Głupia Sahara nie ma sensu

Według wszelkich zasad Sahara powinna być jednym z tych lubieżnych, hałaśliwych filmów przygodowych nawiązujących do tradycji starych seriali o sobotnich popołudniach i wszystkich pustynnych epopei od Gunga Din po Indianę Jonesa. Niestety, bełkotliwy Matthew McConaughey nie jest Carym Grantem ani nawet Harrisonem Fordem i z trudem mogę powiedzieć, że znajdę bombę, dostaniesz dziewczynę bez potrzeby napisów. Nieważne, że Sahara to tytuł filmu Humphreya Bogarta z 1943 roku. Dzisiejsi głupi techno-maniacy, którzy tworzą filmy w bazach danych bez względu na wartość rozrywkową, nigdy nie słyszeli o Humphreyu Bogarcie i wydają się znudzeni i nieświadomi koncepcji historii kina, tradycji i spójności narracji. Zatem fakt, że Sahara jest całkowicie niezrozumiała, wydaje się oczywisty. Opiera się na jednej z tych nieczytelnych powieści Clive’a Cusslera, które widuje się rzucanych na brzeg w takich miejscach jak Fire Island i Pismo Beach.

Znak zodiaku 23 lutego

Fabuła jest niemożliwa do powiązania, a kiedy w 60 sekund scena przenosi się z Wirginii w 1865 r. pod koniec wojny secesyjnej na wydmy dzisiejszej Afryki, zniszczonej bitwami, w ciągu 60 sekund, wiesz, co mam na myśli. Pan McConaughey i jego głupkowaty pomocnik (Steve Zahn) wcielają się w historyków marynarki wojennej poszukujących widmowego statku i zakopanego skarbu, który, jak głosiły plotki, miał on przewozić. Pracują dla Williama H. ​​Macy’ego, handlarza złomem (co tak naprawdę to tylko inna nazwa współczesnego pirata), który jest właścicielem NUMA, co oznacza Narodową Agencję Podwodną i Morską, cokolwiek to znaczy. Pomiędzy łykami tequili i strzałami z karabinu maszynowego McConaughey ratuje także oddanego naukowca ze Światowej Organizacji Zdrowia (Penélope Cruz, która czuje się jak w domu ze swoją koleżanką, ponieważ ona też nie mówi spójnie po angielsku). Szuka pancernika z czasów wojny secesyjnej; tropi przyczynę wybuchu czegoś, co wygląda na dżumę dymieniczą, zanim przerodzi się ona w epidemię. Ratuje ją przed gwałtem i morderstwem z rąk walczących rebeliantów. Prosi go o pomoc w przedostaniu się do Mali. Uważa, że ​​okręt wojenny mógł w jakiś sposób znaleźć się tam 150 lat temu, kiedy zniknął w Richmond w stanie Wirginia (logika jest ostatnią rzeczą, o której ktokolwiek myśli).

Tak czy inaczej, płyniemy nad rzekę Niger w środku wojny domowej, która nie ma nic wspólnego z Północą i Południem. Jak się okazuje, plagi nie ma: tubylcy są zatruwani przez toksyczną wodę i wydaje się, że ma to coś wspólnego ze Starymi Żelaznymi Brzegami, które nazywają statkiem śmierci. Film ciągnie się z tyloma rozrywkami, ile reżyser, absolwent szkoły filmowej USC Breck Eisner (syn Michaela), może wymyślić karawany wielbłądów, pustynną siatkówkę, starożytne miasto otoczone murami, niespokojnych tubylców skandujących Um-gawa, bwana-to nie pozwalają ci zdać sobie sprawy, że nic wielkiego się tu nie dzieje. Reszta tej hałaśliwej farsy skupia się na elektrowni atomowej na środku Sahary, gdzie mistrz-diabel (Lambert Wilson w roli starego szalonego naukowca, który zwykł odgrywać Bela Lugosi) obmyślił diabelski plan (czyż nie wszyscy?) wykorzystać energię słoneczną do odparowania toksycznych odpadów i wrzucić je do rzeki Niger w drodze do Oceanu Atlantyckiego, gdzie toksyny dotrą do Nowego Jorku w ciągu sześciu miesięcy, a następnie zniszczą świat! I zgadnij, gdzie przechowywane są beczki po oleju z toksycznymi odpadami? Podziemna rzeka, w której znajduje się stary pancernik z wojny secesyjnej. Uff! Znajdź statek, a znajdziesz toksyny! Tylko pan McConaughey, pan Zahn i pani Cruz mogą to zrobić, ale w jednej minucie chłopaki idą przez Saharę przykuci kajdankami do wolnostojącej platformy ciężarówki, a w kolejnej minucie ich kajdany w tajemniczy sposób zniknęły i szybują na skrzydle z wraku samolotu. Wszystko kończy się w buggy z eksplodującymi helikopterami Huey i… no cóż. Czy masz dość, jak mawiał Harry Truman?

Pomimo ogromnego piękna lokacji w Maroku i Hiszpanii, ogromny brak chemii między obiema gwiazdami jest przerażający. Postać pana McConaugheya to żołnierz Navy SEAL, bezprawny pirat, syn amerykańskiego senatora, lekkomyślny poszukiwacz przygód, kobieciarz, wynalazca i praktyczny żartowniś o wielu osobowościach (i w każdej nieprzekonującej). Jak na lekarza cieszącego się międzynarodowym uznaniem i światowego eksperta w dziedzinie chorób zakaźnych, pani Cruz wygląda jak rozkładówka Playboya. William H. Macy wygląda po prostu żałośnie. Filmowanie w 120 stopniach, kto może go winić? Chciałbym powiedzieć, że Sahara to rodzaj eskapistycznego nonsensu, którego oglądanie jest przyjemniejsze niż tworzenie, ale nie przechodzi testu wytrzymałości w obu przypadkach. Publiczność komiksowa, z którą oglądałem tę harówkę, była niepokojąco cicha i ponura od początku do końca.

Mądre Kobiety

Nie wszyscy reżyserzy podążają za modą na komiksy. House of D Davida Duchovny’ego może nie pobił żadnych rekordów z tygodnia otwarcia, ale to ciepły, nostalgiczny utwór, który przywraca czas i miejsce, kiedy ludzie byli bardziej przyjaźni i ludzcy, wszystko było bardziej pozytywne, filmy były bardziej kreatywne, a życie więcej zabawy. Pan Duchovny debiutuje w filmie fabularnym jako scenarzysta i reżyser, a nawet gra niewielką rolę Toma Warshawa, amerykańskiego artysty z bohemy mieszkającego od 30 lat w Paryżu i mającego 13-letniego syna, którego nie wie jak z którym mógłby się porozumieć, i francuską żonę, która go nie rozumie. Poszukiwanie wskazówek, dlaczego jego życie nie spełniło niegdyś natchnionych obietnic młodości, analiza dróg, którymi nie podążał, oraz kryzys rodzinny w domu w Nowym Jorku doprowadziły go do dzieciństwa w Greenwich Village w latach 70. .

Tam poznajemy jego matkę (Téa Leoni), przygnębioną, nałogową pielęgniarkę, która nigdy nie doszła do siebie po śmierci ojca. Poznajemy także najlepszego przyjaciela Tommy'ego, upośledzonego woźnego imieniem Pappass (Robin Williams, w szczerej i poruszającej charakterystyce) oraz prostytutkę imieniem Lady (niezwykła Erykah Badu), osadzoną w zniechęcającym i niesławnym Domu Śledczym dla Kobiet, która udziela rad z ciemności za oknem swojej celi na ostatnim piętrze o miłości i odpowiedzialności oraz o tym, jak z chłopca stać się mężczyzną. Tommy przechodzi wiele po tym, jak jego ojciec umiera na raka, a mama przedawkowała środki nasenne, co doprowadziło ją do śmierci mózgowej w jego 13. urodziny. Wylewając swoje osobiste problemy na kobietę, której twarzy nie widzi, jest to opowieść o dorastaniu, która jest zarówno interesująca, jak i niekonwencjonalna. Dowiadując się, jak wypadł jego stary przyjaciel Pappass i spotykając po raz pierwszy tajemniczą Panią twarzą w twarz, daje dorosłemu Tomowi szansę na drugie życie. Wracając do swoich korzeni, uczy się, że siła i determinacja mogą wypłynąć z nieoczekiwanych źródeł oraz że niektórzy z zagubionych w życiu ludzi mają najwięcej mądrości, którą można się podzielić.

Dialogi i reżyseria są tak naturalne jak poranna kawa, a pan Duchovny darzy aktorów głęboką sympatią. Szczególną nagrodę otrzymuje od Antona Yelchina, który gra młodego Tommy’ego i na którego małych ramionach spoczywa większość czasu ekranowego. A najlepsze jest to, że House of D przywołało mi tak wiele wspomnień. Byłam wtedy nowa na Manhattanie, a Areszt dla Kobiet był jedną z dziwniejszych lokalnych atrakcji, o których warto pisać o tym mieście. Wyobraźcie sobie więzienie w samym sercu Greenwich Village, wypełnione jęczącymi i śpiewającymi bluesa duszami, wrzeszczącymi obrzydliwymi groźbami i prośbami o pomoc do alfonsów, dziewczyn, dzieci i gapiących się turystów, aby rzucali im papierosy, przekazywali wiadomości i szerzyli współczucie . Spędzaliśmy tam wieczory w drodze na występy o północy lub Howarda Johnsona; Truman Capote pisał o tym jako o odrobinie lokalnego kolorytu, równie ważnego i wyjątkowego w Nowym Jorku, jak kolacja w Gage i Tollner; a w weekendy Gypsy Rose Lee wpadała do nas, żeby trzymać pszczoły do ​​pikowania. Zburzony i zastąpiony ogrodem oraz tablicą pamiątkową, Dom D symbolizuje okres, który David Duchovny tak pomysłowo i z czcią tu odtwarza. To film małych radości i wielkich uścisków, godny polecenia bez zastrzeżeń.

pończochy na prezenty dla mężczyzn

Oblicza Miłości

Eros to tryptyk, który pokochać może tylko festiwal filmowy. Trio znanych reżyserów – Wong Kar-Wai, Steven Soderbergh i Michelangelo Antonioni – nagrywa swoje indywidualne podejście do wielu twarzy miłości w trzech opowiadaniach połączonych ze soczystymi piosenkami śpiewanymi przez gardłowego, płynnego brazylijskiego piosenkarza Caetano Veloso. Brzmi lepiej niż gra, bo tylko odcinek otwierający, The Hand Wong Kar-Wai, jest warty omówienia. W tym marzycielskim spojrzeniu na nieodwzajemniony związek pięknej kurtyzany z jej krawcem, panna Hua (bajeczny Gong Li) uwodzi młodego i dziewiczego ucznia krawca (Chang Chen), przekonując go, że nigdy nie będzie w stanie projektować ani kroić wykwintnych ubrań, jeśli nie zna ciało kobiety. Używając swoich zmysłowych rąk, by wywołać wrażenie, o którym będzie zawsze myślał, ilekroć będzie miał uszyć dla niej ubrania, zmienia jego życie, wprowadzając erotyzm jako obsesję, od której nigdy nie będzie mógł uciec. Z biegiem lat jej dochody maleją, a długi rosną, ale krawiec pozostaje lojalny. W końcu krawiec ponownie spotyka pannę Hua w gorszych okolicznościach; jej wspaniała twarz ukazuje zniszczenia, jakie spotykają kobiety w burdelach, ale on jest równie urzeczony i oczarowany jak zawsze, gdy łączy piękno i śmierć w najwyższym hołdzie, który okazuje się jego arcydziełem.

W porównaniu z żywym, nastrojowym technikolorem poezji pana Kar-Waia, nudna czarno-biała twórczość Stevena Soderbergha „Equilibrium” jest rozczarowaniem. Typowo rozpieszczany Soderbergh – pełen postawy i arogancji, pozbawiony odrobiny spójności, która by wszystko trzymało w kupie – to drażniąca opowieść o torturowanym neurotyku (Robert Downey Jr.), którego co noc odwiedza we śnie ponętna Lorelei, zdecydowana zniszczyć jego równowagę emocjonalną. Żonaty i pełen poczucia winy, bez przerwy zwraca się o pomoc do swojego psychiatry (Alan Arkin), lecz psychiatra ma własne priorytety. Pan Soderbergh buduje ten cienki jak opłatek obiekt w pustą ścianę, bez własnej kapryśnej lub zabawnej oryginalności, pomimo zwrotnego zakończenia, które uważam za całkowicie przewidywalne.

Zodiak 7 lipca

Na koniec enigmatyczny włoski Michelangelo Antonioni, którego dni przekonujące i innowacyjne jako filmowca minęły tak samo jak Katakumby, powraca do znanego tematu w studium kłócącej się młodej pary stojącej na krawędzi rozstania. W Niebezpiecznym wątku rzeczy mężczyzna wykorzystuje swój pociąg do innej kobiety, aby rozwiązać problemy w ich związku, podczas gdy jego partnerka marudzi, dąsa się i bez przerwy gada o niczym. Wszystko opiera się na dystansie i wyobcowaniu, ale jest to powolne, nudne i bezcelowe. Oprócz melodyjnego omdlenia głosu pana Veloso, trzy sekcje splatają się ze sobą animowanymi rysunkami Lorenzo Mattottiego, które pełnią funkcję przerywników między odcinkami. Ale dzięki intensywnemu pulsowi, niewypowiedzianym pragnieniom i zapierającej dech w piersiach twarzy Gong Li, odcinek Wong Kar-Wai jest jedynym, w którym precyzja, nastrój, ton i ekspresja wizualna sprawiają, że Eros zasługuje na tytuł.