
Zderzenie.Facebooku
Trudno oddzielić piosenki od wspomnień, które z nimi kojarzymy.
Ludzie i miejsca, które znaliśmy, nagle powracają z niezwykłą wyrazistością po lawinie nut i słów śpiewanych przez znajomy głos. I nagle (może z wyjątkiem lekkiego bólu stawów i kilku kosmyków siwych włosów) wydaje się, że czas w ogóle nie upłynął.
Kiedyś jechałem przez Ohio w drodze do Chicago. Było piękne czerwcowe popołudnie. Świeciło słońce, okno było uchylone i choć w powietrzu unosił się smród nawozu, nic nie było w stanie zepsuć mi nastroju. Kiedy magnetofon był włączony, radośnie krzyczałem do zespołu Clash White Riot, miotając się na swoim siedzeniu i waląc pięścią w sufit mojego volkswagena w rytm uderzeń młota Terry’ego Chimesa, gdy nagle wielki, gruby trzmiel został wessany do wnętrza samochód i uderzył mnie w głowę jak ślina ze słomy szatana.
Upadł na grzbiet, lądując między moimi nogami i zaczął wirować w szalonych kręgach, brzęcząc głośno i wściekle jak warcząca gitara prowadząca Micka Jonesa.
Gówno dzieje się szybko przy prędkości 70 mil na godzinę.
Musiałem zjechać tym samochodem na pobocze i wyskoczyć, zanim ten mały drań użądli mnie w jaja. Co mi się jakoś udało bez stoczenia mojego ukochanego Garbusa do rowu. Muszę więc przyznać, że nadal mam pewne nastawienie, jeśli chodzi o Joe Strummera i firmę, choć, szczerze mówiąc, nie jest to ich wina. Ale nieważne bzdury, jak to mówią… Moja pasja do Clash jest gorąca.
Jest taka stara piosenka ludowa, którą śpiewał Pete Seeger Po której stronie jesteś? (o czym niewątpliwie wiedział Joe Strummer), co wydaje się podsumowywać to, co ludzie myślą o Clash. Jesteś albo za nimi, albo przeciwko nim, z niewielką różnicą pomiędzy.
Od samego początku było mnóstwo cyników oskarżających ich o sprzedanie się. Wśród nich był Mark Perry z londyńskiego zina Wąchaj klej , który twierdził, że punk umarł w dniu, w którym 25 stycznia 1977 roku zespół podpisał kontrakt z CBS (PARA). Sex Pistolsów sfabrykowany zespół, zupełnie jak Monkees, tylko brzydszy?
Zanim punk upadł, w połowie lat 70. muzyka w Wielkiej Brytanii i Ameryce osiągnęła stan złego samopoczucia (z kilkoma wyjątkami… Bowie, Lou Reed, The Stooges, Bob Marley, Richard i Linda Thompson, żeby wymienić tylko kilka).
Pomiędzy korporacjonizacją rocka, homogenizacją radia FM i bezsilnymi wysiłkami weteranów lat 60., w tym Dylana i Stonesów, a także mnóstwem odlotowych solowych projektów Beatlesów, desperacko potrzebowaliśmy kogoś, kto powiedziałby coś potężnego, inteligentnego, niewzruszonego i ze świeżym rytmem .
Wydanie telewizyjne z lutego 1977 r Markowy Księżyc był zwiastunem, pierwszą oznaką, że coś się szykuje. Jednak z jakiegoś powodu – czy album ukazał się przed czasem, czy też z powodu braku zrozumienia i inicjatywy ze strony Elektra Records – szybko popadł w zapomnienie, a do dziś cieszy się nim kilka tysięcy fanów, którzy pozostają zachwyceni jego szczególnym pięknem. Choć wokal Toma Verlaine’a mógłby pasować, nie można go nazwać telewizyjnym punkiem. Zagrali zbyt dobrze.
Nagrany podczas trzech weekendowych sesji i kosztujący 4000 funtów (około 10 000 dolarów w 1977 r.) zespół wydał swój debiutancki album zatytułowany „ Zderzenie w Wielkiej Brytanii 8 kwietnia 1977 r.
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=ARXznkKkeUE?list=PLNhwAEX6W90eFfV8CSrWkHa4dl-6gfHDO&w=560&h=315]
Debiutancki album niczym laska dynamitu, pierwsza płyta The Clash sugerowała głębię wykraczającą daleko poza młody wiek jego członków. Oprócz tego, że na płycie znalazły się takie klasyki punka, jak White Riot, I'm So Bored with the USA i Career Opportunities, The Clash nagrało także odważny cover „Police and Thieves” Juniora Murvina, ujawniając miłość zespołu do reggae, która trwała przez cały album. ich bogatą karierę.
Jednak ich wytwórnia Epic popełniła epickie faux pas, opóźniając wydanie płyty w stanach.
Ten album nie zrobił na mnie wrażenia, bo był dostępny tylko jako import – wspomina basista Violent Femmes, Brian Ritchie. Było to niezwykle rzadkie i niemożliwe do znalezienia w Milwaukee, więc właściwie usłyszałem drugi album [ Daj im wystarczającą ilość liny ] zanim miałem ich pierwszy album. Wire, Sex Pistols, Stranglers i Damned – wszystkie one miały w tamtym momencie wyższą rangę.
Napięty klimat polityczny w Anglii w połowie lat 70. jeszcze bardziej skomplikował sprawę.
Pomimo całego zamieszania wokół Srebrnego Jubileuszu Królowej pokolenie pozbawionej praw wyborczych, upokorzonej i wściekłej młodzieży stanęło w obliczu ponurej rzeczywistości albo kucania w opuszczonych, spalonych budynkach, albo, co gorsza, powrotu do domu, aby spotkać się z mamą i tatą.
Pomimo prób przestrzegania zasad społeczeństwa, czy to poprzez pozostanie w szkole, czy (jeśli mieli szczęście) znalezienie jakiejś nudnej, ślepej uliczki, w marzeniach Anglii najwyraźniej nie było przyszłości, jak Johnny Rotten zawył . Jedyną ulgę można było znaleźć w nowej, kopiącej tyłki muzyce, radykalnych modach i poczuciu tożsamości kształtowanym przez undergroundowe ziny.

Zderzenie.YouTube
Podczas gdy muzyka Ramones wniosła do miksu dowcipny humor, nowojorska scena, pomimo podupadającego otoczenia Bowery, nie była tak straszna, jak to, z czym mierzyli się londyńscy punki.
Muzycznie agresywne podejście The Clash, nie biorące jeńców, nie różniło się zbytnio od tego, jak Sex Pistols i inne brytyjskie zespoły wygłaszały swoje piosenki, ale w przeciwieństwie do któregokolwiek z ich rówieśników, Strummer, Jones i spółka dawali nadzieję i starali się znaleźć rozwiązanie sposób na pokonanie niezliczonych problemów społecznych dławiących wówczas młodzież.
Przed rozpoczęciem gry na gitarze dla Captain Beefheart i Jeffa Buckleya Gary Lucas pracował jako copywriter w CBS/Epic Records.
Był rok 1977, szczyt punka. Widziałem wiele złego zachowania. Po prostu spuściłem głowę i zamknąłem drzwi, a wyszło mnóstwo kopii, powiedział Lucas ze śmiechem. Po raz pierwszy usłyszałem The Clash latem 1977 roku. Album ukazał się już w Wielkiej Brytanii. Bardzo mi się to podobało i grałem w to cały czas. Miało serce i duszę. Od razu wyczułem ich klimat i dostrzegłem ich potencjał do przemawiania do ludzi, ale była to era disco i korporacyjnego rocka, a CBS zdecydowało, że płyta jest zbyt radosna dla amerykańskich uszu, co było z ich strony naprawdę krótkowzroczne.
Więc właściwie rzucili monetą [aby zdecydować, co zrobić z brytyjskimi zespołami, z którymi podpisali kontrakt] i Wibratory wygrał, więc CBS wypuściło je, gdy Clash zakończył się w Epic. Pierwsza płyta nie ukazała się w Ameryce przez kolejne półtora roku! [Epic błędnie czekał z premierą do lipca 1979 roku Zderzenie w Ameryce. Chociaż oryginalna playlista została drastycznie zmieniona, nowa wersja albumu zawierała teraz „Clash City Rockers”, „Complete Control” i zabójczy cover „I Fought the Law” Bobby’ego Fullera.]
Znak zodiaku z 22 sierpnia

Terry’ego Chimesa, Micka Jonesa i Joe Strummera.YouTube
Bardzo ich lubiłem, ale byli uciążliwą grupą. Niełatwo się z nimi pracowało, o czym przekonał się Sandy Pearlman [producent Blue Oyster Cult] Daj im wystarczającą ilość liny . Podobnie jak Frank Zappa, mówili o polityce, rządzie i korporacyjnej ingerencji w radio. Byli, jak mówiłem, kiedy wymyśliłem hasło promujące płytę: „Jedyna grupa, która się liczy”.
Tak, ale czy mogliby grać?
Po epoce wirtuozowskich solówek na gitarze od Led Zeppelin, przez Allman Brothers i Santana, wraz z przesadnymi progrockowymi akcentami Yes i Emerson, Lake & Palmer, fani muzyki zrazili się (czytaj: starsi goście, którzy nie byli do końca pewni wykopali nową muzykę, ale wciąż pragnęli być modni) narzekali na tę plagę punkrockowców, którzy nie umieli grać!
The Clash naprawdę potrafiło grać punka. Niewielu pretendentów mogłoby… Nie ma nic gorszego niż faux-punk rock, Blasterzy – zadumał się gitarzysta Dave Alvin.
Grali tak dobrze, jak tylko mogli, niech to diabli. Z biegiem czasu The Clash z pewnością rosło i dojrzewało jako muzycy. Nie mówimy tutaj o graniu jazzu. Używanie techniki jako narzędzia krytyki wobec ludzi grających muzykę popularną jest niedorzeczne. Jest Louie Louie świetna płyta Kingsmen? Tak, jest… Czy jest tak wyrafinowany i skomplikowany jak Duke Ellington czy George Gershwin? Nie, ale nie próbuje tak być. Prawdziwy punk rock jest bliższy prawdziwej folkowej tradycji tworzenia muzyki „zrób to sam”.
Pośród najlepszych utworów punk rocka, którymi był The Clash, piosenka, pasja i występy są wszystkim, tak jak w przypadku każdego innego rodzaju muzyki. Ich wczesne lata 45. i ten pierwszy album z pewnością wywarły wpływ na moje ówczesne życie. Pomogli mi dostrzec artystyczne możliwości w muzyce w czasach, gdy niewiele wydawało się, cóż, możliwych – podkreślił Alvin. Pomogli mi także rzucić codzienną pracę i spróbować przetrwać, tworząc dumny muzyczny hałas. W sumie to świetna, cholernie rock and rollowa płyta.
„The Clash to dla mnie wielka rzecz, wręcz zbyt wielka” – powiedział Victor Krummenacher, basista zespołu Camper Van Beethoven .

ZderzenieFacebooku
Jeśli miałeś szczęście je zobaczyć, myślę, że nigdy o tym nie zapomniałeś. Ten pierwszy punkowy materiał był naszym wzorem, na którym dorastaliśmy. Jedną z więzi, które David Lowery, Johnny Hickman i ja nawiązaliśmy na początku, zanim jeszcze założyliśmy zespół, było oglądanie Clash. Śledziłem ich po Kalifornii, jak Deadheads podążali za Dead. Spotkałem Joego kilka razy. Wydawał mi się niemal naiwny, całkowicie szczery, w niecyniczny, wrażliwy sposób. Miał to na myśli i można było to szybko rozpoznać.
Camper puszczał „White Riot” podczas naszego pierwszego wspólnego lata, dawno temu, w 1983 roku. Nadal mam nagraną wersję tego utworu na kasecie. Skusiliśmy się na to. Przywłaszczyłem go ponownie do użytku białych dzieci z przedmieść. Po rozpadzie Campera w latach 90. zespół Davida Cracker został poproszony o nagranie utworu na album w hołdzie dla Clash. Poprosił Jonathana [Segela, multiinstrumentalistę Campera], aby nagrał z nimi „White Riot” i to był początek naszego ponownego spotkania. Słyszałem, że Strummer uważał to za najlepszą rzecz na albumie. To świetna wersja, warta sprawdzenia.
Camper odbył pełne spotkanie w 2002 roku, tuż przed śmiercią Joe w grudniu. Kiedy tej zimy byliśmy w trasie, zagraliśmy „White Riot”. Naprawdę nie jestem w stanie powiedzieć, ile to dla nas znaczyło. Wtedy zakręciła mi się łza w oku, a teraz o tym myślę. Wszyscy śpiewali razem, głośno. Ci goście mieli ogromny wpływ. Cały czas gramy w zestawie „White Riot”. To jedna z ich najważniejszych piosenek. Chodzi o przywłaszczenie sobie gniewu. To jest to, co powinniśmy robić.
Trudno w to uwierzyć Zderzenie a ten żywotny wiek buntu, który zainspirował, miał miejsce 40 lat temu.
Gdyby Joe Strummer żył dzisiaj, możesz być cholernie pewien, że nie zaakceptowałby ostrych zmian, przed którymi stoją obecnie Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Jak głosi mural z jego wizerunkiem po południowej stronie Tompkins Square Park: Poznaj swoje prawa!