Rachel McAdams ożywia „Mary Jane” (kiedy ją słychać)

Jedynym powodem, dla którego udało mi się przetrwać tę zdumiewająco przesadnie chwaloną parodię, jest Rachel McAdams.Mateusza Murphy’ego

Broadway ma kłopoty, ale teraz, gdy kuleje do końca, który prawdopodobnie uważam za jeden z najgorszych sezonów teatralnych, jakie pamiętam, w ostatniej chwili pojawiły się dwie urocze kobiety, które pomogły wydobyć scenę z zastoju. Gwiazda filmowa Rachel McAdams debiutuje na Broadwayu, ożywiając ponurą sztukę pt Mary Jane przez Amy Herzog i dwukrotny weteran Laureatka Oscara Jessica Lange nabiera rozpędu Matka Gra, nowa propozycja Pauli Vogel, laureatki nagrody Pulitzera za pisanie Jak nauczyłem się jeździć. Witamy, panie. Chciałbym, żebyś wpadał częściej.

Po raz pierwszy zaprezentowany poza Broadwayem w 2017 roku, Mary Jane to przygnębiające, przygnębiające studium samotnej matki o imieniu Mary Jane, która poświęca swoje życie opiece nad dwuletnim synem umierającym na porażenie mózgowe, a osiem kobiet, które pojawiają się od sceny do sceny, aby jej pomóc, odgrywane przez czterech aktorów w podwójnej obsadzie jako pielęgniarkę domową i jej córkę, lekarza, dwie dodatkowe matki niepełnosprawnych dzieci, muzykoterapeutę i dwóch pomocniczych pracowników szpitala, z których żaden nie wnosi nic poza dużą ilością werbalnego znieczulenia i cennym wglądem w sytuację wykreśl czas działania. Eliptyczne pismo Amy Herzog i sparaliżowanej reżyserii Anne Kauffman wyznaczają upływ czasu przy zwykłych zadaniach, takich jak zmiana pieluch, wyczucie czasu i podawanie leków, a także desperackie upływ czasu pomiędzy sesjami płaczu i atakami paniki. Mary Jane dzielnie stara się zachować uśmiech, nie tracąc przy tym nadziei, mimo że widzowie już na początku to robią, a Rachel McAdams zawsze przebacza wszystko Bogu i swojej osobistej wspólnocie opiekunów, mimo że publiczność tego nie robi. To sztuka o długich, mamroczących monologach. W jednym z najbardziej niezrozumiałych z nich siedzi z misą ze złotą rybką na kolanach i rozmawia przez telefon komórkowy o swoich ciągłych migrenach z łysą buddyjską mniszką. Albo akustyka w Samuel J. Friedman Theatre jest najgorsza w Nowym Jorku, albo coś było nie tak z nagłośnieniem w dniu, w którym oglądałem to przedstawienie, ale trzeba się bardzo wysilić, żeby to usłyszeć pod koniec tej sceny , możesz uważać się za szczęściarza, jeśli sam nie cierpisz na migrenę.

Jedynym powodem, dla którego udało mi się przetrwać tę zdumiewająco przesadnie chwaloną parodię, jest Rachel McAdams. Jest piękna i potrafi grać, ale jej projekcja jest słaba, wyciszona i ustawiona zbyt nisko, aby poprawić klarowność. Jej głos jest doskonale modulowany na ekran filmowy, ale nie na scenę. Całe sceny się przeciągały, a ja nie mogłem zrozumieć, o czym ona mówi. To jeden z tych rzadkich i całkowicie przerażających przykładów dobrej aktorki, której nie można zrozumieć poza trzecim rzędem. Jak pisać o spektaklu, którego nie słychać?