
Wchodzi Bryan Cranston Wakefielda .Filmy Gillesa Mingassona/IFC
Na podstawie opowiadania E. L. Doctorowa, scenarzysty i reżysera Robina Swicorda, który zaadaptował scenariusze do Ciekawy przypadek Benjamina Buttona I Wspomnienia gejszy, stworzył między innymi inspirujący i fascynujący film o jednym człowieku, który ma odwagę i odwagę odejść od nudnej rutyny życia codziennego i obserwować ją z dystansu, wprawiając w ruch to, o czym wszyscy myślą, ale nigdy nie mają odwagi zrobić . Wakefielda to wspaniały film z porażająco brawurową kreacją Bryana Cranstona, która przykuwa uwagę od pierwszej do ostatniej sceny.
Znak zodiaku 26 września
| WAKEFIELD ★★★★ (4/4 gwiazdki ) Scenariusz i reżyseria: Robina Swicorda Występujący w rolach głównych: Bryana Cranstona, Jennifer Garner i Beverly D'Angelo Zodiak 19 lipca Czas trwania: 106 minut czarna chyna vigina |
W jednej z najtrudniejszych ról w swojej karierze wciela się w nowojorskiego prawnika, który zmęczył się codziennymi dojazdami do swojego eleganckiego domu na przedmieściach i rytuałem domowej harówki w 15-letnim małżeństwie, które zestało się od znajomość. Pan Wakefield jest przygnębiony, ale nie wie, co z tym zrobić. Ma pieniądze, elegancko skrojoną garderobę, piękną żonę (Jennifer Garner), dwójkę dzieci, szanowaną karierę i wszystko inne, co łączy zamożnych pasażerów dojeżdżających do pracy, inteligentnych i odnoszących sukcesy na tyle, by uciec od okropności wielkiego miasta i znaleźć błogość tam, gdzie jest zielono. rzeczy rosną. To nie wystarczy. Wakefield ma fantazję o porzuceniu wyniszczającego niepokoju niekończących się obowiązków i rozpoczęciu od nowa, może nawet z zupełnie nową tożsamością. Pomysł przychodzi mu do głowy pewnej nocy podczas przerwy w dostawie prądu, kiedy idzie z składu do domu, wchodzi na podwórze i obserwuje szopa pracza napadającego na kosz na śmieci, do którego jego żona wyrzuciła jego obiad. Jednocześnie zirytowany i rozbawiony, wycofuje się do pokoju na poddaszu nad garażem na dwa samochody i obserwuje przez lornetkę każdy ruch swojej rodziny – co jest rodzajem żartobliwego nadzoru domowego. Przez kilka następnych dni obserwuje, jak jego żona odprowadza dzieci do szkoły, a potem wzywa policję, a jej złość zamienia się w łzy. Starzy przyjaciele pocieszają ją, gdy przegląda rachunki bankowe, a wspólnik biznesowy ze swojego biura oferuje nawet więcej niż przyjacielskie ramię, na którym może się wesprzeć. W miarę jak dni zamieniają się w miesiące, Wakefield zaczyna cieszyć się swoim nowym statusem nieobecnego, uwolniony od okowów golenia, kąpieli, dobrej pielęgnacji i innych konformizmów, gdy kwestionuje stare wartości swojej poprzedniej egzystencji. Słuchając pod okapem domu, jedząc ze śmieci i zapuszczając brodę, uwielbia swoją nową wolność, a skromny scenariusz reżysera Swicorda stawia kilka własnych pytań: Co jest tak świętego w małżeństwie i rodzinie, że powinien być zmuszony znosić to dzień po dniu? Czy jest ktoś, kto nie chciał na chwilę zawiesić swojego życia lub całkowicie uciec? Narracja rozwija się powoli, a pan Cranston daje coś w rodzaju jednoosobowego pokazu wszechstronności i mocy w formie rozmowy ze sobą jako narrator-obserwator swojej własnej historii. Ma cyniczny komentarz do każdego przyjaciela, który przychodzi, aby okazać współczucie. Kiedy jednak obserwuje skomplikowane przygotowania kolacji z okazji Święta Dziękczynienia, na którym na krześle przy stole siedzi inny mężczyzna, Wakefield zaczyna zdawać sobie sprawę, czego brakuje mu w cywilizacji. Unikanie wyprasowanych koszul, pracy za biurkiem, telefonów komórkowych i kart kredytowych, które nas definiują, to jedno. Ale Wakefield dowiaduje się, że nigdy nie opuściłem rodziny – opuściłem siebie.
Trudno uwierzyć, że jeden człowiek mógł tak długo bawić się w tę samą farsę, ale kiedy Wakefield decyduje się wrócić – jeszcze w Boże Narodzenie – dzieje się tak dlatego, że odkrywa, że udało mu się tylko zamienić jeden rodzaj izolacji na inny. Jedyne na co nie liczył, to samotność. To film charakteryzujący się niezwykłą oryginalnością, inteligencją i wnikliwością, który w elegancki sposób honoruje teorię E. L. Doctorow, mówiącą, że nikt nie może żyć sam, bez towarzystwa innych. Cena, jaką Wakefield płaci za tę wiedzę, jest wysoka, ale kiedy w końcu znajduje odkupienie, pozwala mu to na nowo docenić życie, które kiedyś uważał za oczywiste. Tymczasem zostaniesz nagrodzony bogatym, ekspansywnym i pełnym niuansów występem Bryana Cranstona, który odkrywa rzadkie aspekty jego talentu, nigdy wcześniej nie widziane. Ostatnia rzecz, którą słyszysz Wakefielda to jedna z najbardziej wstrząsających końcowych linijek, jakie słyszałem od lat. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem ten film na zeszłorocznym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto, to zdanie – i przytłaczająca cisza, która po nim nastąpiła – prześladowało mnie długo po tym, jak film zniknął. Gdy zobaczyłem to drugi raz, znów mnie zelektryzowało. Zdecydowanie jedno z najbardziej niezapomnianych przeżyć roku.