
zodiak 7 stycznia
Porozmawiajmy o Wielkiej Trójce.
Ale najpierw: jestem zwolennikiem dość sztywnej definicji punk rocka. Termin Punk Rock powinien oznaczać odrębność typ muzyki; nie powinien to być tylko chwytliwy slogan dla artystów, których łączy jedynie ruch lub okres w czasie. Na przykład jest całkowicie jasne, że Suicide, Ramones, Blondie, Television i Tuff Darts grali radykalnie różne rodzaje muzyki (to samo tyczy się Damned and the Motors czy Elvisa Costello i Eatera). Nie wszystkie zespoły w epoce punka grały punk rocka; wrzucanie ich wszystkich pod jeden pseudonim jest niewłaściwe i wprowadzające w błąd.
Proszę nie mów mi, że Blondie to zespół punkrockowy.
Podobnie, chociaż słowo punk było płynnie stosowane w odniesieniu do artystów tak różnorodnych, jak Sonics, Stooges i Strangeloves, uważam, że powinno ono być stosowane swoiście zespołom, które pojawiły się w połowie lat 70. (i później) i grały minimalistycznego rock and rolla opartego na akordach barowych i uderzeniach w dół. Aby rozszerzyć tę definicję na grupy, które były tylko z mocą wsteczną określany jako punk, zachęca do rewizjonizmu i zamieszania.
Aha.
I nawet jeśli nie biorę pod uwagę Blondie, Television czy Talking Heads (żeby wymienić trzy) zespoły punkrockowe, to są one był kluczową część wielkiego rozkwitu undergroundowej muzyki w połowie lat 70. i rozsądne jest nazywanie ich zespołami, które pojawiły się w latach 70. Epoka punkowa ; ale żeby Punk był skutecznym pseudonimem, myślę, że musi ograniczać się do zespołów, które brzmią jak, cóż, zespoły punkowe.
Pojawienie się punk qua punk datuje się od pierwszych występów Wielkiej Trójki na żywo.
Znaki zodiaku na 11 listopada
Niemal bezsprzecznie trzy zespoły położyły podwaliny pod anglojęzyczny punk rock: Ramones, Sex Pistols i Święci . Kompletnie nieświadomi siebie nawzajem i pracujący mniej więcej jednocześnie na trzech różnych kontynentach, grupy te doszły do zadziwiająco podobnych dźwięków. The Ramones zaczęli występować latem 1974, a komercyjnie wydali muzykę w lutym 1976; Sex Pistols zaczęli występować w listopadzie 1975 r., a muzykę wydali w listopadzie 1976 r.; and the Saints zaczęli grać w Brisbane w Australii pod koniec 1973 roku, a swoją pierwszą muzykę wydali we wrześniu 1976 roku.
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=43bY1oTbu-A&w=420&h=315]
Teraz The Saints nie są tak znani jak pozostała dwójka (przynajmniej w Stanach – to inna historia w Australii i Wielkiej Brytanii), a to cholerna szkoda, ponieważ drugi album Saints, Na zawsze Twój, to nie tylko jeden z najlepszych albumów całej pierwszej fali punku, ale także jeden z najlepszych albumów dekady.
Były ślady wielkości – cóż, więcej niż wskazówki – na pierwszym albumie zespołu, Jestem unieruchomiony (nagrane pod koniec 1976 r., wydane na początku 1977 r.). Ten przełomowy album zawierał pierwszorzędny materiał otoczony bulgoczącym, naładowanym, przepastnym rykiem. The Saints sugerowali świadomość lokalnego r&b, ale powiązali to z poczwórnym fanatyzmem i gitarami typu buzz-saw.
Drugi album The Saints, Na zawsze Twój , to nie tylko jeden z najlepszych albumów całej pierwszej fali punku, ale także jeden z najlepszych albumów lat 70.
Na zawsze Twój (wydany w maju 1978) bierze to wszystko i zwiększa moc, podkręca riffy i wyprowadza produkcję z garażu (kładąc to na grubym Wesołe miasteczko spełnia jakość AC/DC). Jest praktycznie Nic źle z Na zawsze Twój ; choć rzadko odbiega od pełnego amfetaminy boogie punka, ma w sobie głębię i styl niemal w stylu Beatlesów, dzięki fantastycznym piosenkom, które są połączeniem ochrypłej i przenikliwej melodyki, r&b, łez i serpentyny bombardującej nurkowanie riffy, a wszystko to zaśpiewane potężnym, błagalnym i pełnym pasji głosem Chrisa Baileya, który łączy połączenie Van Morrisona z Johnnym Rottenem. Zarówno Paul Weller, jak i Elvis Costello aspirowali do podgrzewanego whisky soul’n’sob, który Chris Bailey w tak naturalny sposób rozprowadza Na zawsze Twój , ale żaden nie był nawet blisko.
Równie godna uwagi jest gitara Eda Kueppera, która jest brzydkim/ładnym nacięciem chrzanu i masła, strzępem, rozdzieraniem odzieży, rozdarciem elektrycznej tektury budowlanej, jednym z najwspanialszych dźwięków gitary rytmicznej naszych czasów; a kiedy poślubiłeś upadłego anioła szlochającego głos Chrisa Baileya, miałeś jedną z najbardziej magicznych kombinacji w historii rocka.
Święci. Marzycielski.
Zwrócę także uwagę na zwyczaj grania Świętych bardzo na szczycie rytmu, w połączeniu z szybko krążącymi i zmieniającymi się riffami, faktycznie antycypuje Bad Brains i nie jest to tylko czcze przypuszczenie: we wcześniejszych latach Bad Brains często nagrywali Na zawsze Twój ' Prywatna sprawa.
I (i to jest bardzo duże, cholerne i) Na zawsze Twój zawiera najwspanialszy singiel ery punka i jedną z dziesięciu najlepszych 45 stron A wszechczasów.
kto śpiewa, właściwie wszystko, czego potrzebujesz, to miłość w miłości
Otwierający album „Know Your Product” zawiera wściekle hałaśliwy kawałek rogów Staxa na slammawhirrze Rona Ashtona / Johnny'ego Ramone i rytm Tartars-Marching-Across-the-Steppes, z Chrisem Baileyem zeznającym na górze jak Safety- Przypięty Al Green. W programie Poznaj swój produkt Sam & Dave i Sex Pistols spotykają się jak nigdy dotąd i nigdy więcej, przynajmniej do ostatniego świtu człowieka i Ramone, kiedy to makadam Bowery i Beale Street rozpadnie się pod ciężarem sądu Bożego i siedmiu aniołów, zapożyczonych być może z pierwotnego składu Dexys, brzmi siedem trąb, góry stają w płomieniach, a morze staje się krwistoczerwone, i wtedy to zrobię Nadal ściskaj moje 45 Poznaj swój produkt.
1 czerwca znak zodiaku
Tak dzieje się z resztą Na zawsze Twój byłby wspaniałym dokumentem krwawiącego serca, riffującego punka nawet bez Know Your Product, ale z tym … drogi Boże.
The Saints przetrwali jeszcze tylko jeden album, zanim Ed Kuepper rozstał się z Laughing Clowns; Chris Bailey podtrzymał imię The Saints (i nadal to robi), często tworząc zdumiewająco dobrą muzykę i utwierdzając się w przekonaniu, że jest jednym z niewielu naprawdę świetnych wokalistów, którzy wyszli z pierwszej fali punku; wciąż ma serce Strummera, gardło Van Morrisona i bystre oko Leonarda Cohena. Wiele utworów Saints jest (bardzo) wartych uwagi, ale zacznij od nich Na zawsze Twój.
I Proszę nie mów mi, że Blondie to zespół punkrockowy.
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=NEvYN0uR9Ak&w=420&h=315]
***
Do (ponownego) rozważenia nr 1 – na początku ich nienawiść do Erica Claptona
Do (ponownego) rozważenia nr 2 – czy ktoś jest lepszy od Beatlesów?