
Mera i Don Rubell w Waszyngtonie, kampusie Muzeum Rubell.Shuran Huang dla „The Washington Post” za pośrednictwem Getty Images
Don i Mera Rubell poznali się po raz pierwszy na początku lat 60. w bibliotece Brooklyn College. Duet, obecnie w wieku odpowiednio 83 i 80 lat, siedział przy tym samym stole przez sześć miesięcy, nie odzywając się do siebie ani słowem. Potem pyta: Czy wyjdziesz za mnie? Mera mówi Startrackerowi.
Kiedy 50 lat później ponownie odwiedzili bibliotekę, ze zdumieniem odkryli, że ich pierwsze spotkanie odbyło się na parkiecie artystycznym. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, bo żadna z nas nie miała nic wspólnego ze sztuką – mówi Mera. Ona studiowała psychologię w Brooklyn College, a Don był absolwentem matematyki w Cornell.
Dziś jednak sztuka jest w dużej mierze częścią ich życia. Rubellowie nadzorują jedną z najwybitniejszych kolekcji sztuki współczesnej w USA, liczącą 7400 dzieł ponad 1000 artystów, i cieszą się powszechnie uznaną i zasłużoną reputacją obserwatorów młodych talentów. Don mówi Startrackerowi, że tylko przez tydzień nie byliśmy winni światu sztuki pieniędzy. Mniej znane jest to, jak bardzo ich związek stanowi sedno ich działalności kolekcjonerskiej. Don i Mera będą w tym roku świętować 60. rocznicę małżeństwa i 59. rocznicę kupowania dzieł sztuki i nie zamierzają w najbliższym czasie zwalniać tempa.
Skromne początki Rubellów
Zainteresowali się kolekcjonowaniem dzieł sztuki, mieszkając w Chelsea, gdzie para spacerowała po wypełnionej pracowniami dzielnicy pomiędzy przerwami w nauce i zaczęła budować relacje z artystami tam pracującymi i mieszkającymi. W pewnym momencie powiedzieli: „No cóż, dlaczego czegoś nie kupisz?”. wspomina Merę. Ale ponieważ Don uczęszczał do szkoły medycznej, a Mera pracowała jako nauczycielka z pensją 100 dolarów tygodniowo, nie mieli budżetu kolekcjonera dzieł sztuki. Zgodzili się więc rozpocząć nabywanie dzieł o wartości od 50 do 100 dolarów, odkładając fundusze na skromne plany płatności.
Po przeprowadzce z Nowego Jorku do Miami w latach 90. para obecnie kontynuuje swoją pasję do sztuki poprzez nieruchomości. Prowadzą hotele Rubell, które Mera opisuje jako codzienną pracę, za którą trzeba płacić za kolekcjonowanie. A co ze zbieraniem? Arcydzieła takich artystów jak Kehinde Wiley, Yayoi Kusama Damien Hirst i Takashi Murakami można oglądać w ich Rubell Museum, prywatnej instytucji artystycznej z siedzibami w Miami i Waszyngtonie.
Pomysł udostępnienia kolekcji publicznie wyszedł od syna Rubellów, Jasona, który wraz ze swoją siostrą artystką Jennifer zaraził się artystycznym bakcylem od rodziców. Jako nastolatek Jason nabył swoje pierwsze dzieło — obraz wschodzącej gwiazdy George’a Condo — za plan płatności finansowany przez firmę produkującą naciągi do rakiet tenisowych. Następnie studiował historię sztuki w Duke, gdzie jego główny projekt skupiał się na tym, jak prywatne kolekcje stają się muzeami publicznymi. To był początek naszego zaangażowania” – mówi Mera. Był tak uwiedziony pomysłem, że prywatni kolekcjonerzy staną się instytucjami publicznymi, że zachęcił nas, abyśmy zrobili to samo.
26 września znak zodiaku
W 1993 roku otworzyli coś, co wówczas było znane jako Kolekcja Rodziny Rubellów, w dwupiętrowym magazynie, który wcześniej służył do przechowywania przez Agencję ds. Walki z Narkotykami w rejonie Wynwood w Miami. Transformacja okolicy z niegdyś słabo rozwiniętej dzielnicy w wiodącą dzielnicę artystyczną często przypisuje się to Rubellom, którzy również odegrali rolę w przekonanie liderów Art Basel do przeniesienia targów do Miami Beach . Aby nadążyć za rosnącą kolekcją, Don i Mera przenieśli przemianowane Muzeum Rubell do powiększonej przestrzeni w dzielnicy Allapattah w Miami – kolejnej dzielnicy, która w ostatnich latach doświadczyła mnożenia się przestrzeni artystycznych i rosnącej gentryfikacji. W 2022 roku otworzyli placówkę w Waszyngtonie w dawnej szkole, do której uczęszczał niegdyś Marvin Gaye.
Kolekcja Rubell opiera się na konsensusie

Para była wczesnymi kolekcjonerami artystów takich jak Keith Haring.Robert Gauthier/Los Angeles Times za pośrednictwem Getty Images
Pomimo tego, że od ponad pół wieku zajmują się kolekcjonowaniem dzieł sztuki, Rubellowie nadal skupiają się na prawdziwie współczesnych dziełach. Wielu kolekcjonerów skupia się na swoim pokoleniu i trzyma się go, mówi Mera. Nagle, 50 lat później, budzisz się i mówisz: „O mój Boże, skupiam się tylko na artystach, którzy umierają lub nie żyją”.
Koncentrują się przede wszystkim na pracach młodych artystów i tych, którzy nie zdobyli jeszcze uznania głównego nurtu – tę samą taktykę zastosowali, gdy stali się wczesnymi kolekcjonerami tak znanych obecnie artystów, jak Jean-Michel Basquiat, Keith Haring i Cindy Sherman. Marzeniem i fantazją jest tak naprawdę znalezienie nowego Basquiata. I zawsze pojawia się nowy Basquiat, mówi Mera. Para wskazała Alexandre’a Diopa pochodzenia francuskiego i urodzonego w Hawanie Alejandro Piñeiro Bello, a także kilku młodych artystów z Los Angeles jako wschodzące talenty, na które warto zwrócić uwagę. Chociaż Rubellowie starają się nie sprzedawać swoich dzieł sztuki, czasami tracą dzieła, aby sfinansować zakup nowych.
Don i Mera twierdzą, że najlepsze prace oferują im artyści i galerzyści, którzy wiedzą, że zostaną one udostępnione publiczności. Nie chcą, żebyś chował to w piwnicy, chcą pokazać innym ludziom, mówi Don. Para znana jest z intensywnego podejścia do pozyskiwania dzieł sztuki, które obejmuje wizyty w studiu, szczegółowe rozmowy z artystami oraz zasadę, że Don, Mera i ich syn Jason muszą jednomyślnie zgodzić się na każdy zakup. Jeśli choćby jeden członek rodziny zawetuje, przejęcie nie dojdzie do skutku. Według Mery, która opisuje siebie jako bardziej impulsywną, ta trójka ma różne mocne strony, Don skupia się na badaniach, a Jason – z perspektywy historii sztuki.
Powiedziałbym, że w 50 procentach przypadków zgadzamy się natychmiast, a w 50 procentach jest to krwawa bitwa, mówi Don. Trio tylko raz złamało protokół, kiedy Don obejrzał dzieło, które uważał za absolutnie fantastyczne, ale jego żona i syn nie byli tak entuzjastycznie nastawieni. Kupiłem tę pracę bez konsultacji ze wszystkimi, a potem Mera i Jason tak uprzykrzyli mi życie, że tylko raz odwołaliśmy występ – wspomina.
Konsensus kształtuje także sposób, w jaki Rubellowie funkcjonują jako para. To przerażające, gdy ktoś traci kontrolę nad czymś, co go pasjonuje i ma książeczkę czekową, na którą może wydać tę kwotę” – mówi Mera, dodając, że ten proces odzwierciedla to, jak rozpoczęli wspólne życie. Mogły to być jego pieniądze, moje lub nasze pieniądze. I stały się naszymi pieniędzmi – mówi. Jeśli więc mamy zamiar kolekcjonować sztukę, decyzja musi zostać podjęta przez „my”, a nie „ja”.
Sztuka jako sprawa wielopokoleniowa
Kolekcjonerzy dzieł sztuki proszą także o pomoc swoją córkę Jennifer, która decyduje się nie brać udziału w ich działalności kolekcjonerskiej, ale nadal uczestniczy w rozmowach o przejęciach, oraz pięcioro wnuków. Na tę pracę patrzą oczy różnych pokoleń” – mówi Don. Ostatecznie historia tego, czym będzie ta praca, zależy od wielu różnych oczu, tysięcy oczu patrzących na dzieło w czasie. Jest to więc bardzo nieuczciwa przewaga nad innymi.

Kaari Upson, Rubele , (2014).Dzięki uprzejmości Muzeum Rubella
Jeśli chodzi o przyszłość Muzeum Rubell, zarówno Don, jak i Mera przyznają, że nie będą żyć wiecznie. Mają nadzieję, że ich dzieci i wnuki nadal będą zarządcami kolekcji. Chociaż bylibyśmy bardzo zdenerwowani, gdyby stało się to obowiązkiem dla następnego pokolenia lub pokolenia po nim, dodaje Don. Muszą mieć tę radość, którą mamy my.
Ale na razie Rubellowie są szczęśliwi, że mogą nadal szukać nowych talentów i eksperymentować z nowymi programami. Na przykład w ramach niedawnej współpracy z zespołem teatralnym Miami New Drama przedstawienia sceniczne dramaturgów inspirowane są dziełami sztuki wiszącymi w Miami Rubell Museum i wystawiane przed nimi. Jedno z dramatycznych dzieł skupionych wokół utworu z 2014 roku Rubele autorstwa nieżyjącej już Kaari Upson, której zlecono stworzenie portretu Dona i Mery z okazji ich 50. rocznicy. Zamiast fotografować kolekcjonerów na potrzeby tradycyjnego obrazu, poprosiła o wspólny dla pary materac i odlała go w silikonie. Rubellowie opisują podróż, jaką przebył ich rocznicowy portret od materaca do zabawy, jako sposób na zrozumienie, jak sztuka wpływa na mózg i wyobraźnię.
Można to również postrzegać jako odzwierciedlenie ich własnej podróży w świecie sztuki, która wzmocniła ich małżeństwo, zamiast je nadwyrężyć. Moja historia nie dotyczy kobiety sukcesu, która ma wizję, żeby coś się wydarzyło – mówi Mera. Moja historia tak naprawdę opowiada o tym, jak sprawić, by coś wydarzyło się w związku. A co za tym idzie, w rodzinie.