Strzec się! Bungalow Bungalow powraca

Któregoś dnia byliśmy nieco zaniepokojeni, kiedy podnieśliśmy słuchawkę w starej siedzibie i usłyszeliśmy po drugiej stronie groźny, niewyraźnie znajomy głos.
Jego Giovanniego Luciano – powiedział legendarny Bungalow Bungler, którego odwiedziłem w zeszłym roku w więzieniu na północy stanu. Tak, czytałem artykuł, który o mnie napisałeś. Tak. Wyszedłem. Jestem niedaleko Starttracker z Nowego Jorku .

Przeprowadziłem krótką, gładką rozmowę i zasugerowałem, żebyśmy wypili napój gazowany później tego popołudnia, aby omówić możliwe dalsze działania… Partacz, część II: Nareszcie wolny ! – co pana Luciano sprawiało wrażenie bardzo podekscytowanego. Powiedział, że odkąd wrócił na ulice, odwiedza swoje stare miejsca. Wcześniej tego dnia przechodził obok swojego starego miejsca spotkań, Bungalow 8, gdzie w końcu został przyłapany na kradzieży kart kredytowych. Kiedy pojawiło się coś pilnego i zadzwoniłem ponownie, aby przełożyć napoje gazowane na inny dzień, w poczcie głosowej powitano młodo brzmiącą kobietę. Zostawiłem wiadomość i miałem nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Niedługo potem otrzymałem następującego e-maila. Nadawczyni prosiła o zachowanie anonimowości, ale zgodziła się na publikację swojej historii, aby ostrzec masy.

Niedawno natknąłem się na Twój artykuł o Bungalow Bungler i po przeczytaniu poczułem się zmuszony skontaktować się z Tobą, aby podzielić się moim ostatnim biegiem z siostrzeńcem Domenico Dolce. Jakieś 3 lub 4 tygodnie temu, w niedzielę, miałem coś do załatwienia, a potem miałem kilku przyjaciół, których zespoły grały w Washington Square Park. Kupuję lunch i siedzę przy stole piknikowym w parku, jedząc lunch, a Giovanni podchodzi do stołu i pyta, czy może usiąść. Zapytał, co jem i zadał kilka innych pytań. Wyjaśnia, że ​​pochodzi z Mediolanu. Wymieniamy kilka uprzejmości, ale szybko przechodzimy do tego, jak jest powiązany z kimś bardzo sławnym. Jako osoba, która całe życie mieszkała w Nowym Jorku, nie byłam pod takim wrażeniem, Nowy Jork jest pełen celebrytów i ich bliskich. Poza tym pomyślałam, że to jakiś rozpieszczony, bogaty dzieciak ze złymi manierami. Powiedział mi też, że pracuje jako projektant wnętrz. Skończyło się na tym, że spędziliśmy razem trochę czasu, opowiedziałem mu o zespole, że przyjechałem zrobić kilka zdjęć i że będzie tam też kilku moich znajomych. Było trochę chłodno, więc poszliśmy napić się kawy. Podchodzimy do Starbucks na Astor Place, on pyta, czy moglibyśmy zostać przyjaciółmi, twierdząc, że nie ma przyjaciół. Był czarujący i słodki, ale widziałam, że był trochę nienormalny. Nie jestem pewien, dlaczego miałem z nim iść na kawę. Nie chciałam go denerwować i stwierdziłam, że muszę go rzucić. Dostajemy kawę, wychodzi po papierosa i nie ma go na 20 minut, akurat gdy już miałem go rzucić, skręca za róg….Wyjaśniam, że muszę wracać do parku.

To tu wpada w szał. Jesteśmy w parku i myślę, że muszę zachować dystans, naprawdę zaczął mnie przerażać. Rozmawiam z przyjaciółmi, wszyscy jesteśmy tam, aby cieszyć się zespołem. Poczuł się urażony, że nikomu go nie przedstawiłam. W pewnym momencie podchodzi do mnie i pyta, czy znana mi kobieta jest lesbijką. Powiedziałem nie. Wychodzę rozmawiać z inną przyjaciółką, kiedy widzę, jak rozmawia z tą kobietą i najwyraźniej zapytał ją, czy jest lesbijką. Wyraźnie zdenerwowana, każe mu się wynosić, nie chce z nim rozmawiać, że zachował się niegrzecznie. Dalej uzasadnia swoje zapytanie, przechwalając się, że to w porządku, że ona jest gejem, jego wujek jest gejem, zna wielu gejów i że ona wygląda bardzo męsko. Ponieważ nie chciała słuchać jego bzdur, bardzo się zdenerwował i rozzłościł, zaczął krzyczeć na nią i na innych: wszyscy jesteście wieśniakami. Powinien dać tej kobiecie pieniądze na operację plastyczną, żeby wyglądała bardziej kobieco.

Stałem tam zszokowany, a potem on podchodzi do mnie i chwyta mnie za ramiona… próbując mnie przeprosić, jak mój przyjaciel go zaatakował. Próbowałam go uspokoić, mówiłam: przykro mi, nie sądzę, że możemy być przyjaciółmi. Zachował się bardzo lekceważąco wobec mojego przyjaciela i tym samym wobec mnie. Powiedziałem mu, że powinien odejść. To był czysty chaos. W końcu pobiegłem za kolegą, którego bardzo zdenerwowały jego uwagi.

Na szczęście nie widziałem go od czasu zdarzenia i nie dałem mu mojego numeru telefonu ani adresu e-mail.

Po przeczytaniu Twojego artykułu trochę się przestraszyłem tego młodego człowieka. Najwyraźniej jest socjopatą i wierzy w swoje kłamstwa. Opowiadał mi o większości tego, co napisałeś w swoim artykule. Jego brat jest bankierem, siostra modelką, a chłopakiem jest włoski policjant. Twierdzi, że mieszka w mieszkaniu w Central Park West. Powiedział mi, że właśnie wyszedł z odwyku za kokainę. Był interesującą osobą.

Dziękuję, że pozwoliłeś mi podzielić się moją historią.

Pozdrowienia
[Imię zredagowane]