
(Zdjęcie: Loren Kerns/Flickr)
Mój problem z budzeniem zaczął się od 17latatemu. Chciałbym móc ci to wyjaśnić w sposób, który nie sprawi, że zabrzmię niepewnie i wrażliwie ponad wszelkie wyobrażenia, ale nie mogę. Kiedy próbuję, potrzeba trzech tysięcy słów i mnóstwa niepokoju, a tak naprawdę i tak nie o tym chcę pisać. Podam zatem fakty:
- 17 lat temu byłem w drugiej klasie liceum i właśnie kupiłem swój pierwszy samochód
- O 8 rano miałem trenera Jima na zajęciach z historii Stanów Zjednoczonych w AP
- Któregoś dnia obudziłam się późno i spóźniłam się na zajęcia
- Trener był zirytowany i sarkastycznie cięł mnie na oczach wszystkich. Zacząłem płakać w ten sam sposób, w jaki to robisz, kiedy desperacko próbujesz nie płakać.
- Potem każdy dzień był walką z porannym wstawaniem
- W większości przypadków przegrywałem
- Skończyło się na tym, że w tym semestrze opuściłem 37 dni szkoły. Spóźnienie lub nieobecność na zajęciach wymagały notatki, a nie chciałam podrobić podpisu rodziców (chociaż kilka razy mi się to udało). Większość tych 37 dni spędziłam ukrywając się pod szkolnymi schodami, próbując nadrobić zaległości w pracy i wyobrażając sobie, że wszyscy mnie nienawidzą.
- Nie powiedziałam nikomu, nawet mojemu chłopakowi (o którym traktowałam poważnie i w końcu wyszłam za mąż; w tym roku będziemy obchodzić piętnastą rocznicę)
- Od zdawania prostych ocen od przedszkola do niezaliczenia wszystkich zajęć z wyjątkiem jednej
- Od tamtej pory mam problem z porannym wstawaniem
Nienawidzę opowiadać tej historii. Trudno sobie przypomnieć siebie jako dziewczynę, która przez 37 dni ukrywała się pod schodami, bo nauczyciel nakrzyczał na nią za spóźnienie. (To także dlatego Facebook mnie niepokoi; obawiam się, że ci wszyscy ludzie Nadal myśl o mnie jak o dziewczynie, która ukryła się pod schodami.) Ale chcę to powiedzieć w następujący sposób:
Jeśli ja mogę zacząć wstawać wcześnie każdego ranka, to każdy może.
zodiak 17 lipca
Dziś jest 17 dzień, w którym obudziłem się o 7 rano (co jest dla mnie wcześnie). Oto jak to robię.
Jeden. Zdałem sobie sprawę, że wstawanie nie było tak naprawdę problemem.
Ponad miesiąc temu powiedziałem mojej przyjaciółce Brooke, że przebudzenie było dla mnie ciągłą walką. (My nagrał naszą rozmowę w podcaście .) Potem nie myślałem o tym zbyt wiele.
Kilka tygodni później rozmawiałam na ten temat z tatą i wspomniał, że wygląda to na depresję. Ponieważ nie płakałam codziennie ani nie planowałam śmierci, ta etykieta nie przyszła mi do głowy. Dało mi to do myślenia.
Każdej nocy spałem po 10 lub więcej godzin i wciąż byłem zmęczony. (Robiłem to od 17 lat.) Nigdy nie chciałem wstać i rozpocząć dnia. Unikałam wychodzenia z domu. Unikałem widywania się z przyjaciółmi (wolałem nazywać to introwertykiem). Opuszczałam posiłki (zwykle jadłam tylko przekąski w ciągu dnia, dopóki John nie zrobił nam kolacji w nocy). Nie chciałam robić niczego, co wiązałoby się z ruchem fizycznym.
Więc… depresja? Może. Dzięki temu odkryciu zrobiłem to, co zawsze — zacząłem szukać książki na ten temat. Przeczytałem ich wiele (ta, która zmieniła dla mnie sytuację, to ten — gorąco polecam, nie tylko osobom cierpiącym na depresję) i zaczęłam wprowadzać zmiany w swoim życiu.
Horoskop na 29 marca
Nie oznacza to, że musisz zmagać się z depresją lub chorobą psychiczną, jeśli chcesz móc obudzić się rano. I nie oznacza to, że wstawanie rano rozwiązuje problem depresji (ani nawet, że jakakolwiek książka rozwiąże problem depresji).
Tak naprawdę oznacza to, że często problem nie jest problemem, ale objawem większego problemu. Musimy zadać sobie pytanie: W czym tak naprawdę tkwi problem? Czy budzi się rano, czy może chodzi o coś innego? Jak możemy sobie z tym poradzić?
Dwa. Zobowiązałem się na pięć dni z rzędu.
Nie zacząłem wstawać wcześnie, decydując się na wczesne wstawanie. Zacząłem od zobowiązania się do pomocy na obozie letnim przez tydzień. Obóz zaczynał się każdego ranka o 9:00, a ja musiałem być na miejscu o 8:45. (Wiele osób ma pracę zapewniającą taką strukturę, ale ponieważ prowadzę działalność na własny rachunek, nie robię tego.)
Kiedy tydzień obozu letniego dobiegł końca, nadal nie było mi łatwo wstać o własnych siłach, więc podjąłem zobowiązania na kolejny tydzień z moimi wczesnymi ptakami, spotykając się z nimi w bibliotece, na plaży lub w muzeum.
Po dwóch tygodniach nie potrzebuję już zobowiązań. Z łatwością wstaję o własnych siłach, nawet zanim zadzwoni budzik.
Trzy. Wykorzystałem uzależnienie od telefonu na dobre.
Są dwa problemy z porannym przebudzeniem. Pierwszym z nich jest pamiętanie o tobie chcieć robić to, gdy jesteś oszołomiony i pełen nienawiści do świata (mój zwykły poranny stan). Drugim jest budzenie się.
Aby rozwiązać oba te problemy, zdecydowałem się wykorzystać iPhone'a do czegoś, w czym jest całkiem dobry — odwracając moją uwagę od moich uczuć i wciągając mnie w jego hiperłączowe głębiny.
O 7 rano naciskam przycisk drzemki, ale zamiast używać go do dłuższego snu (co tylko sprawia, że jestem bardziej śpiący), używam go jako timera, który informuje mnie, kiedy skończy się czas sprawdzania aplikacji. (Jest tylko jedna rzecz gorsza niż spanie do późna, gdy zamierzasz wstać wcześnie, a jest nią wykorzystanie całego czasu na tonięcie w aktualizacjach statusu.)
Cztery. Zaprzyjaźniłem się ze słońcem.
Po dziewięciu minutach sprawdzania aplikacji usuwam je i oficjalnie wstaję z łóżka. Ale nie wejdę od razu pod prysznic. Zamiast tego zakładam szlafrok, wychodzę na zewnątrz i piszę.
Półgodzinne nasłonecznienie rano znacząco pomogło w dostosowaniu mojego zegara biologicznego z nocnej marki do wczesnego ptaka. To także sprawia, że jestem szczęśliwsza i daje mi więcej energii, a jedyne, co muszę zrobić, to wyjść za drzwi.
Pięć. Sprawiłem, że poranki były zabawne.
Postanowiłem wstać wystarczająco wcześnie, aby mieć czas na poranek moich marzeń. Dla mnie oznacza to czas na czytanie, pisanie i zjedzenie śniadania… a wszystko to zanim ktokolwiek inny wstanie.
Na szczęście nie muszę jechać do pracy, a wszyscy w mojej rodzinie lubią spać do późna, więc 7 rano to wystarczająco wcześnie, żeby mi się to przydarzyło.
mti seksualny
W idealnym świecie dodałbym ćwiczenia do mojej porannej rutyny, ale nie osiągnąłem jeszcze oświecenia związanego z ćwiczeniami. Jedna rzecz na raz. Moim obecnym celem jest regularne wstawanie, a sprawianie, że poranki będą przyjemne, sprawia mi to każdego dnia.
Sześć. Powiedziałam „tak” wcześniejszemu kładzeniu się spać i „nie” drzemkom.
Myślałam, że najtrudniejsze będzie wczesne pójście spać, ale stało się to naturalnie, gdy zaczęłam wstawać codziennie o 7 rano. Właściwie to lubię móc coś powiedzieć Idę wszyscy spać! o 10:00, a następnie czytaj przez godzinę przed zaśnięciem. Naprawdę najtrudniejszą częścią było unikanie drzemek.
Przez pierwszy tydzień mój organizm domagał się drzemek. Na początku uległam pragnieniu. To było tak pochłaniające, że nie wyobrażałam sobie robienia czegokolwiek innego niż drzemka o 2:30 po południu. Ale kiedy to zrobiłem, wcale nie byłem zmęczony w nocy. Nie spałem do pierwszej lub drugiej w nocy, co spowodowało, że następnego dnia budzik strzelił mi w oczy czystego zła (dla twojej wiadomości: wygląd czystego zła to odpowiednik Sarah tuzina bomb bombowych; jest mniej więcej tak źle jak się da).
Aby rozwiązać ten problem, zacząłem wychodzić na słońce, ilekroć miałem ochotę na drzemkę. Wypiłem też szklankę wody. Jeśli to nie pomogło, zadzwoniłem do kogoś przez telefon. Pod koniec pierwszego tygodnia nie miałam już ochoty na drzemkę.
Siedem. Tak, nawet w weekendy wstawałem wcześnie.
Myślałem, że to będzie trudne, ale po 17 dniach okazuje się, że to najlepsza część. Moje weekendy są jak szeroko otwarta równina, a ja jestem jak gazela paradująca po polach. Albo coś w tym rodzaju.
Książę Archie kończy jutro pięć lat.
Weekendy wcześnie rano zmieniły moje życie. Po pierwsze, mogę pójść na targ, zanim skończą się kolby kukurydzy. Po drugie, nie budzę się w poniedziałek rano z żalem, że cały weekend spędziłam w piżamie na kanapie.
Osiem. Powoli wprowadzałem te zmiany.
W pierwszym tygodniu jedyne, co zrobiłem, to wstałem i wyszedłem na zewnątrz o 7 rano. Nawet w szlafroku. I żadnych drzemek.
W drugim tygodniu dodałem, że budzę się natychmiast, zamiast pozwolić sobie na drzemkę.
uzależnienie od sagi Candy Crush
To już trzeci tydzień, a ja zajmuję się czymś zupełnie niezwiązanym z porannym wstawaniem, czyli moim nawykiem rozmyślań. (Rozmyślanie to sytuacja, w której ciągle o czymś myślisz. Często to robię.)
Kiedy zauważam, że się rozmyślam, robię coś, żeby się od tego odwrócić, na przykład czytam książkę lub oglądam film. Raz dziennie, rano, pozwalam sobie rozmyślać w swoim dzienniku. Przez resztę czasu nie martwię się o nic. A przynajmniej taki jest cel, do którego dążę.
Nadal nie ubieram się rano. Nadal nie biorę prysznica aż do południa przez większość dni. Ale mogę się tym zająć innego dnia, kolejnego tygodnia. Teraz wstaję codziennie o 7:00. To mi wystarczy.
Jestem o wiele szczęśliwszy jako ranny ptaszek
I nie dzieje się tak dlatego, że wczesne ptaszki łapią robaka czy coś w tym rodzaju. Dzieje się tak dlatego, że spanie do późna jest głęboko zakorzenioną przyczyną, która sprawia, że czuję się źle ze sobą. Wiążą się z tym różnego rodzaju negatywne uczucia, które ciągną się za mną przez resztę dnia.
Kiedy byłam małą dziewczynką, obudziłam się wyskakując z łóżka, gotowa rozpocząć dzień. Budząc się wcześnie, zbliżam się do tej małej dziewczynki. Ponieważ to właściwie cel mojego dorosłego życia, podejmę się tego.
Sarah Bray jest pisarką i specjalistką ds. strategii kreatywnej w firmie zebrathepeople.com i współzałożyciel Everybranch.is . Można ją śledzić na Twitterze @sarahjbray .