
Dekoracje chińskiego Nowego Roku na wystawie w Hongkongu. (Philippe Lopez/Getty Images)
Kilka tygodni temu moja żona Wendy przyszła do mnie z niepokojącą wiadomością. Nie wariuj, powiedziała. Ale musimy dać Lai See na Chiński Nowy Rok.
Lai See, co dosłownie oznacza „Powodzenia”, to czerwone koperty, które starsi dają juniorom. Istnieje wiele różnych tradycji, ale generalnie pary małżeńskie przekazują je niezamężnym krewnym, przyjaciołom lub współpracownikom.
Może to nie brzmieć jak coś niepokojącego, dopóki nie weźmiesz pod uwagę, że koperty są wypełnione pieniędzmi.
Zazwyczaj ludzie wkładają do paczki banknot o wartości 20 HKD (2,86 USD), ale w przypadku bliższych krewnych (powiedzmy siostrzeńca lub chrześniaczki) nominał może znacznie wzrosnąć, do 100 HKD (12,90 USD) lub więcej, w zależności od pokrewieństwa. W zeszłym tygodniu na kontynencie niedawno emerytowany urzędnik partii komunistycznej poskarżył się, że ludzie nie dają już jego dzieciom paczek Lai See o wartości 10 000 juanów (1603 dolarów). To się nazywa przekupstwo.
Myślałem, że Wendy żartuje. Nie sądziłem, że ludzie spodziewaliby się, że biały facet, który mieszka w Hongkongu dopiero od pięciu miesięcy, będzie brał udział w starożytnym chińskim zwyczaju. Nie ma takiego szczęścia. Jestem Chinką, powiedziała. Jesteśmy małżeństwem. Ludzie będą tego oczekiwać.
Nie lubię rozdawać pieniędzy. Pochodzę z długiej linii zawziętych, pracowitych Niemców z Pensylwanii. Kiedy mieszkałem w Nowym Jorku, nigdy nie jechałem taksówką, nawet jeśli była druga w nocy i minus siedem stopni, a ja utknąłem na 11th Avenue.
Boże Narodzenie to najważniejsze święto w mojej rodzinie, a moi rodzice zawsze byli wobec mnie niezwykle hojni, ale jeśli chodzi o naszą dalszą rodzinę, nie rozdajemy pieniędzy tak, jak robią to tutaj. (Gdybyśmy tak zrobili, z pewnością odliczylibyśmy to od naszych podatków). Raczej organizujemy coroczną wymianę prezentów, podczas której wydajemy na prezent 10 dolców lub mniej. Makaron, papier toaletowy i karta podarunkowa na lokalną stację benzynową to trzy przykładowe pozycje z naszej torby.
Jestem całkiem pewna, że muszę udać się do terapeuty w związku z moimi problemami finansowymi, ale jestem zbyt skąpa, żeby za niego zapłacić, więc zaryzykuję i powiem, że to wszystko ma coś wspólnego z faktem, że że moje pokolenie jest po prostu samolubne. W Nowym Jorku ja i przyjaciele chodziliśmy po holendersku na kolację, przynosiliśmy własne piwo na imprezy i oczekiwaliśmy, że nasi rodzice będą nas traktować, kiedy nas odwiedzają. Częściowo miało to związek z kosztami życia w Nowym Jorku, a częściowo po prostu kwestiami kulturowymi. Moje pokolenie często nie robi wiele dla innych ludzi, ponieważ boi się, że przysługa nie zostanie odwzajemniona.
Możesz więc sobie wyobrazić, jak się czułem, gdy kilka dni przed Nowym Rokiem Wendy i ja wypłaciliśmy 3000 HKD (387 USD) z naszego konta bankowego. Kiedy składałem nowe, świeże banknoty 20 i 100 HKD i wsuwałem je do czerwonych kopert, poczułem niepokój, jakbym przegrywał tradycję, która nie miała ze mną nic wspólnego. Co miałem z tego wyciągnąć? Jestem żonaty. Nie dostanę żadnych pieniędzy.
W Nowy Rok Wendy włożyła do torebki około 100 Lai See i wyruszyliśmy do jej rodziców, gdzie spędziliśmy dzień z 20 jej krewnymi. Ponieważ Lai See oznacza szczęście, ludzie z pewnością zabiorą ze sobą mnóstwo owoców podczas wakacji. Przyłapanie z pustymi rękami to nie tylko zła forma, to pech. No Lai See to brak szczęścia.
Gdy wysiedliśmy z windy, nasz portier, wujek Lee, wstał zza biurka, złożył prawą rękę na lewej i uścisnął je w tradycyjnym powitaniu. Kung hei, gruby choy ! powiedział. (Obyś stał się zamożny!) Lai Zobacz dou loi ! (Lai See, chodź tu!) Używanie tego rymu przez dzieci nie jest grzeczne, ale wesoły pan Lee powiedział to z odrobiną humoru. Myślę, że.
Wygrzebałam jedno ze specjalnych Lai See, które przygotowaliśmy na taką okazję. (Podobnie jak Boże Narodzenie w Nowym Jorku, jest to pora roku, kiedy mieszkańcy dają personelowi budynku napiwek.) Wewnątrz znajdował się banknot 100 HKD.
Mimo całego niepokoju, jaki czułam przed wakacjami, wręcz oszołomiona byłam rozdawaniem pieniędzy. Być może był to szeroki uśmiech na twarzy wujka Lee, tak jasny, że jego delikatne brwi unosiły się nad głową, albo fakt, że raczej uczestniczyłem w lokalnym zwyczaju, niż obserwowałem go z daleka. Albo że był to drobny gest podziękowania dla kogoś, kto był dla mnie miły, odkąd tu przybyłem.
Kung hei, gruby choi ! Odpowiedziałem.
Twój kantoński, bardzo dobrze! powiedział.
Sun tai geen hong , powiedziałem. Bądź zdrowy.
W ciągu następnych kilku dni rozdawałem pieniądze innym odźwiernym i każdej niezamężnej osobie, którą spotkałem. Głównie dzieci, ale także niektórzy samotni dorośli i rodzice, którzy deponowali je na kontach oszczędnościowych swoich dzieci w college'u. Ku mojemu zdziwieniu Wendy i ja dostaliśmy też trochę Lai See od starszych partnerów biznesowych i krewnych. Lubiłem dostawać pieniądze, ale to nie pieniądze dawały mi szczęście. To było to wszyscy zachowywał się hojnie. Wszyscy byli po tej samej stronie.
Później nasza przyjaciółka Olivia umieściła to w odpowiednim kontekście. Chińczycy nie dorastają tak jak Amerykanie, stwierdziła. Nie każą nam stawiać siebie na pierwszym miejscu i realizować swoich marzeń za wszelką cenę. Mamy mnóstwo innych obowiązków niż my sami. Za naszą rodzinę i starszych. Chcemy stworzyć harmonijne społeczeństwo. A to oznacza poświęcenie części siebie dla większego dobra. To był taki prosty pomysł – i taki, który być może wypróbuję w przyszłe Święta Bożego Narodzenia.