Naomi Watts stoicka i niezniszczalna w epickiej przygodzie „Infinite Storm”

Naomi Watts w „Nieskończonej burzy”.Bleecker Street

Kolejna oparta na faktach historia o przetrwaniu żywiołów, Nieskończona burza nie wnosi nic nowego do gatunku, ale jest dobrze sfotografowany, epicka przygoda jest wstrząsająca, a Naomi Watts zasługuje na bardziej zasłużone brawa za bycie jedną z najlepszych aktorek współczesnych filmów.

Akcja rozgrywa się w Parku Narodowym White Mountains w New Hampshire, ale nakręcona została w Słowenii (sprawdź, jak to wygląda) przez polską reżyserkę Małgorzatę Szumowską. Jest to historia zapamiętana przez Pam Bales, pielęgniarkę, matkę i przewodnika badawczo-ratowniczego, w którą gra z determinacją i mięśniami Pani Watts, jakby jutra miało nie być. Wspinając się po zaśnieżonych półkach Góry Waszyngtona, pomimo prognozy pogody zwiastującej zagładę, mrok i katastrofę, staje w obliczu lodowatego piekła, które stanowi wyzwanie nawet dla tak doświadczonego wspinacza jak ona. Opowieść podana w godzinach i minutach na zegarze zaczyna się normalnie, ale o 9:00 niebo już się ciemnieje, a o 10:15 śnieg sięga kolan, a widoczność jest bliska zeru. Wiatr rozwiewa jej włosy i sprawia, że ​​jej skóra staje się surowa i czerwona jak jeżyna. Nie wygląda to na zabawną sesję, ale wydaje się, że ta aktorka szuka trudnych zadań i lubi je. Jej pierwszy kontakt z sytuacją bliską śmierci następuje, gdy zanurza się w dziurę w lodzie i zakopuje się w zamarzniętych pustkowiach, wydając jedynie słabo brzmiący gwizdek, wzywający pomoc, która nigdy nie nadchodzi. Rozdarta i krwawiąca, prawdopodobnie złamana noga, w cudowny sposób udaje jej się wspiąć z powrotem na powierzchnię góry i potykając się, kobieta zdana na łaskę okrutnych żywiołów Matki Natury oszalała.


NIESKOŃCZONA BURZA ★★★
(3/4 gwiazdki )
Reżyseria: Małgorzata Szumowska
Napisane przez: Joshua Rollinsa
Występujący w rolach głównych: Naomi Watts, Denis O’Hare i Billy Howle
Czas trwania: 1 godzina 38 minut


13:02 Wygląda na północ, więc wyrusza z powrotem na sześciomilową wędrówkę w dół góry, modląc się o przeżycie. Po drodze spotyka młodego mężczyznę, którego nazywa Johnem, na wpół martwego z powodu hipotermii, odmrożeń i przerażenia, i postanawia go też uratować, mimo że oznacza to przeciągnięcie go przez pasmo górskie podczas oślepiającej śnieżycy. (Billy Howle jest sympatycznym towarzyszem podróży i gwiazdą). Zdejmuje z niego ubrania, żeby nie zamarznąć na śmierć (nie wiedziałem o tym), karmi go kawałkami czekolady, żeby dodać mu energii i uderza go, żeby nie zasnął, ona przysięga, że ​​odniesie sukces i wyruszy w drogę u podnóża Góry Waszyngtona, ale film jest pełen takich momentów, że jeżą im się włosy na głowę, przez co widz zastanawia się, jak przetrwanie jest w ogóle możliwe. Kiedy ona przeciwstawia się ryzyku i z niedowierzaniem ląduje na asfalcie, mężczyzna rzuca się za kierownicę zaparkowanego samochodu i odjeżdża bez choćby jednego podziękowania na do widzenia. W dziwnym epilogu, kiedy po upływie czasu spotykają się ponownie przy kawie, film i akcja ratunkowa przestają mieć sens i znaczenie. Chodzi o to, niezręcznie ukazane w minimalistycznym scenariuszu Joshuy Rollinsa, że ​​wystarczy jedna osoba, aby zmienić życie drugiej osoby. (Albo sukces jednego filmu, o czym świadczy brawurowy występ Naomi Watts.)

Mówi dużo, używając pełnej mimiki i minimum dialogów, a w filmach przyćmiewa ją ekstremalnym stresem i karami fizycznymi, których unikają inni aktorzy. W Niemożliwe, to było tsunami. W King Kong, była to łapa ogromnego goryla. Godzina rozpaczy nastawił ją na masakrę w szkole średniej. Teraz jest zabójcza zamieć. Jest stoicka, niezniszczalna i zawsze wiarygodna. Ostatnią wycieczkę w góry odbyłem bez niej.