
Audrey Flack w 1981 r.Zdjęcie: Nancy R. Schiff/Hulton Archive/Getty Images
Pod koniec ubiegłego miesiąca w wieku 93 lat zmarła artystka Audrey Flack. Jej fotorealistyczne obrazy wyrażały wizję życia kobiety reprezentowanej przez kolorowe, choć codzienne przedmioty – owoce, kosmetyki, kwiaty, desery, fotografie – podczas gdy jej duże zakrojone na szeroką skalę projekty rzeźbiarskie zwiastowały kobiety, które często były marginalizowane w historii. Jej sztuka, jak to się mówi, mówiła wiele, ale miała do powiedzenia więcej i pamiętnik, Z ciemnością przyszły gwiazdy , który ukazał się na krótko przed jej śmiercią, opowiada historię jej zmagań – a także zmagań innych kobiet z jej pokolenia i tych nieco starszych – przedostających się przez świat sztuki zdominowany przez artystów płci męskiej, handlarzy i urzędników muzeów.
Struktura tych wspomnień jest nieco wymyślona, opowiedziana w kontekście blokady twórczej, której Flack doświadczyła na początku lat 80.: ucieczki ze swojego studia, aby usiąść na ławce w pobliskim parku w Upper West Side na Manhattanie, gdzie wspomina swoje życie i wyzwania. To właśnie te wspomnienia stanowią główną część narracji. Blokada w końcu znika, a my poznajemy historię jej życia oraz innych osób, które znała.
Flack uczęszczał do High School of Music & Art w Nowym Jorku, później studiował w Cooper Union i uzyskał tytuł magistra w Yale Art School. Jej rodzice, jedynie skromnie pobożni Żydzi, wspierali jej ambicje edukacyjne, mimo że sami otrzymali jedynie ograniczone wykształcenie. Zbyt duża edukacja psuje dziewczynie szanse na wyjście za mąż, powtarzała mantra jej matki, ale ostatecznie jej rodzice byli tolerancyjni (matka) lub wspierali (ojciec) jej pragnieniu zostania artystką.
ZOBACZ TAKŻE: Osiemnaście nowo ogłoszonych zamówień na artystów ulepszy Terminal 6 JFK
Urodzona w 1931 roku Flack osiągnęła dorosłość w okresie rozkwitu abstrakcyjnego ekspresjonizmu, przez pewien czas sama malując w tym stylu. Pisze, że ekspresjonizm abstrakcyjny elektryzował miasto, rewolucjonizował świat sztuki i przykuwał uwagę publiczności. Idąc tam, gdzie spędzali czas czołowi artyści tamtych czasów – między innymi Jackson Pollock, Willem de Kooning i Franz Kline – poznała tych mężczyzn, a także kobiety, które stały się ich żonami, dziewczynami i workami treningowymi. Duża część opowiadanej przez nią historii nie dotyczy abstrakcyjnego ekspresjonizmu ani jego czołowych (męskich) postaci, ale tych kobiet, które dały jej poglądową lekcję na temat tego, czego nie wolno jej przytrafić się.
Artystki były dziewczynami, z którymi można było się uwolnić i nie był to tylko punkt widzenia malarzy. Morton Feldman, wschodzący kompozytor, składał Flackowi niechciane zaloty seksualne w Cedar Bar w centrum Manhattanu, który stał się znany jako The Club i przyciągał wszelkiego rodzaju artystów i niedoszłych. Wbiłam łokieć w jego brzuch i popchnęłam, powalając go na podłogę. To była ich ostatnia interakcja. Jej reakcją nie zawsze była walka, ale bycie molestowanym seksualnie było stałym elementem. Pewnego razu Jackson Pollock spojrzał gniewnie na Flacka. Wpatrywał się jak zwierzę – pisze, w końcu przybliżając usta do mojego ucha i szepnął: „A co powiesz na to, żeby się pieprzyć”. Pieprzmy się.
Pollock wcale nie był najgorszy. Podczas pierwszego spotkania z malarzem Reubenem Nakianem wyciągnęła rękę, żeby ją uścisnąć, a on ominął ją i zacisnął swoje dwie grube, muskularne dłonie na moich piersiach jak przyssawki. Podczas studiów w Yale pod kierunkiem Josefa Albersa to, co zaczęło się od rozmowy ze starszym artystą, szybko stało się niekomfortowe, gdy poczułam jego dłoń na kolanie… Jest po prostu przyjacielski, powiedziałam sobie; to jest Yale; to się nie dzieje. Wciąż patrząc prosto przed siebie, pozwolił swojej dłoni powoli przesuwać się po moim udzie. Odsunęła się. Albers opuścił pokój, a incydent nigdy nie został omówiony.
Książka opowiada historię jej zmagań w świecie sztuki zdominowanym przez mężczyzn.Dzięki uprzejmości wydawcy
Inne kobiety radziły sobie gorzej. Malarki Lee Krasner i Elaine De Kooning, żony Jacksona Pollocka i Willema de Kooninga, były regularnie upokarzane przez swoich mężów, a ich talenty traktowano w najlepszym razie jako niewielkie. Malarz Michael Goldberg miał romans z Joan Mitchell. Bił ją, bił…. Został osadzony w więzieniu i spędził czas w szpitalu psychiatrycznym, gdzie Joan została zgwałcona przez pielęgniarkę podczas jego wizyty. Grace Hartigan, inna malarka, powiedziała Flackowi, że żonaty Franz Kline, z którym miała romans, wyciągnął mi przeponę, zanim uprawialiśmy seks. Artystka multimedialna Hannah Wilke wyjawiła Flackowi, że jej chłopak, Claes Oldenburg, znęcał się nad nią. Flack spotkał kanadyjską artystkę Sylvię Stone, która wydawała się nie być lepiej traktowana. Sylvia Stone i Joan Mitchell były ofiarami przemocy fizycznej – Joan przez Mike’a Goldberga, a później przez malarza Jean-Paula Riopelle’a, a Sylvia przez malarza Ala Helda. Częścią sceny były pobicia, obelgi i wielokrotne aborcje.
Początkowo wierzyła, że wyznawane przez nią wartości mieszczańskie nie pozwalają jej wejść na ten świat tak, jak robiły to inne znane jej kobiety, później jednak doszła do wniosku, że realistki prowadzą stabilniejsze życie niż abstrakcyjne ekspresjonistki. Nie żyła w celibacie, ale trzymała się z daleka od ciemnej strony świata sztuki. Realiści, których poznała – Robert Bechtle, Richard Estes, Chuck Close i Philip Pearlstein – nie przeszkadzali jej i ogólnie byli bardziej pomocni. Flack zdecydowała się porzucić olśniewającą mitologię abstrakcyjnego ekspresjonizmu, na nowo zapoznając się z europejskimi starymi mistrzami i figuracją, podążając za pop-odgałęzieniem fotorealizmu.
Ostatecznie, dzięki udziałowi w wystawach zbiorowych, Flack zaczęła zyskiwać uznanie dla rozwijającego się stylu malarstwa. W międzyczasie pracowała w firmie ubezpieczeniowej jako maszynistka, sumując liczby dla księgowej oraz jako projektant w agencji reklamowej, później jako freelancer projektowała dla firmy tekstylnej. W tym czasie była zamężna i miała dwójkę dzieci z rzadko opłacanym wiolonczelistą o imieniu Frank, który znęcał się nad nią fizycznie i emocjonalnie i wykazywał niewielkie lub żadne zainteresowanie pomaganiem w wychowaniu ich dwóch córek, z których najstarsza była autystyczna. Flack czuła się obwiniana za nieszczęścia córki, szczególnie przez ówczesne środowisko medyczne, które opisywało matki takie jak ona jako przyczynę problemów swoich dzieci – była mamą, która używała lodówki. Zawsze trudno było uniknąć potępienia.
Po kilku latach rozwiodła się z Frankiem, poślubiając Boba, rozwiedzionego mężczyznę z własnymi córkami, który bardziej wspierał karierę Flacka i jej dzieci. Oprócz wystaw zbiorowych Flack zaczęła także uczestniczyć w grupach podnoszenia świadomości kobiet pod koniec lat 60. i na początku 70. XX wieku i przypisuje im pomoc w oddalaniu się od akceptacji patriarchatu i bardziej opowiadaniu się za równymi prawami kobiet ogólnie, jak również o równą reprezentację w muzeach i galeriach. Wiele starszych kobiet epoki abstrakcyjnego ekspresjonizmu nigdy nie zostało feministkami.
Sugeruje się, że zainteresowanie rzeźbą pod koniec jej kariery pomogło przełamać blokadę twórczą lat 80. XX wieku i obecnie zarówno dzięki malarstwu, jak i rzeźbie Flack jest powszechnie znana. Tutaj opowiada historię swoją i innych artystek z bólem i w celu zainspirowania innych do ominięcia pozostałości patriarchatu w dziedzinie sztuki i gdziekolwiek indziej, aby osiągnąć to, do czego są przeznaczone. Jej ostatnie słowa są dla nas prezentem, oferującym poprawioną historię powojennej sztuki amerykańskiej i inspirację.