Trwała tajemnica „surrealistycznej poduszki” Jeffersona Airplane’a

Samolot Jeffersona

Samolot Jeffersona.Facebooku

Na długo zanim słowo „unungged” stało się częścią naszego potocznego języka, na antenie pojawił się sugestywny utwór instrumentalny, trwający niecałe dwie minuty. Samolot Jeffersona praca z 1967 r Surrealistyczna poduszka . Embryonic Journey, pierwszy utwór, jaki kiedykolwiek napisał gitarzysta muzyczny Jorma Kaukonen, był sześciostrunową medytacją, która oddawała nastrój lat 60. z taką samą mocą, jak każda piosenka z tamtej epoki (z tekstem lub bez).

„Embryonic Journey” sprawił, że usiadłem i zwróciłem uwagę na niezwykłą akustyczną grę Jormy, wykrzyknął były Kapitan Beefheart gitarzysta Gary Lucas. Jest to jedna z najbardziej krystalicznych i najpiękniejszych kompozycji wszechczasów, z Johnem Faheyem w najlepszym wydaniu.

Astrologia 11 grudnia

Łącząc modalne riffy ragowe inspirowane sitarem z piemonckim stylem wielebnego Gary'ego Davisa, utwór Kaukonena szybko stał się ulubieńcem DJ-ów w czasach swobodnego radia FM, którzy regularnie wykorzystywali go jako lead-in lub ścigacz. do wiadomości dnia, w większości złych, ponurych doniesień o zamieszkach w centrum miast lub eskalacji wojny w Wietnamie. Pięćdziesiąt lat później ten utwór muzyczny utkwił w naszej zbiorowej świadomości.

Wydany 1 lutego 1967 roku drugi album The Airplane (i pierwszy, na którym pojawiła się Grace Slick, która zastąpiła Signe Anderson, niedawną matkę, która opuściła zespół, aby opiekować się dzieckiem) zawierał dwa z ich największych hitów: Somebody To Love, który zawierał potężny wokal Slicka i wyjącą gitarę Kaukonena, a także pełzające, klaustrofobiczne bolero White Rabbit, uzupełnione tekstem inspirowanym Lewisem Carrollem, zbudowanym na nieustannym pulsie basu Jacka Casady'ego.

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=4YSHQuQILkY?list=PLVPGzOHIIgz_PYsW0wurklbMPdL_HIGYa&w=560&h=315]

Jack plasuje się gdzieś pomiędzy Johnem Entwistle a [basistą sesyjnym Motown] Jamesem Jamersonem, twierdzi Victor Krummenacher, basista niezłomnych rockmanów z Santa Cruz Camper Van Beethoven . Jest dokładniejszy niż McCartney, ale nie tak melodyjny. Ma mocny rytm i dobrze radzi sobie z szybkim wypełnieniem. Wie, jak w ciekawy sposób napędzać muzykę. Jack zna się na swojej pracy i nie przeszkadza, co jest godne podziwu.

Przed występem na idyllicznym festiwalu Monterey Pop Festival (16–18 czerwca 2013 r.).,1967), gdzie zespół zagrał wybuchowy set z okazji pierwszego masowego zgromadzenia rozwijającej się kontrkultury, The Airplane pojawił się na Amerykańska estrada 3 czerwca. Gospodarz programu, Najstarszy nastolatek Ameryki, Dick Clark poinformował swoją młodzieżową publiczność, że w San Francisco dzieje się zupełnie nowa scena, po czym niezręcznie próbował przeprowadzić wywiad z zespołem, który w różnych okularach przeciwsłonecznych stał przed obraz przerażającej starej wiktoriańskiej rezydencji przypominającej zaniedbaną rezydencję Normana Batesa z powieści Alfreda Hitchcocka Psychol .

Ubrana w czarną bluzę z kapturem Grace Slick wyglądała jak groźna kultowa matka, podczas gdy Casady uśmiechał się jak kot z Cheshire, grając, zaplątany w pajęczynę gitarowych kabli. Podczas White Rabbit kamera co jakiś czas przełączała się między ujęciami zespołu odwróconymi do góry nogami a wolno tryskającą lampą lawową.

Ale to swobodna odpowiedź Paula Kantnera na pytanie Clarka, czy rodzice mają jakikolwiek powód, aby obawiać się najnowszych trendów wśród amerykańskiej młodzieży, nadal wyróżnia się jako wymowny moment Lata Miłości. Myślę, że tak – odpowiedział Kanter. Ich dzieci robią rzeczy, których nie rozumieją.

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=tKtJ0XTwgTE&w=560&h=315]

Choć media ogólnie skupiały się na Slicku, słuchając Airplane można było się zastanawiać, kto tak naprawdę jest wokalistą zespołu.

W każdej chwili mogło ich być trzech – Marty Balin, Grace Slick, Paul Kantner – lub czterech, ponieważ od czasu do czasu dołączał Kaukonen, a także okazjonalnie oferował perełki do pisania piosenek, takie jak Good Shepherd (z albumu z 1969 r. Wolontariusze ). Ich głosy płynęły i splatały się, krążąc, goniąc się nawzajem, aż w końcu zjednoczyły się niczym poszarpany chór wagnerowski. Tymczasem wężowa gitara prowadząca Kaukonena tliła się bluesem i piekącymi podtekstami tremolo, które groziły całkowitym zniszczeniem utworu.

Czy improwizacje Kaukonena, podobnie jak wielu psychodelicznych gitarzystów tamtych czasów, były inspirowane modalnym jazzem Johna Coltrane’a i hipnotyzującymi ragami granymi przez bengalskiego mistrza sitara Raviego Shankara?

Sheldon Solow

„Och, oczywiście” – powiedział Kaukonen w niedawnym wywiadzie. Po prostu nie wiedzieliśmy wtedy zbyt wiele o harmonii. W latach 60., kiedy ktoś chciał zagrać w ragę, po prostu wypalił kupę trawki i zaczął grać na wyjeździe. Ale teraz masz faceta takiego jak Derek Trucks. Kiedy chciał grać w ragę, wyjechał do Indii i przez rok studiował.

Jorma jest jednym z najlepszych przykładów gry na gitarze elektrycznej w stylu raga z San Francisco, jeśli chodzi o ogólny atak i podejście w skali modalnej, wyjaśnił Gary Lucas. Najbliższym współczesnym porównaniem byłoby porównanie Mike'a Bloomfielda z Paulem Butterfieldem Wschód-Zachód . Geograficznie przybliżył to John Cippolina [niezwykły gitarzysta Quicksilver Messenger Service] z „The Fool”. Wszyscy byli biegli w wykorzystywaniu fal ciągłego sprzężenia zwrotnego, jednocześnie ocierając się o sąsiednie, sympatyczne otwarte struny przylegające do głównej przegubowej struny prowadzącej jako generatory dronów.

Amerykańska grupa rockowa Jefferson Airplane występuje na scenie w muszli koncertowej w Central Parku w Nowym Jorku, sierpień 1969. Od lewej: gitarzysta Paul Kantner, perkusista Spencer Dryden, piosenkarka Grace Slick, gitarzysta Jorma Kaukonen, basista Jack Casady, piosenkarz Marty Balin.

Jefferson Airplane występujący w muszli koncertowej w Central Parku w Nowym Jorku, sierpień 1969.RCA Records/Getty Images

Jednak kluczowym składnikiem, który nadaje im brzmienie raga, jest charakterystyczne vibrato w palcach lewej ręki, które powoduje, że wybrana struna śpiewa niczym przenikliwy, zawodzący ludzki głos śpiewaków ghazal lub quawalli z Indii i Pakistanu. W przypadku Jormy jego ton i atak są wyjątkowo wyjątkowe i zawsze bez wątpienia jego. Nigdy nie pomylilibyście go z żadnym innym gitarzystą poza Jormą.

A skoro mowa o innowatorach gitarowych, nierozwiązana tajemnica roli Jerry'ego Garcii w tworzeniu Surrealistyczna poduszka do dziś robi ogromne wrażenie. Teraz przekazuję stery Oliverowi Tragerowi, autorowi książki Amerykańska Księga Umarłych , obsesyjną encyklopedię rozległego dziedzictwa Grateful Dead, która ma pomóc w wypełnieniu pęknięć w tej długotrwałej zagadce:

Wielu z nas po raz pierwszy usłyszało nazwisko Jerry Garcia na tylnej okładce albumu Surrealistyczna poduszka gdzie uznano go za „doradcę muzycznego i duchowego”. Słuchając dzisiaj albumu, można na nim usłyszeć dotyk Jerry'ego. Piosenki takie jak „Today” i „How Do You Feel?” przepełnione są na przemian słodką i jesienną pełną nadziei melancholią, którą The Dead uwieczniliby na swoich Aoxomoxoa materiał z epoki (pomyśl o „Księżycowych Górach” i „Rosemary”). Wrażliwość Jerry'ego na temat tego, jak może brzmieć piosenka i jaki powinien być album, wywarła delikatny wpływ na rodzącą się scenę i brzmienie w San Francisco, która przetrwała solidne trzy dekady.

Mówi się, że życzliwy guru Haighta Ashbury’ego, Captain Trips, jak kiedyś nazywano Jerry’ego, nazwał album, gdy spontanicznie zażartował, że jeden z utworów na albumie jest surrealistyczny jak poduszka.

Samolot Jeffersona

Samolot JeffersonaFacebooku

Philip Olivier

OK, czas, jak to mówią, dać trochę perkusiście.

Pierwszy dźwięk, który usłyszysz Surrealistyczna poduszka to przesiąknięty pogłosem grzmot bębnów Spencera Drydena wybijający przyzwoity rytm Bo Diddleya w utworze Marty’ego Balina She Has Funny Cars. Barry Melton, znany również jako The Fish, gitarzysta prowadzący zespołu Country Joe & the Fish, wspomina swojego starego przyjaciela i okazjonalnego partnera do występów Drydena: Był niezwykłym muzykiem. Spencer miał niezwykłe wyczucie „rytmu” i kiedy był w nastroju, natychmiast go odnajdywał. Chciałem mu powiedzieć, żeby ograniczył picie, ale było oczywiste, że nigdy nie straci panowania nad sobą, niezależnie od tego, ile wypije. „Wyczucie” lub „rowek” było dla Spencera najważniejszą rzeczą w muzyce; i mógłby o tym opowiadać godzinami. Wiedział gdzie to jest i jak się tam dostać.

Poza hitami, Surrealistyczna poduszka oferował szeroki asortyment piosenek połączonych ze sobą niczym jasny, błyszczący, masywny naszyjnik z koralików miłosnych. Napisany przez tragicznego Skipa Spence’a, perkusistę The Airplane, który wskoczył na statek, tworząc legendarny, ale skazany na zagładę Moby Grape, utwór My Best Friend przywołał melodyjne brzmienie Mamas and the Papas, podczas gdy wokale Slicka i Balina żartobliwie wirowały w tę i z powrotem w kodzie utworu.

Dziś przedstawiamy poruszającą duszę balladę z udziałem Marty’ego Balina, wraz ze słodkimi harmoniami Slicka i Kantera oraz odrobiną (widmowej gościnnej gwiazdy) błyszczącej gitary prowadzącej Jerry’ego Garcii.

Samolot Jeffersona

Samolot JeffersonaFacebooku

Introspektywny Comin’ Back to Me to doskonały przykład porywających muzycznych meandrów w stylu lat 60. Po tym chwilowym napadzie wpatrywania się w pępek, 3/5 mili w 10 sekund, jak sugeruje tytuł (przypadkowo zainspirowany nagłówkiem gazety widzianym przez Balina), dymi jak kawałek świeżo ułożonej gumy, pękając od tego rodzaju ogień i krawędź, które wcześniej były domeną brytyjskich zespołów inwazyjnych, takich jak Stones, Kinks i The Who.

Kolejny słodki, łatwy w odbiorze folk-rockowiec w stylu Mamas i Papas, uzupełniony przesiąkniętym echem fletem prostym granym przez Slicka, „How Do You Feel” zdawał się stanowić delikatną odpowiedź na „Like a Rolling Stone” Dylana, kiedy Dylan zapiał „Jak to się robi” czuć? A jeśli już mowa o Dylanie, wpływ jego fragmentarycznej poezji na Subterranean Homesick Blues widać w całym abstrakcyjnym tekście Plastic Fantastic Lover.

Grać Surrealistyczna poduszka głośno i w całości. Rozwija się z piosenki na piosenkę jak dziwny kwiat, którego słuchowa woń odurza nieprzerwanie przez 50 lat.