W „USS Indianapolis” prawdziwe emocje wznoszą scenariusz na środku drogi

Nicholas Cage jako kapitan McVay w USS Indianapolis: Ludzie odwagi.

Nicholas Cage jako Kapitan McVay USS Indianapolis: Ludzie odwagi .Filmy Sabana

Depczę po piętach wspaniałej epopei Mela Gibsona Grzbiet pił do metalu, teraz wracamy do teatru Pacyfiku u schyłku II wojny światowej, aby stworzyć coś w rodzaju kontynuacji. USS Indianapolis: Ludzie odwagi odbiera gdzie Grzbiet Piasków odchodzi. W 1945 roku, aby wyrównać rachunki z Japonią za zbombardowanie Pearl Harbor i późniejsze straty Amerykanów w bitwach o Okinawę, Harry Truman ułożył plan zemsty – zrzucić bombę atomową na Hiroszimę i Nagasaki – i rozkazał amerykańskiemu krążownikowi „Indianapolis” ściśle tajną misję mającą na celu dostarczenie drogą morską fragmentów bomb niezbędnych do ataku siłom amerykańskim na Pacyfiku. Ładunek został dostarczony, a misja zakończona, ale wkrótce po opuszczeniu Guam „Indianapolis” został storpedowany i zatopiony, co kosztowało życie 300 osób, a 900 ocalałych wrzucono do lodowatych, rojących się od rekinów wód Oceanu Spokojnego. Samotny i bez ochrony, bez zwykłej eskorty niszczycieli blokujących wrogie okręty podwodne, cicha podróż U.S.S. Indianapolis zamieniło się w samobójczą misję, mającą na celu dorównanie pilotom kamikadze w japońskich siłach powietrznych. USS Indianapolis: Ludzie odwagi opowiada wstrząsającą historię najgorszej katastrofy w historii amerykańskiej marynarki wojennej. Jako filmowi brakuje nieograniczonej siły roboczej Grzbiet pił do metalu, ale jako dramatyczne postscriptum do czynników, które doprowadziły do ​​kapitulacji Japonii, jego siła i znaczenie są niezaprzeczalne.


USS INDIANAPOLIS: LUDZIE ODWAGI★★★
( 3/4 gwiazdki )

Reżyseria: Mario Van Peeblesa
Napisane przez: Cam Cannon i Richard Rionda Del Castro
Występujący w rolach głównych: Nicholasa Cage’a, Toma Sizemore’a i Thomasa Jane’a
Czas trwania: 128 minut


Próbując ożywić skazanych na zagładę marynarzy z Indianapolis w jadalni i pryczach pod pokładem, film, podobnie jak film Clinta Eastwooda, Listy z Iwo Jimy (2006) stara się także ukazać bitwę z perspektywy wroga – przerażonych mężczyzn, tęskniących za swoimi rodzinami i obawiających się nieuniknionego powojennego odwetu Stanów Zjednoczonych. Ale japońskie poczucie winy pojawia się dopiero pod koniec filmu i nie zajmuje wystarczająco dużo czasu ekranowego. Tymczasem Indianapolis pod oddanym dowództwem kapitana Charlesa McVaya (najmniej przesadzone i najbardziej skoncentrowane przedstawienie Nicolasa Cage'a od lat) wykonuje obowiązki służbowe — wystrzelenie japońskich torped, eksplozje, zniszczenie maszynownia, chaos ludzi wyskakujących z pokładów w płonących mundurach – wszystko dobrze uchwycone w energicznym, muskularnym kierunku Mario Van Peeblesa. To jest I faza przedstawionych okropności. Druga fala wstrząsów rozpoczyna się wraz z przybyciem żarłaczy białych – 30 lipca 1945 r., w dniu ataku, gdy przy życiu pozostało 900 ludzi i pozostały zapasy na dwa dni, rozerwane na strzępy, gdy trzymały się desek, beczek i okazjonalnie przepełniona łódź ratunkowa. Podwodna kamera uchwycona z dołu, krążące tratwy mężczyzn śpiewających Amazing Grace przy akompaniamencie pojedynczej harmonijki ustnej pomiędzy szaleństwem karmienia rekinów, to prawie więcej, niż możesz znieść, mimo że wiesz, że wygenerowane komputerowo rekiny są pozostałością po Szczęki. Wspaniała obsada obejmuje Toma Sizemore'a, Matta Lantera i Jamesa Remara, ze specjalnym – jeśli nie zmarnowanym – wkładem Thomasa Jane’a w rolę pilota ratownika Marynarki Wojennej, który złamał zasady i przeciwstawił się rozkazom, aby jak najwięcej ludzi wydostało się z wody w bezpieczne miejsce , przekraczając nośność swojego samolotu, aby to zrobić. Cudem 317 mężczyzn przetrwało przytłaczające szanse na pokonanie śmierci i przeciwstawienie się losowi.

Ważny postscriptum pokazuje, jak rząd próbował ukryć ofiary przed prasą i amerykańskim społeczeństwem, aby zachować twarz po tak wielodniowych poszukiwaniach rozbitków. W grudniu 1945 r., w kolejnym akcie tchórzostwa i wstydu, wciąż zawstydzeni katastrofą, wojsko uczyniło z kapitana McVaya kozła ofiarnego i postawiło go przed sądem wojskowym. Reszta jego lojalnej załogi udała się do Waszyngtonu, aby wesprzeć odważnego dowódcę, a w jednej z najbardziej poruszających scen filmu Hashimoto, dowódca łodzi podwodnej Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii, przybył, aby osobiście go bronić. Kiedy dwaj dawni przeciwnicy pozdrawiają się jak oficerowie i żołnierze, USS Indianapolis: Ludzie odwagi osiąga wzniosłe cele, na które w innym przypadku uniemożliwiają mu ograniczenia finansowe. W scenariuszu Cama Cannona i producenta Richarda Riondy Del Castro dialogi są tak wymuszone i uproszczone, że bohaterowie rzadko mają szansę ożyć, ale w postscriptum, gdy ocaleni zwracają się do kamery, efekt jest poważny i natychmiastowy. Kapitan McVay popełnił samobójstwo w 1968 r. Prezydent Clinton uniewinnił go ze wszystkich zarzutów w 2000 r. Czasami w filmie pełnym dobrych intencji fakty potrafią wywołać emocje lepiej niż efekty specjalne.