
Sophia Amoruso chce pomóc kobietom odnieść sukces.Rich Fury/Getty Images dla Girlboss
Sophia Amoruso została przedsiębiorcą przez przypadek.
Większości ludzi znana jest jako założycielka Nasty Gal, marki mody vintage, która była w modzie około 2010 roku. Podobnie jak w klasycznej opowieści z Doliny Krzemowej o zakładaniu firmy w garażu, Amoruso założyła Nasty Gal w swojej sypialni w wieku z 22.
Dokładniej mówiąc, zaczynała na eBayu. W 2006 roku Amoruso założyła sklep na eBayu o nazwie Nasty Gal Vintage, w którym sprzedawała stare ubrania, które znalazła w lokalnych sklepach z używaną odzieżą i na wyprzedażach, pracując jednocześnie jako recepcjonistka w szkole artystycznej w San Francisco.
Jej początkową motywacją była chęć zarobienia dodatkowych pieniędzy na opłacenie rachunków (rzuciła studia i nie mogła utrzymać stabilnej pracy), ale jej mały sklep na eBay niespodziewanie odniósł ogromny sukces. Charakterystyczny, ostry styl Nasty Gal szybko zyskał wierną rzeszę fanów w Internecie. Wkrótce Amoruso zdjął go z serwisu eBay, założył stronę internetową i uczynił Nasty Gal samodzielną marką.
W latach 2009–2012 Nasty Gal przebywała na statku rakietowym. Sprzedaż rosła wielokrotnie każdego roku; na kultową markę zaczęli zwracać uwagę inwestorzy venture capital; Forbesa umieścił Amoruso na okładce swojego magazynu, wychwalając ją jako nowy fenomen mody.
W szczytowym okresie Nasty Gal zatrudniała 200 pracowników i osiągała roczną sprzedaż przekraczającą 100 milionów dolarów. W pewnym momencie majątek osobisty Amoruso, składający się głównie z udziałów w Nasty Gal, szacowano na 280 milionów dolarów. Forbesa.
Potem nagle chwała ustała. W latach poprzedzających 2016 rok Amoruso źle zarządzał Nasty Gal, doprowadzając ją do bankructwa. Firma złożyła wniosek o ochronę na podstawie rozdziału 11 w listopadzie 2016 r. i ostatecznie została sprzedana brytyjskiemu sprzedawcy internetowemu Boohoo.com za 20 milionów dolarów.
Ale Amoruso nie zniknął. Zanim Nasty Gal zmieniła właściciela, zdobyła już nowy tytuł jako New York Timesa autorka bestsellerów z autobiografią z 2014 r., # szefowa . W 2017 roku książka została zaadaptowana na serial Netflix o tym samym tytule, a Amoruso był jednym z producentów wykonawczych. Każdy odcinek zaczyna się od zastrzeżenia, które brzmi: Poniżej znajduje się luźna opowieść o prawdziwych wydarzeniach… Naprawdę luźna.
Program telewizyjny istniał tylko przez jeden sezon, ale Amoruso wprowadziła markę Girlboss do swojego drugiego przedsięwzięcia. W grudniu 2017 roku założyła Girlboss Media, firmę zajmującą się treściami, której celem jest wzmacnianie pozycji kobiet poprzez blogi, konferencje i podcasty.
Na początku tego miesiąca Startracker spotkała się z Amoroso w San Francisco i porozmawiała o jej drodze jako przedsiębiorcy, dramatycznym wzroście i upadku Nasty Gal oraz o tym, co robi teraz.
Jak realny jest serial Netflixa? Czy było to dokładne powtórzenie Twojej historii?
Ogólny zarys tej historii jest prawdziwy. To naprawdę się wydarzyło. Kiedy zakładałem sklep w serwisie eBay, pracowałem w holu szkoły artystycznej. I na początku prawie wszystko robiłem sam.
cechy osobowości zodiaku raka
Ale wszystkie drugoplanowe postacie w serialu – na przykład moi rodzice, czym zarabiali na życie, jak blisko byliśmy [lub nie] – są fikcyjne. Poza tym wiele mniejszych rzeczy, które się wydarzyły, zostało fabularyzowanych. Na przykład nigdy nie byłem na Coachelli (śmiech). Nigdy nie biegałam przez most Golden Gate w sukience. Ale zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, aby kupić komuś sukienkę, która okazała się poplamiona lub brakowało jej guzika, albo coś, co wydarzyło się pomiędzy momentem wystawienia czegoś na sprzedaż a momentem, w którym musisz to komuś pokazać.
Około 2010 roku Nasty Gal była gwiazdą internetowego handlu modą i wielkim fenomenem kulturowym. Jednak w ciągu zaledwie kilku lat zbankrutowała. Co się stało?
Jak mówiłem, na początku prawie wszystko robiłem sam. I zatrudniłem pierwszego pracownika z Craigslist. Zanim pojawił się kapitał wysokiego ryzyka [w 2012 r.], byłem właścicielem 100 procent firmy i osiągaliśmy zyski. Eksplodowaliśmy: w ciągu trzech lat osiągnęliśmy poziom z 1,1 miliona dolarów [rocznej sprzedaży] do 6,5 miliona dolarów i 28 milionów dolarów [w 2011 roku] w ciągu trzech lat bez marketingu cyfrowego i inwestorów zewnętrznych.
Ale wtedy Index Ventures przyszedł z 40 milionami dolarów ze swojego funduszu wzrostu. Dzięki tej inwestycji spodziewali się wzrostu rocznej sprzedaży z 28 milionów dolarów do 128 milionów dolarów w ciągu jednego roku.Moim zadaniem był więc jakiś celowy rozwój, skoro była to marka tak organiczna, kultowa.
Te pieniądze i oczekiwania były prawdziwym szokiem dla systemu. Niemal natychmiast zatrudniliśmy 100 osób i opracowaliśmy plan rozwoju, nie mając na jego poparcie dużej ilości danych. Nasty Gal była wciąż bardzo młodą firmą, więc nie uwzględniliśmy tego, czego potrzebowalibyśmy do prawidłowego zaprojektowania planu rozwoju.
Myślę więc, że to w pewnym sensie wprawiło sprawę w ruch. Sprawy zbyt szybko się skomplikowały.
Kiedy zdałeś sobie sprawę, że Nasty Gal upada, o czym myślałeś? Czy obwiniałeś siebie?
Uważam, że przekazanie przez Index Ventures tych 40 milionów dolarów komuś tak naiwnemu, który nie wiedział, jak zbudować talię – ja nawet nie wiedziałem, jak zbudować prezentację – było prawdopodobnie nieodpowiedzialne z mojej strony.
Steve Jobs jest

Nasty Gal czuł się dobrze, zanim pojawił się kapitał wysokiego ryzyka.Frazera Harrisona/Getty Images
Podsumowując, czy uważasz Nasty Gal za sukces w swojej karierze?
Mam na myśli, że firma została sprzedana za 20 milionów dolarów w wyniku bankructwa. Tak więc, biorąc pod uwagę ogólny schemat rzeczy, które mogą się wydarzyć po trzydziestce, tak, jestem z tego dumny.
To była przejażdżka, a ja byłem naiwny. Nauczyłem się wszystkiego, a wciąż byłem bardzo młody. Ale to nie znaczy, że wiem wszystko i że wszystko sobie wymyśliłem – teraz jest to tak samo trudne, jak wtedy, gdy budowałem swoją pierwszą firmę.
Jak więc to doświadczenie wpłynęło tym razem na Twoją pracę jako dyrektora generalnego?
Myślę, że jest to branża, w której dość często zdarza się, że poniesiesz porażkę, wstaniesz, spróbujesz jeszcze raz i powtórzysz ten proces.
W przeciwieństwie do wielu przedsiębiorców z Doliny Krzemowej, dwie marki [Nasty Gal i Girlboss] stworzyłam przypadkowo, a nie zgodnie z projektem.Czuję, że jako dyrektor generalny wciąż uczę się w bardzo nienaturalny sposób planowania, wykonywania i organizowania działań. Było wiele rzeczy, których nie rozumiałem do końca 10 lat temu i pięć lat temu.
Najpiękniejsze jest to, że nadal jesteśmy małą organizacją. Tak więc, gdy na drodze pojawiają się nierówności, mogę je dość szybko skorygować. I mogę od początku wdrażać rzeczy, o których wiem, że muszą się wydarzyć.
Dlaczego zdecydowałeś się założyć firmę medialną po prowadzeniu imperium detalicznego?
Zacząłem grać [media] dość szybko po tym, jak opuściłem Nasty Gal. Książka ze swej natury była środkiem przekazu; mój podcast Girlboss Radio, który pojawił się później, również był przekazem medialnym; podobnie jak serial Netflix.Kontynuowanie tej rozmowy i tworzenie kolejnych treści dla naszej i tak już bardzo zaangażowanej publiczności było dla mnie czymś naturalnym. Kiedy założyłem Girlboss, była to już silna marka.
Czy jest to coś, co zawsze chciałeś zrobić? To znaczy, kiedy zakładałeś Nasty Gal, nie miałeś zbyt wielu możliwości wyboru. Sprzedawałeś rzeczy w serwisie eBay, aby zapłacić rachunki. Ale tym razem jest zupełnie inaczej: masz pieniądze ze sprzedaży Nasty Gal i jesteś sławny.
Absolutnie. Po raz pierwszy w mojej karierze mój cel i moje możliwości, czyli wzmacnianie pozycji kobiet, pokrywają się.
Celem Nasty Gal było sprawienie, by kobiety poczuły się pewnie poprzez modę i styl, a Girlboss bardziej polegało na łączeniu ich ze sobą, zapewnianiu im zasobów, narzędzi i edukacji, aby mogły się rozwijać. Wydaje mi się, że to naprawdę naturalny kolejny krok, zwłaszcza że żałuję, że nie miałem tego, kiedy budowałem swoją pierwszą firmę.

Wspomnienia Sophii Amoruso z 2014 roku „#Girlboss” zostały w 2017 roku zaadaptowane do serialu Netflix o tym samym tytule.Cindy Ord/Getty Images dla Sophii Amoruso
Czy bankructwo Nasty Gal było przeszkodą w zbieraniu funduszy dla Girlboss?
Nie. Myślę, że zbieranie funduszy jest trudne niezależnie od tego, co zrobiłeś w przeszłości.
Znak zodiaku 20 stycznia
To moja pierwsza zbiórka pieniędzy. W Nasty Gal ludzie po prostu rzucali we mnie pieniędzmi. Więc to będzie mój pierwszy występ na boisku w mojej karierze. Jest to umiejętność wyuczona, która wywołała wiele pytań, co wydawało się bardzo zdrowe dla firmy.
W każdym razie jestem teraz doświadczonym przedsiębiorcą i często przedsiębiorca naprawdę radzi sobie dobrze w drugim biznesie.
Co więc jest trudniejsze – zebranie funduszy dla startupu na wczesnym etapie czy zarządzanie dużym zespołem, takim jak Nasty Gal?
To znaczy, są bardzo różne. Ale zdecydowanie powiedziałbym, że nie ma nic trudniejszego niż zarządzanie dużym zespołem, z wyjątkiem być może trudniejszych rzeczy, które dzieją się w życiu osobistym. Ludzie są dziką kartą; są najbardziej nieprzewidywalną rzeczą w biznesie. Myślę, że znacznie trudniej jest zarządzać ludźmi niż doskonalić ofertę inwestorską lub znaleźć produkt pasujący do rynku, ponieważ wszystko to można bardzo łatwo kontrolować.
Czy ludzie wciąż pytają Cię o Nasty Gal, gdziekolwiek jesteś… tak jak ja?
Tak. Właściwie nie sądzę, żeby ludzie kiedykolwiek przestali pytać o Nasty Gal. Ale jest w porządku. Nasty Gal jest naprawdę ważną częścią Girlboss i tego, co mam do zaoferowania, ponieważ, wiesz, wiele przeszłam i chcę wykorzystać to doświadczenie, aby podzielić się z każdą kobietą tą porażką lub czymkolwiek chcesz tak nazwać, to po prostu okazja, aby działać lepiej i uczyć się.
Bardzo łatwo jest spędzić dużo czasu patrząc wstecz. A jeśli nie popełniasz błędów, nie podejmujesz ryzyka. Wolę popełniać błędy i się uczyć, niż siedzieć na krześle i liczyć grosze.
Jak myślisz, dokąd zmierza Girlboss w dłuższej perspektywie, być może po tym, jak ludzie przestaną mówić o Nasty Gal?
W Girlboss chodzi o słuchanie iusłyszeć, jakie są motywacje ludzi. myślę, że tNajlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić, to być mniej oczywistymi w roli moderatora i pozwolić społeczności budować się sama, jak kościół. Myślę, że kobiety zawsze będą chciały się spotkać z potrzebą czegoś takiego jak Girlboss.Docelowo chcę zbudować globalną markę, z którą ludzie się identyfikują i która autonomicznie ich łączy.