Recenzja „Szczęścia dla początkujących”: film Netflix odpowiedni dla kanału Hallmark

Ellie Kemper jako Helena Szczęście dla początkujących .Barbary Nitke/NETFLIX

znak urodzin 22 listopada

Szczęście dla początkujących to film, który możesz włączyć podczas weekendowych obowiązków, wiedząc doskonale, że nie będziesz zwracać uwagi na to, co dzieje się na ekranie. Jest tu kilka ładnych ujęć natury i kilka szczypt humoru, ale nie dajcie się zwieść – ten film to w najlepszym przypadku szum tła.


SZCZĘŚCIE DLA POCZĄTKUJĄCYCH (1/4 gwiazdki )
Reżyseria: Vicky Wight
Napisane przez: Vicky Wight
Występujący w rolach głównych: Ellie Kemper, Luke Grimes, Nico Santos, Blythe Danner, Benjamin Cook
Czas trwania: 104 minuty


Film, napisany i wyreżyserowany przez Vicky Wight, jest adaptacją popularnej powieści Katherine Center pod tym samym tytułem. Szczęście podąża za Helen (Ellie Kemper), niedawno rozwiedzioną osobą z błotem, która uwielbia robić notatki i listy. Mając dość bycia sobą, zapisuje się na kurs pieszych wędrówek po pustyni dla początkujących, podczas którego wraz z grupą nieznajomych będzie razem wędrować przez Appalachy. Cele Helen są proste: chce zbliżyć się do natury, podnieść się z popiołów po rozwodzie, kryzysie wieku średniego jak cholerny feniks i chce zdobyć certyfikat przyznawany najcenniejszemu wędrowcowi na wycieczce. Jej pragnienie samodoskonalenia komplikuje się, gdy najlepszy przyjaciel jej młodszego brata Jake (Luke Grimes, z Yellowstone sława) również pojawia się na wędrówce. Można się domyślić, dokąd to zmierza.

Mimo że jest to oryginalny film Netflix, Szczęście dla początkujących nadaje wyraźnie klimat Hallmark Channel. Biała trzydziestokilkuletnia kobieta podejmuje odważną decyzję, by odzyskać swój styl, ale tę rosnącą pewność siebie wspiera nowy kochanek. Podobnie jak w filmie Hallmark, romans między Helen i Jake'em jest jałowy, a słabe próby flirtu nie powodują niczego, co mogłoby wywołać iskrę między nimi. W pewnym momencie inny członek grupy pieszej mówi, że kora drzew ma chemię z [Jake’em]; szczerze mówiąc, kora drzewa ma więcej chemii niż aktor, a papkowata kłoda ma więcej akcji niż on.

Film ujawnia także swój budżet (lub jego brak) z wątpliwie mieszanymi ADR, które nadają niektórym rozmowom dziwny, pomieszany charakter. Każda scena we wnętrzu jest kręcona w sposób statyczny i słabo oświetlona, ​​choć bardziej leśne momenty dobrze sprawdzają się podczas fotografowania świata przyrody. Jest oczywiste, że dużą część czasu i pieniędzy poświęcono na ujęcia gór, lasów, dróg prowadzących do gór i lasów z drona z góry – film czerpie radość z tych wielu, wiele zdjęcia wygaszacza ekranu.

Kemper daje z siebie wszystko w dość pustej roli Heleny, bo aktorka nie może powstrzymać się od bycia choć trochę czarującą. Helena jest samowystarczalna, ale niezbyt zdolna do obrony własnej pozycji, a Kemper dobrze pokazuje tę frustrującą bierność. Jej występ nie jest jednak w stanie zrekompensować uchybień w scenariuszu, ponieważ większość charakterystyki Helen została zepchnięta do gęstej ekspozycji. We wczesnej scenie, w której ekipa wycieczkowa przełamuje lody, aby się poznać, rozpoczyna dłuższy monolog na temat swojego rozwodu (i kilku ważnych wydarzeń życiowych, o których nie wspomina się przez resztę filmu); później relacja Helen i Jake’a zostaje rozwinięta w dialogu, w którym każda postać wielokrotnie pyta drugą, czy pamięta jakąś anegdotę ze wspólnej przeszłości. W retrospekcji brat Helen (Aleksander Koch) mówi jej, że ona i jej mąż nie pasują do siebie i że nie powinni byli się pobierać… na ich przyjęciu weselnym ! Szczęście dla początkujących dobrze by było, gdyby nauczył się odwiecznej zasady pisania: pokaż, nie mów.

Ostatecznie, Szczęście dla początkujących to filmowy wzruszenie ramion z domieszką słodkiej autorefleksji. Helen wyrusza na wędrówkę, aby odnaleźć siebie, i w pewnym sensie jej się to udaje, ale na początku film nie daje jej zbyt wiele do zrozumienia. To nijaka historia, zrealizowana beznamiętnie, z komedią, która nie trafia w sedno, i romansem, który sprawi, że będziesz wzdychał z frustracji, a nie omdlał.


to regularne oceny kina nowego i godnego uwagi.