11 września Mohammed Atta spotkał się z oficerem irackiego wywiadu w Pradze na kilka miesięcy przed tym, jak Atta wleciał samolotem w World Trade Center. (Do tego spotkania nie doszło). Condoleezza Rice również dostrzegła powiązania między Al-Kaidą a Saddamem Husajnem. (Mimo wszelkich dowodów temu zaprzeczających, Rice nadal to powtarzał w 2006 roku). Jednak największym zaskoczeniem było twierdzenie Millera o zamiarach Iraku dotyczących opracowania broni masowego rażenia.

Jako reporter pracujący w Iraku Miller widział zakopane składniki do produkcji broni chemicznej. Cóż, nie widziała ich dokładnie. Ubrana w niepozorne ubranie i czapkę z daszkiem – napisała w Czasy , były iracki naukowiec niskiego szczebla, znany jako Curveball, wskazał na kilka miejsc na piasku, w których, jego zdaniem, zakopano prekursory chemiczne i inny materiał zbrojeniowy.

Kilka godzin po opublikowaniu tego artykułu Dick Cheney w programie Meet the Press zacytował Millera. Poszli inni. Bob Simon z „60 minut” szybko przejrzał kabuki. Przekazujesz historię do New York Timesa , powiedział Franklinowi Foerowi Magazyn Nowy Jork , oraz New York Timesa drukuje to, a potem idziesz do niedzielnych programów, cytując New York Timesa i potwierdzanie własnych informacji. Musisz im to przekazać. To wymaga, jak mówimy tutaj, w Nowym Jorku, bezczelności.

Miller zajęło dwa lata przyznanie, że jej doniesienia nie mogły zostać potwierdzone: BMR – całkowicie się myliłem. Ale to nie była jej wina; została oszukana przez swoje źródła. Cóż, nawet nie oszukany. Chcieli dobrze. Po prostu się pomylili. To obrona, którą często słyszymy. Rzeczywiście, jest to najlepszy argument przeciwko stronie biernej: popełniono błędy.

Do 2005 roku doniesienia Millera zostały obalone w oparciu o fakty. Słusznie skupili się na jej fałszywych założeniach i nieodpowiednich raportach. Nie przeczytałam żadnego, który łączyłby jej błędy z charakterem.

Następnie, około tydzień przed wycofaniem przez Harriet Miers fatalnej nominacji do Sądu Najwyższego, Judith Miller poszła na przyjęcie.

Tam, jak mi powiedziano, zadała pytanie: Dlaczego wszyscy są tacy niemili dla Harriet Miers?


Harriet Myers nie miała ani jednego mandatu, który sugerowałby, że należy do Sądu Najwyższego. Jej nominacja była powszechnie postrzegana jako wyraz pogardy Busha wobec Trybunału.


To było pytanie, które zapadło w pamięć. Pani Miers była Radą Białego Domu za prezydenta George'a W. Busha. Nie miała ani jednego mandatu, który sugerowałby, że należy do Sądu Najwyższego. Jej nominacja była powszechnie postrzegana jako wyraz pogardy Busha wobec Trybunału. Nawet Republikanie odmówili jej wsparcia. A oto Judith Miller, jakby od miesięcy przebywała na Marsie, zastanawiając się, dlaczego Waszyngton był niemiły dla pani Miers.

Kiedy dowiedziałam się o zdumiewającej uwadze pani Miller, postanowiłam o niej napisać. I napisałam do niej z prośbą o potwierdzenie.

Jej odpowiedzią była genialna mowa łasicy.

Prawdopodobnie usłyszysz wiele rzeczy, które rzekomo powiedziałam, a których nie pamiętam – powiedziała mi przez e-mail. Tak. Nie myśl, że kiedykolwiek wyraziłem na jej temat opinię lub zadałem pytanie, które zadajesz na temat Harriet Miers.

Nie odpowiedziałem, ale moim źródłem był Don Hewitt, legendarny twórca i producent 60 minut. Znałem Hewitta – opowiedział mi historię Millera, kiedy pisałem o nim artykuł. Kilka lat wcześniej firma 60 Minutes kupiła ode mnie badania. Mógłby być chrupiący. Ale można było na nim polegać — miał największe osiągnięcia w dziennikarstwie telewizyjnym.

Jeśli więc Hewitt powiedział, że to pani Miller zadała to pytanie, to stoję po stronie Hewitta. Jeśli chodzi o śliskie zaprzeczenie pani Miller, świadczy to o jej charakterze – nie jest dobrą reporterką i nie jest dobrym źródłem. Teraz pracuje w Fox News i wreszcie znalazła swój prawdziwy dom.

Czuję się teraz lepiej.