Jeśli można powiedzieć, że Manhattan ma literata, niewielu sprzeciwiłoby się nadaniu tego tytułu George'owi Plimptonowi, redaktorowi „The Paris Review” od 1953 r., twórcy dziennikarstwa partycypacyjnego, gospodarzowi niekończącego się strumienia przyjęć literackich w swoim mieście przy 72. ulicy East dom. W swojej nowej książce Truman Capote: In Which Different Friends, Enemies, Acquaintances and Detractors Recall His Turbulent Career Pan Plimpton, podobnie jak to zrobił z Edie Sedgwick i Robertem F. Kennedym, stworzył ustną biografię amerykańskiej ikony. Można powiedzieć, że pan Plimpton, biorąc pod uwagę swój dorobek literacki i entuzjazm po godzinach, przedłuża Capote’owski motyw pisarzy i społeczeństwa zamkniętych w zdradzieckim, zawrotnym tańcu.
znak zodiaku 1 października
W tym duchu przedstawiamy ustną biografię George'a Plimptona.
Pan Plimpton urodził się na Manhattanie w 1927 r. i wychował w Huntington, L.I. Jego ojciec był współzałożycielem kancelarii prawnej Debevoise Plimpton. Pan Plimpton uczęszczał do Phillips Exeter Academy, ale ukończył szkołę średnią w Daytona na Florydzie. Studiował na Uniwersytecie Harvarda, był redaktorem The Harvard Lampoon, który ukończył w 1950 r. Przez dwa lata studiował w King's College w Cambridge, następnie przeniósł się do Paryża, gdzie wraz z Peterem Matthiessenem i Haroldem (Doc) Humesem założył The Paris Review. W 1955 powrócił do Nowego Jorku. W 23 książkach i niezliczonych artykułach w czasopismach wymyślił nowy rodzaj dziennikarstwa: grę zarówno dla Detroit Lions, jak i New York Philharmonic, występy na trapezie w cyrku, fotografowanie rozkładówek dla Playboya. W 1968 roku poślubił swoją pierwszą żonę, Freddy Espy, i miał dwójkę dzieci. W 1992 roku poślubił Sarę Whitehead Dudley; mieli bliźniaki. Nadal redaguje „The Paris Review” w swojej kamienicy i porusza się po Manhattanie na rowerze.
Sarah Plimpton, siostra George'a Plimptona: W pokoju George'a, w którym dorastaliśmy, ta szklana gablota była wypełniona najwspanialszymi rzeczami - wypchanymi myszami, królikami, świstakami, ptasimi jajami i skórami grzechotników. Wypchał też zwierzęta. Miało to miejsce, gdy miał 12 lub 14 lat.
George Plimpton: Nauczyłem się dość prymitywnie upychać różne rzeczy, ale zazwyczaj było z nimi coś nie tak. Nagrodą w mojej kolekcji była łasica. Nie wiedziałem, co to było i zaniosłem to do Muzeum Historii Naturalnej. Myślałem, że to nowe zwierzę. I w pewnym sensie powiedzieli: „To łasica”. A potem, ku rozpaczy mojego brata Oakesa, jedną z moich pierwszych miłości była dziewczyna o przezwisku Łasica i dałem jej łasicę, co wywarło przerażający wpływ na mojego brata. Nie wiem, jakie wrażenie wywarło na dziewczynie to, że dostała łasicę z wypływającym z niej farszem.
Brendan Gill, pisarz: Matka George'a była z niego bardzo dumna. Uwielbiali się nawzajem. Wszyscy byli pisarzami. Jego ojciec także był pisarzem; można go nazwać poetą niedzielnym. Napisał dużo wierszy i bardzo poprawny, zabawny wiersz jak na wpływowego prawnika.
George Plimpton: Poszedłem do św. Bernarda. To była niezła klasa: Charlie Simington, który kandydował do Senatu w Missouri, Punch Sulzberger (z „The New York Times”), Peter Matthiessen. Szkołę prowadzili ci angielscy mistrzowie, z których większość przeżyła bitwę pod Ypres.… Potem pojechałem do Exeter i nie wytrzymałem, wyrzucono mnie na ostatnim roku, to był wstyd za drobne grzechy. Ostatnia polegała na wycelowaniu rewolucyjnego muszkietu w dół klatki schodowej, w którą, jak sądziłem, była moja koleżanka z klasy, Spenny Welch, ale tak nie było, był to Bull Clark, który był dyrektorem domu i który nigdy mi nie wybaczył tego, że krzyczał.
Jill Fox, żona zmarłego Joe Foxa, redaktora pana Plimptona w Random House: Po raz pierwszy zobaczyłam George'a na przyjęciu po meczu piłki nożnej w Harvard College. Siedziała nas grupka, był tam mój przyszły mąż. Nagle drzwi się otworzyły i do pokoju wpadła tego rodzaju oświetlona postać, już machająca rękami, pełna historii, pełna radości, mnóstwo śmiechu, i pomyślałam sobie: To po prostu najbardziej atrakcyjny mężczyzna, jakiego kiedykolwiek widziałam. jakie kiedykolwiek w życiu widziałem. Potem George przyszedł do domu mojej rodziny. W każdą Wigilię Bożego Narodzenia organizowaliśmy wielkie przyjęcie, podczas którego wszyscy musieli dawać skecze, śpiewać, grać na pianinie lub tańczyć. George przyszedł, usiadł przy pianinie i zagrał chyba „What’s Got Into You, From You Got Into Me”. W pomieszczeniu rozległ się szelest i widać było, że kilka starszych pań było głęboko wstrząśniętych. Został odciągnięty od fortepianu i wygnany do sali.
Nan Kempner, społeczniczka: George'a poznałem w 1951 roku, kiedy byłem na Sorbonie, a on był w Cambridge. Właśnie jeździł na nartach w Chamonix i złamał nogę, a ja spotykałam się z kimś innym. Popłynęliśmy łodzią po Cam i oczywiście, zanim wysiedliśmy z łodzi, George i ja byliśmy w sobie zakochani. Był jednym z najbardziej dynamicznych, dramatycznych i atrakcyjnych mężczyzn, jakich kiedykolwiek spotkałam. Mieliśmy krótki okres, kiedy on leciał do Paryża, a ja do Londynu i świetnie się bawiliśmy. Oboje byliśmy za młodzi, żeby mogło to być coś innego niż niewinność. Dobrze całował. Był dobry we wszystkim.
Peter Duchin, lider zespołu towarzyskiego: Kiedy przyjechał do Paryża na początku swojej kariery w „Paris Review”, George zatrzymał się z nami na kilka nocy na barce, którą i Bob Silvers [obecny redaktor The New York Review of Books] dzieliliśmy w pobliżu Pont d' Alma. Spał na wojskowym łóżku, które nie było tak długie jak on. Stopy wystawały mu z dna. Rano szedł do hotelu Plaza Athénée, jednego z najbardziej luksusowych w Paryżu, i pisał korespondencję za pomocą ich artykułów papierniczych.
George Plimpton: W Paryżu była piękna dziewczyna, która była wydawcą magazynu literackiego Merlin. Jane Lougee, bardzo oszałamiająca dziewczyna. Jej wielkim kochankiem był wówczas Alex Trocchi, redaktor „Merlina”. Mieszkali razem, ale on chętnie przekazał ją innym osobom, gwarantuję ci. Poszliśmy na bal Quat’zarts, była to grupa studentów kierunków artystycznych, a ty miałeś mieć obraz do oceny. Na każdym balkonie był jeden z tych obrazów. Więc Alex Trocchi zasugerował, żeby on i Jane Lougee kochali się na balustradzie tego balkonu, a ja stałam, trzymając wachlarz. Było to bardzo ryzykowne, nawet dla ówczesnego Paryża. Tak więc Jane, naga, leżała tam, przygotowując się, i ten duży reflektor przechodził, rejestrując obraz za obrazem, i dotarł do naszego, a ja tam wachlowałem się. Leżała naga i czekała, aż Alex zacznie się z nią kochać, a on wbiegając po schodach, uderzył się w głowę i upadł, tak że nie było nikogo, kto mógłby się z nią kochać, co go zdenerwowało. Powiedział: Dlaczego nie zająłeś mojego miejsca? Muszę przyznać, że nigdy nie przeszło mi to przez myśl.
Thomas Guinzburg, założyciel i redaktor „The Paris Review” i były prezes Viking Press: Pracowałem w Nowym Jorku i odebrałem bardzo wzburzony telefon od matki George’a, pani Plimpton, kobiety o ogromnej prezencji i godności, i tak dalej , a ona powiedziała: Właśnie przeczytałam nowy numer i tę obrzydliwą historię, którą w nim umieściłaś. Powiedziałem: „Przepraszam, pani P., myślę, że znam historię, która może wywołać u pani pewną urazę”. Była to historia niejakiego Jamesa Leo Hurleya, który później napisał „Nocnego kowboja”, a cała historia opowiadała o dużym, grubym 17-letnim chłopcu, który cały dzień pozostaje w łóżku, a jego matka jest w łóżku też razem jedzą czekoladki i było to absolutnie cudowne i po prostu okropne pod każdym możliwym względem. Tak czy inaczej, pani Plimpton powiedziała: „To, co zrobiłeś, jest po prostu okropne. A ja powiedziałam: Trzymaj się, pani P. To nie ja to zrobiłam. George, twój syn George, jak wiesz, jest redaktorem „The Paris Review”, najwyższą głową. Powiedziała: George nigdy by czegoś takiego nie zrobił. George nie miał nic wspólnego z tą historią. Mówiłem, pani P., materiał, wiadomo, pochodzi zewsząd, ale w końcu trafia do magazynu z Paryża. To właśnie tam jest George, w Paryżu. No cóż, próbowałam ją przekonać, ale w końcu powiedziała: „Znam mojego syna i nigdy nie pozwoliłby, aby ta historia znalazła się w świątecznym wydaniu”.
Lucy Watson nago
Mike Wallace, reporter telewizyjny: Trzy lata temu przyjechał do Martha’s Vineyard i wynajął dom za nami, a jego matka przyjechała z wizytą. Miała ponad 90 lat, błyszczała, była pełna życia. Myślę, że był pod wrażeniem swojej matki. Uwielbiał ją. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek widział George’a Plimptona zastraszonego w jakichkolwiek okolicznościach. Ale zastraszony czy nie, powiedzmy, że bardzo szanował swoją matkę.
David Amram, muzyk, były Beat, przyjaciel Jacka Kerouaca: Spotkaliśmy się w klubie jazzowym w Paryżu i byłem pod wielkim wrażeniem jego elokwentności i uprzejmości, więc powiedział mi: Jeśli kiedykolwiek przyjedziesz do Nowego Jorku, zadzwoń do mnie . Przeniosłem się do Lower East Side w 1955 roku i grałem z Charlesem Mingusem, a kiedy zadzwoniłem do mojego mieszkania na szóstym piętrze. To George Plimpton zaprosił mnie do siebie i założyłem, że prawdopodobnie będzie mieszkał w podobnej do mojej norze szczurzej norze. I wszedłem do tego pięknego mieszkania na wschodzie lat 70-tych i zobaczyłem nie tylko ludzi, których poznałem w Paryżu, ale także pisarzy, piłkarzy, bokserów.
Blair Fuller, pisarz i były redaktor „The Paris Review”: Kiedy zaczynał te historie partycypacyjne, byłam w jego kącie z wiadrem i ręcznikami. George zmierzył się z Archiem Moore’em, mistrzem wagi półciężkiej, w Stillman’s Gym. Była tam cała świta, w tym Miles Davis, który przyszedł tylko po to, żeby zobaczyć się z Archiem. Jechał wysoko. Byliśmy w szatni i wszedł Archie. Postanowił nie znokautować George'a, więc wszedł do szatni i powiedział George'owi: „Po prostu wyjdź tam i daj z siebie wszystko”. Sprawię, że będziesz dobrze wyglądać. Potem zaczął opowiadać George’owi historie o tym, kiedy po raz pierwszy zaczął boksować, i o ludziach, którzy stracili wzrok i zginęli na ringu. A George tak naprawdę nie zareagował na to, nie wydawał się całkiem na miejscu. Po tym jak Moore miał zaklejone ręce, uderzył pięścią w ścianę ze sklejki, co wydało potężny dźwięk, a zawieszona na ścianie apteczka przeleciała przez pokój. Kiedy weszliśmy na ring, Archie cały się uśmiechał i błaznował ze swoimi przyjaciółmi. W końcu zadzwonił dzwonek i niezwykłe było to, że George nigdy nie cofnął się o krok. Tak naprawdę nie wiedział zbyt wiele o boksie. Postanowił po prostu wkroczyć do Moore. Wysiłki Moore'a, aby to jakoś załagodzić, naprawdę nie powiodły się, ponieważ pojawił się George. To było niezwykle odważne. A w drugiej rundzie George, który właśnie podszedł do przodu, zrobił coś, naprawdę nie potrafię powiedzieć co, przez co Moore się poślizgnął i Moore padł na jedno kolano. To było upokarzające dla mistrza świata wagi półciężkiej. Wiesz, nie spodoba mu się to. Wstał i jednym ciosem złamał George'owi nos.
David Amram: Któregoś wieczoru w 1960 roku odbyło się pamiętne przyjęcie. George zaprosił poetę Beatu, Lorda Buckleya, aby przyjechał i wygłosił program dla wszystkich osób, które George zaprosił ze świata telewizji, wydawnictw i filmu. Chciał dać temu podziemnemu geniuszowi szansę dotarcia do szerokiego grona odbiorców. Tak więc lord Buckley wygłaszał niesamowite rapy o Jonaszu i wielorybie oraz słynne przemówienie Marka Antoniusza wygłoszone przez Antoniusza i Kleopatrę – i nagle Norman Mailer zaczyna nękać lorda Buckleya. George z wdziękiem uspokoił falę, mówiąc, jak ważnym twórczym artystą był Lord Buckley i jak zasłużył na uznanie wszystkich. Po przyjęciu poszedłem z lordem Buckleyem do miejsca, w którym się zatrzymał, a on wspomniał, że tak naprawdę nikt w jego życiu nie był dla niego tak miły i łaskawy, a następnego ranka lord Buckley zmarł.
John Updike, pisarz: Po raz pierwszy spotkałem George'a, kiedy był mistrzem ceremonii na imprezie Playboya, w czasach świetności Playboya… Nie mógłbym przetrwać tak, jak George, chodzenia na imprezy, imprezy, na które chodzi, imprezy, na których uczestniczy dany.
Gay Talese, pisarz: Pamiętam pewnego razu, u szczytu Camelotu, tę imprezę, mieszankę ludzi, kilku czarnoskórych, kilku osobistości z towarzystwa i kilku beatników, pamiętam, kiedy weszła Jacqueline Kennedy. Była na imprezie George'a ramię i choć jest wysoki, rozglądał się po tłumie, wyciągając szyję, przyglądając się, no wiesz, setce ludzi, i widziałem, jak jego oczy poruszały się po sali, a w pewnych momentach jego wzrok zatrzymywał się i skupiał na do osoby, którą widział i widziałem w jego mózgu, że: Tak, przedstawię tę osobę Jackie i Nie, nie przedstawię tej osoby Jackie i Tak, przedstawię tę osobę Jackie, i przypomniało mi to automat do gry, ponieważ widziałem, jak oczy się przewracały, przewracały, a potem zatrzymywały się i wiedziałeś, że albo masz dobrą, albo złą reakcję. W pewnym sensie przyglądał się swojemu życiu, przyglądał się eklektycznemu zgromadzeniu ludzi, z którymi się kontaktował – ale przy tej okazji zauważył, że patrzy na swoją zebraną grupę przyjaciół w sposób, który był nieco… nie mówię krytycznie… Mówię tylko, że patrzył na zgromadzenie, a do jego świata wchodzi Pierwsza Dama – i mówię tylko, że musiał podjąć decyzję. Gdzieś trzeba wytyczyć granicę i tak też zrobił. Z pewnością nie przedstawiłby Pierwszej Damy Normanowi Mailerowi. To z góry przesądzony wniosek. Mam na myśli, że Mailer odpada. Mówimy o latach 60. Czy Pan rozumie? Umieść to w kontekście. Nie przedstawiasz jej temu macho Mailerowi. Bóg jeden wie, co jej powie. Mówię tylko, że George Plimpton musiał być redaktorem, nie „The Paris Review”, ale co więcej – we własnym domu musiał redagować osoby, które mogły okazać się ryzykowne podczas przedstawiania Pierwszej Damie.
George Plimpton: Kiedyś urządzaliśmy wielkie imprezy z fajerwerkami. Przez pola ziemniaków przechodziło dwa tysiące ludzi.
Sidney Lumet, reżyser filmowy: Gdzieś na początku lat 60. George robił fajerwerki w East Hampton, a Teddy Kennedy był tam ze Stevem Smithem, mężem Jean Kennedy. A gliniarze z East Hampton byli dość zdeterminowani, aby stworzyć zawstydzającą sytuację, i postanowili dokonać inwazji na to miejsce. George nie miał odpowiedniego pozwolenia itd. i George od razu zdał sobie sprawę, podobnie jak my wszyscy, że policja szuka zdarzenia, w którym obecni będą Kennedych. Kiedy zaczęły przyjeżdżać radiowozy, Teddy i Steve natychmiast uciekli. A więc gliniarze pogrążeni w swojej frustracji, frustracji związanej z niemożnością przyjścia i zastania pijanego Teddy'ego, jak sądzę, lub Steve'a Smitha wskakującego nago na zatrzymanego na basenie George'a. Uderzyli go w radiowóz i założyli mu kajdanki na nadgarstki. Około trzeciej w nocy George został wypuszczony i cały się trząsł. Był biały ze strachu, złości i frustracji. Jego nadgarstki były obolałe z powodu zacięcia na mankietach, a potem powiedział coś najbardziej niezwykłego, za co zawsze go kochałem. Powiedział: „Jeśli coś takiego może mi się przytrafić, jak musi to być biedne portorykańskie dziecko na górnym Manhattanie”. Pomyślałem, że to najbardziej wzruszające określenie wielkości mężczyzny. To nie tylko żartowniś. Dlatego przedstawiam Ci tę historię.
Hunter S. Thompson, pisarz: Nasze pierwsze ważne spotkanie miało miejsce podczas lotu Lufthansy z Frankfurtu do Zairu w 1968 roku. Udałem się tam na walkę [Muhammada Ali-George’a Foremana]. Przylecieliśmy do Kinszasy w środku popołudnia i miałem zamiar wymknąć się z samolotu i przedrzeć się do hotelu – a tam, na pasie startowym, święty Chryste, czekała na nas wielka karawana, a na jej czele był Don King i mówił: Ach, George! I zdałem sobie sprawę, że jestem w królewskim towarzystwie. W tamtym czasie karawana nie mogła być prowadzona przez nikogo potężniejszego. Nawet prezydent Mobutu byłby mały. Don King był najpotężniejszym człowiekiem na świecie. Na papierze George był po prostu kolejnym dziennikarzem, byliśmy tacy sami, ale kiedy znaleźliśmy się na asfalcie, George zachowywał się jak książę królestwa.
jaki znak jest 14 marca
Remar Sutton, pisarz: Na początku lat 70. gazeta Harvard Lampoon zdecydowała, że George zbuduje największy na świecie fajerwerk. George i ja lądujemy na Florydzie na wąskiej mierzei w rzece Indian z dwutonowym stalowym cylindrem. Rodzina Grucci jest z nami, na brzegu leży około 25 000 ludzi, a dźwig wrzuca do tego cylindra 700-funtowy fajerwerk. Jesteśmy na tej maleńkiej mierzei z mnóstwem reporterów, wieloma wyrafinowanymi ludźmi, urządzającymi koktajl. Kiedy już ustalimy poziom naładowania, powinniśmy uruchomić stoper, a następnie wskoczyć do tego małego cruisera z kabiną i odjechać. A w środku przyjęcia koktajlowego stary Grucci przypadkowo wyłącza minutnik i mówi: O mój Boże, wyłączyłem minutnik. Nagle wszyscy biegną. Mary Bubb, bardzo znana reporterka, nie chciała zamoczyć sobie butów, więc George przerzucił ją przez ramię, całe 6 stóp i 4 cale, wrzucił ją do tej łodzi, po czym biegnie przez kabinę, łapie butelkę szkockiej Dewara, podbiega do dziobu i utknęliśmy na mierzei. Więc George i ja wzywamy wszystkich na przód łodzi i każemy im skakać w górę i w dół. Łódź odpływa, George mija Dewara, wszyscy się śmieją. To coś powinno wznieść się na wysokość 2000 stóp. Temperatura wzrosła około 30. Wysłała falę uderzeniową przez wodę do Titusville na Florydzie, popękała fundamenty dwóch domów i wybiła wszystkie okna w Sears Roebuck. Kiedy łódź dopłynęła do brzegu, przyjechała policja, która miała aresztować George'a i mnie. Powiedzieli: Czy wiesz, co się stało? Opowiadają nam o tej całkowitej dewastacji, a George cicho zwrócił się do mnie i po prostu powiedział: Cudownie.
Sarah Plimpton, druga żona pana Plimptona i matka jego bliźniaków: George po raz pierwszy spotyka się z nim, gdy przechodzi obok z zapłakanymi oczami i otwiera drzwi w bokserkach.
Jeanne McCulloch, była redaktor naczelna The Paris Review: Każdy, kto kiedykolwiek pracował z Georgem, zna jego bokserki. Rzadko kiedy przychodzi mu do głowy, żeby się ubrać aż do późnego rana, a wtedy magazyn jest już pełną parą, stażyści zbierają dokumenty, redaktorzy sprawdzają kuchnie, George rozmawia przez telefon, ale to wszystko dzieje się, gdy jest w swoim jasnoniebieskim ubraniu. bokserki.
George Plimpton: Nie mam wiele do powiedzenia na temat bokserek. Kiedyś był tu Frank Sinatra, mieszkał po drugiej stronie ulicy i pokłóciliśmy się o Roberta Kennedy’ego, którego nie lubił, a ja lubiłem, i była czwarta rano. i w końcu postanowiliśmy porozmawiać o tym innego dnia i poszedłem spać. Niecałą godzinę później w sypialni pojawił się ten kot włamywacz.… Miałem ten pistolet Luger od wojska, wziąłem go i pobiegłem za tym gościem w moich bokserkach. W tym czasie był już prawie świt, wypiłem już całkiem sporo i pamiętam to ogromne uczucie mocy, gdy biegałem ulicą z tym lugerem i bosymi stopami, goniłem gościa do garażu i nigdy nie znalazłem go tam. Kiedy wyszedłem, była 7 rano i ludzie szli do pracy, a ja byłem ubrany w bokserki i duży pistolet.
Sarah Plimpton: George ma swój rytuał. Nie ubiera się, zanim musi. Zje śniadanie i będzie całkowicie odizolowany. Mógłbyś rozpalić ogień w kuchni, a on by się o tym nie zorientował. Potem powoli idzie do „The New York Timesa”, powoli wychodzi z jadalni, siada przy pianinie, gra kilka riffów swojego Opus nr 1. A jeśli pójdzie dobrze, gra w bilard przeciwko sobie. A jeśli wszystko pójdzie dobrze, może rzeczywiście zacznie pracować.
przebudzony obsada
Mona Simpson, pisarka: Myślę, że byłam jedną z pierwszych osób z klasy średniej, które kiedykolwiek pracowały w „The Paris Review” i zaniepokoiło mnie to, że nie mieliśmy ubezpieczenia zdrowotnego. Pierwsza reakcja George’a brzmiała: „No cóż, masz dopiero 21 lat”. Jeśli zachorujesz, zapłacimy. Daj mi rachunek. … Moje doświadczenie w pracy w „The Paris Review” nigdy nie było doświadczeniem zawodowym. To było naprawdę jak przeżycie przygody z XIX wieku. Polecieliśmy sterowcami, popłynęliśmy na wyspę na Karaibach, płynęliśmy jachtami na pokazy sztucznych ogni.
Jonathan Dee, powieściopisarz i były asystent George'a Plimptona w The Paris Review: Któregoś razu George wypił kilka drinków i zapytał, czy chcielibyśmy zobaczyć jego wrażenia na temat Swifty Lazar. Wrażenie polegało na tym, że George podciągnął nogawkę spodni do uda i zgiął nogę, a następnie wziął okulary i założył je na kolano. Rzeczywiście wyglądał niesamowicie jak Swifty.
Hunter S. Thompson: Ten drań przyjechał tu [do Kolorado] pewnego razu z Terrym McDonellem i poszliśmy grać w golfa. Jezu Chryste, George zaczął walić piłkę jak Tiger Woods. Po prostu wytarł nas oboje. Ale George nie przechwala się. Prawie przeprosił. Pamiętam, że wszyscy jedliśmy kwas. On temu zaprzeczy.
Terry McDonell, redaktor „Men’s Journal”: Graliśmy w ciemności. Hunter ma w torbie strzelbę, a wszędzie pełno łabędzi. Słońce zachodzi i robi się zimno. George jest oczywiście genialnym golfistą, jak wszystko inne, a Hunter był bardzo zdenerwowany jego grą. Próbował uderzyć piłką golfową jakieś gęsi. Pamiętam, jak George rozegrał tę elegancką rundę i nalegał, abyśmy dokończyli dziewięć dołków, ponieważ trzeba dokończyć to, co zacząłeś, szczególnie jeśli chodzi o sport i literaturę.
Oliver Stone, reżyser filmowy: Wystąpił w dwóch lub trzech scenach Nixona. Zagrał jednego z prawników Nixona. W jednej scenie George schodził po schodach Białego Domu z Nixonem, granym przez Anthony'ego Hopkinsa. George bardzo się tym zdenerwował i ciągle lansował swoje kwestie. Oczywiście, cały czas czuł się okropnie. Wiesz, jaki jest George – jest bardzo przepraszający i chodzi do szkoły z internatem – bardzo mi przykro, jestem taki głupi – wiesz.
Malarstwo zupy „Campbella” Andy’ego Warhola
George Plimpton: To było przerażające. Moja linia była strasznie prosta. To był sir. Zarzuty przeciwko panu są bardzo poważne. Stłumiłem to dwa lub trzy razy, a Oliver Stone podszedł i powiedział: „Co się z tobą do cholery dzieje?”. Zacząłem martwić się o swoje kwestie, ponieważ pojawiłem się w Just Cause z Seanem Connerym, gdzie wygłosiłem długie przemówienie, a w połowie tego długiego przemówienia wiedziałem, że to spieprzę, i rzeczywiście to pomyliłem. Ktoś krzyczy „Cięcie!” a oni przychodzą i wypolerują ci nos i mówią: Akcja! Spuściłem to po raz drugi, a Sean Connery wszedł na scenę i powiedział: „Nie masz tlenu w mózgu”. Weź głęboki oddech. Zrobiłem to i znowu to zepsułem.
Jay McInerney, powieściopisarz: George opublikował moje pierwsze opowiadanie w „The Paris Review” i po spotkaniu z nim opowiedziałem, jak uratował mnie od bycia nauczycielem języka angielskiego lub od spełnienia najgorętszego życzenia moich rodziców i pójścia do szkoły prawniczej. Ale George w jakiś sposób przez lata zdecydował, na swój własny sposób, podobny do George'a, że uratował mnie przed karierą farmaceuty. George ma naprawdę rozbudowaną historię, pełną szczegółów na temat mojego życia jako głodującej, początkującej pisarki studiującej w szkole farmakologicznej.
Brian Antoni, pisarz mieszkający w Miami: Trzy lata temu ukazała się moja pierwsza książka i miałem zamiar ją po raz pierwszy przeczytać na Targach Książki w Miami, wciśnięty między George'a i Winstona Groomów [autora Forresta Gumpa]. Obydwoje mieszkali u mnie w domu. Cóż, w noc poprzedzającą tę lekturę, niezależnie od tego, co zrobiłem, nie mogłem zmusić ich do powrotu do domu. Zabierałem ich do coraz dziwniejszych klubów, żeby sprawić, żeby, no wiesz, mieli dość. Powtarzałem George, chcesz jeszcze drinka? a on odpowiada: Są wolni, prawda? – bo wszędzie, gdzie poszliśmy, dawali nam napoje. Potem jest czwarta rano i mam ich w klubie Uranus, w wieczór ryzyka, mięśniaków całujących się z mięśniakami i modelami całującymi się z pięknymi modelkami, a Winston Groom patrzy na George'a i pyta: George, czy możesz wyjaśnij mi, dlaczego ludzie walczą, żeby dostać się do takiego miejsca? George powiedział: „No cóż, jeśli nie wiesz, Winston, nie mogę ci powiedzieć”. Ale czy nie uważasz, że to piękne? Następnego ranka wstajemy i zostało jakieś 20 minut do czytania, jestem zdenerwowana jak tylko mogę, a George i Winston jedzą naleśniki, a ja mówię: Musimy się stąd wydostać . Czuję się okropnie. Oczywiście wiedzą, jak pić, więc jest w porządku. Wiesz, oni są dwa razy starsi ode mnie, a ja wciąż mam kaca i muszę przeczytać 1000 osobom, a George mówi: „Nie martw się”. Przedstawienie nie może się rozpocząć bez nas.
Elaine Kaufman, właścicielka Elaine’s: Przed chwilą przedstawiłem go Joe DiMaggio. Powiedziałem: To jest George Plimpton. To człowiek, który pisał o najszybszym miotacza na świecie. Powiedziałem: George, opowiedz mu historię. George położył go na podłodze. Naprawdę go pobudził. Wiesz, że nie jest łatwo nakłonić Joe do działania. O czym z nim rozmawiasz? Nie rozmawiasz z nim o baseballu.
Remar Sutton: Niebo według George'a to miska makaronu i sera. Jeśli udasz się w dowolne miejsce na świecie, to uszczęśliwi tego człowieka. Nie wychował się tam, gdzie dużo gotował. Na Long Island przyjeżdżał Kurt Vonnegut, który mieszkał 3 metry po drugiej stronie ulicy, a pomysł George'a na gotowanie polegał na rozbiciu czterech jajek wraz ze skorupkami do garnka. Żadnego masła, żadnych przypraw, nic. Mieszaj, aż się przypali i podawaj nam na kawałku spleśniałego chleba. I to był jego pomysł na posiłek.
Thomas Guinzburg: Pierwszy ślub George'a [z Freddym Espym, lat 26, w marcu 1968 r.] odbył się w mieszkaniu Joe Foxa w Central Park South, a mieszkanie miało balkon, a George w pewnym sensie się tam ukrywał. Poniżej, na parterze, znajdowała się niezwykła, odmienna obsada ludzi, jak Marianne Moore i Terry Southern, a następnie cała orszak rodziny i przyjaciół, Caroline Kennedy i Jackie Onassis, najdziwniejsze zgromadzenie około 40 osób. Ślub, o którym krążyły pogłoski, że w poprzednim tygodniu wielokrotnie odbywał się z przerwami, najwyraźniej w końcu się odbył – z wyjątkiem tego, że George był na balkonie na górze, wyraźnie bardzo wzburzony. Wysłano różne osoby, które próbowały go uspokoić, dotrzymać mu towarzystwa i dopilnować, aby nie wyleciał przez okno. W końcu tam poszedłem, a George był naprawdę w stanie wielkiego wzburzenia i powiedziałem: George, George, spójrz tylko w ten sposób, cokolwiek innego, już nigdy nie będziesz samotny. A on spojrzał na mnie z rozpaczą, oczami błyszczącymi z niepokoju, objął mnie i powiedział: Tombo, nigdy w życiu nie byłem samotny.