Prawnik Hewlett-Packard Dinh daje Waszyngtonowi „Viet-spin”

W piątą rocznicę ataków z 11 września Viet Dinh, jeden z głównych pomysłodawców kontrowersyjnej ustawy Patriot Act, stał w swoim biurze w Waszyngtonie, wygłaszając poezję na temat sędziny Sądu Najwyższego Sandry Day O’Connor.

Sędzio O’Connor, bardzo ją kocham – powiedziała 38-letnia profesor prawa. Kocham ją tak bardzo. Ona jest najlepsza.

Jakby w ramach komplementu, jej wizerunek w formie fotoportretu podpisanego z szacunkiem i uczuciem dla byłego urzędnika odwzajemnił uśmiech.

Uściski dookoła!

Zaledwie poprzedniego wieczoru pan Dinh brał udział w na żywo w ratuszu spotkaniu Teda Koppela zatytułowanym „Cena bezpieczeństwa”, a kiedy program się skończył, a kamery nadal kręciły, pan Dinh zdawał się obejmować Lanny’ego Davisa, specjalnego doradcę prezydenta Clintona.

Pan Dinh, prawnicza sensacja stolicy kraju, zyskał także sympatię wrogów rodziny Clintonów – na przykład, gdy służył w komisji Whitewater Alphonse’a D’Amato, a później w składzie senatora Pete’a Domenici’ego, który miał przeprowadzić proces impeachmentu.

„Być może przytuliłem Lanny’ego Davisa” – powiedział pan Dinh. Zawsze ściskam [konserwatywnego prawnika] Teda Olsona i [dyrektora wykonawczego ACLU] Anthony’ego Romero.

W takim mieście jak Waszyngton nie trzeba chyba mówić, że wszyscy grają razem, bez względu na to, po której stronie stoi. Jednak niewielu stało się tak niesamowicie sympatycznych jak pan Dinh, nawet angażując się w ryzykowną pracę, na przykład pomagając w oskarżeniu popularnych prezydentów i tworząc rządową politykę dotyczącą podsłuchów.

Robię to, co robię, mówię, co mówię, myślę, co myślę, a etykietowanie pozostawiam innym” – powiedział. Nie uważam się za towarzysza podróży, ideologa czy stempla. Albo renegat.

W rzeczywistości istnieje etykieta dla pana Dinha. W Waszyngtonie ludzie, którzy postrzegają porywczą, swobodną postawę pana Dinha jako oportunistyczną politykę, ukuli to słowo Viet Spin.

Oto prawdopodobnie przykład działania Viet Spinu: pan Dinh trafia obecnie na pierwsze strony gazet, reprezentując inwestora kapitału wysokiego ryzyka Toma Perkinsa, byłego członka zarządu Hewlett-Packard, którego oburzenie wywołane metodami zastosowanymi do ujawnienia przecieku w zarządzie firmy wywołało falę protestów. skandal w całej firmie.

Równie agresywnie, jak argumentował, że rząd mógłby używać podsłuchów do wykorzeniania terrorystów, tak obecnie argumentuje, że firma przekroczyła swoje granice, zezwalając na stosowanie nieetycznych i prawdopodobnie nielegalnych technik w celu uzyskania zapisów rozmów telefonicznych członków zarządu.

Myślę, że moja wiedza na temat bezpieczeństwa narodowego i nadzoru elektronicznego oraz amerykańskiej ustawy Patriot pomogły mi bardzo łatwo rozpoznać legalność lub stosowność niektórych technik dochodzeniowych, powiedział pan Dinh.

W firmie Hewlett-Packard problemem jest stosowanie pretekstu – techniki, dzięki której śledczy podają się za klientów usług telefonicznych, podają numery ubezpieczenia społecznego itp. w celu uzyskania zapisów rozmów telefonicznych. Firma ujawniła, że ​​uzyskano dostęp do rozmów telefonicznych pana Perkinsa, innych członków zarządu i dziennikarzy, którzy byli odbiorcami przecieków. We wtorek przewodnicząca Patricia Dunn, która wzywała do wszczęcia dochodzenia, ale twierdzi, że nie była świadoma stosowanych metod, została pozbawiona stanowiska i zastąpiona przez dyrektora generalnego firmy Marka Hurda, choć pani Dunn pozostanie w zarządzie.

Zapytałem Toma, czy wyraził zgodę, a on odpowiedział, że nie, powiedział pan Dinh. Nawet nie znając metod dochodzenia, będąc w tym mieście, widząc i uczestnicząc w wielu dochodzeniach w sprawie wycieków, wiesz, nie są to łatwe rzeczy, nawet jeśli masz pełne uprawnienia do wezwań i nakazów przeszukania.

Nie udało się uzyskać komentarza, gdy pan Perkins podróżował swoją łodzią po Morzu Śródziemnym, ale w weekend wydał oświadczenie, w którym wezwał panią Dunn do rezygnacji.

PAN. DINH MIAŁ 10 LAT, kiedy w 1978 roku uciekł z Sajgonu jako część fali ludzi uciekających przed rządami komunistycznymi na łodziach. Jego ojciec, radny miejski, został wysłany na obóz reedukacyjny. Pan Dinh wraz z matką i pięciorgiem rodzeństwa wypłynął małą łodzią rybacką, na której spędzili 12 dni bez jedzenia i wody. W końcu dopłynęli do Malezji. Matka pana Dinha szybko zorientowała się, że Malezyjczycy prawdopodobnie odeślą ich z powrotem w morze, więc tej nocy wbiła siekierę w łódź, aby zniszczyć jej zdolność do żeglugi.

Po kilku miesiącach spędzonych w obozie dla uchodźców Dinhowie zostali wysłani do Portland w stanie Oregon. Rodzina zbierała truskawki w zamian za skromną pensję, ale kiedy wybuchła erupcja Mount St. Helens, szkody w uprawach były tak poważne, że rodzina przeniosła się do Fullerton w południowej Kalifornii. Tam pan Dinh pracował wraz z matką w szwalni, a po szkole przewracał hamburgery. Uzyskał stypendium na Harvardzie, a następnie uczęszczał do Harvard Law School.

Od tego momentu jego profil publiczny stale rósł. W 1992 r. napisał artykuł w The New York Times na temat wysiłków swojej siostry na przedostanie się do Stanów Zjednoczonych, a w następnym roku felietonista „Timesa” Anthony Lewis opisał jego odyseję jako inspirujący kontrprzykład dla osób zaniepokojonych zagrożeniem ze strony imigrantów.

Po ukończeniu studiów prawniczych pracował u sędziego Laurence’a Silbermana, mianowanego przez Reagana, którego sieć absolwentów, składająca się głównie z konserwatywnych prawników, tworzy zwartą klikę. W następnym roku został urzędnikiem Sandry Day O’Connor.

Po ukończeniu pracy biurowej osiadł w Waszyngtonie, ale dopiero po rozmowie z News Corp (NWSA). dyrektor generalny Rupert Murdoch i jego ówczesny główny radca prawny Arthur Siskind. Zalecono mu, aby wykorzystał szansę w ich najnowszym nabytku, spółce Star TV z siedzibą w Hongkongu, ale pan Dinh stwierdził, że nie ma azjatyckiej infekcji.

25 maja

Zamiast tego zapuścił korzenie w Waszyngtonie, gdzie prezydent Bill Clinton był celem ataków młodych i starych konserwatystów. Po odbyciu wizyty w wydziałach Whitewater i jednostkach ds. impeachmentu w 1996 r. dołączył do wydziału w Georgetown Law Center, a w 1999 r. otrzymał etat.

Podczas batalii o ponowne przeliczenie głosów w wyborach w 2000 r. pan Dinh złożył w imieniu zwolenników Busha opinię amicus, a w 2001 r. zadzwonił do niego zespół prezydenta ds. zmian. Pan Dinh wyraził zainteresowanie tym, co później przemianowano na Biuro ds. Polityki Prawnej, uznawane wówczas za zaścianek, którego jurysdykcja ograniczała się do wyboru sędziów. Przypomniał sobie wywiad z Johnem Ashcroftem.

Cycki Shoshanna Lonstein

Jedyne co mam to pomysły. Mam pomysły na wpół upieczone, mam pomysły na ćwiartki i mam pomysły na w pełni upieczone. A potem mam ten mały plik, przypomniał sobie, mówiąc. To plik szalonych pomysłów.

Pan Ashcroft zareagował entuzjastycznie, a pan Dinh zrekonstruował swoje bons mots: Sztuka przywództwa polega na ponownym zdefiniowaniu tego, co możliwe, powiedział pan Dinh.

Powiedziałem: „Ahhhhhh” – wspomina pan Dinh, podnosząc rękę w górę i zsuwając się do połowy z krzesła.

Senator Clinton był jedynym dysydentem po zatwierdzeniu na stanowisko zastępcy prokuratora generalnego.

Choć najbardziej znany jest ze swojej wiedzy z zakresu polityki prawnej, jego wkład akademicki dotyczy odmiennych dziedzin interpretacji konstytucji, ładu korporacyjnego i prawa międzynarodowego.

Viet jest klimatyczny w mieście; „On jest wszędzie” – zaćwierkała Juleanna Glover Weiss, lobbystka i seniorka Waszyngtonu.

Bancroft Associates, butik konsultingowy pana Dinha, to rzadkie przedsięwzięcie dla większości profesorów prawa, zwłaszcza tak młodych jak on. Na wydziale Georgetown Martin Ginsburg, wybitny specjalista ds. podatków i mąż sędziej Ruth Bader Ginsburg, doradza Fried, Frankowi, Harrisowi, Shriverowi i Jacobsonowi, ale nawet to bardziej typowe rozwiązanie jest raczej wyjątkiem niż regułą.

W mieście, które jest w większości wypełnione politykami lub prawnikami z kancelarii prawnych, żyje w zupełnie innej rzeczywistości – jest pracownikiem naukowym, który jest także naprawdę znakomitym prawnikiem, powiedział Neal Katyal, przyjaciel i współpracownik z Georgetown U pana Dinha. Na tej orbicie nie ma wielu ludzi.

Kiedy 11 września porwano cztery samoloty, pan Dinh kierował Biurem ds. Polityki Prawnej przez cztery i pół miesiąca.

Przez następne sześć tygodni pan Dinh i jego współpracownicy pracowali – czasami przez całą noc – z Kongresem, Białym Domem, FBI. i CIA w sprawie amerykańskiej ustawy Patriot Act, która zapewnia organom ścigania wzbogacony zestaw uprawnień. Prawo obniżyło bariery między organami ścigania a agentami wywiadu; ułatwiło rządowi podsłuchiwanie telefonów, monitorowanie transakcji internetowych oraz wyszukiwanie i gromadzenie zapisów i danych; i w niektórych przypadkach złagodził wymagania dotyczące warrantów.

Podczas gdy czas pana Dinha w rządzie zapewnił administracji wiele intelektualnych zapału do wojny z terroryzmem, po jego odejściu z rządu pan Dinh uniósł brwi kilku lojalistów. Ludzie głęboko czytali jego krytykę dotyczącą sposobu, w jaki administracja zajęła się sprawą Padilli, w której nazwał brak polityki administracji dotyczącej przetrzymywania obywateli USA oskarżonych o działalność terrorystyczną za niezrównoważony. Dla niektórych był to wyraz niezależności i wiarygodności; inni nazywali to oportunizmem.

Po części profesor prawa, po części polityczny pit bull – tak w 2002 roku „Los Angeles Times” opisał pana Dinha.

W porównaniu z niektórymi innymi bystrymi, konserwatywnymi prawnikami z pierwszej kadencji prezydenta, pan Dinh wydawał się niemal podejrzanie niesmołowany. Mianowicie unikał wszelkich kojarzeń z brzydkimi wewnętrznymi debatami na temat sankcjonowania tortur, które są obecnie synonimem innego młodego profesora prawa, Johna Yoo z Berkeley.

Podczas gdy niektórzy uważają, że talent pana Dinha do osiągania dobrych wyników jest oznaką jego bystrości politycznej – często wskazuje się go jako potencjalnego kandydata do Sądu Najwyższego w jakiejś przyszłej administracji republikańskiej – inni widzą dowód jego przedsiębiorczości.

W komentarzach przyjaciół i znajomych na temat pociągu pana Dinha do dobrego życia łatwo dostrzec odwrotny snobizm. Krąży plotka, że ​​miał samochód i kierowcę. (Pan Dinh twierdzi, że tylko okazjonalnie łapał stopa z kurierem wynajętym przez Bancrofta na pewien czas, który korzystał z jego samochodu).

W tym miesiącu magazyn Washingtonian doniósł, że pan Dinh i jego żona, prawniczka Jennifer Ashworth Dinh, sprzedali swoją pięciopokojową kamienicę w stylu Beaux-Arts w Kaloramie prawnikowi Banku Światowego Philippe'owi Benoitowi za 1 950 000 dolarów. Przeprowadzili się do domu z trzema sypialniami w Aleksandrii w stanie Wirginia.

Fantazyjne domy i fantazyjni przyjaciele: Podczas rekolekcji prasowych poświęconych kwestiom bezpieczeństwa narodowego, w których pan Dinh wziął udział po odejściu z administracji, poznał najstarszego syna pana Murdocha, Lachlana.

Po prostu rozmawialiśmy o tym, co robię i tym podobnych – wyjaśnił pan Dinh. Wkrótce pan Dinh został przedstawiony, a następnie wybrany do zarządu News Corp.

To właśnie w zarządzie News Corp. pan Dinh spotkał się z panem Perkinsem i to właśnie na posiedzeniu zarządu News Corp. w Londynie na początku tego lata pan Perkins poprosił go o opinię na temat nieuprawnionego dostępu firmy Hewlett-Packard do członków zarządu „Bildy telefoniczne”.

Relacje z News Corp. i jej przyjaciółmi pozostają silne. W środę pan Dinh leci do Sydney, aby wziąć udział w chrzcie drugiego syna Lachlana Murdocha, Aidana, jego chrześniaka.

Nie mógł znaleźć innych katolików – zażartował pan Dinh. Możesz to wstawić.