Aktualna produkcja Daniela Catána i Marceli Feuntes-Berain w Metropolitan Opera Florencja w Amazonii to pierwsza od ponad stu lat opera w języku hiszpańskim, która pojawiła się na scenie Met. Takie wątpliwe rozróżnienie zwykle mówi więcej o instytucji niż o dziele – rodząc się pytanie, dlaczego trwało to tak długo, skoro opera w języku hiszpańskim istnieje od wieków. Ale jako okrzyk opery, en español! które wznosiło się z pierwszego balkonu, potwierdza, że takie premiery i nowinki są nadal niezwykle ważne dla widzów, którzy bardzo chcą usłyszeć ich język, style muzyczne i gatunki literackie reprezentowane na scenie operowej.
Ailyn Pérez w tytułowej roli w „Florencia en el Amazonas” Catána.Foto: Ken Howard / Met Opera
Opera Catàn z 1996 roku, opowiadająca o diwie operowej, uwielbianej przez nią dzielnej pisarce muzycznej, duchu rzeki i innych postaciach podróżujących parowcem w górę dorzecza Amazonki do Manaus, który zmienia ich wszystkich, choć na różne sposoby, wydaje się operą Catàn z 1996 roku. doskonały wybór, aby wprowadzić hiszpańskojęzyczną operę do głównego nurtu.
ZOBACZ TAKŻE: Przychody z wynajmu utrzymują niektóre galerie sztuki na minusie
To prawdziwa wielka opera, w której znajome postacie pojawiają się w zaczarowanych krajobrazach czerpiących inspirację z magicznych dzieł pisarzy latynoamerykańskich, takich jak Gabriel García Marquez. W tej inscenizacji Mary Zimmerman (która w 1996 roku zdobyła nagrodę Tony za inną sztukę pełną transformacji: Metamorfoza ), opera Catána ożywa w olśniewającej – czy ośmielę się powiedzieć, magicznej? – modzie, dając nam jedno z najbardziej oszałamiających wizualnie i emocjonalnie występów w Met w ostatnich sezonach.
Gabriella Reyes jako Rosalba, Mario Chang jako Arcadio, Ailyn Pérez jako Florencia i Nancy Fabiola Herrera jako Paula w „Florencia en el Amazonas” Catána.Foto: Ken Howard / Met Opera
Florencja widzi swoje znaki w punktach przegięcia
Powrót Florencii do domu to także podróż wstecz w jej emocjonalną historię – nawiedza ją były kochanek Cristóbal, który zniknął w Dżungli dwadzieścia lat przed wydarzeniem. Gdy zbliżają się do Manaus, Florencia zaczyna odczuwać jego obecność.
Produkcja Zimmermana poważnie traktuje zaklęcie, oddając je w szaleńczej tęczy kolorów, która przecina bezlitosną szarość ostatnich produkcji Met i przenosi się do świata, w którym tancerze przebierają się za czaple, gigantyczne lilie wodne, ławicę piranii lub wzburzone fale, które rozmawiać i kręcić się w krajobrazie bardziej zielonym niż zielony.
Griffin Massey jako Czapla i Mattia Olivieri jako Riolobo w „Florencia en el Amazonas” Catána.Foto: Ken Howard / Met Opera
Pomiędzy scenografem Riccardo Hernandézem i scenografką S. Katy Tucker (która była jednocześnie pokładem łodzi rzecznej, samą rzeką i lasem deszczowym) a oszałamiającymi kostiumami Any Kuzmanić, Florencja to uczta dla oczu. Niektóre wizualne ozdobniki – tancerz-czapla rozwijający swoje spektakularne skrzydła, marionetkowy aligator, który zdawał się pływać po scenie, czarna podłoga, teraz czarna woda rzeki, ostateczna transfiguracja Florencii – były na tyle piękne, że łzy napłynęły mi do oczu.
Ostrze wizualne przecinające bezlitosną szarą szarość ostatnich produkcji, przywiązanie do nijakiego realizmu w librettach i nudne struktury prawdziwego życia. Zamiast tego świat Florencii jest pełen plam koloru i magicznych cudów. Poczułem się jak dziecko. Tutaj realizm magiczny, jak sugeruje jego paradoksalny tytuł, obejmuje realistyczne scenerie i postacie.
Gabriella Reyes jako Rosalba i Ailyn Pérez w roli tytułowej w Florencii en el Amazonas Catána.Foto: Ken Howard / Met Opera