
Izabela Boylston.Kaitlyn Flannagan dla Startrackera
znak zodiaku 1 sierpnia
„To taka krótka kariera”, mówi Isabella Boylston z rozbrajającym uśmiechem i jeszcze bardziej rozbrajającą bezpośredniością. Można się spodziewać, że Boylston, główna tancerka American Ballet Theatre, która występuje w głównych rolach we wszystkich przedstawieniach prezentowanych podczas wiosennego sezonu zespołu, ma przed sobą niekończące się perspektywy spełnienia. W końcu ma dopiero 31 lat.
Jednak jedną z najbardziej uderzających cech, jakie emanuje podczas wywiadu w swoim wypełnionym światłem mieszkaniu na Brooklynie, jest bystra szczerość, a dokładniej zamyślenie ze zmarszczonymi brwiami, na temat wszystkich aspektów jej życia i kariery. Jest ciepła, żywa i wcale nie powściągliwa, ale wydaje się też, że waży słowa z niezwykłym skupieniem jak na artystkę, która udzieliła do tej pory o wiele więcej wywiadów, niż jest w stanie zliczyć. Jej niedawny występ w filmie Czerwony Wróbel , w którym była dublerem tanecznym Jennifer Lawrence , która gra rosyjską baletnicę-szpiega, przyniósł jeszcze jaśniejsze światło reflektorów.
Obserwować Boylstona—znana przyjaciołom i współpracownikom jako Bella—podczas próby oznacza obserwowanie sportowca wykonującego intensywny ruch, ale jednocześnie bycie świadomym umysłu stojącego za elektrycznym ruchem, który nieustannie tyka. Czy to ramię nie było wystarczająco wysokie? Czy w tej wariacji wyprzedziła muzykę? Gdzie w danej chwili znaleźć postać w krokach? Słuchając sugestii choreografa lub poprawek trenera, jej promienny uśmiech czasami gaśnie, gdy przetwarza każdą informację, a następnie wraca do kroków.
Być może więc nie powinno dziwić, że zapytana o to, jak znajduje czas na życie poza codziennymi rygorami baletu, zwraca uwagę na jego trudność, ale także na to, że świetność baletnicy może być ulotna. Jak w przypadku wszystkich karier opartych na atletyce, czas niekoniecznie jest przyjacielem tancerza baletowego. Odpowiadając na pytanie o równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, odpowiada: Czasami jest to trudne, tak. Są rzeczy, których nie mogę teraz zrobić. Ale zrobię je później.
Awans Boylstona na czołowe szeregi amerykańskich baletnic odbył się stosunkowo bez progów zwalniających i był w dużym stopniu napędzany własnym sumieniem. Urodziła się w Idaho jako córka Amerykanina, który pracuje jako perkusista country i bluegrass, oraz Szwedki, którą poznał na wyciągu narciarskim. To sama Boylston odkryła swoje powołanie: w wieku 3 lat zainteresowała się tańcem, w wieku 7 lat uczęszczała na zajęcia z baletu. Po zdobyciu złotego medalu na finałach Youth America Grand Prix w wieku 14 lat, postawiła na nogi i przekonała rodzicom, że taniec to nie tylko przelotna pasja, ale powołanie.

Isabella Boylston i Alexandre Hammoudi w Wyspa wspomnień próba generalna.Timothy A. Clary/AFP/Getty Images
Wcześniej rodzice nie pozwalali mi dostać się do szkoły baletowej z internatem – wspomina. Potem zdali sobie sprawę, że mogę zająć się tym naprawdę poważnie. To był sygnałowy punkt zwrotny. Myślę, że pójście do szkoły baletowej z internatem było dla mnie właściwym momentem. Wcześniej, w szkole publicznej, byłam naprawdę dobrą uczennicą, ale czułam się jak samotnik i outsider. Ale w szkole z internatem znalazłam swoją niszę i rodzinę.
Aby móc działać dalej, konieczne były dotacje i stypendia. W przeciwieństwie do rodziny wielu tancerzy, rodzina nie była zamożna. (Patrz powyżej: ojciec, perkusista.) Jednak w 2005 roku, gdy miała 19 lat, Boylston dołączyła do ABT Studio Company, rok później została praktykantką w głównej firmie, a w 2014 roku awansowała na główną tancerkę. Obecnie jest jedną z czołowe baletnice zespołu, tańczące główne role w niemal wszystkich pełnometrażowych baletach, które są chlebem powszednim zespołu.
Jej awans zbiegł się także ze zmianą sposobu działania firmy. Przez wiele lat wydawało się, że nowojorskie sezony ABT są zdominowane przez międzynarodowe luminarze baletu, którzy przybywają (wybaczcie tę grę słów) na kilka występów w sezonie, pozostawiając mniejsze szanse na rozwój tancerzom zespołu urodzonym w Ameryce i wyszkolonym w Ameryce. do ulubieńców publiczności. To się zmieniło. Obecna lista głównych tancerzy jest zdominowana przez Amerykanów.
Bardzo się rozwinęło i bardzo się z tego cieszę” – mówi Boylston. Nawiązując do lat obrotowych drzwi międzynarodowych gościnnych gwiazd, dodaje: „Jestem szczęśliwa, że mogłam pracować z Aliną Cojocaru i Natalią Osipową. Przebywanie w ich towarzystwie uczyniło mnie lepszą tancerką, ale nie wpłynęło to dobrze na morale firmy. Po raz pierwszy wzbrania się przed powiedzeniem czegokolwiek więcej.
Jedynym innym tematem, w którym Boylston jest powściągliwa, jest jej związek z byłym tancerzem i choreografem New York City Ballet Benjaminem Millepiedem, z którym mieszkała, kiedy w 2010 roku zostawił ją dla Natalie Portman, wywołując niewielką burzę w wyspiarskim świecie baletu. Teraz, gdy w przeszłości było już wiele par butów z palcami, a Boylston jest żoną finansisty Daniela Shina, mówi po prostu: „Wydaje się, że to było tak dawno temu”. Powiem tylko tyle, że mieliśmy świetne relacje—i wspaniała relacja artystyczna—i jesteśmy teraz przyjaciółmi. Jeśli są rany emocjonalne, albo się je zagoi, albo nie na pokaz.
Boylston podkreśla, jak dobrze czuje się teraz w swojej karierze w firmie i rzeczywiście zawsze czuła się pod okiem Kevina McKenziego, dyrektora artystycznego od 1992 roku. Teraz jest to rodzina. Nasz dyrektor jest bardzo łaskawym człowiekiem i to widać. Ludzie nie są ciągle zdenerwowani i nie czują się źle ze sobą. Dodaje, że ABT jest również wyjątkowe, ponieważ jesteśmy firmą koncertującą i zawsze jesteśmy razem w trasie; Kiedy jesteś w trasie, w naturalny sposób zbliżasz się do ludzi.
Zapytana o to, co wyróżnia Boylston, McKenzie odpowiada: Ma inteligencję kinetyczną. Wydaje się być wysoka, podczas gdy w rzeczywistości jest dość drobna. Energia, którą się inspiruje, wydaje się zwiększać ilość przestrzeni, którą zajmuje. Chwali także troskliwość, jaką wnosi do tańca: ma coś, co lubię nazywać miernikiem prawdy. Wie, kiedy coś nie działa i musi to przepracować.

Izabela Boylston.Kaitlyn Flannagan dla Startrackera
Recenzja jej debiutanckiego występu w Frederick Ashton’s Źle utrzymana dziewczyna , Alastair Macaulay w „New York Times” podkreślił jej wrodzoną muzykalność, zauważając, że Boylston tańczy ze wszystkimi wschodzącymi sokami i kwiatami wiosny. Wypełnia swoją muzykę po brzegi: nie skupia się na uderzeniach i liczbach; każdą frazę zalewa śpiewem legato, rytmicznym brio i trzymającą w napięciu różnorodnością. Jej skok to sama pływalność.
Wiosną tego roku Boylston zadebiutuje w roli Nikiyi La Bayadere , rzadką wiodącą rolę w klasycznym repertuarze, której jeszcze nie tańczyła, i pojawiają się w dwóch nowych dziełach: we wznowieniu Aleksieja Ratmańskiego Arlekinada (który opiera się na notacji Mariusa Petipy) i Wayne’a McGregora Afterit , nowy taniec—lub powinienem powiedzieć już kolejny nowy taniec—w rytm Święta wiosny Strawińskiego. To dodatek do występów w Jezioro Łabędzie , Romeo i Julia I Giselle .
Być może dlatego, że jest w trakcie prób do Arlekinada , Boylston ze szczególnym zainteresowaniem mówi o kształtowaniu swojej postaci, Columbine. Przyznaje, że będzie to ciekawe wyzwanie. Kroki są zaskakująco trudne, chociaż kroki Aleksieja są zawsze trudne. (W tym momencie, jakby usłyszała swoje imię, amazonka Alexa na krótko ożywa, zakłócając tok myśli Boylstona.) Boylston kontynuuje: Muzyka jest znakomita i prawdopodobnie dlatego chciał ją przywrócić, więc piękna i taneczna. Ale jest też dużo skakania na miejscu—takie bolesne!—i jest to widoczne, gdy poniesiesz porażkę.
Kolejnym wyzwaniem jest określenie, kim będzie postać, którą chcę zagrać. Columbine to standardowa postać z komedii dell’arte. Słyszę „standardową postać” i myślę: „Och, nie chcę być standardową postacią”. Ale zauważam, że jest trochę jak Lise w Źle utrzymana dziewczyna ; jest w sytuacji, gdy jej tata, a w tym przypadku matka, chce, żeby wyszła za kiepskiego, bogatego faceta, a ona jest zakochana w kimś innym. Jest wyzywająca i porywająca, ale nie uspokaja się.
Mówiąc o swoim podejściu do tańca, sama Boylston wydaje się zdecydowanie nie zadowalać się przyjmowaniem ładnych póz i polegać wyłącznie na prostym wykonywaniu kroków—centralne, chociaż są w balecie—w pełnieniu wszystkich swoich ról.
Przyznaje, że w balecie często aktorstwo jest wbudowane w ruch. Ale zawsze jest to kombinacja. Czasami dużo przetwarzam mentalnie i próbuję umieścić to w ruchu, a czasami muzyka lub krok mówią mi, co czuje postać.

Występ Isabelli Boylston w Joyce Theatre w 2016 roku.Timothy A. Clary/AFP/Getty Images
Praca z trenerem aktorstwa Byamem Stevensem przez ostatnie kilka lat pomogła Boylston wydobyć nowe emocjonalne kolory z jej ról. „Nabrałam większej pewności w wcielaniu się w różne postacie” – mówi. Po prostu dostałem kolejny zestaw narzędzi, z którego mogę korzystać. Balet to dziedzina, w której wkładamy w swoje rzemiosło więcej godzin niż w jakikolwiek inny zawód. Ale na początku skupiasz się głównie na atletycznej stronie. Tak naprawdę nie uczysz się historii. Tak naprawdę nie uczy się aktorstwa ani pantomimy. Kiedy jesteś uczniem, uczysz się tylko kroków. Kiedy rzucano mi te role, kierowałem się jedynie instynktem. Ale myślę, że im bardziej jesteś ciekawy uczenia się, tym bogatsze stają się twoje występy.
Pewność siebie i jej przeciwieństwo, niepewność, to rzeczy, o których Boylston najwyraźniej dużo myśli: jak oba odgrywają kluczową rolę w emocjonalnym układzie nerwowym wykonawcy, inspirując zarówno motyle w brzuchu, jak i erupcję energii i inspiracji, które składają się na wspaniały występ .
Jestem zbyt wrażliwa – przyznaje. Czasami chcę być martwy w środku, żeby to wyłączyć. Największym wrogiem tancerza jest zwątpienie w siebie. Przemawiając niedawno na panelu złożonym z wybitnych kobiet zajmujących się tańcem, ze smutkiem zauważyła, jak wiele z nich bagatelizowało swoje osiągnięcia. Czy mężczyźni mówiliby o sobie w ten sposób, zastanawiała się? Ale przyznaje też, że niepokój może być siłą pobudzającą. To zwątpienie może być dobrą rzeczą, ponieważ może prowadzić do większej ciekawości i większego kopania. A nerwy dają ci laserowe skupienie. Przynoszą adrenalinę, której potrzebujesz, aby fizycznie przetrwać występ.
Teraz, u szczytu kariery, Boylston nadal udoskonala swój kunszt, a McKenzie, która obserwuje jej postępy od ponad dziesięciu lat, uważa, że osiągnęła ważny punkt zwrotny. W idealnym przypadku tancerze baletowi są zarówno sportowcami, jak i artystami, zauważa, ale często element atletyczny jest tak silny, że ostatnią rzeczą, która się rozwija, jest artyzm. [Boylston] połączył teraz wszystko w całość i przekroczył granicę. Artysta się ujawnił.
Ale oczywiście nawet dojrzali artyści zawsze gonią za wyższymi ideałami, większymi osiągnięciami. Obecne zainteresowania Boylstona—oprócz oczywiście utrzymywania doskonałej techniki pomimo napiętego harmonogramu—to odnajdywanie autentycznego człowieczeństwa w postaciach, które czasami mogą wydawać się pajęczymi, baśniowymi szyframi.

Izabela Boylston.Kaitlyn Flannagan dla Startrackera
Ogólny obraz będzie silniejszy, gdy poświęcisz trochę czasu na wczucie się w postać i przemyślenie jej, mówi. Mam wrażenie, że wiele postaci, które gramy i historie, które opowiadamy, są fantastyczne. Kobieta zmieniająca się w łabędzia. Kobieta umierająca z powodu złamanego serca i powracająca jako duch. Jednak obecnie coraz więcej tancerzy próbuje nadać postaciom realizm.
Boylston zdecydowanie zalicza się do nich. Aby miało to dla mnie znaczenie i, mam nadzieję, dla widzów, musi być jak najbardziej realne. I choć ze smutkiem przyznaje, że podobnie jak wiele wykonawców bardziej wierzy w krytykę niż pochwały, zapytana o to, co postrzega jako swoje indywidualne mocne strony, przełamuje oczywistą nieśmiałość w kwestii samochwalenia się, by powiedzieć: „Hmm”.—Nie wiem, może powiedziałabym, że to moja naturalność? Znak zapytania wisi w powietrzu przez chwilę, po czym mówi dalej z większą pewnością siebie. Tak, czuję, że wnoszę na scenę naturalność, którą mam w życiu. A potem rzuca poniżający uśmiech: Mam nadzieję.