Hobby za milion dolarów: świat mostu wielkich pieniędzy

(Ilustracja: Dale Stephanos.)

(Ilustracja: Dale Stephanos.)

Podczas ostatniego Dnia Kolumba dwudziestokilkuletni mężczyzna grał w brydża z trzema starszymi paniami. Grali w Honors Bridge Club na East 58th Street, gdzie średni wiek zawodników wynosi znacznie na północ od 70 lat, a powietrze pachnie kawą i mocno nałożonym makijażem. Gdybyś nie wiedział lepiej, pomyślałbyś, że młody człowiek spędza popołudnie z babcią i jej przyjaciółmi.

Ale nie. Młodym człowiekiem był John Kranyak, trzykrotny mistrz świata juniorów w brydżu, który obecnie zarabia na życie jako profesjonalista w brydżu, współpracując z zamożnymi sponsorami. Tego popołudnia pan Kranyak pracował na zmianę u Melanie Tucker, żony finansisty.

Takie partnerstwa są powszechne w Honors, jednym z trzech głównych klubów brydżowych na Manhattanie i uważanym za najbardziej rozrywkowy. Gra tu Marjorie Wilpon, żona Kena Wilpona (która jest kuzynką właściciela Mets, Freda Wilpona). Podobnie Justine Cushing, której ojciec był twórcą Squaw Valley.

Dla tej publiczności brydż to nie tylko zajęcie, które zajmuje czas bezczynnie starszym osobom, ale raczej poważna pogoń za współzawodnictwem dla ludzi, których doświadczenia życiowe przyzwyczaiły ich do wygrywania. Z 11 stołów poświęconych grze na wysokim poziomie tego popołudnia, osiem zawierało partnerstwo pomiędzy klientem a profesjonalistą. Wszechobecność tych par potwierdza słynny aksjomat Mae West, że dobry brydż jest jak dobry seks: jeśli nie masz dobrego partnera, lepiej mieć dobrą rękę.

Różnica polega na tym, że w brydżu płacenie za ten przywilej nie jest uważane za niewłaściwe. Za trzygodzinny turniej w dni powszednie w klubie takim jak Honors zawodowcy zarabiają od 150 do 225 dolarów. Wraz ze wzrostem stawek rosną także stawki. W przypadku turniejów regionalnych zawodowcy zarabiają od 500 do 1000 dolarów dziennie, który składa się z dwóch trzygodzinnych turniejów. W przypadku większych turniejów krajowych profesjonaliści zarabiają do 3000 dolarów dziennie, podczas gdy najlepsi profesjonaliści pobierają od klientów roczne opłaty za utrzymanie w wysokości do 200 000 dolarów i uzyskują siedmiocyfrowe dochody.

Judi Radin, czterokrotna mistrzyni świata, od ponad 40 lat, odkąd skończyła 17 lat, zarabia na życie brydżem. Prowadził tryb życia odrzutowy: szacuje, że podróże na turnieje oderwały ją od mieszkania na Manhattanie przez połowę tego czasu. Ale powiedziała mi, że dla zawodowca brydża Nowy Jork jest właściwym miejscem.

Mamy tu szczęście. Chętnych do zatrudnienia jest tu o wiele więcej niż gdziekolwiek indziej. Nowy Jork i Floryda to najlepsze szanse, aby być naprawdę zajętym i zrobić karierę – mówi pani Radin.

Podobnie jak wielu profesjonalistów, pani Radin uważa się za bliską przyjaciółkę niektórych swoich klientów, z którymi regularnie chodzi na kolacje i do teatru. Melih Ozdil, profesjonalista, którego trzema stałymi klientami jest pani Cushing, ubezpiecza się od jednego ze swoich klientów, choć nie chciał mi powiedzieć, od którego. W przypadku klientów, których zasoby pieniędzy są trudne do wyczerpania, płacenie profesjonalistom jest uważane za dobrze wydane pieniądze.

Grasz z partnerem, który jest lepszy od ciebie, i próbujesz nauczyć się dotrzymywać kroku, co sprawia, że ​​jest to bardziej ekscytujące, wyjaśniła pani Cushing, dodając, że dzięki współpracy z panem Ozdilem jej poziom podniósł się ze średniego do ponad... przeciętny.

Ponieważ stawki za turnieje klubowe w dni powszednie są stosunkowo niskie, wielu elitarnych profesjonalistów oszczędza się na graniu w turniejach regionalnych, krajowych i międzynarodowych. Prawie wszyscy czołowi gracze grają ze sponsorami. W rezultacie czołowe drużyny na amerykańskich turniejach, składające się z trzech par, czyli sześciu zawodników w każdej drużynie, występują w specyficznej konfiguracji: jeden bogaty sponsor i pięciu profesjonalistów zatrudnionych przez sponsora. Najlepsi sponsorzy płacą co najmniej 1 milion dolarów za wystawienie swoich drużyn marzeń.

Wyobraź sobie, że możesz zapłacić LeBronowi Jamesowi, Kobemu Bryantowi, Michaelowi Jordanowi i Shaquille’owi O’Nealowi i możesz być piątym zawodnikiem – powiedział Aviv Shahaf, dyrektor Honors. A ty byłeś na przyzwoitym poziomie, ale nie na poziomie NBA. To w zasadzie to, co to jest.

Wielcy sponsorzy w Nowym Jorku są zwykle także dużymi graczami w finansach. Dwóch najlepiej zarabiających sponsorów to Frank T. Nick Nickell, dyrektor generalny Kelso & Company, firmy private equity, i Jimmy Cayne, zhańbiony były dyrektor generalny Bear Stearns. Zanim przeniosła się na Florydę, Sylvia Moss, była partnerka w Blackstone Group, była jednym z największych sponsorów w Nowym Jorku. Martin Fleisher, właściciel Dearborn Capital Partners, to kolejny wybitny bankier pomostowy.

Gail Greenberg w Honors Bridge Club. (Zdjęcie: Amanda Lea Perez)

Gail Greenberg w Honors Bridge Club. (Zdjęcie: Amanda Lea Perez)

(Obsesja pana Cayne’a na punkcie brydża jest obecnie niesławną częścią historii finansów: kiedy w 2007 r. Bear Stearns upadło jego duże fundusze hedgingowe, wydarzenie to uznano za prekursor upadku firmy i światowego załamania finansowego w następnym roku, pan Cayne był w tajemniczy sposób odizolowany. Powód? Był na turnieju brydżowym w Nashville, odcięty od świata. Teraz, gdy nie jest już obciążony pracą, gra online na stronie Bridgebase.com pod nazwą użytkownika jec. W następstwie upadku Bear Stearns ludzie tworzyli konta specjalnie po to, aby przeszkadzać panu Cayne’owi podczas jego meczów, zmuszając administratorów witryn do zwiększenia bezpieczeństwa.)

Tradycja sponsorowania brydża sięga lat 60. XX wieku, kiedy zamożny biznesmen z Teksasu, Ira Corn, zmęczył się przegrywaniem drużyn amerykańskich z drużynami włoskimi. W przypływie patriotycznej urazy pan Corn zlecił grę najlepszym graczom, jakich można było kupić za pieniądze. Ułożył plan treningowy, wynajął trenerów, a nawet używał komputera do analizy rozdań. Jednak dopiero gdy sam odszedł od stołu i wystawił sześcioosobowy zespół, zespół, nazwany Dallas Aces, zaczął zdobywać tytuły i przywrócić dominację w brydżu Stanom Zjednoczonym.

Amerykańska tradycja brydża wspieranego przez sponsorów odróżnia ją od innych czołowych krajów brydżowych, takich jak Włochy, Polska i Holandia, gdzie kraj ten sam opłaca wpisowe do turniejów, a w niektórych przypadkach prowadzi krajowe programy szkoleniowe. Turnieje stają się przedmiotem dumy narodowej, a najlepsze drużyny grające z sześcioma profesjonalistami często pokonują amerykańskie drużyny upośledzone przez sponsorów.

Niektórzy obwiniają za to system sponsorów, inni twierdzą, że system amerykański produkuje lepszych zawodników z najwyższej półki, zachęcając zawodowców do trenowania w pełnym wymiarze godzin, aby ścigać się za duże pieniądze. I chociaż początkowo opłakiwano system sponsorowania, w ciągu następnych dziesięcioleci został on zaakceptowany. Sponsorzy tacy jak Mr. Corn, którzy odmawiają gry, są obecnie rzadkością: jeśli ktoś gromadzi pieniądze dla tych graczy, chcą oni mieć udział w chwale.

Są to ludzie konkurencyjni, którzy wspięli się po szczeblach kariery w biznesie. Chcą grać na świeżym powietrzu, powiedział Augie Boehm, zawodowiec z Manhattanu.

Jednocześnie chcą mieć pewność, że wygrają, co oznacza, że ​​sponsorzy zwyczajowo rozgrywają tylko 50 procent rozdań na turnieju, co stanowi absolutne minimum zgodnie z zasadami. Jeszcze więcej i byłby to zamach na ego, dodał pan Boehm.

Zadałem panu Shahafowi z Honors pytanie, czy zatrudnianie osób dzwoniących jest uważane za tani sposób na wygraną. Odpowiedział na moje pytanie pytaniem:

Czy to, że LeBron chciał grać z Dwyane’em Wade’em, było oszustwem? Nie. Ktoś chce wygrywać i buduje dobry zespół.

znak zodiaku 15 kwietnia

***

To, że most najwyższego szczebla i pieniądze z Wall Street są ze sobą powiązane, nie powinno dziwić; Atrakcyjność gry dla mieszkańców Wall Street jest dobrze ugruntowana. Steve Weinstein, zawodowiec grający w drużynie pana Nickella, był byłym traderem instrumentów pochodnych z Wall Street, który po 11 września przeszedł na emeryturę, aby grać w brydża w pełnym wymiarze godzin. Joe Grue, gracz roku 2010 New York Bridge Association, był byłym traderem opcji. David Einhorn, specjalista od funduszy hedgingowych, który w 2011 roku miał zostać właścicielem drużyny New York Mets, jest zapalonym graczem w brydża i pokera.

Nawet skład wyższej kadry kierowniczej Bear Stearns wskazywał na związek między mostem a finansami. To właśnie most sprowadził Cayne’a do Bear Stearns: podczas rozmowy kwalifikacyjnej z Alanem Ace’em Greenbergiem, byłym dyrektorem generalnym firmy i samym miłośnikiem brydża, pojawił się temat gry. Pan Cayne odważnie oświadczył, że jest lepszym graczem od pana Greenberga i zawsze nim będzie, i został nagrodzony za swoje umiejętności natychmiastowym zatrudnieniem za 70 000 dolarów. Warren Spector, były współprezydent, również gra w brydża. Według doniesień Alan Schwartz, inny były dyrektor generalny, wysunął się na prowadzenie w firmie, gdy pan Cayne dowiedział się, że grał w brydża.

Potomek pieniędzy stworzył nowoczesny system punktacji dla samego brydża. W 1925 roku Harold Stirling Vanderbilt na statku płynącym z Los Angeles do Hawany przez Kanał Panamski wynalazł tak zwany most kontraktowy, w ramach którego gracze muszą dokładnie ocenić, ile lew wykonają na początku meczu, na podstawie swoich rąk i sporządzić umowę, która będzie podstawą punktacji.

Powody, dla których gra przyciąga umysły zorientowane na biznes, są dość oczywiste: Bridge jest konkurencyjny i nieskończenie złożony, wymaga niekończącej się serii szybkich obliczeń krótko- i długoterminowych.

Dobry brydż jest jak dobry seks: jeśli nie masz dobrego partnera, lepiej mieć dobrą rękę.

Dobry brydż jest jak dobry seks: jeśli nie masz dobrego partnera, lepiej mieć dobrą rękę.

Koszt intelektualny wejścia jest wysoki. Jeff Bayone, właściciel Manhattan Bridge Club, kolejnego z trzech głównych klubów w mieście, uważa, że ​​nie można nawet usiąść do gry w brydża, jeśli nie ma się 12 godzin lekcji. Pan Shahaf z Honors powiedział mi, że z przyzwoitymi graczami nie można zadawać się wcześniej niż przez co najmniej rok – pod warunkiem, że ma się talent.

Analityczne myślenie wymagane od mostu jest również unikalne dla ludzkiego mózgu. Komputery mogą pokonać najlepszych szachistów świata, ale nie w brydżu. Jednym z powodów jest to, że etap licytacji na początku meczu brydżowego, podczas którego gracze ustalają ostateczny kontrakt w rundach, nie ma w każdym momencie jednego, optymalnego rozwiązania.

Porównaj brydża do pokera, jego prostackiego kuzyna. Podczas gdy brydż jest nieskończenie analityczny, poker jest bardziej psychologiczny: w meczach na wysokim poziomie każdy gracz przy stole może natychmiast obliczyć szanse, a tym, co odróżnia najlepszych graczy od grupy, jest umiejętność wychwytywania telli, takich jak bruzdowanie czoło jako oznaka blefu.

Bayone powiedział: Najlepszymi graczami w brydża są, jako grupa, finansiści, aktuariusze i prawnicy. Najlepsi gracze w pokera to dzieciaki w wieku od 19 do 22 lat, które nigdy nie robiły niczego innego.

Inną różnicą jest to, że w pokerze najważniejsze są pieniądze, podczas gdy w brydża gra się tylko i wyłącznie za punkty mistrzowskie, czyli bieżące zestawienie punktów, które plasuje graczy na podobnym poziomie, co rankingi w szachach. Bridge spełnia w ten sposób uniwersalną prawdę, że ci, którzy mają ogromne sumy pieniędzy, niechętnie o tym rozmawiają.

Jednak przede wszystkim charakter mostu stanowi trwałe wyzwanie intelektualne dla ludzi, których sukces życiowy zmusza ich do poszukiwania dalszych wyzwań. Ma to pocieszający, wyrównujący aspekt, jak to ujął psychiatra Melvyn Schoenfeld, stały bywalca Manhattan Bridge Club.

Weźmy na przykład potentata mody Isaaca Mizrahi, który nauczył się gry na polecenie swojej matki grającej w brydża, która powiedziała mu, że jeśli nie nauczy się grać do 30. roku życia, nie będzie miał żadnych przyjaciół do 40. Pan Mizrahi opisał mi turniej brydżowy jako najbardziej fantastyczne wykorzystanie trzech godzin swojego życia. W brydżu znajduje pożywkę intelektualną i psychologiczną.

Uważam, że naprawdę ważne jest utrzymanie tego stanu bezbronności, powiedział. Co jakiś czas trzeba z tego zrezygnować. Musisz wejść do pokoju, wyjść na idiotę i nie wiedzieć, co robisz. Tylko w ten sposób można dostać się w dowolne miejsce na świecie. I to jest wspaniała lekcja brydża.

***

Zlokalizowany na 14. piętrze biurowca po wschodniej stronie pokój gier Honors przeczy bogactwu stałych bywalców. Sto dwudziestu czterech graczy siedzi w kształcie litery L przy ciasno zapełnionych stołach pod niskimi sufitami. Wiele styropianowych filiżanek do kawy nosi duże ślady szminki. Zasłony są zasunięte, odsłaniając popołudniowe światło słoneczne, a rozmowy są wyraźnie nieobecne; uzależnieni zadowalają się swoją poprawką.

Scena w Honors Bridge Club w niedawne popołudnie w dni powszednie. (Zdjęcie: Amanda Lea Perez)

Scena w Honors Bridge Club w niedawne popołudnie w dni powszednie. (Zdjęcie: Amanda Lea Perez)

Z trzech głównych klubów publicznych na Manhattanie, The Honors przyciąga najwięcej profesjonalistów, podczas gdy Manhattan Bridge Club po zachodniej stronie jest uważany za najbardziej nieformalny i z najszerszą gamą graczy. (Ostatnio krążyły pogłoski, że Honors i Manhattan rozważają połączenie). Trzeci klub to Cavendish, na East 88th Street. Profesjonalistów znajdziesz po wschodniej stronie, bo tam są pieniądze, powiedział pan Bayone z Manhattanu, zanim zmienił swoje oświadczenie: Mieszkańcy zachodniej strony mogą mieć te same pieniądze, ale mają inną mentalność.

Brydż jest często prezentowanym zajęciem w ekskluzywnych klubach towarzyskich, takich jak Regency Whist Club na East 67th Street (z tej gry wyrósł most, jak w przypadku rugby do piłki nożnej) i Colony Club na East 62nd Street. Ale osobistości z Manhattanu równie często, jeśli nie częściej, można spotkać w publicznych klubach, których stosunkowo skromne otoczenie przeważa częstotliwość turniejów i silniejsza konkurencja.

Czy brydż wymiera w Ameryce? Średni wiek członka Amerykańskiej Ligi Brydżowej (American Contract Bridge League), organu sankcjonującego tę grę, to 67 lat. Według Stowarzyszenia Producentów Amerykańskich Kart Do Gry, w latach czterdziestych XX wieku w brydża grało się w 44 procentach amerykańskich domów. Nie ma odpowiednich współczesnych danych, ale nikt nie zaprzeczy, że odsetek ten drastycznie spadł.

Mimo to surowe liczby utrzymują się na stosunkowo stałym poziomie od prawie pół wieku: w 1970 r. liczba członków ACBL wynosiła 170 000. Dziś liczba ta wynosi 167 000, w tym 2420 mieszkańców Nowego Jorku. Tymczasem gra zyskuje na popularności w takich miejscach jak Chiny, Rosja i Europa Wschodnia.

Starając się wychowywać przyszłe pokolenia amerykańskich graczy, dwóch najsłynniejszych wielbicieli tej gry, Bill Gates i Warren Buffett, połączyli siły w 2005 roku, podejmując inicjatywę promującą brydża w amerykańskich szkołach. Podobne programy w szachach cieszą się dużym powodzeniem, a zwolennicy brydża twierdzą, że nacisk w wybranej przez nich grze na partnerstwo zapewnia lepsze lekcje niż szachy, gra jeden na jednego, którą w czasopismach psychologicznych łączono z paranoją. Ale program upadł, niektórzy obwiniali złe zarządzanie, a inni ogłupione, szukające natychmiastowej satysfakcji społeczeństwo amerykańskie.

Jednak w ostatnich latach grupa demograficzna najlepszych graczy w tę grę stała się młodsza. W przeszłości rozegranie wystarczającej liczby rąk i napotkanie wystarczającej liczby sytuacji, aby stać się elitarnym, zajmowało dziesięciolecia. Ale teraz, ze względu na wygodę gry w Internecie, zgromadzenie wystarczającej ilości doświadczenia zajmuje ułamek czasu jak dawniej. Pan Shahaf powiedział mi, że szczytowy wiek brydża to lata 40. i 50.; teraz są lata 30.

Zainteresowanie brydżem wśród młodych ludzi jest na tyle duże, że miejsca takie jak Honors będą za 30 lat wyglądać tak samo jak dzisiaj, przewiduje pan Shahaf.

Scena brydżowa w Nowym Jorku nie zmieniła się zbytnio od bardzo długiego czasu i wątpię, czy zmieni się to znacząco w przyszłości.

22 listopada znak słońca

KOREKTA: We wcześniejszej wersji tej historii podano, że Judy Wilpon gra w brydża podczas zawodów Honors. W rzeczywistości graczem jest Marjorie Wilpon. Marjorie Wilpon zadzwoniła Śledzenie startów aby poinformować nas, że ma 3500 punktów. The Śledzenie startów żałuje błędu.