Bill Bradley mówi o wartościach, nie wspominając o Jezusie

Zwłaszcza teraz, gdy ankieterzy i eksperci zwracają się przeciwko niemu, jasne jest, że Bill Bradley prowadzi duchową kampanię. Ofiarowuje siebie jako misjonarza, który od 40 lat niestrudzenie przemierza kraj, poznając siebie i innych. Ma radykalny pogląd, że dzielenie się z ludźmi swoimi przekonaniami zjednoczy ich i przekształci kraj w bardziej troskliwą i pokorną formę.

Ale jeśli chodzi o jego szczególną praktykę religijną, Bill Bradley nie ma nic do powiedzenia, mimo że kilku dziennikarzy naciskało go w tej sprawie, a pierwsi obie partie ogłaszają, że kandydują z Jezusem. Jako zsekularyzowany Żyd uważam stanowisko pana Bradleya za odważne i intrygujące. Bo mam wrażenie, że nie jest już chrześcijaninem.

Z pewnością Bill Bradley był kiedyś chrześcijaninem. Nazywa prezbiterianizm wiarą religijną mojej młodości. Mając dwadzieścia kilka lat, jako fundamentalistyczny sportowiec, nawracał innych.

Ale kim on jest teraz? Bill Bradley nie powie. Nie powie, gdzie oddaje cześć ani czy oddaje cześć. A kiedy w zeszłym miesiącu „Washington Post” opublikował serię artykułów na temat życia Bradleya, ten odsunął na bok kwestie religijne. Wszystko, co na ten temat powiem, powiedziałem na piśmie – powiedział czterokrotnie, z niewielkimi zmianami, podczas wywiadów z reporterami „Post”.

jaki jest znak zodiaku 27 maja

Całkiem sprawiedliwe. Czytałem ostatnią książkę Billa Bradleya, wspaniałe wspomnienia „Czas teraźniejszy, czas przeszły”. (brudną tajemnicą jest to, że jest lepszym pisarzem niż politykiem). Pokazuje kogoś, kto jest, używając frazesu New Age, wysoce rozwinięty, doświadczonego światowca, który po pięćdziesiątce wyszedł z karnego końca pieniędzy syndrom /przyjemności z silnym poczuciem wiary. Nieubłagany ton pana Bradleya – słychać to także w jego przemówieniach – charakteryzuje się pokorą i szczerością, jak wtedy, gdy chwali swojego agenta w podziękowaniach za przedstawianie mu ofert zbyt hojnych, żebym mógł je zaakceptować.

Wydaje się, że duchowość pana Bradleya odeszła o wiele kroków od wiary chrześcijańskiej jego młodości. Jezus Chrystus pojawia się jedynie jako ktoś, z kim 30 lat temu Bill Bradley wmówił sobie, że miał „osobiste doświadczenie”. (Jego cudzysłowy, ociekająca ironią.) Gardzi koncepcją odległego Boga, ma szacunek do wierzeń panteistycznych rdzennych Amerykanów, a od czasu do czasu podąża w cieniu mistrza zen (i trenera) Phila Jacksona.

Chociaż jasno daje do zrozumienia, że ​​wierzy w jakieś bóstwo znacznie większe od nas, książka pana Bradleya jest tak oczyszczona z odniesień do kościoła jako odgrywającego jakąkolwiek pozytywną rolę, że sugeruje, że Bill Bradley jest podejrzliwy wobec zorganizowanej religii. Na przykład, kiedy w swojej przedmowie pan Bradley opisuje kryzys wartości w tym żarłocznym, materialistycznym społeczeństwie, ubolewa nad utratą wielu instytucji: rodziny niepełnej, PTA, Czerwonego Krzyża, harcerzy i pracodawcy. lojalność, uprzejmość i tak dalej. Ale na tej długiej (i konserwatywnej) liście po prostu nie ma odniesienia do rozkładu zorganizowanej religii. Wydaje się, że pan Bradley uważa to za trend neutralny. Rzeczywiście, arogancja religii większości zdaje się rezonować dla niego z arogancją kultury większości. Nazywa białych ludźmi rasy kaukaskiej. Opisuje kanapki z białym chlebem bez skórki jako żywność etniczną.

Jego duchowe słownictwo jest nowoczesne. Mówi o walce, podróży, przejściu, o różnorodnych doświadczeniach religijnych pełnych ekstazy. Istnieje szacunek dla rytuałów Siuksów i poliglotycznej duchowości Pequod. I wrażenie (które podzielam ja i wiele innych uprzywilejowanych osób) porzucenia rytuałów młodości jako zbyt wąskie. Ze smutkiem zauważa, że ​​potężne siły psychologiczne sprawiły, że młody Bill Bradley zbyt szanował władzę. Jego praktyka religijna wydaje się być New Age, synkretyczna lub wielokulturowa.

Jeśli wybierzesz wiarę, wyjdziesz poza rytuał i zaczniesz szukać własnej, indywidualnej ścieżki – mówi.

18 lipca znak zodiaku

Wszystko to mówi mi, że nie jest już chrześcijaninem – w tym samym sensie, w jakim z religijnego punktu widzenia nieuczciwością byłoby z mojej strony powiedzieć, że jestem Żydem. Nie dlatego, że jest antychrześcijański. Ale że odszedł od wiary w boskość Jezusa. (Nawiasem mówiąc, różni się to zupełnie od innego pretendenta, Johna McCaina, którego książka Faith of My Fathers nie jest szczególnie duchowa, ale kiedy przywołuje odległego patriarchalnego boga. Bóg Billa Bradleya umarł i nie poszedł do nieba, ale na ziemię. Wydaje się, że On istnieje w każdym z nas.)

Mogę się mylić. Nie powiedział mi, że [zostawił chrześcijaństwo] – powiedział rabin Michael Lerner, który rozmawiał z kandydatem. Dale Russakoff, jeden z dwóch reporterów „Washington Post”, którzy spędzili miesiące na badaniu życia pana Bradleya, przypomina mi o jego przywiązaniu do prywatności. Na podstawie tego, czego nauczyłam się podczas reportażu, myślę, że gdyby był chrześcijaninem, czy nie, dzisiaj nie wiedzielibyście o tym – powiedziała. Ponieważ w młodości był narażony na makabryczną ilość uwagi, a teraz stara się zachować pewne rzeczy w tajemnicy. Również dlatego, że zdaje się żałować, że w młodości wykorzystał to, co nazywa „dobrze znaną osobą”, do ratowania dusz. Dusza, stwierdziła pani Russakoff, jest zdaniem pana Bradleya terenem prywatnym.

Ale załóżmy, że mam rację, on nie jest chrześcijaninem. Czy to czyjakolwiek sprawa? Czy ma to konsekwencje polityczne?

film o powodzi

Jego stanowisko jest w pełni akceptowalne. Religia to sprawa osobista, powiedział Ed Koch. Pan Lerner z magazynu Tikkun powiedział: Wyświadcza nam wszystkim przysługę, wyznaczając granicę. Myślę, że nie jest sprawą prywatną to, czy posiada duchową troskę o świat, która kształtuje jego pogląd na politykę publiczną. Miłość, troska i świadomość etyczna powinny uzupełniać koncentrację na pieniądzach i władzy. Ale konkretna wspólnota duchowa, z której wywodzą się te wartości i jaki jest twój związek z tą wspólnotą, powinna być sprawą prywatną.

Paul Taylor z Alliance for Better Campaigns, który 12 lat temu jako reporter zadał Gary’emu Hartowi pytanie o cudzołóstwo, zgadza się: dwa obszary życia osobistego, które cieszą się interesem publicznym, to zdrowie i bogactwo. Nie sądzę, żeby istniał pretekst, aby reporter zadał pytanie: Czy jesteś chrześcijaninem? Oczywiście, gdy kandydat odwołuje się do głęboko osobistych doświadczeń, aby opowiedzieć o powodach, dla których ma określone poglądy, zachęca do wnikliwej analizy. Ale nie wyobrażam sobie pytania Bradleya o to w formie konferencji prasowej.

Kwestie religijne mogą odgrywać rolę w wyścigu, nawet po stronie Demokratów. George Bush bezwstydnie i głupio oświadczył, że jego wyobrażeniem wielkiego przywódcy politycznego jest Jezus Chrystus. Z tą samą pustką ducha Al Gore ogłosił, że narodził się na nowo. Wygląda na to, że szykują się do świętej wojny.

Religia może już odgrywać rolę w wyścigu, twierdzi Michael Barone, autor The Almanac of American Politics. Nie wprost – stwierdził. Jednak różnica między opisami ich zaangażowania Ala Gore'a i Billa Bradleya może pomóc Bradleyowi na początku, w stanach północnych i Kalifornii, a następnie zaszkodzić mu 14 marca, kiedy Południe zacznie głosować.

Wydaje mi się, że widziałem, jak Gore pytał: „Co zrobiłby Jezus?” Ten język mu odpowiada, stwierdził pan Barone. Rzeczywiście, Jesusing wiceprezydenta Gore’a może pomóc wyjaśnić, dlaczego sondaże pokazują, że wśród czarnych wyborców ma on przewagę 2 do 1 nad Bradleyem.

Tymczasem subtelne i światłe poglądy Billa Bradleya na temat zaangażowania mogą mu pomóc w walce ze zsekularyzowanymi wyborcami, takimi jak ja, w Kalifornii i Nowym Jorku. „Ci ludzie nie lubią, gdy politycy robią wielkie widowisko z ich religii” – mówi Barone. To duże głosowanie w prawyborach Demokratów i ci ludzie, nie wiedząc tak naprawdę, jakie są opinie Bradleya, prawdopodobnie uznają jego niechęć do wystąpienia za zachęcającą.

Sekularyzm pana Bradleya jest powrotem do czasów innych wielkich mężów stanu, którzy nie nosili zasady przestrzegania zasad na karku. Pan Barone cytuje Thomasa Jeffersona, Dwighta Eisenhowera i Adlai Stevensona. Stevenson powiedział, że jest unitarianinem, co w latach pięćdziesiątych XX wieku było równoznaczne z stwierdzeniem, że podąża się własną, indywidualną ścieżką duchową.

Brak wiary Stevensona nie dyskwalifikował go w latach 50., powiedział pan Barone, a dziś Żyd może zostać prezydentem. Żydzi w polityce mówią, że się mylę, ale według mnie oni popadają w paranoję i nie mają racji. Niemniej jednak, gdyby pan Bradley nie był chrześcijaninem i ludzie o tym wiedzieli, mogłoby go to kosztować kilka punktów, powiedział pan Barone. A kandydaci rzadko robią rzeczy, które kosztowałyby ich kilka punktów.

znaki zodiaku 14 marca

Myślę, że to wyjaśnia nieprzejrzystość Billa Bradleya. Jest zbyt autentyczną osobą, aby ukrywać swoją wiarę, ale milczy na temat smaku swojej praktyki, ponieważ wydaje się ona ciężarem. Chcę nadejść w historii takiego momentu, w którym będziemy mogli zbadać nasze różnice religijne i mieć pewność, że będzie to bezpieczne – powiedział pan Lerner. Jednak dla większości ludzi nie jest to jeszcze bezpieczne. Może wtedy, gdy od 100 lat nikt nie będzie prześladowany za przekonania religijne.

Dodał, że zarówno wiceprezydent Gore, jak i gubernator Bush przekroczyli granicę. Ulegli swemu postrzeganiu żądań prawicy. I to jest bardzo niebezpieczne. Jeśli w ubieganiu się o urząd publiczny liczyć się będzie wiara w Jezusa, to każdy Żyd będzie w niekorzystnej sytuacji, tak samo jak ktoś wywodzący się z jakiejkolwiek innej tradycji religijnej lub taki, który nie utożsamia się z tradycją religijną.

Chciałbym móc powiedzieć, że Ameryka jest lepsza i że Bill Bradley będzie w stanie to udowodnić. Niestety, wydaje się, że teraz jest gotowy do wyciągnięcia innej lekcji – granic rozwagi w polityce.