Recenzja „Tiny Beautiful Things”: Kathryn Hahn robi wielki bałagan

Kathryn Hahn jako Clare w „Tiny Beautiful Things”.Erin Simkin/Hulu

Kobiety są z natury wadliwe i niechlujne, ale w telewizji większości postaci kobiecych pozwolono w ostatnich latach być głęboko ludzkimi istotami. W miarę postępu w opowiadaniu historii, zwłaszcza na małym ekranie, wielu widzów zaakceptowało chaos, jaki towarzyszy życiu, niezależnie od płci. Życie jest burzliwe, co potwierdzają te programy, a wraz z nim pojawiają się złe zachowania, błędy i burzliwe emocje. Małe piękne rzeczy to serial o jednej z takich kobiet, postaci tak odmiennej od świata, że ​​czasami nie chce się jej oglądać.

Limitowana seria, stworzona przez długoletnią producentkę Liz Tigelaar, opiera się na zbiorze esejów Cheryl Strayed z 2012 roku, które zostały zebrane z jej anonimowej kolumny z poradami Dear Sugar. Kolumna opublikowana dn Rumpus , zobaczyłem Strayeda— autor pamiętnika Dziki , który stał się filmem Reese Witherspoon z 2014 roku —odpowiadając na pytania czytelników z niezachwianą szczerością, często odsłaniając przy tym doświadczenia z własnego życia. Wcześniej film został zaadaptowany jako sztuka, w której wystąpiła Nia Vardalos, ale serial Hulu (wyprodukowany przez„Hello Sunshine” Witherspoona)dramatyzuje założenie i czyni Strayeda fikcyjną postacią o imieniu Clare.

Clare, pisarka, która kłóci się z mężem i córką po wpadce finansowej, jest doskonale obsadzona. Być może nie ma lepszej aktorki niż Kathryn Hahn, która podjęłaby się surowego, niefiltrowanego bałaganu życia Clare. I jest cholernie brudno. Na początku serialu Clare zostaje wyrzucona z domu przez swojego męża Danny'ego (Quentin Plair). Myśli, że rozbija się na sofie przyjaciółki, ale tak naprawdę wkrada się do domu opieki, w którym pracuje i śpi na dodatkowym łóżku obok jednego ze starszych pensjonariuszy. Jej nastoletnia córka Rae (Tanzyn Crawford) nie radzi sobie dobrze z tą sytuacją. W retrospekcjach widzimy dawną wersję Clare (Sarah Pidgeon) z jej matką (Merritt Wever), która zmarła, gdy była młoda. W obu liniach czasowych Clare jest w depresji i używa seksu i narkotyków, aby złagodzić ból.

Quentin Plair jako Danny Kincade (po lewej) i Kathryn Hahn jako Clare w filmie „Tiny Beautiful Things”.Jessica Brooks/Hulu

Na początku łatwo jest odrzucić Clare jako kolejną pokręconą kobietę, która nie chce się pozbierać. Jest złą mamą, złą żoną i złym pracownikiem. Ale czy to takie proste? Przyjaciel podchodzi do Clare, która jest u kresu szybko wystrzępionej liny, z propozycją: chce, żeby przejęła jego kolumnę z poradami, Dear Sugar. Mogłaby to napisać, twierdzi, pomimo jej niepokoju. Podobnie jak Strayed, Clare w końcu zdaje sobie sprawę, że możesz udzielać rad, nawet jeśli twoje życie nie jest schludne i uporządkowane. W rzeczywistości Twoja rada może być tym bardziej wiarygodna. W końcowych momentach pierwszego odcinka, gdy Clare wspomina udręczony moment ze swojej przeszłości, Małe piękne rzeczy ujawnia się. Początkowy dyskomfort związany z obserwowaniem, jak Clare ciągle coś schrzaniła, mija. Jak podkreślają późniejsze odcinki, jest to serial o przebłysku światła słonecznego, które przebija się przez ciemność, kiedy jest najbardziej potrzebny.

Merritt Wever (po lewej) jako Frankie i Sarah Pidgeon jako młoda Clare w „Tiny Beautiful Things”.Elizabeth Morris/Hulu

Każdy odcinek przenosi się pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, przy czym poprzednia oś czasu w jakiś sposób odnosi się do tego, co dzieje się teraz z Clare. Pidgeon to świetna i bardzo wiarygodna młodsza wersja Hahna i szkoda, że ​​w narracji nie było więcej miejsca na Wevera. Clare raz po raz popełnia błędy. Wygląda na to, że nie uczy się na swoich błędach i, co gorsza, nie zawsze ją to obchodzi. Widać, że chce dobrze, zwłaszcza jeśli chodzi o córkę, ale są momenty, kiedy ma się ochotę na nią nakrzyczeć przez ekran. Małe piękne rzeczy nie jest serialem pocieszającym ani szczególnie relaksującym w oglądaniu. Zamiast tego przypomina lektora z wczesnego sezonu Anatomia Graya kiedy Meredith intonuje: Dlaczego ciągle uderzam się młotkiem? Ponieważ czuję się tak dobrze, kiedy się zatrzymuję. Kiedy Clare zatrzymuje się i zastanawia w swoim felietonie, udzielając rad, których sama nie zawsze jest w stanie przyjąć, pojawia się przypływ ulgi. Nawet pośród narzuconych sobie nieporządków możemy czuć się dobrze.