Każdy, kto kiedykolwiek został zatrzymany za przekroczenie prędkości lub zatrzymany za picie na miejskiej plaży, chciał dać palec organom ścigania. Jednak większość z nas, gdyby kiedykolwiek postawiono nam zarzuty, prawdopodobnie wolałaby zachować dyskrecję.
Kim Dotcom nie jest jednak taki jak reszta z nas. Nie wiedziałby, jak zachować dyskrecję, gdyby ktoś skopiował film instruktażowy i przesłał go za niego do MegaUpload. Nic więc dziwnego, że czeka w Nowej Zelandii na decyzję sądu od tego, czy zostanie poddany ekstradycji do Stanów Zjednoczonych i sądzony za naruszenie praw autorskich, pan Dotcom wykorzystuje swoje zupełnie nowe konto na Twitterze jako kanał dystrybucji zdjęć na Instagramie i przebiegłych dowcipów na temat jego obecnych problemów prawnych.
Jesteśmy całym sercem z reprezentacją prawną tego człowieka.