Lyndon Barrois Jr. pisze scenariusz filmu, ale nigdy nie zobaczysz tego filmu w kinach. Scenariusz jest laboratorium, w którym Barrois Jr. testuje interakcje między dwoma swoimi zainteresowaniami: fałszerstwem dzieł sztuki i gatunkiem filmów o napadach na muzea. Częściowe wyniki tych testów można obecnie oglądać w Carnegie Museum of Art w Pittsburghu w postaci na wpół zduplikowanych obrazów, skrzyń transportowych wypożyczonych dzieł sztuki, wydrukowanych próbek zielników i innych obiektów o wątpliwej autentyczności. przedstawienie, Lyndon Barrois Jr.: Rozeta , nadaje materialną formę głównemu pytaniu scenariusza: Jaka jest relacja pomiędzy obrazem, muzeum i wartością?

Widok instalacji Lyndona Barrois Jr., Guardians Gate (Farfanicchio), 2022 i Masters of Fine Arts, 2011/2022.Zdjęcie: Filip Wolak, dzięki uprzejmości Carnegie Museum of Art
Lyndon Barrois Jr.: Rozeta oferuje widzom wiele elementów historii. Wchodząc do galerii Forum muzeum, naszym oczom ukazuje się stół konserwatorski z pędzlem, goglami, obiekty oraz mikroskop podłączony do monitora komputera. Pod mikroskopem leży częściowo pomalowane płótno, prawdopodobnie w połowie fałszerstwa. Stojąc tutaj, możesz być Lumière, konserwatorem scenariusza filmowego, który stał się potencjalnym fałszerzem. Po prawej stronie znajduje się skrzynia z minerałami i małymi rzeźbami, każda w osobnym, wyściełanym pudełku i nachylona pod kątem 45 stopni w stronę widza. Obudowa przypomina pozbawiony ozdób magazyn muzealny, ale rozmieszczenie przedmiotów nadaje jej jakość przypominającą film. Stojąc przed sprawą, możesz wpaść w rolę wizytującego badacza lub bezpłatnego stażysty szukającego spokojnego miejsca do pisania SMS-ów. (Bez oceniania. Byłem tym stażystą.) Odwróć się, a zobaczysz dwa obrazy-druki reklamujące fikcyjny film Barroisa Jr. Być może jesteś kinomaniakiem, kolekcjonerem pamiątek lub przemytnikiem filmów z początku XXI wieku z cyfrową kamerą wideo w kieszeni.
Gdziekolwiek stoisz Lyndon Barrois Jr.: Rozeta artysta prosi Cię o rozważenie wartości obiektów, które widzisz i sposobu, w jaki ta wartość jest generowana. Mówiąc dokładniej, przedstawienie ma na celu wzięcie udziału w historycznym i kulturowym rozumieniu wydobywania zasobów, pracy, kultury wizualnej i życia z Demokratycznej Republiki Konga – i szerzej Afryki – przez narody europejskie i firmy prywatne. Jak pisze Liz Park, kurator sztuki współczesnej Richarda Armstronga w muzeum, gumowe, przypominające winorośl i słoniowe kształty belgijskiej secesji przypominają kolonialne korzenie tych form. Tak jak guma i kość słoniowa zostały zabrane z Afryki, aby stać się towarami na rynku światowym, tak też zostały przejęte formy wizualne i style. Choć w skład tej grupy wchodzili europejscy artyści kopiujący sztukę afrykańską, obejmowała ona także odkrywców, antropologów i inne osoby przeszukujące materialne dziedzictwo Afryki, aby zaopatrywać swoje kominki, wiejskie posiadłości, biura uniwersyteckie i – w końcu – publiczne muzea w przedmioty szyderczo określane jako „prymitywne”. system, który zamienia żywych ludzi w obrazy przeszłości nie do uratowania.

Najważniejszy moment z „Lyndon Barrois Jr.: Rozeta”.CFoto: Filip Wolak, dzięki uprzejmości Carnegie Museum of Art
Mieszkańcy Pittsburgha mogą również umieszczać Lyndon Barrois Jr.: Rozeta w innym, hiperlokalnym kontekście – kradzież w latach 1992–2017 płyt książkowych, map i odbitek fotograficznych o wartości 8 milionów dolarów z sąsiadującej z Carnegie Museum of Art, Biblioteki Publicznej Carnegie w Pittsburghu. Przez 25 lat Greg Priore, kierownik księgozbioru rzadkich książek w bibliotece, wydobywał cenne elementy z cennych książek i sprzedawał je. Jego partnerem w tym przestępczym przedsięwzięciu był John Schulman, były właściciel księgarni Caliban, zlokalizowanej zaledwie minutę spacerem od muzeum. Schulman przekazał skradzione towary niczego niepodejrzewającym nabywcom, w tym innym systemom bibliotecznym. Kiedy w 2017 r. audyt zbiorów biblioteki ujawnił kradzież, zachwiało to zaufaniem opinii publicznej do skądinąd wiarygodnej instytucji publicznej. Osoba, która miała chronić, pielęgnować i zapewniać dostęp do tych bezcennych przedmiotów, dosłownie wyrywała je z opraw i sprzedawała po całym bloku i po całym kraju.
Mając dwóch konserwatorów w centrum swojego scenariusza, Barrois Jr. znakomicie animuje oba te konteksty historyczne. Główni bohaterowie scenariusza, Lumière i jej nowa koleżanka, Seon-Min, pracują w belgijskim muzeum przechowującym dzieła sztuki i afrykańskie antyki. Jako konserwatorom powierzono im opiekę nad obiektami sprowadzonymi do Europy przez agentów kolonialnych w drodze kradzieży lub w inny sposób wątpliwy etycznie. Jak sugeruje scenariusz, Lumière może chcieć czegoś więcej niż tylko oszczędzać. Barrois Jr. nie precyzuje dokładnie, co zrobi Lumière, i w ten sposób skłania widza do spekulacji – do oceny, a nie tylko oglądania.
Tutaj nadstawię kark i zgadnę, że Lumière może chcieć odesłać artefakty i dzieła sztuki z powrotem do ich globalnych korzeni i opuścić belgijskie muzeum zaopatrzone w wysokiej jakości, imponująco wykonane i stare podróbki. Być może będzie chciała wysłać także inne prace europejskie gdzie indziej. Jeśli tak jest, plan Lumière’a przypomina niedawne wezwania do dekolonizacji muzeów. Definicje dekolonizacji w dziedzinie muzeów są różne, ale termin ten zazwyczaj sygnalizuje kilka rzeczy: opowiadanie o przedmiotach z perspektywy rdzennej ludności, eksponowanie rodzimych przedmiotów z należytym poszanowaniem odpowiednich norm kulturowych, płacenie rdzennym rozmówcom za ułatwienie tej pracy oraz repatriację obiektów do kultur ich krajów pochodzenie.
Repatriacja budzi kontrowersje, ponieważ wymaga od muzeów zrzeczenia się obiektów, a także zasobów kulturowych związanych z posiadaniem tych obiektów, udzielaniem ich lub odmawianiem dostępu do nich oraz opieką nad nimi. Mary Wilcop, starsza menedżerka ds. konserwacji w Carnegie Museum of Art, twierdzi, że od dawna opierano się na etyce konserwacji i konserwacji, aby sprzeciwić się repatriacji. Tymczasem, Podsumowuje Sarah Jilani argument ochrony przeciwko repatriacji w ten sposób: tym z nas, którzy nie pochodzą z „uniwersalnego” miejsca i rasy, nie można ufać, że zachowają nasze własne dziedzictwo i zamiast tego musimy je oglądać pod ścisłym nadzorem, w czyimś domu. Mając na uwadze dekolonizację, potencjalne działania Lumière’a modelują pytanie, które Barrois Jr. zadał podczas niedawnej publicznej rozmowy z Parkiem i Wilcopem: Jakiego rodzaju przestępstwa mogą wydarzyć się z dobrego powodu?
Kiedy słyszysz takie pytanie, łatwo jest wykrzyczeć przykazanie: nie będziesz okradać muzeów. Klęska Priore-Schulmana, która zamknęła Carnegie Museum of Art, wydaje się wystarczającym dowodem – ważne, piękne dzieła sztuki warte 8 milionów dolarów zostały zabrane z rdzawej instytucji i rozrzucone w rękach prywatnych i publicznych gdzie indziej. Stawiałbym jednak na paralelę Priore’a-Schulmana nie jest fikcyjna konserwatorka Lumière (która, przypominam, jeszcze nawet przestępstwa nie popełniła; to ja fantazjuję o zbrodniach). Myślę, że Priore-Schulman mają więcej wspólnego z muzeum sztuki w ogóle.
O tym informuje Amerykańska Akademia Sztuki i Nauki tylko 24% Amerykanów odwiedziło w 2016 roku muzeum sztuki . Obiekty przywiezione do muzeów w wyniku ekstrakcji kolonialnej, zwłaszcza znajdujące się w zbiorach naukowych i nieeksponowane, są dostępne jedynie dla mniejszości muzealnej i jeszcze mniejszej grupy badającej obiekty za zamkniętymi drzwiami. To konsolidacja kultury ograniczająca dostęp do przedmiotów i ich wartości. Nie jest to ogólne potępienie muzeów, ale raczej konkretne pytanie: czy lepiej jest, aby obiekt był zamknięty w magazynie (lub wystawiony w ograniczonym kontekście), niż pozwolić, aby krążył wśród ludzi, dla których jest przeznaczony? już znaczący?

Widok instalacyjny „Lyndon Barrois Jr.: Rozeta”.Zdjęcie: Filip Wolak, dzięki uprzejmości Carnegie Museum of Art
Bohaterowie scenariusza Barroisa Jr. nie planują zrobić tego, co zrobił Priore-Schulman. Nie planują ograniczać dostępu jedynie do tych, których stać na zakup rzadkiego dzieła. Zamiast tego, jeśli dobrze marzę o nich, są zainteresowani powielaniem dzieł i ich rozpowszechnianiem. W rezultacie więcej ludzie zobaczą obraz lub obiekt i więcej ludzie zetkną się ze sztuką. W tym scenariuszu autentyczność w mniejszym stopniu zależy od „ręki artysty”, a bardziej od śledzenia – w sposób przejrzysty i ciekawy – co oznacza każdy egzemplarz w każdym muzeum oraz w jaki sposób i dlaczego różnią się ich wartości. Motywacja, jaką Barrois Jr. przekazuje poprzez swoich bohaterów, bez wątpienia wymaga delikatnego rozważenia. Powielanie prac może nie mieć sensu w przypadku każdego obiektu, każdego medium i każdej praktyki. Jeśli jednak odrzucimy nawet ten hipotetyczny scenariusz, zrezygnujemy z zajmowania się tworzeniem i utrzymaniem wartości w muzeach. Siła Lyndon Barrois Jr.: Rozeta polega na niezachwianym naleganiu, aby widz znalazł odpowiedzi, nawet jeśli nie są one właściwe.
W lewym tylnym rogu Lyndon Barrois Jr.: Rozeta to zestaw skrzyń transportowych pomalowanych na czerwono, charakterystyczną dla Carnegie Museum. To rzeczywiste skrzynki używane przez muzeum, zawierające naklejki umożliwiające śledzenie ich podróży – do Wenecji, Waszyngtonu, Niemiec i z powrotem. Barrois Jr. pożyczył te skrzynie na swoją wystawę z muzealnych magazynów, podobnie jak sprzęt powiększający, kilka próbek minerałów i małe dzieła sztuki. Podczas gdy technologiczne gadżety przywołują na myśl laboratorium konserwatorskie, skrzynie przywodzą na myśl pracowników, których często nie widać w muzeach – rejestratorów, asystentów administracyjnych, księgowych, naukowców, pedagogów, zajmujących się sztuką, a nawet woźnych. Wielu z tych pracowników Carnegie Museums w Pittsburghu (system obejmujący Carnegie Museum of Art) niedawno utworzyło związek zawodowy, a związek United Museum Workers podpisał swój pierwszy kontrakt z systemem muzealnym w maju tego roku. Mimo to nie każdy pracownik czuje, że czerpie korzyści z wartości, jaką generują muzea sztuki, jaką jest wartość dzieł pokazowych Barrois Jr.
Jeden z anonimowych pracowników muzeum powiedział mi: Naprawdę uważam, że wydział, w którym pracuję, robi wiele, aby zapewnić jak najbardziej dostępne środowisko, i podziwiam ludzi, z którymi pracuję, ponad miarę. Jednak jest rzeczą oczywistą, że 16 dolarów za godzinę w dalszym ciągu nie jest płacą wystarczającą na życie, a muzeum celowo utrzymuje nas w niepełnym wymiarze godzin, abyśmy nie mogli otrzymywać świadczeń. Muzea mogłyby okazać solidarność z pracownikami, realnie doceniając nasze źródła utrzymania.
Zodiak 28 listopada
Lyndon Barrois Jr.: Rozeta pyta, kiedy należy powielać, kiedy warto kraść, a kiedy warto destabilizować wartość. To eksperyment myślowy, który może zaprowadzić nas do innych możliwości życia ze sztuką, ale tylko wtedy, gdy naprawdę będziemy gotowi coś zrobić.
Lyndon Barrois Jr.: Rozeta można oglądać w Carnegie Museum of Art do 27 sierpnia.