Specjalna recenzja „Krzyku” na Halloween: Urok po raz trzeci

Krzyk.

Krzyk .

marszowe ryby

Gdybym w ogóle spodziewał się oszałamiającego i niepotrzebnego dwugodzinnego występu MTV Krzyk Specjalność Halloween (którą będziemy tutaj nazywać Halloween) polegała na tym, że niezależnie od tego, jak bardzo się starano, nie udało się otrząsnąć z niechlubnej tradycji serialu polegającej na sporadycznym – pozornie znikąd – natrafianiu na fascynujący pomysł tylko po to, by natychmiast pozbyć się go lub równie szybko zapomnieć, że kiedykolwiek istniał. Nie spodziewałem się, że Halloween zaznaczy to konkretne pole w ciągu pierwszych pięciu minut.

Fani MTV Krzyk serialu telewizyjnego lub ludzie tacy jak ja, którzy z jakiegoś powodu trzymają się tego serialu przez ostatnie dwa lata z powodu jakiejś niewytłumaczalnej kombinacji niechętnego podziwu, fascynacji, nienawiści i zdumienia, pamiętają, że finał drugiego sezonu (który został wyemitowany zaledwie kilka kilka miesięcy temu) ujawniła, że ​​zabójcą był ciągle powracający do przeszłości chłopak Emmy, Kieran, który sam był tajnym wspólnikiem zabójczyni z pierwszego sezonu, Piper. (Nie pytajcie mnie, dlaczego Kieran zdecydował się zamordować grupę swoich przyjaciół. Miało to coś wspólnego z tym, że tata porzucił go jako dziecko i, jak sam stwierdził, zabijanie ludzi było dla niego o wiele przyjemniejsze niż szukanie pomocy psychiatrycznej pomóżcie. Okee, dokee.)

Jednak w najlepszym i najjaśniejszym momencie serialu Emma, ​​w końcu odkryła psychopatyczne skłonności swojego chłopaka i zyskała przewagę po walce typu „powalenie i przeciągnięcie”, postanawia nie zabić Kierana w odwecie, ale raczej wydać go władzom, aby stanął przed wymiarem sprawiedliwości i spędził całe życie w więzieniu za swoje ohydne zbrodnie. To całkiem interesujące! Jest inaczej! Slasher kręci rzadko, jeśli w ogóle, rób to. Cztery Krzyk nawet filmy tego nie zrobiły. Otworzyło to drzwi do intrygujących wątków w kolejnym, nieuniknionym trzecim sezonie. Ale w jakiś sposób wyczuwając, że wreszcie pojawiła się przed nim wspaniała okazja, Krzyk zrobił to, co potrafi najlepiej: Halloween rozpoczyna się od inny zamaskowany zabójca wkradający się do celi Kierana i podrzynający mu gardło. Doskonały. Spoczywaj w pokoju Kieranie. Byłeś tam naprawdę interesujący przez jedną gorącą minutę.

Dokuczane pod koniec drugiego sezonu MTV zapewniało fanów, że Halloweenowy odcinek specjalny odpowie na palące pytania wszystkich. Nigdy nie było dla mnie do końca jasne, o jakie pytania chodzi, ale w obu przypadkach Halloween zdecydowanie nie odpowiada na żadne z nich. Jedyne, co robi, to wziąć naszą zwariowaną grupę ocalałych ze szkoły średniej i wrzucić ich do jakiejś bezbożnej mieszanki Scooby Doo odcinek i bardziej niefortunny relikt odrodzenia slasherów z lat 90 Nadal wiem, co zrobiłeś zeszłego lata — film, który podobnie jak Halloween wysyła swoje ofiary w tropikalną ucieczkę i, w przeciwieństwie do tego Krzyk czy właściwie jakikolwiek film lub program telewizyjny, jaki kiedykolwiek widziałem, zawiera zwrot akcji, który nie zależy wyłącznie od tego, czy bohaterowie ani widzowie wiedzą, czym jest stolica Brazylii. Poważnie. Nadal wiem, co zrobiłeś zeszłego lata to bardzo wyjątkowy film.

Halloween rozpoczyna się osiem miesięcy po aresztowaniu Kierana i zastaje Emmę, Noaha, Audrey i resztę gangu w dość chłodnym miejscu, mimo że właśnie przeżyli drugą rundę, w której jeden z ich rówieśników niewiarygodnie mocno próbował brutalnie zamordować ich wszystkich . Noah i Stavo zamienili cholerne cytryny w lemoniadę dzięki bestsellerowej powieści graficznej o morderstwach Kierana. Żeby było jasne, oznaczałoby to, że rysowaliby makabryczne, szczegółowe ilustracje przedstawiające morderstwa ich przyjaciół, a następnie czerpali z tego zyski, co wydaje się całkowicie szalone, ale hej, milenialsi, mam rację? Pragnąc kontynuacji i przezwyciężenia blokady pisarskiej Noaha, redaktor Noaha i Stavo sugeruje wysłanie ich obu na małą wyspę, gdzie w latach trzydziestych młoda kobieta popełniła serię makabrycznych morderstw. Noah i Stavo, bo najwyraźniej są to okropni ludzie, postanawiają nie tylko to zrobić, ale także zabrać ze sobą przyjaciół, nie informując ich wcześniej o makabrycznej historii wyspy. Rodzice każdego, gdziekolwiek do cholery są, zgadzają się, żeby im to robili, bo albo nie zauważyli, że ich dzieci ciągle są wybierane przez seryjnych morderców, albo po prostu przestali się tym przejmować. (Co, jeśli mamy być całkowicie szczerzy, obserwując wspomniane nastolatki od dwóch sezonów, wcale ich nie winię.) Naturalnie, w ciągu kilku godzin od wylądowania na wyspie ludzie zaczynają być mordowani. Potem ludzie są mordowani, dopóki nasi bohaterowie nie wydedukują poprawnie, że psychopatyczny seryjny morderca to tak naprawdę postać, która dosłownie w każdej sekundzie, kiedy pojawiają się na ekranie, emanuje psychopatyczną atmosferą seryjnego mordercy. Potem zabijają psychopatę. Potem wszyscy idą do domu. Ich rodzice wydają się szczęśliwi, że mają je z powrotem, ale zupełnie nieświadomi faktu, że przez jakiś czas trzeci raz teraz ich synowie i córki o włos uniknęli brutalnej śmierci z rąk zamaskowanego maniaka.

Wszystko to dzieje się, ponieważ jest to telewizyjny horror zatytułowany Krzyk . Z pewnością tak się nie dzieje, bo tak zachowałaby się każda normalna, przyziemna grupa ludzi lub podjęłaby racjonalne decyzje, ale w każdym razie nie po to oglądamy straszne filmy. W najgorszych momentach Krzyk to całkowita anarchia opowiadania historii. Jest napisana tak, jakby kosmita rozbił się na Ziemi i miał tylko 24 godziny na obserwację nastolatków, zanim został zmuszony do stworzenia o nich serialu telewizyjnego. Nie ma rymu ani powodu do tego, co robi lub mówi którykolwiek z bohaterów. Nie ma żadnej logiki w tym, jak tworzą się relacje, rozwijają się sojusze lub rzucają się przeciwko sobie wrogowie. W Krzyk Już w pierwszym odcinku Noah zwraca uwagę, że slasher nigdy nie sprawdziłby się jako program telewizyjny. Od tego czasu każdy odcinek był beznadziejnie poświęcony udowadnianiu mu racji.

W najlepszym wydaniu Krzyk wydaje się to rozumieć i przysięgam, że niemal widać w oczach bohaterów, że nawet ONI są całkowicie zdezorientowani, dlaczego wymykają się, żeby się z kimś obściskiwać, kiedy właśnie: w ciągu ostatnich kilku godzin , widziałem pół tuzina okaleczonych zwłok i wiem, że sprawca wciąż jest na wolności. Albo dlaczego Emma, ​​zaledwie kilka miesięcy po tym, jak odkryła, że ​​jej chłopak jest morderczym wariatem, chciałaby ssać twarz z facetem, który wyświetla prawie te same czerwone flagi, a na dodatek jest cholernie do niego podobny. Albo dlaczego byłaby zszokowana, skoro tak, ten facet też jest seryjnym mordercą. Chociaż, jak sądzę, można to przypisać staremu, dobremu pechowi.

Ale Krzyk serial telewizyjny – ani jego pierwsze dwa sezony, ani kłopotliwy odcinek specjalny na Halloween, ani (jak sądzę) właśnie ogłoszony trzeci sezon, który ma wyemitować w przyszłym roku – nigdy nie jest tak samoświadomy, jak próbuje być. Co ostatecznie jest jego najcięższym grzechem: nie ma absolutnie żadnego powodu, dla którego tak się nazywa Krzyk. Nie jest w żaden sposób powiązany z czterema filmami serii. Maska jest inna. Miasto jest inne. Głos zabójcy jest inny. Postacie są różne. I to właśnie sprawiło, że oryginalny film był tak wyjątkowy i przełomowy — że został osadzony w świecie opartym na półrzeczywistości, w którym filmy takie jak Halloween I Piątek 13-tego I Koszmar z ulicy Wiązów już istniał i miał w swoich bohaterach rzeszę wściekłych fanów, którzy znali zasady i wiedzieli, jak uniknąć wypatroszenia – w swojej telewizyjnej reinkarnacji prawie w ogóle nie istnieje. Czego mało Krzyk DNA, które można tu znaleźć, jest prawie w całości wplecione w samozwańczego maniaka kina Noaha, który wielokrotnie i przezabawnie nawiązuje do filmów, co raz po raz trafia do głuchych uszu innych bohaterów, którzy albo nie mają pojęcia, o czym on do cholery mówi lub nie dostrzegają, dlaczego jest to istotne w kontekście tego, co się z nimi aktualnie dzieje. To wszystko jest bardzo dziwne i zagmatwane. Gdyby finał ostatniego sezonu nie spełnił swojego zadania, Halloween prawie na pewno mogłoby zakończyć sprawę i skierować ten być może pełen dobrych intencji, ale błędny program na dobrą drogę.

A jednak, czy nam się to podoba, czy nie, czeka na nas limitowany, sześcioodcinkowy sezon 3, co w pewnym sensie pasuje do arbitralności wszystkiego, co sprawia, że ​​​​ten serial pokazuje, czym jest. Halloween kończy się odwołaniem do zawiłej historii sprzed pierwszego odcinka Krzyk upiera się, że jest istotna, choć tak naprawdę nie potrafi wyjaśnić dlaczego i jak. Być może trzeci sezon wyjaśni tę kwestię. Może zdradzi jeszcze jedną tajemnicę, dodatkowy sekret wspólnikiem Kierana i Piper i zostawmy to sezonowi czwartemu, aby zabrać się do pracy. Może jutro Księżyc zderzy się z Ziemią i nigdy nie znajdziemy zamknięcia i będziemy musieli po prostu zaakceptować, że to był serial, w którym wszyscy robili głupie, nie do obrony gówna w dziwacznym i niezrozumiałym świecie, w którym wszyscy i ich młodsza siostra byli obłąkany, zabójczy szaleniec, ale do cholery, czy nie o to właśnie chodzi w dorastaniu?! Wszystko jest możliwe. Krzyk ty nieznośny, zaskakujący, piękny draniu, nie mogę się doczekać twojego powrotu.