Recenzja: Alicia Keys jest w opinii publicznej w nastroju „Hell’s Kitchen”.

Maleah Joi Moon (na pierwszym planie) i towarzystwo Piekielna Kuchnia. Joanna Marcus

Piekielna Kuchnia | 2 godziny 30 minut Jedna przerwa. | Teatr Publiczny | Ulica Lafayette’a 425 | 212-967-7555

Czy Manhattan Plaza Naprawdę Piekielna Kuchnia? Pytanie nie dawało mi spokoju podczas bardzo błyszczącego i pewnego siebie musical z piosenkami Alicii Keys granymi obecnie w Public Theatre. Mieszkałem w Hongkongu w pierwszej dekadzie XXI wieku, kiedy było tam znacznie drożej i bardziej zatłoczone. Jego Taksówkarz Czasy zbrodni i brudu minęły już dawno w latach 90., kiedy rozgrywa się bardzo osobista (choć fikcyjna) opowieść Keysa o dorastaniu. Mam przyjaciół, którzy nadal mieszkają w Plaza, ale zawsze biorę pod uwagę okolicę Midtown West. Ponieważ ta sprawa z pół-szarą grającą ma aspiracje do Na Wzgórzach poziom aktywizmu sąsiedzkiego, jak sądzę W środku nie ma tego samego blasku. (Google twierdzi, że południowy kraniec Hell’s Kitchen to West 41st Street, ale nowojorczycy mogą się z tym nie zgodzić.)

Manhattan Plaza to wielopiętrowy kompleks apartamentów, położony przy West 43rd, wybudowany w latach 70. XX wieku, oferujący dotowane mieszkania, często dla artystów. To właśnie tam mieszka Ali (Maleah Joi Moon) ze swoją mamą, Jersey (Shoshana Bean), byłą aktorką samotnie wychowującą Ali. Wiele lat temu, kiedy Jersey była niewiele starsza od córki i spędzała czas w Tomkins Square Park, zakochała się w czarującym pianiście Davisie (Brandon Victor Dixon) – ojcu Ali. Davis nigdy nie był dobrym materiałem na męża i teraz nie może zobowiązać się do ojcostwa. Twardy, ale opiekuńczy Jersey zawsze upewnia się, że Ali zjada kolację, zanim pójdzie na nocną zmianę. Nie wiem, przed czym ona myśli, że mnie chroni – warczy Ali do publiczności. O ile wiem, za drzwiami tego mieszkania nie ma się czego bać. A jej tu nie ma, więc nie ma mowy, żebym został w środku.

Ali, nierzetelna narratorka z powodu młodzieńczej naiwności, a nie nieuczciwości, jest typową 17-latką: irytującą się autorytetem matki, chętną do spędzania czasu z przyjaciółmi i zdecydowanie interesuje się chłopcami. Jej uwagę przykuwają trzej młodzi mężczyźni bębniący w wiaderka przed Plaza – zwłaszcza Knuck z dredami i słodką twarzą (Chris Lee). Podjudzana przez dziewczyny Jessicę (Jackie Leon) i Tiny (Vanessa Ferguson) Ali niezdarnie, ale uroczo flirtuje z wiadro-bangiem. Knuck ją odrzuca, ale Ali tropi go, gdy maluje mieszkania w Gramercy Park i ostatecznie go męczy (i kłamie na temat jej wieku). Kiedy Jersey odkrywa, że ​​Ali i Knuck są półnadzy, wygłupiają się na kanapie, to jest dla matki i córki miażdżące przeżycie. Wkrótce Jessica pojawia się na rusztowaniu, by wyśpiewać refren Girl on Fire, ale tekst utworu nabiera innego znaczenia: Ali zaraz się spali.

Chris Lee i Maleah Joi Moon w Piekielna Kuchnia. Joanna Marcus

Komiks romantyczny dla nastolatków, który przekształca się w artystyczne przebudzenie i kończy jako sentymentalny hołd dla matek i Nowego Jorku jako miasta marzeń, Piekielna Kuchnia ma ciepłą i porywającą książkę Kristoffera Diaza, która mimo to ma trudności z usprawiedliwieniem swoich piosenek drugim aktem. Oprócz krótkiego pojawienia się groźnego gliniarza i manipulacyjnego zwrotu w stronę raka, historia przeciąga rodzinne niepokoje tak długo, jak to możliwe. Jersey uderza córkę w przypływie wściekłości z powodu jej niedyskrecji wobec Knucka, ale nigdy nie wątpimy w jej matczyne oddanie. Davis to narcystyczny, nieobecny ojciec, który nie chce zostawać w pobliżu, gdy w San Diego odbywa się koncert. Jednak nawet on jest namalowany ze współczuciem. Knuck jest odpowiednio przerażony, gdy dowiaduje się, że Ali jest nieletnia. W kluczowym wątku pobocznym władcza nauczycielka gry na fortepianie, panna Liza Jane (Keica Lewis), okazuje się wybawicielką Ali. Po części zastępcza czarna matka (Davis jest czarny, Jersey biały), po części pan Miyagi w podróży bohatera, panna Liza otwiera umysł Ali na czarne kobiety w muzyce, nie wspominając o ruchu na rzecz praw obywatelskich. Ta kluczowa relacja zmienia portret artysty jako młodego wrzodu na tyłku w coś bardziej poruszającego i inspirującego.

Jest to w połowie musical z szafy grającej (z trzema nowymi numerami) bardzo luźno oparty na biografii Keys. Ona i Diaz od czasu do czasu podważają dobrze znane piosenki w celu uzyskania ironicznego napięcia. Tiny wielokrotnie przerywa triumfalną Girl on Fire sceptycznym komentarzem na temat pychy Ali i polegania na chłopaku. Davis łaskocze klawiaturę, aby zagrać w duecie z Ali w If I Ain’t Got You – piosence o tym, że miłość jest ważniejsza od bogactwa, ale porzuca córkę, aby gonić za koncertem muzycznym. W przeciwnym razie fani multiplatynowego magnesu Grammy znajdą swoje ulubione utwory (pomysłowo zaaranżowane przez Adama Blackstone'a i Toma Kitta) w doskonałej formie: Perfect Way to Die, Fallin', No One i inne. Nie jestem pierwszym, który uważa, że ​​połączenie R&B, soulu, hip-hopu i jazzu autorstwa Keysa jest wyjątkowo łatwe w uchu. Z nowych piosenek The River, Seventeen i Kaleidoskop najlepsza jest ta ostatnia, nawiązująca do ekstatycznego tańca choreografa Camille’a A. Browna. Jej twórczość jest radosnym, fizycznym wyrazem poruszającej muzyki.

Autorzy: Maleah Joi Moon i Kecia Lewis Piekielna Kuchnia. Joanna Marcus

Reżyser Michael Greif wykonuje swoją najlepszą pracę od tamtej pory Drogi Evanie Hansenie (niezbyt odmienne od tego – zawiedziony nastolatek w niechlujnym romansie, odkupiony przez poświęcającego się rodzica). Tworzy absurdalnie utalentowaną obsadę, której zwieńczeniem jest gwiazdorski występ Moona. Drobna piękność o niewyczerpanym głosie, który wspina się na wyżyny bluesa, popu, rapu i wszystkich kolorów pomiędzy, Moon wygląda trochę jak eteryczny Keys i ma podobną, aksamitną fakturę głosu, ale unika udawania celebrytów. Bean może uwolnić swój bluesowy pas wichury, a Lewis nasyca swoje żałobne utwory gniewną godnością, zniżając głos do dymiącego kontraltu, który wywołuje dreszcze. Dixon to akcent niedoceniany, ale jego łobuzerski urok i miodowy tenor zachwycają.

W przeciwieństwie do kameralnej skali krajowej i stosunkowo stonowanych stawek dramatycznych, Piekielna Kuchnia jest elegancki i agresywnie komercyjny; Keys, także producentka, nie ukrywała, że ​​pragnie przenieść się do centrum miasta. Kończąc się śmiesznym miejskim jinglem „Empire State of Mind”, bardziej stworzonym dla fanów niż z jakąkolwiek historią, ta poprawiająca samopoczucie bajka wzmacniająca pragnie domu na Broadwayu. A dlaczego nie? Turyści nie będą się czepiać, gdzie zaczyna się lub kończy dzielnica. Pewnie nawet nie przyjdą.

Kup bilety tutaj