Zagadnienia tatusia: O bezwartościowym potomstwie Charlesa Dickensa

Charles John Huffam Dickens, 1812-1870. Angielski powieściopisarz. Z książki

Charles Dickens i Catherine Hogarth pobrali się w 1836 roku, kiedy on miał 24 lata, a ona 21. Od tego czasu aż do rozwodu 20 lat później Catherine zachodziła w ciążę co najmniej kilkanaście razy, co najmniej dwa razy poroniła i urodziła 10 dzieci . Dziewięcioro z nich przeżyło niemowlęctwo, osiem osiągnęło dorosłość i wszyscy rozczarowali ojca, który ubolewał, że wychował największą rodzinę w historii, z najmniejszą skłonnością do zrobienia czegokolwiek dla siebie.

Nowa biografia grupowa, Wielkie nadzieje: synowie i córki Karola Dickensa (FSG, 256 s., 25 dolarów) Roberta Gottlieba dokumentuje życie przeciętnego potomstwa wielkiego człowieka. Korzystając z istniejącej wiedzy, pan Gottlieb przetrawił historie dzieci Dickensa w łatwo przyswajalne szkice biograficzne, ilustrowane fotografiami i portretami. Ale ta starannie skondensowana książka oferuje coś więcej niż tylko trajektorie niezbyt wspaniałego życia. Zamiast tego pan Gottlieb, krytyk tańca pracujący w tym artykule, stworzył studium porównawcze na temat wychowania dzieci, które zdaje się potwierdzać wartość współczesnych idei: przytulania, afirmacji, diagnozowania patologii, psychofarmakologii, college'u. Wiktorianie byli bardziej zrezygnowani. Nie tyle prowadzono dziecko przez życie, co obserwowano i oceniano, być może przy okazjonalnym wsparciu frenologa. Nieudane dziecko było porażką. Martwe dziecko było martwe. Są rzeczy w Wiktorii, których nigdy nie zrozumiemy, pisze Gottlieb. A jednak, po krótkiej refleksji nad dzisiejszymi rozpieszczonymi potomkami (George W. Bush, Paris Hilton, Chet Hanks), Wiktorianie mogli mieć rację.

Dickens miał 25 lat, gdy urodził się jego najstarszy syn Charley. Autor odniósł już ogromny sukces, m.in Dokumenty Pickwicka w serializacji i Olivera Twista w pracach. Chociaż jest pewne, że obecność tak dużej liczby małych dzieci prawdopodobnie miała wpływ, powiedzmy, na opis gospodarstwa domowego Jellyby dokonany przez Dickensa w Ponury Dom (W drodze na górę minęliśmy jeszcze kilkoro dzieci, po których trudno było nie nadepnąć po ciemku…), trudno byłoby doszukać się jakichkolwiek podobieństw pomiędzy niezwykłymi młodzieńcami z książek Dickensa a jego własnym potomstwem. Jak zauważa pan Gottlieb: w rzeczywistości dzieci prawdziwe i te wyobrażone prawie nie pokrywały się. Zanim jego własne dzieci osiągnęły wiek dojrzewania, większość powieści Dickensa została napisana – co nie znaczy, że Dickens nie zamienił swoich dzieci w Dickensowskie szkice.

jaki jest znak zodiaku na 17 marca

Zanim Dickens skończył 30 lat, na świat przyszła trójka kolejnych dzieci i wkrótce wyłonił się pewien wzorzec: początkowy entuzjazm, po którym nastąpiło całkowite rozczarowanie. Dickens, pobudliwy ojciec, wydawał się najszczęśliwszy w okresie niemowlęcym swoich dzieci. Bombardował przyjaciół wiadomościami o ich przybyciu, chrzcinach, wdziękach i osiągnięciach, pisze pan Gottlieb. Charley jest określany w listach jako fenomen niemowlęcy i cud niemowlęcy. Frank, piąty, zdecydowanie odniósł sukces – na jego twarzy gości ciągły uśmiech, a ćwiczenie z łyżką jest niesamowite. A z najmłodszego, zwanego Plornem, jak czule pisał Dickens, mamy w tym domu jedyne dziecko, o którym warto wspomnieć; i nie może być nigdzie innego dziecka, które mogłoby z nim konkurować. Tak się składa, że ​​to wiem i chciałbym, żeby było to powszechnie rozumiane.

Dzieci Dickensa wychowywali Karol, Katarzyna i siostra Katarzyny, Georgina. Ponieważ Catherine większość czasu między porodami spędzała na rekonwalescencji fizycznej i cierpieniu na depresję poporodową, Georgina miała głównie obowiązki związane z wychowywaniem dzieci. Catherine reprezentowała cały bałagan w życiu – seks, poród, zły stan zdrowia, pisze pan Gottlieb. Georgina była oddaną matką/siostrą. W roli ojca Dickens wziął na siebie odpowiedzialność za przygotowanie dzieci do życia publicznego. Monitorował ich edukację, dyscyplinę i karierę. Wymagał schludności i punktualności. Pokazywał je światu już od chwili narodzin i dorastania, nadał im ambitne imiona (wśród eponimów znalazły się postacie literackie, takie jak Walter Savage Landor, Alfred Tennyson, Henry Fielding i Edward Bulwer-Lytton) oraz zapewnił mnóstwo zabawy i zabawy rozrywka.

wielkie oczekiwaniaJakim był wspaniałym ojcem! pisze pan Gottlieb. W każdym razie na początku. Życie w domu rodzinnym w Londynie obejmowało wyszukane produkcje świąteczne z udziałem dzieci, napisane i wyprodukowane przez ich ojca. Thackerayowie i Tennysonowie byli przyjaciółmi rodziny. Każde dziecko zyskało także własne przezwisko, na przykład Mild Glo’ster (Mamie), Lucifer Box (Katey), Young Skull (Walter), The Ocean Spectre (Sydney) i Skittles (Alfred).

Plornish Maroon jest w doskonałej kondycji, bije wszystkie dotychczasowe dzieci w tak zwane w Ameryce (nie wiem dlaczego) napady błękitu nieba, Dickens napisał o swoim najmłodszym synu, Edwardzie, którego oryginalny pseudonim, Mr. Plornishmaroontigoonter, Dickens wkrótce skrócono do The Noble Plorn, a ostatecznie po prostu Plorn, pod tym imieniem Edward był znany przez resztę swojego prostego i opuszczonego życia.

W miarę jak dzieci rosły, jedno po drugim, entuzjazm Dickensa zamienił się w popiół. Po tym, jak zdobył swój sukces i przezwyciężył biedę z dzieciństwa, będąc jeszcze nastolatkiem, dzięki własnej imponującej energii i zapałowi, zaniepokoiło go samozadowolenie i brak ambicji jego dzieci. Myślę, że ma mniej określonego celu i energii, niż mógłbym przypuszczać u mojego syna, pisze Dickens z Charley. (To znużenie charakteru przypisuje się matce Charleya.) O Franku: Dobry, zrównoważony facet… ale wcale nie genialny. I Plorn: wydaje się, że urodził się bez rytmu. Nie można temu zaradzić. Nie aspiruje ani nie ma wyobraźni we własnym imieniu.

Pan Gottlieb pisze z życzliwą troską i współczuciem dla dzieci Dickensa, które musiały radzić sobie nie tylko ze sławnym, wymagającym i publicznie krytycznym ojcem, ale także z rozbitą rodziną. W 1857 roku Dickens zakochał się w 18-letniej aktorce Ellen Ternan. Jak pisze pan Gottlieb, do 1858 roku podjął on decyzję o zmianie swojego życia i bezlitośnie wygnał z niego Katarzynę, wysyłając ją do własnego zakładu (z hojną ugodą) i odbierając jej dzieci – z wyjątkiem Charleya, obecnie dwadzieścia jeden lat i własny człowiek. Dzieci brnęły przez to wyobcowanie od matki i kulturę wiktoriańską, w której generalnie brakowało poczucia własnej wartości, samodoskonalenia i samoanalizy.

Obie dziewczyny były przygotowywane do małżeństwa, ale od chłopców oczekiwano rozpoczęcia kariery w siłach zbrojnych, biznesie lub za granicą. Jak wyjaśnia pan Gottlieb, w XIX wieku uniwersytet był wyjątkiem, dalekim od reguły, a ponieważ chłopcy nie mieli szczególnych zdolności akademickich, uniwersytet nie był dla nich opcją, z wyjątkiem ósmego urodzonego Henryka, i musiał błagać zamiast wysyłać za granicę, jak pięciu innych, do Cambridge, aby studiować prawo.

bliźnięta

Pan Gottlieb broni chłopców w ich trudnej sytuacji, zwłaszcza tych wysłanych do odległych zakątków imperium (jeden skończył jako nieudany kanadyjski Mountie, inny zmarł z powodu długów po podróży do Indii, dwóch wyjechało do hodowli owiec w Australii). Tak, przyznaje pan Gottlieb, pół tuzina z nich wydaje się być nieco nieskoncentrowanych, a nawet nieudolnych. Jednak zapał pana Gottlieba do obalenia werdyktu historii o ich nieudolności przekonuje czytelnika. Najsmutniejsza historia dotyczy Plorna, wrażliwego i nerwowego chłopca, który nie radził sobie nawet w normalnej sytuacji w szkole, a następnie w wieku szesnastu lat został wysłany sam do surowego świata australijskiego buszu – pisze.

Obie dziewczyny miały swoje własne kłopoty. Katey zawarła białe małżeństwo z bratem Wilkiego Collinsa, którego pan Gottlieb opisuje jako prawdopodobnie homoseksualnego, może nie w praktyce, ale w skłonnościach. Najstarsza córka Dickensa, Mamie, zdecydowała się nie wychodzić za mąż, a pan Gottlieb twierdzi, że mogła mieć skłonności lesbijskie. Niezależnie od orientacji seksualnej Mamie znalazła się w sytuacji bardziej przypominającej powieść Henry'ego Jamesa niż Dickensa: opuściła dom dopiero po śmierci ojca, po czym nawiązała prawdopodobnie seksualny związek z duchownym i jego żoną, tajemnicza para, którą poznała dzięki zaangażowaniu w ruch charytatywny o nazwie Muskularne Chrześcijaństwo. Reszta rodziny myślała, że ​​mogli ją wykorzystać dla pieniędzy.

Kilkoro dzieci było osłabionych alkoholem lub miało uzależnienie od hazardu. Przynajmniej jeden z nich prawdopodobnie dostałby dzisiaj leki. Kiedy jest zatrudniony w szkole, czasami nawiedza go dziwny rodzaj zaniku; jakich chyba nigdy nie widziałem – pisze Dickens o swoim najstarszym synu, Charleyu. Katey, uznana ulubienica ojca, miała zwyczaj obsesyjnego dotykania mebli i zaglądania pod łóżko taką samą liczbę razy dziennie. Frank jąkał się i lunatykował. Sydney, kolejny ulubieniec Dickensa, wyruszył w morze, gdzie jako dorosły zadłużył się tak bardzo, że wzbudził wstręt ojca. Dickens wyznał innemu ze swoich dzieci: Obawiam się, że Sydney jest już za daleko, aby wyzdrowieć, i zaczynam żałować, że naprawdę nie żył. (To do brata Sydney! dziwi się pan Gottlieb.)

Stosunek rodziny do śmierci jest niezwykły. Kiedy rozrzutna i niespokojna Sydney rzeczywiście zmarła z powodu choroby w wieku 25 lat, rodzina otwarcie wyraziła swoją ulgę. Obawiam się, że musimy czuć, że wczesne zabranie go jest najbardziej miłosierną rzeczą, jaka mogła mu się przytrafić, ale to bardzo, bardzo smutne, że musimy to odczuwać, napisała jego ciocia Georgina. To samo dotyczy dziecka, które zmarło przed pierwszymi urodzinami, Dory: Gdybyśmy mogli przywrócić ją do życia, teraz za pomocą jednego życzenia, nie zrobilibyśmy tego, powiedział podobno Dickens. Możemy sobie wyobrazić pana Gottlieba kręcącego głową z przerażenia.

Jednym z nieoczekiwanych wniosków z lektury książki Gottlieba jest uświadomienie sobie, że nowoczesne instytucje, których celem jest doskonalenie ludzi – terapie i edukacja oferujące postęp i standaryzację tym, którzy rozpoczynają życie w wyjątkowo niekorzystnej sytuacji – służą również jako skuteczniejsi propagatorzy dynastii. Wydaje się, że nie przez przypadek dziecko Dickensa, które odniosło największe sukcesy, Henry, nigdy nie miewało żadnych szczególnych tików psychicznych, studiowało w Cambridge i zostało prawnikiem. Z naszej dużej rodziny składającej się z dziewięciorga dzieci tylko jedno wydawało mi się naprawdę zdrowe na umyśle, napisała o nim później Katey.

Dzisiaj ścieżka dzieci odnoszących sukcesy mężczyzn i kobiet polegałaby na przekształceniu pozostałych ośmiorga dzieci w Henryka: wychowaniu ich do funkcjonalnego zdrowego rozsądku, rozpieszczeniu się w college'u i przedłużeniu wczesnej dorosłości, która pozwala na pewne niedyskrecje, a następnie przejściu w karierę poprzez starannie pielęgnowany (jeśli nie odziedziczony) przemysł. Wydaje się, że z tej ścieżki Bushes, Kerrys, Kennedys, Gores, Romneys i jeden Clinton wyszli z całkowicie nienaruszoną samooceną i poczuciem swoich uprawnień. Nasze instytucje merytokratyczne mogą prać pochodzenie, ale zapewniają także przywileje.

Cechy zodiaku Lwa

[email protected]