
Animacja Walta Disneya Czar .Disneya
Najgorsza rzecz, o której można powiedzieć Czar , 60. film milowy Walt Disney Animation Studios, sprawia wrażenie filmu Disneya. Od przewidywalnie wspaniałych, choć pozbawionych wyobraźni efektów wizualnych, po znajome piosenki i przewidywalną historię, film wydaje się raczej bezpieczny, mimo że jest powierzchownie przełomowy dla studia. A jednak, gdy film zagłębia się w specyfikę przedstawienia Kolumbii lub jej tematów, które są podobne do nowatorskiej powieści, Sto lat samotności staje się ekscytującą, pełną niuansów i złożoną przygodą w realiach magicznych, która popycha prawie 100-letnie studio w nową erę.
Akcja filmu rozgrywa się w odległej dżungli Kolumbii, w małym miasteczku przypominającym Macondo, gdzie rodzina Madrigal założyła schronienie po ucieczce przed przemocą 50 lat wcześniej. Teraz każdy członek rodziny rodzi się z darem, który pomaga chronić rodzinę i pomagać społeczności, niezależnie od tego, czy jest to super siła, zdolność kontrolowania pogody, magiczne uzdrawianie i nie tylko. Dary te mają również tę dodatkową zaletę, że czynią rodzinę Madrigalów elitą miasta, ponieważ ich magia wydaje się utrzymywać całą społeczność na powierzchni – choć z pewnością nie na równych prawach, co z ogromną posiadłością na szczycie wzgórza z widokiem na miasto jak Madrigals było członkami rodziny królewskiej.
| Czar ★★★ |
W centrum filmu znajduje się Mirabel (Stephanie Beatriz), jedyna Madrigal pozbawiona jakichkolwiek mocy, która wydaje się znajdować w centrum zagrożenia dla rodzinnej magii. Chcąc zostać zaakceptowana przez superrodzinę, która nieustannie ją zostawia, Mirabel postanawia ocalić rodzinę przed zagładą, choć może odkryć, że pęknięcia w fundamencie zaczęły się na długo przed tym, zanim stały się widoczne.
W najlepszym wydaniu Czar kondensuje niektóre tematy i estetykę Gabriela Garcíi Márqueza Sto lat samotności i przedstawia je w sposób przystępny dla dzieci (bez tego kazirodztwa). Od realizmu magicznego w filmie – stosunkowo swobodnego sposobu ukazywania mocy rodziny – po subtelne wskazówki wizualne, takie jak żółte motyle z powieści będące punktem fabularnym w filmie, po motywy pogrzebania brzydszych części przeszłości podczas trzymania się na tradycje i niechęć do zmian.
Rzeczywiście, nawet jeśli filmowa narracja o outsiderze, który pragnie tylko akceptacji, jest już wielokrotnie poruszana w Ocean Lub Ratatuj , walka stara kontra nowa zyskuje nowe życie dzięki osadzeniu jej w kulturze Ameryki Łacińskiej. Nie chodzi tylko o to, że Maribel jest osobą z zewnątrz w swojej rodzinie z powodu braku mocy, ale nawet ci, którzy ją posiadają, spełniają miażdżące oczekiwania stawiane przez ich abuelę, która założyła miasto i usprawiedliwia talent i dar każdego członka rodziny jako obowiązek podnoszenia na duchu. całą społeczność. Nie wystarczy być super silnym, musisz być coraz silniejszy, bo inaczej zawiedziesz swoją rodzinę, swoje miasto, swoich ludzi. Maribel jest zatem kimś więcej niż tylko dziewczyną, która może pokazać rodzinie nową drogę, ale taką, która podważa ideę idealnej rodziny latynoamerykańskiej, takiej, która nie będzie tylko chowała brudnych naczyń i nigdy więcej o nich nie mówiła, zaakceptować wszystko, bo tak było kiedyś. Niektóre z najlepszych elementów filmu dotyczą Mirabel i jej wujka Bruna (John Leguizamo), którego wykluczono z rodziny, ponieważ jego dar nie został uznany za przydatny dla rodziny, więc szkoda, że pojawia się dopiero w połowie filmu.
Horoskop na 3 listopada
Podobnie filmowy portret Kolumbii jest najlepszy, gdy nie skupia się na ogólnych zarysach, takich jak architektura czy krajobrazy (chociaż pojawiają się odniesienia do prawdziwych miejsc), ale gdy odwołuje się do prawdziwego życia, aby nadać filmowi teksturę. Od jedzenia (potężna arepa dosłownie ratuje ludzi w filmie), przez sombrero vueltiao, po subtelne wyrażenia, takie jak sposób, w jaki postacie z tła pstrykają palcami podczas uroczystości lub jak tata Mirabel używa słowa Miércoles (środa) jako mielonej przysięgi, film przypomina list miłosny do Kolumbii i nigdzie nie jest to tak widoczne, jak w filmie przedstawiającym różnorodność rasową kraju.
Nawet w rodzinie Madrigal są ludzie o każdym odcieniu skóry, niektórzy mają ciemniejszą karnację, inni mają proste włosy i nigdy nie jest to wielka sprawa ani coś, na co zwraca się uwagę publiczności. Aby odzwierciedlić tę różnorodność, starannie dobrana obsada głosowa składa się z aktorów pochodzących z Kolumbii lub pochodzących z tego kraju. Nadaje to filmowi stopień autentyczności, którego nie dałoby się odtworzyć w inny sposób, od ciekawej, ale wrażliwej Maribel Beatriz, po zabawnego, ale skruszonego Bruno Leguizamo, a nawet Malumę odgrywającego swoją supergwiazdę w swojej małej roli.
Mimo to jest to film Disneya, który ma być wyświetlany na całym świecie publiczności niezaznajomionej z Kolumbią i kiedy Czar pamięta o tym, staje się w miarę bezpiecznym i przewidywalnym filmem animowanym. Istnieją niuanse tematyczne, ale fabuła sprawia wrażenie, jakby zaznaczała pewne pola, zamiast podążać za swoim naturalnym postępem. Choć ścieżka dźwiękowa filmu zawiera melodie inspirowane różnorodnością muzyczną Kolumbii, z vallenato, guarachą, cumbią, salsą i merengue w całym filmie, teksty Lin-Manuela Mirandy brzmią aż nadto znajomo.
Miranda jest znaną fanką Disneya, więc można się spodziewać, że złoży hołd klasycznej strukturze piosenek Disneya, ale w efekcie piosenki będą sprawiać wrażenie zobowiązania, a nie przyjemności. Najbardziej zapadające w pamięć utwory to te, głównie w języku hiszpańskim, Dos Orugitas Sebastiána Yatry i Colombia Mi Encanto znanego artysty z Vallenato Carlosa Vivesa, chociaż nawet wtedy brzmią jak kolejna piosenka tych artystów, a nie coś nowego lub ekscytującego, i musi się zastanowić, czy lepszym pomysłem byłoby dać Mirandzie współautora, który byłby lepiej zaznajomiony ze szczegółami muzyki tego kraju.
Czar wydaje się, że dla Disneya są dwa kroki do przodu i jeden krok do tyłu. Godne pochwały jest odejście od podróży klasycznego bohatera, skupienie się na większym zespole i przedstawienie kraju rzadko spotykanego w tego typu filmach animowanych, zwłaszcza pod względem dbałości o szczegóły. A jednak film ostatecznie ukrywa większość swojej reprezentacji kulturowej pod przykrywką wiejskiego, magicznego miasteczka, które utrwala oddzielenie kultur zwykle przedstawianych jako bardziej słabo rozwinięte niż Ameryka, zmieniając jednocześnie historię i muzykę w kolejną klasyczną przygodę Disneya.
24 października znak zodiaku
to regularne oceny kina nowego i godnego uwagi.