„The Extinctionist” Heartbeat Opera oferuje komentarz o niewielkiej złożoności

Philipa Stoddarda i Katherine Henly.Russa Rowlanda

Heartbeat Opera, znana z innowacyjnych i często prowokacyjnych inscenizacji klasyków opery, uczciła dziesiąty sezon swojej firmy swoim pierwszym w historii zamówieniem: spektaklem Daniela Schlosberga Wymieracz, który stanowi libretto Amandy Quaid, będące adaptacją jej krótkiej sztuki pod tym samym tytułem, której premiera odbyła się w 2019 roku.

Dobrze zaśpiewany przez niewielką obsadę, energicznie wyreżyserowany przez Shadi Gaheri i z pięknymi wizualizacjami autorstwa Kate Noll (scenografia) i Camilli Tassi (projekcje), Wymieracz pokazał, że Heartbeat zasługuje na reputację fascynującego teatru operowego, ale świętoszkowate libretto opery i nieprzemyślane marionetkowe dziecko sprawiły, że wieczór był bardziej frustrujący niż triumfujący.

Jak sama nazwa wskazuje, jest to opera o zmianach klimatycznych, a dokładniej o decyzji o posiadaniu lub nieposiadaniu dzieci w świecie, który zdaje się zmierzać ku zagładzie. Rozpoczyna się znajomą poranną sceną: kobieta przewijająca zagładę w łóżku, a jej niepokój narasta wraz z przesuwaniem się każdego apokaliptycznego obrazu. Ona i jej mąż starali się o dziecko od pięciu miesięcy, ale w miarę jak ich frustracja narasta w połączeniu z paniką klimatyczną, zaczyna wątpić w etykę tego wyboru. Rozważa podwiązanie jajowodów, ale ostatecznie musi stawić czoła obawom, że mimo wszystko może nie mieć wielkiego wyboru.

Katarzyna Henly.Russa Rowlanda

Muzyka Schlosberga, przeznaczona na dużą sekcję perkusyjną, gitarę elektryczną, fortepian i skrzypce/altówkę, porusza się pomiędzy bujną tonalnością a atonalnym chaosem, z akcentami free jazzu, rocka i muzaka. Miał kilka bardzo mocnych momentów – przebiegłe, dynamiczne rytmy przez cały czas, zapadającą w pamięć, długą solówkę, w której perkusistka Katherine Fortunato grała na kotłach prawą ręką i ksylofonie lewą, trochę po prostu pięknych utworów na altówkę – a Schlosberg ma dobre słuch do zespołu pisanie wokalne. Jednak podobnie jak w przypadku wielu nowych oper, partytura nadal zmagała się z emocjonalnym łukiem wokalu. W odróżnieniu od zmieniających się tekstur utworu instrumentalnego, solowemu wokalowi brakowało odrobiny kierunku. Jest dużo krzykliwych scen i kilka szeptanych, wszystkie na podobnym poziomie intensywności: kontrast, ale nie zawsze różnorodność.

Ale głównym źródłem jest libretto Wymieracz nieszczęścia. Ekstekcjonista już w dramatis personae ujawnia swój brak zainteresowania konkretem. Postacie nie mają imion; są kobietą, mężczyzną, przyjacielem, lekarzem (a później marionetką). Brak imion zwykle wskazuje, że autor chce, abyśmy myśleli o bohaterach jak o zwykłych ludziach: możliwych do abstrakcji, a zatem dających się z nimi utożsamić. Jednak w przypadku tego konkretnego konfliktu, najważniejsze pytanie zaczyna się skupiać na szczegółach. Czy jest to lepsze dla środowiska nie mieć dzieci? Prawdopodobnie. Sprawa się komplikuje, gdy zaczniesz dodawać „kto”, „ale” i „a co jeśli” z prawdziwego życia. Bez nich przypomina to bardziej eksperyment myślowy niż narrację.

Tekst Quaida przedstawia postacie albo przenikliwie spanikowane, dominujące, albo bezdusznie obojętne. Nie za bardzo się komunikują z siebie nawzajem, gdy brzęczą przeciwko nawzajem. Na początku utworu Kobieta krytykuje męża za niewystarczający lub niewłaściwy recykling; W innej scenie wyzwala coś, co przypomina lata stłumionej urazy i zazdrości wobec ciężarnej przyjaciółki z dzieciństwa, która jadła cheeseburgery, polegając na jednodniowej wysyłce i rezerwując tanie loty do Cancún. Żartuje, że ostatnio jej filtr przecieka. Podobnie jak ozon. Odrzuca odniesienia męża do większych działań zbiorowych jako wymówkę, zamiast tego opowiada się za bezlitośnie indywidualistycznym poglądem, w którym ciężar spoczywa wyłącznie na jej macicy. Jednym tchem odrzuca możliwość adopcji, bo zbyt trudno będzie jej zakochać się w dziecku tylko po to, by patrzeć, jak dorasta w zawsze ciepłym świecie.

Katherine Henly i Claire Leyden.Russa Rowlanda

Wydaje się, że nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w przypadku dziecka biologicznego stanęłaby przed dokładnie tym samym problemem lub że gdyby upierała się, że postrzega dziecko przede wszystkim pod kątem śladu węglowego, adopcja byłaby wyborem neutralnym pod względem emisji dwutlenku węgla, ponieważ dziecko prawdopodobnie już tu byłoby. Aby jednak był to konflikt ulokowany w indywidualnych wyborach, libretto odrzuca wszelkie inne możliwe podejścia do kryzysu klimatycznego i daje szansę na złożone przedstawienie relacji.

Na początku zastanawiałem się, czy Wymieracz satyryzowała pewien rodzaj samoniszczącego paraliżu klimatycznego, ale mąż i przyjaciel tej kobiety reagowali na nią z tak małą odrobiną przyzwoitości i człowieczeństwa, że ​​wydaje się jasne, że mieliśmy być po jej stronie. Jej mąż jest samolubny i okrutny i z irytacją obserwuje jej bliską załamania. Jest także przedstawiany jako pozbawiony serca, ponieważ w ogóle ma jakiekolwiek uczucia w związku z nagłym odwróceniem się jego żony w kwestii dzieci, co wydawało się szczególnie nieszlachetne. Tymczasem jej przyjaciółka zachwyca się i jest całkowicie niewrażliwa, gdy rozmawia o ciąży ze swoją przyjaciółką mającą problemy z płodnością. Jest mnóstwo zadowolonych chwil, których nie zrozumiałbyś, i zadowolonych z siebie rąk na jej brzuchu. Podobnie jak mąż, ona również jest słomianką.

W jednym z nielicznych momentów wydłużonego rozwoju postaci w operze – arii, w której Kobietę nawiedzają upiorne wyobrażenia o swoim potencjalnym dziecku – pojawił się zupełnie inny słomak w postaci marionetkowego malucha. Pozbawione ust, z niebieskimi oczami rozmieszczonymi niesamowicie daleko od siebie, to przerażające stworzenie było rażąco nierealistyczne i odciągało uwagę od skądinąd mocnej pracy Schlosberga i obsady.

ZOBACZ TAKŻE: Wpływ zamknięć galerii sztuki na artystów i kolekcjonerów

Śpiewacy poradzili sobie z tym wszystkim z wdziękiem. Sopranistka Katherine Henly, która dołączyła do obsady zaledwie kilka tygodni temu, spisała się bardzo dobrze w roli Kobiety w centrum narracji Quiada. Największe wrażenie wywarła, gdy partytura Schlosberg złagodziła się na fortissimo i pozwoliła jej śpiewać z nieco większym ciepłem, jak to zrobiła w centralnej arii i w końcowych momentach opery. Henly musiała także zaśpiewać twarzą w twarz z lalką, co świadczy o jej zdolnościach aktorskich (i odwadze).

Baryton Philip Stoddard, który brał udział w niedawnym wznowieniu Camelot w Lincoln, miał mniej do zrobienia wokalnie, ale miał przyjemną lekkość w swoim brzmieniu, co błyszczało w jego duetach z Henly. Leyden była całkiem zabawna w roli okropnej Przyjacielki, jej oczy błyszczały z samozadowolenia, gdy wymachiwała brzuchem, a za obsadzenie marionetki otrzymywała dodatkowe punkty. Eliam Ramos w roli protekcjonalnego Doktora użył swojego bogatego bas-barytonu, aby dodać człowieczeństwa swojej skądinąd pozbawionej uczuć postaci.

Po rozdzierającej scenie ginekologicznej, w której Schlosberg i instrumentaliści jęczeli i oddychali do mikrofonów, podczas gdy Henly wiła się z bólu podczas pobierania wymazu, Quiad dochodzi do cynicznego wniosku. Kobieta dowiaduje się, że jest bezpłodna. Wybór został dokonany za nią. Kiedy spotykają się z jej wyraźnie sprzecznymi uczuciami, wszyscy wokół niej rzucają jej w oczy zmianę zdania, mówiąc: „Tego właśnie chciałaś”. Jej mąż odchodzi od niej ledwie na drugi rzut oka, a ona zostaje sama z wyobrażeniem sobie czegoś w rodzaju postapokaliptycznego raju po upadku społeczeństwa ludzkiego, gdzie chodniki staną się rzekami. Może to jest w porządku? – pyta w ostatnim zdaniu, ale kto będzie w pobliżu, aby ją usłyszeć?

Chociaż wzywanie do działań klimatycznych może czasami wydawać się krzykiem w próżnię, bardziej zniuansowana wersja tej historii odwołuje się do trudności bycia ekologiem, który musi zrównoważyć swoje rozsądne i uzasadnione obawy dotyczące klimatu oraz ambiwalentną postawę wobec posiadania dzieci z potrzebami pozostawać w kontakcie z ludźmi, których kocha najbardziej, szanować własne pragnienia i poruszać się po codziennym życiu bez ciągłego popadania w panikę. To wyzwanie wydaje się bliższe rzeczywistości.

Wymieracz można oglądać w Baruch Performing Arts Center do 14 kwietnia.