71 milionów dolarów nie może się mylić! „Kolorowe puszki z zupą Campbella Andy’ego Warhola” w L&M Arts

Za pierwszym razem, gdy przepychasz się przez wiązkę turystycznych lamp błyskowych, aby zajrzeć przez kuloodporną szybę Mona Lisa , zobaczysz obraz, którego obraz jest tak znajomy, że może rozczarować. Za tą szybą rzeczywiście pozostaje przedmiot, który można zobaczyć, jeśli spojrzy się przez jego otoczkę sławy. A co by było, gdyby sława była samym tematem obrazu? Ta płynna, doskonała fantazja innego, którą tak krzykliwie nadmuchała era mechanicznej reprodukcji? Innymi słowy, czy naprawdę można zobaczyć Warhola?

W 1962 roku Andy Warhol pokazał w Ferus Gallery w Los Angeles 32 obrazy Campbella przedstawiające puszki po zupie. Na pierwszy rzut oka każde małe, czerwono-białe płótno z nadrukiem sitodrukowym było prawie dokładnie takie samo jak pozostałe, ale nie do końca można je było stosować zamiennie, ponieważ dla każdej z dostępnych odmian Campbella było dokładnie jedno, a krem ​​grzybowy nie jest Niezbyt przydatne, gdy masz ochotę na makaron z kurczakiem. Z perspektywy czasu zestaw wygląda jak zbiorowy portret marki, ale tak naprawdę był to tylko portret marki – to znaczy nie idei, ale projektu, który ją niósł. Dopiero gdy zupa Warhola sama w sobie może stać się pomysłem – pomysłem o wartości pieniężnej niezbyt ściśle powiązanej z jej odpowiednikiem – naprawdę doszedł do wiecznej, bezcielesnej doskonałości nieskończenie odtwarzalnej, dostępnej na wielką skalę amerykańskiej marki.

Pięćdziesiąt lat później Warhol nadal robi furorę nie ze względu na to, czego dokonał, ale na to, co jest tego warte: kolejna puszka zupy z 1962 r., nie pochodząca z tej serii, została sprzedana w 2006 r. za 11,7 mln dolarów, jego Wypadek zielonego samochodu sprzedany za 71,7 miliona dolarów w 2007 roku; niedawno Warhol zmienił właściciela za 38 milionów dolarów (Jerry Saltz, całkiem rozsądnie, postrzega obecne ceny jako bańkę, ale co do mnie, podejrzewam, że Warhol stał się nieruchomością i pomimo kryzysów hipotecznych, na dłuższą metę nieruchomości nigdy nie ustępują ikoniczna i abstrakcyjnie osobliwa puszka zupy Warhola, zastępująca całą jego twórczość – która według samego artysty oznaczała jedynie to, jak wyglądała – może teraz stać się powodem wielu ciekawych rozmów na temat mechaniki sztuki ekonomia, natura celebryty i zbiorowa podmiotowość aktu percepcji. Wszystko to sprawiałoby wrażenie, jakby ostatnią rzeczą, o której mógłby w tym momencie dotyczyć pokaz puszek z zupą Warhola, były same obrazy.

W 1965 roku Warhol stworzył serię 20 obrazów, na których przyciął 32 odmiany pomidorów do prostego pomidora – nieprzypadkowo najbardziej zamiennej zupy – ale żółto-biało-czerwoną etykietę Campbella zastąpił tęczą tropikalnych kolorów. Dziewiętnaście z tych obrazów zachowało się do dziś, a 12 z 19 zostało zamontowanych na biało-bakłażanowych ścianach L&M Arts przy 78th Street.

znak słońca 20 lipca

Może się to wydawać sztucznym ćwiczeniem, ale spróbujmy przyjrzeć się tym obrazom przez nimb. Ręcznie malowane w warstwowych blokach pod ostatecznym sitodrukiem, w kolorze białym lub czarnym, przedstawiającym zarys puszki oraz podkreślone słowa Campbell’s i ZUPA. Wykorzystują daną puszkę zupy jako medium do delikatnych eksperymentów myślowych dotyczących kombinacji kolorów. Zielono-czerwona puszka z Campbellem w kolorze złamanej bieli mogłaby być prawdziwą puszką zupy, chociaż tak nie jest; pomarańczowo-zielona to może być prawdziwa puszka z północnej Europy; niebiesko-fioletowy, tylko we śnie. Na jednym obrazie rzeczywiście mamy czerwono-białą puszkę, ale czerwień jest wyblakła, biel jest chorobliwie żółtawa, a tło jest jaskrawoniebiesko-zielone. W dwóch przypadkach, utrzymując górną część puszki na czerwono, a dolną połowę puszki na niebiesko, Warhol zmienia zupę pomidorową w aluzję do Quaker Oats.

Gemma i Luca zrywają

Te puszki są na swój sposób o wiele bardziej podstępne niż zestaw z 1962 roku. Te pierwsze obrazy, z pozornie niewolniczym odwzorowaniem prawdziwych etykiet, lokowały swoją ironię w przestrzeni pomiędzy płótnem a widzem i roztapiały od środka siłę marki. Z kolei kolorowe puszki z zupą przemycają platoński kształt marki przez Twoją obronę pod olśniewającym kamuflażem powierzchownej wariacji. Kolory są różnorodne, sitodrukowe kontury nie zawsze są dokładnie na swoim miejscu, żółty medal jest uproszczony, a fleurs-de-lis na dnie puszki rozmywają się w miarę marszu w stronę krawędzi. Są tak ładne, że prawie możesz zapomnieć, na co patrzysz, ale to, co jest dane, jest bez wątpienia akceptowane jako dane.

Jeśli nie możemy zrobić nic innego, zaglądając przez nimb, możemy przynajmniej odmówić przyjęcia tej puszki z zupą. Oczywiście jest jeszcze jedna rzecz, która może ci się przytrafić przed Mona Lisa jest to, że nawet jeśli uda ci się przeżyć to autentycznie osobiście, jest mało prawdopodobne, że pomyślisz o tym coś, co nie zostało pomyślane wcześniej milion razy. Jednak wykorzystanie przewidywalności w celu zapewnienia iluzji wspólnego doświadczenia jest przecież dokładnie tym, o co chodzi w przypadku markowej puszki z zupą i właśnie na to patrzysz.

[email protected]