Rajskie nagość osoby dojeżdżającej do pracy w ogrodzie w Maine

Kilka lat temu, latem 2001 roku, Caldbeck Gallery w Rockland w stanie Mesjasz zorganizowała wystawę nowych obrazów Lois Dodd, która wywołała niemałą sensację. Wystawa nosiła tytuł Kobiety w pracy i składała się w całości z obrazów przedstawiających nagie kobiety wykonujące rutynowe prace wiejskie na świeżym powietrzu – wieszanie prania, rąbanie drewna, wynoszenie pędzli na taczce lub robienie przerw w codziennych pracach. Była to wystawa, która radośnie kpiła z niemal wszystkiego, co zazwyczaj kojarzy się z jej bardzo tradycyjnym tematem – aktów kobiecych w krajobrazie – i robiła to z porywającym humorem i wielkim malarskim polotem. Była to wystawa, do której ludzie chętnie wracali i opowiadali o niej swoim znajomym.

W rubryce Startracker poświęconej serialowi wyraziłam pewien żal, że pokaz Women at Work nie został zaplanowany w Nowym Jorku. Wydało mi się to żałosne z wielu powodów, głównie ze względu na samą jakość i oryginalność wystawy. Ale niepokoiło mnie też to, że artysta od dawna związany z Nowym Jorkiem, który w latach czterdziestych studiował w Cooper Union, w latach pięćdziesiątych był jednym z założycieli Tanager Gallery – najsłynniejszego z nowojorskich artystów galerii spółdzielczych – i która jest dziś członkiem dwóch wybitnych nowojorskich instytucji (Amerykańskiej Akademii i Instytutu Sztuki i Literatury oraz Narodowej Akademii Wzornictwa), nie powinna zostać pokazana tutaj jednej z jej najwybitniejszych wystaw .

(Istnieje wystarczający precedens, że amerykańscy artyści dzielą swój czas między Maine i Nowy Jork, co niektórzy uważają za najlepsze z obu światów. Mogę jednak być uprzedzony, ponieważ obecnie również dojeżdżam do pracy między Maine i Manhattanem – co jest rutyną Bardzo mi się to podoba, z wyjątkiem zamieci śnieżnych, które, niestety, wydają się być częstym zjawiskiem w grudniu.)

To dzięki inicjatywie Davida Cohena, dyrektora wystaw w New York Studio School, rozszerzona wersja Women at Work zawitała właśnie do Nowego Jorku. Wystawa, pięknie zainstalowana w galerii na pierwszym piętrze Szkoły Studio, nosi tytuł Lois Dodd: Nudes in the Landscape.

Artysta jest najbardziej znany z pejzaży i innych motywów zaczerpniętych z natury i zwietrzałej architektury domowej – i szczęśliwym zbiegiem okoliczności (jeśli tak jest) na obecnie prezentowanej wystawie Small Paintings znajduje się zachwycający wybór tego bardziej znanego aspektu twórczości Dodda można oglądać w Galerii Alexandre. Niektóre zdjęcia śniegu w tym programie są tak świeże i wciągające, że wyglądają, jakby mogły zostać namalowane podczas zeszłotygodniowej zamieci – choć oczywiście tak nie było. Byłbym jednak zaskoczony, gdyby ostatnie opady śniegu, które nawiedziły wschodnie wybrzeże, nie zaowocowały już kolejnym cyklem obrazów pani Dodd ze śniegiem.

Jak przypomina nam pan Cohen w broszurze Lois Dodd: Akty w krajobrazie, włączenie postaci do krajobrazu oznacza odejście od Dodda. Choć wprowadzenie aktów jest zjawiskiem nowym, wywodzi się ono ze znacznie dłuższej historii skupiania się artysty na czerpaniu z nagich modelek. W programie Nudes in the Landscape, podobnie jak w Women at Work, wszystkie postacie kobiece są w rzeczywistości wzorowane na rysunkach jednej nagiej modelki, która pozowała dla pani Dodd w ogrodzie modelki w Maine, gdzie wszystkie rekwizyty można zobaczyć w kompozycje figur – sznur na bieliznę z praniem, stos drewna, dom i ogród – były już gotowe. Jak zauważa pan Cohen: Kompozycje dwóch lub większej liczby postaci obejmują wiele widoków tej samej osoby. Inaczej mówiąc, są to wynalazki estetyczne.

Obie wystawy są bogate w inwencję, ale błędem byłoby sądzić, że obejmują one cały zakres ostatnich dokonań pani Dodd. Na jeszcze innej indywidualnej wystawie w Maine kilka lat temu, tej w Round Top Center of the Arts w Damariscotta, seria naprawdę małych obrazów na metalowych płytach – każdy mniejszy niż tablica rejestracyjna samochodu – odsłoniła żyłę ekspresja niepodobna do niczego, co widzieliśmy w pracach pani Dodd w Nowym Jorku. W tych błyskotliwych krajobrazach pokrewieństwo z ciemniejszymi odcieniami uczuć, które powszechnie kojarzymy z Albertem Pinkhamem Ryderem i pewnymi aspektami Marsdena Hartleya, dało nam wgląd w coś, czego nie podejrzewaliśmy – cechę romantyczną, czasami na granicy tragiczności, co jest bardzo różni się od zalanego słońcem świata, który tak dobrze znamy w krajobrazach.

Wszystko to przypomina, że ​​temu niezwykłemu artyście, którego prace były wystawiane, podziwiane i opisywane od pół wieku, nigdy nie doczekała się retrospektywnej wystawy w nowojorskim muzeum. A kiedy pomyślisz o niektórych rzeczach, które ostatnio były przedmiotem wystaw indywidualnych w Whitney, Guggenheim i innych muzeach w okolicy, z pewnością jest to skandal, którym warto się zająć. Tymczasem spektakle, których nie można w tej chwili przegapić, to: Lois Dodd: Nudes in the Landscape, w New York Studio School, 8 West Eighth Street, do 17 stycznia 2004; i Lois Dodd: Small Paintings w Alexandre Gallery, 41 East 57th Street, do 14 stycznia.