Na początku grudnia spotkałam cztery młode kobiety płaczące na ulicach Nowego Jorku w ciągu mniej więcej dwóch tygodni. Najwyraźniej nie było z czego robić góry, ale wystarczyło, aby zjeść obiad podczas wakacji podczas niezręcznych przerw w strumieniu beztroskiego zachwytu nad tym, jak świat rozpada się na kawałki.
Kilka dni po Nowym Roku wchodziłem po schodach stacji metra Borough Hall i przygotowywałem się na przenikliwe zimno. Pomyślałem sobie, że prawdopodobnie będę musiał znaleźć nowy knebel, bo młode kobiety prawdopodobnie tłumią płacz, gdy szczękają zębami. Potem zauważyłem, że zbliżająca się młoda kobieta była we łzach.
Nadszedł czas, aby przyjrzeć się bliżej scenie płaczu w Nowym Jorku.
jaki jest znak na 11 stycznia
W metrze poznałem Patrice Anderson, atrakcyjną 25-letnią pracownicę opieki społecznej, urodzoną i wychowaną w dzielnicy Brownsville na Brooklynie. Powiedziała, że publiczny płacz jest częścią kodeksu chodnika: jesteś anonimowy i cokolwiek robisz, to twoja sprawa. W Nowym Jorku to, co publiczne, jest prywatne.
To prawdziwe emocje i czasami nie da się tego ukryć – stwierdziła pani Anderson, elegancko ubrana w czarno-biały trencz w jodełkę z rozszerzonymi klapami, pasujący papierowy kapelusz dla chłopca i złote kolczyki w kształcie koła. Może się zdarzyć, że martwisz się tym, gdzie zjesz następny posiłek lub martwisz się tym, gdzie będziesz spać.
Ostatni raz pani Anderson płakała publicznie dwa miesiące temu, gdy spacerowała Park Avenue. Stało się to podczas jej przerwy na lunch w warsztacie szkoleniowym w centrum miasta. Szłam i rozmawiałam z mamą przez telefon, broniłam mojego chłopaka; był problem. Potem tak się zdenerwowałem, że musiałem przestać. Powiedziała, że rzadko widuje ludzi płaczących na ulicach Brownsville. Nie, to sprawa Manhattanu: tu jest bezpośredni kontakt; możesz szybko chodzić, ale nie możesz się ukryć, więc płaczemy w miejscach publicznych i tyle.
Poszedłem na otwarcie nowego przedstawienia Elaine Stritch w Carlyle. Rosie O’Donnell była tam ze swoją dobrą kumpelą Natashą Lyonne i powiedziała mi, że dwa lata temu, po kiepskiej sesji terapii par, szła Columbus Avenue z łzami w oczach. Wszyscy zaczęli to zauważać, bo to Rosie, więc wpadła do pobliskiego sklepu Coach i kupiła największe okulary przeciwsłoneczne, jakie tylko mogła znaleźć. Kosztują 400 dolarów. Nigdy nie kupuje okularów przeciwsłonecznych za 400 dolarów; nie noszą ich w Target, gdzie robi wszystkie zakupy. (To powiedziawszy, jest zadowolona, że to zrobiła, ponieważ nadal ma okulary, a soczewki są fantastyczne.)
Ona i pani Lyonne były niedawno na premierze nowego filmu „Precious” w kinie niedaleko Lincoln Center. Wymagało to wiele pracy, ale udało im się dostać na pierwszy spektakl o 11:00. W ciągu 20 minut od projekcji cały teatr zalał się łzami. Mam na myśli słyszalne łkanie, powiedziała mi Rosie.
Reżyser Mike Nichols od wieków mieszka w Nowym Jorku. Zapytałem go, czy kiedykolwiek widział kogoś płaczącego na ulicy. Nigdy tego nie widziałem, powiedział, w drodze do samochodu z szoferem. Zapytałam go, czy kiedykolwiek płakał, kiedykolwiek. – Nie, żebym to pamiętał – powiedział pan Nichols, który wyglądał na szczupłego, opalonego i napiętego na twarzy. Nie mam o co płakać. Jestem szczęśliwy.
Skończywszy z showbiznesem, myślałem o modelach. Cały czas płaczą – powiedziała znana stylistka Sarajane Hoare. Są za młodzi i zawsze mają zmęczenie spowodowane zmianą strefy czasowej, więc zawsze wszędzie będziesz ich widział, jak płaczą. Pani Hoare ma trudności z widzeniem w nocy i niedawno potknęła się o strażnika drzewa na chodniku. Miałem wszystkie te jabłka i pomarańcze i praktycznie przeciąłem sobie golenie na pół. A ja krzyczałem i krzyczałem, a dwie bardzo eleganckie kobiety – bo, wiesz, mieszkam na 75., na skraju Park Avenue – przeszły prosto obok mnie! W Londynie nigdy byś tego nie dostał. Ktoś podchodził i pytał: „Wszystko w porządku, kochanie?”. W ten sposób modelka Sophie Dahl przeżyła swój wielki przełom! Przez przypadek płakała na werandzie należącym do ikony mody Isabelli Blow.
A kiedy twoja noga jest w drzwiach? Autorka Anne Kreamer właśnie ukończyła książkę o płaczu w miejscu pracy, tytuł roboczy Duże dziewczynki płaczą , przeprowadzając kilka ogólnokrajowych sondaży. Wykazali, że zdumiewająca liczba Amerykanów regularnie płacze w biurze, a kobiety płaczące w miejscu pracy przewyższają liczbę mężczyzn cztery do jednego. To znaczy, oczywiście ludzie są bardziej zestresowani w wyniku sytuacji gospodarczej i jestem pewien, że panuje większe poczucie ogromnej depresji – ale w zasadzie są ludzie, którzy płaczą i ludzie, którzy nie płaczą, coś w rodzaju plemion, które mają na to wpływ, powiedziała. Chociaż kobiety są oczywiście bardziej zaprogramowane, aby wyrażać emocje. Pani Kreamer odkryła ponadto, że w sumie młodsi ludzie płaczą częściej niż osoby starsze. Ponadto: Uważam, że przejrzystość życia w pełni przeżywanego w kontekście mediów społecznościowych prowadzi do bardzo odmiennego postrzegania tego, co jest właściwe i odpowiedniego okazywania emocji, a co nie, stwierdziła.
Hayley Mills ma dziką duszę
Badania pani Kreamer pomagają naświetlić dominującą odmianę tryskaczów, którzy tanieją łzy innych i stanowią utrapienie dla całej populacji: nazwijcie ich miejskimi krzykaczami.
Występują w różnych formach. Jest tu kuśtykanie w stylu „biada mi”, tupanie w stylu „nie obchodzi mnie to”, codzienne szuranie typu „umrzyj trochę” – co jest idealne dla młodej damy, która musi wchodzić i wychodzić Whole Foods w 20 minut, to góra, i chce utrzymać dobrą strużkę. Możesz znaleźć się w obliczu płaczącego, wrzeszczącego lub – Boże, dopomóż – wrzeszczącego.
To prawie jak akt buntu, stwierdziła jedna z koleżanek, która płakała na chodniku więcej razy, niż jest w stanie zliczyć, raz, po spojrzeniu w umęczone oczy konia powożącego, od Time Square aż do East Village. Niemal wyzywasz ludzi, żeby cię powstrzymali, a wiesz, że nikt tego nie zrobi.
Kiedy spacerujesz po Nowym Jorku, jest w tym coś kinowego.
Sloane Crosley, o której „Los Angeles Times” twierdzi, że jest mieszanką Nory Ephron, Dorothy Parker i Davida Sedarisa, co najmniej kilka razy płakała na ulicach. Mniej więcej po tym, jak została wyrzucona z pierwszej pracy, wyszła na zewnątrz, wyciągnęła komórkę, udawała, że do kogoś dzwoni i płakała. To ma sens – wyjaśniła, ponieważ Bóg wie, jakie informacje są ci przekazywane przez telefon, a jeśli po prostu stoisz i płaczesz, jest to trochę dramatyczne.
Uważa, że płacz tutaj to trochę za dużo. Ponieważ jesteśmy miastem publicznym, jest mnóstwo zakamarków, w których możesz to zrobić sam. „Nie rozumiem, dlaczego mielibyście oglądać kogoś płaczącego w miejscu publicznym dłużej niż 20 sekund” – stwierdziła pani Crosley, której druga książka „Jak zdobyłeś ten numer?” zostanie opublikowana wiosną tego roku. Z drugiej strony:
Ludzie powinni móc cieszyć się pełnym zakresem emocji; dlatego to miasto istnieje.
Jamie Clayton, 32-letnia transseksualistka z Lower East Side, o której kiedyś pisano w tej rubryce, a wkrótce miała być gospodarzem programu o metamorfozie na VH1, niemal co tydzień skarżyła się na cierpiące miejskie krzykacze.
puste, sprawdź film
„To jedna z moich największych irytacji”, powiedziała. Najczęściej widzisz dziewczyny, które krzyczą: „Czekam na ciebie od 20 minut” albo wpadają w histerię i denerwują się. Dla mnie, chyba że płaczesz ze śmiechu – co nie jest rzadkością w przypadku pani Clayton – jest to sprawa prywatna i osobista. To znaczy, czasami możesz otrzymać druzgocące wieści, których nie da się kontrolować.
Ale to jest jak: „No dalej, weź się w garść”. Zdecydowanie zmierza to w stronę publicznej akceptacji, choć niekoniecznie tak sądzę.
Opisała typową osobę płaczącą jako przyciągającą uwagę, potrzebującą laskę, która nie jest pewna siebie ani nie ma kontroli, ale prawdopodobnie nie jest zbyt niechlujna, ponieważ nie ma nic przeciwko przyciąganiu tego rodzaju uwagi.
Mój przyjaciel Harris mieszkał w Nowym Jorku przez sześć lat, zanim wrócił do Los Angeles. Powiedział, że nie widział tam tyle płaczu, co tutaj, i rzeczywiście patrzy na ludzi w samochodach. Irytującą rzeczą w widoku dziewczyny łkającej do telefonu jest to, że: „Zawsze czuję, że powinienem zapytać, czy wszystko w porządku, czy potrzebujesz pomocy”.
O ile nie widać krwi lub niczego, co wskazywałoby na prawdziwą sytuację kryzysową, polityka „New Yorkera” polega na tym, aby nie wdawać się w kontakt z woźnicą – jeśli to możliwe, całkowicie go ignorować.
Wydaje się, że tylko ja zdaję sobie sprawę, że wszystkie łzy dotyczą ochrony – powiedział przez telefon wielki Tom Wolfe. Czasem ludzie będą płakać, bo ktoś został chroniony; nie zawsze jest to wezwanie, aby przyjść i mnie chronić. Może to być po prostu: „O mój Boże, on ją chronił”.
Kiedy John Glenn wrócił z misji, będąc pierwszym Amerykaninem na orbicie, powiedział, na skrzyżowaniach Nowego Jorku płakali wielcy, twardzi irlandzcy gliniarze, bo wierzyli, że ryzykował własne życie, aby nas zabrać nawet z Rosjanami.
Ale nasza wrażliwość się zmieniła. W drodze do pralni zauważyłem kobietę z mnóstwem tatuaży, siedzącą na schodach ze swoim kotem w pudełku podróżnym. Wyglądała na smutną i skupiona, nie wpatrując się w nic szczególnego. Znaki tam były. Ale po kilku minutach wokół oczu nie było już dodatkowego szklistości ani obrzęków, więc zrezygnowałam z czekania.