Recenzja „Telemarketerów”: dokument HBO od Muckrakerów, którzy zadomowili się w błocie

Patricka Pespasa i Sama Lipmana-SternaDzięki uprzejmości HBO

Sam Lipman-Stern był pod wieloma względami typowym dzieciakiem pierwszej dekady XXI wieku — w końcu który nastolatek z tamtych czasów nie spędził swoich młodzieńczych lat na publikowaniu na YouTube drżących materiałów z ręki, żeby poczuć słodki, słodki przypływ serotoniny podczas oglądania widoku? liczyć przejść od 0 do 1? Kanał Lipmana-Sterna, który w 2007 roku miał średnio około 40 wyświetleń na klip, zawierał takie hity jak Wake Up Larry Lazarre (znajomy śpiący przy biurku) i Oh Word????? (wywiad z koleżanką, która opisała swojego idealnego mężczyznę jako takiego, który uprawiałby fallatio w przód i w tył). Zwykle takie kanały przepadłyby w zakamarkach czasu, ale ziarniste nagrania Lipmana-Sterna stały się podstawą serialu dokumentalnego HBO wyprodukowanego przez braci Safdie, którego gwiazdą i współreżyserem jest sam Lipman-Stern ( drugim jest jego kuzyn Adam Bhala Lough). Co wyróżniało jego filmy? Cóż, po pierwsze, zamiast klipów przedstawiających nastolatków biegających po szkolnych korytarzach, jego nagrania przedstawiały narkomanów w średnim wieku, zawrotnie popijających piwo w zaniedbanych biurach. Dzieje się tak dlatego, że po opuszczeniu dziewiątej klasy Lipman-Stern podjął jedyną pracę, jaka była dla niego dostępna jako ledwo dojrzewający chłopiec: dzwoniący do Civic Development Group (CDG), organizacji prowadzącej program zbierania datków na cele charytatywne, obecnie znanego jako największe oszustwo telemarketingowe w historii Ameryki.

Seria o dosadnym tytule Telemarketerzy , opowiada historię Lipmana-Sterna i jego uzależnionego od heroiny byłego skazańca, współpracownika Patricka J. Pespasa, którzy stają się nieprawdopodobnymi dokumentalistami, chcącymi zniszczyć Wielki Telemarketing od środka. Utrwalenie tej koncepcji wymaga kilku prób (i więcej niż kilku lat), a odkrycia są bardziej przygnębiające niż ekscytujące. Powolny obraz potężnych organizacji przesiąkniętych korupcją powinien wyglądać dość przygnębiająco, ale wcale tak nie jest. Telemarketerzy to fascynujący portret drapieżnego przemysłu, ale jeszcze lepszy jest jako pełne oddania studium charakteru, serdeczny świadectwo przyjaźni i antidotum na cyniczne przyzwolenie.

Telemarketerzy w ciągu trzech odcinków publikuje wiele bomb, ale jedną z najtrudniejszych do przełknięcia pigułek może być dowiedzenie się, ile osób faktycznie odbiera telefony od telemarketerów (spoiler: to działka ). Zamknięta obecnie Grupa Rozwoju Obywatelskiego składała się z wielu rzeczy, ale nikt nie mógł twierdzić, że nie była skuteczna. Program zbierania funduszy CDG pozwolił firmie przekazać zaledwie 10% zebranych pieniędzy organizacjom non-profit, takim jak Braterski Zakon Policji, a resztę umieścić w kieszeni. Mistrzowskim posunięciem CDG było zrozumienie, że jest mało prawdopodobne, aby ludzie przekazali datki przypadkowym 21-latkom zarabiającym minimalną pensję, ale jeśli wierzyli, że na linii dzwoni odznaczony policjant proszący o ich pomoc, mogłaby to być inna historia. Jeden Telemarketerzy Temat wywiadu wspomina, że ​​kazano mu pogłębić głos, brzmieć bardziej autorytatywnie i zwracać się do policji per „faceci” (czy chłopaki mogą liczyć na waszą darowiznę?), aby przekonać ludzi przypuszczać był policjantem, pozostawiając wystarczająco dużo miejsca, aby uniknąć pozwu za składanie fałszywych zeznań – podejście, które zdziałało cuda. Stąd spirala spada w dół: as Telemarketerzy Jak pokazuje szczegółowo, jest to najmniej oszukańczy manewr podjęty przez CDG.

Dlaczego więc ktoś miałby zgodzić się na udział w tak rażącym oszustwie, zwłaszcza gdy zarabia tylko 10 dolarów za godzinę bez prowizji? Po części dlatego, że było fajnie. Według Toma White'a, byłego menadżera CDG, CDG pozwoliłoby chłopakom zrobić wszystko, co musieli, aby przetrwać swoją zmianę. Potrzebujesz trawki, koksu, heroiny, a nawet pitbulla? Zapytaj faceta przy następnej kabinie. Chcesz tatuaż? Ktoś ci go wręczy, gdy zadzwonisz. Jak żółwie? Po klawiaturze tego faceta pełza naprawdę malutki. Fan przemocy? Idź i wrzuć przyjaciela do kosza na śmieci. Ale przede wszystkim pracownicy CDG zostali, ponieważ wymagany te prace. Byli to byli skazańcy, osoby, które porzuciły szkołę średnią, handlarze narkotyków; innymi słowy, ludzie, którzy nie mogliby zostać zatrudnieni gdzie indziej. (Odświeżająco nieformalny) głos Lipmana-Sterna opisuje dylemat jego przyjaciela Patricka J. Pespasa: Z jednej strony Pat potrzebował tej pracy, aby przeżyć. Z drugiej strony powiedział: „To oszustwo trwa o wiele za długo i tylko ty i ja możemy je w końcu powstrzymać”.

Bez Pata Lipman-Stern prawdopodobnie nigdy nie skupiłby się na samym CDG i podejrzanych sprawach dziejących się za kulisami. Ale Patrick J. Pespas to coś więcej niż tylko siła napędowa doktora; jest jego bijącym sercem. Gdyby istniała kategoria Emmy dla najlepszego filmu dokumentalnego, Pespas by to zrobił łatwo zamiatać. Najlepiej sprzedaje się naćpany heroiną, pomiędzy zaciągnięciami jointa poskarży się na ignorancję George'a W. Busha na temat globalnego ocieplenia i otwarcie piętnuje rażąco wyzyskowe praktyki w swoim miejscu pracy. Dzięki swojej ukochanej błękitnej marynarce w kratkę i zamiłowaniu do rzucania jedzenia aligatorom z wiaduktów przy autostradach, Pespas staje się nieustraszonym reporterem dla kamerzysty Lipmana-Sterna, dziką kartą dla sympatycznego heteroseksualnego mężczyzny, maniakalnym telemarketerem marzeń wróżki dla swojego bezcelowego bohatera w potrzebie celu i według samego Lipmana-Sterna jedyną osobą w moim życiu, która we mnie wierzyła. W miarę jak Lipman-Stern dorasta, jego bałwochwalstwo dla Pata cichnie w ciepłe, czułe rozbawienie, ale obserwowanie, jak ich więź zmienia się i utrzymuje przez lata, po prostu podnosi na duchu.

Sama Lipmana-SternaDzięki uprzejmości HBO

To jest to Telemarketerzy różnica — choć pokazanie branży telemarketingowej w tym serialu jest ważne, to nie tylko rewelacje odróżniają ten program od reszty; to duet w jego centrum. Ich perspektywa od wewnątrz jest niezbędna; to rabusie, którzy pierwsi zadomowili się w błocie. Ale co więcej, są to niezwykle sympatyczni ludzie, a my możemy obserwować, jak rosną i starzeją się w czasie rzeczywistym. Serial może być reklamowany jako twardy i szybki dokument śledczy, ale wywołuje w nim ten sam rzadki sentymentalizm i patos, co film Richarda Linklatera. Chłopięctwo i Michaela Apteda W górę szereg. W ciągu Telemarketerzy dwie dekady, ludzie się starzeją i chorują, niektórzy umierają, ale kamera kręci się dalej.

Niestety, podobnie jest z tym oszustwem telemarketingowym. Materiał filmowy Lipman-Stern zaczyna się od samodzielnego tworzenia Biuro i przechodzi do majsterkowania 60 minut , a trzeci odcinek obejmuje wycieczki po kraju w nadziei na znalezienie choćby jednego urzędnika wykonawczego lub rządowego chętnego do podjęcia działań. Nie trzeba dodawać, że tak się nie dziejez korzyścią dla Braterskiego Zakonu Policji i innych organizacji non-profit, które chętnie przekażą swoje 10%.Wszystko wydaje się zepsute. Ale nie wszyscy. W końcu absolwent dziewiątej klasy i uzależniony od heroiny (ludzie z dołu społeczeństwa, jak to ujął Lipman-Stern) stworzył, wyreżyserował i zagrał we własnym serialu dokumentalnym HBO, który rzuca światło na oszustwo, które kiedyś zapłacili rachunki. Pomimo niepowodzeń za niepowodzeniami i doświadczenia na własnej skórze, jak okrutny może być świat, cynizm tej pary wobec społeczeństwa nigdy nie osłabia ich wiary w to, że można je zmienić, że Oni mogę to zmienić. Jeśli jest nadzieja, ludzie tacy jak Sam Lipman-Stern i Patrick J. Pespas są jej zwiastunami. To coś, co warto uczcić.

Premiera Telemarketerów na Maxie już 13 sierpnia.