Zaledwie pięć lat temu Marco Perego, urodzony we Włoszech artysta, który niedawno miał swoją pierwszą indywidualną wystawę w Nowym Jorku, zmywał naczynia w hiszpańskim Harlemie. To część jego historii, którą lubi podkreślać jeszcze bardziej niż fakt, że zanim zaczął pracować jako pomocnik kelnera, był zawodowym piłkarzem. 28-letni malarz zauroczył się swoją własną książką o drodze do sukcesu i tego też się nie wstydzi.
Wiesz, mój pierwszy występ w Nowym Jorku był niewiarygodny, bo w Ingrao Gallery pojawiło się jakieś 700, 800 osób, przypomniał sobie podczas niedawnego lunchu w Downtown Cipriani. Moja historia była niewiarygodna, bo tu przychodzę i pochodzę z bardzo normalnej rodziny, wiesz? Mój tata jest kelnerem, mama zostaje w domu.
I teraz śmiało można powiedzieć, że pan Perego dołączył do grona artystów It-boy.
Pokaz, który odbył się 20 września w Ingrao Gallery przy East 64th Street, był poważnym wydarzeniem nawet dla byłego zawodowego piłkarza. Zawierało 10 obrazów o cenie od 20 000 do 30 000 dolarów i 15 rzeźb po 15 000 dolarów. Wszystkie rzeźby z wyjątkiem dwóch zostały sprzedane. Co być może ważniejsze, lista kupujących była pełna znanych nazwisk, takich jak rodzina Moratti, Dolce & Gabanna, spadkobierca Hard Rock Café Harry Morton i spadkobierca Fiata Lapo Elkan, bliski przyjaciel artysty. Tłum przypominał przepełnione wydarzenie modowe. Na ulicę wyszły supermodelka Karolina Kurkova, córki Keitha Richardsa Theodora i Alexandra oraz dziewczyny z towarzystwa Zani Gubelman i Margherita Missoni.
Pan Perego postrzegał to jako wspaniały przekrój klas i kultur.
Było miło, bo pokazali od jazdy na deskorolce, przez ważnego kolekcjonera, aż po aktora. To było ważne, bo to były lata 80., taka publiczność” – powiedział Perego, który wiele inspiracji czerpie z ikony sztuki lat 80., Andy’ego Warhola.
Inne jego inspiracje to Caravaggio, Marcel Duchamp, Pascal i pisarz William S. Burroughs. Myślę, że jest niewiarygodny, kocham go, bo wszystko wychodzi z żołądka.
znak 17 listopada
Pomimo skromnych początków pan Perego wydawał się być skazany na wielkość od najmłodszych lat, a miejsce w profesjonalnej drużynie Wenecji zdobył w wieku 17 lat.
Następnie w wieku 21 lat doznał poważnej kontuzji nogi. Przeniósł się do Brazylii na rok, aby spróbować zregenerować siły i kontynuować tam grę. Dołączył także do akademii Samby. Jednak jesienią 2002 roku porzucił piłkę nożną i przeprowadził się do Nowego Jorku, aby realizować swoje marzenie o byciu artystą.
Mieszkałem w hiszpańskim Harlemie bez pieniędzy i przy ulicy 104 – opowiadał pan Perego pomiędzy łykami espresso. Tam zarabiał na czynsz: jestem pomocnikiem kelnera, kelnerem, uczę piłki nożnej.
Mówi z mocnym włoskim akcentem i ma charakterystyczny europejski wygląd. Tego popołudnia miał na sobie biały T-shirt, szarą kamizelkę i wyblakłe, podarte dżinsy, zapinane na klamrę z motywem pirackim. Jego nadgarstki zdobiły liczne bransoletki. W jego długie, rozjaśnione loki wpleciono kilka koralików. Jego umięśnione kończyny, pozostałość po piłkarskich czasach, są teraz pokryte tatuażami.
Powiedział, że poprzez piłkę nożną poznał wszystkich.
Jego wielki przełom nastąpił dzięki takiemu połączeniu. Przekonał siostrę przyjaciela, Gildę Moratti, która pochodzi ze słynnej rodziny Moratti i pracuje w Sotheby’s, aby przyszła obejrzeć jego dzieła.
Pewnego dnia przychodzę do niej i mówię: „Słuchaj, spójrz na moją pracę i powiedz mi, co myślisz”. Jeśli to żart, spróbuję znaleźć coś innego, powiedział.
I zawsze, jak sądzę, w moim życiu, jak powiedziałby Oscar Wilde: „Wszyscy jesteśmy z tej samej rynsztoki, ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy”. To cytat, który powtarzał kilka razy podczas lunchu.
Pani Moratti widziała w nim gwiazdy – a przynajmniej kupiła obraz.
Mówię OK, zrobię jedną małą wystawę we Włoszech, wystawię 30 sztuk i pierwszego dnia sprzedam wszystko, wspominał swoją pierwszą wystawę w 2005 roku w Galleria Cardi w Mediolanie. Jego dzieła kosztowały wówczas zaledwie 3000 dolarów. Wśród kupujących znalazł się Giorgio Armani. To było niesamowite, powiedział pan Perego. Mieszkam w hiszpańskim Harlemie, wiesz, i teraz Giorgio Armani chciałby kupić obraz.
Horoskop na 6 kwietnia
W tym samym roku galeria zaproponowała mu indywidualną wystawę 22 obrazów. Wyprzedało się już pierwszego dnia. Tym razem wśród kupujących znalazła się Dolce & Gabbana. Potem przyszła kolejna wystawa we Florencji w grudniu 2006 roku. Tym razem próbował podnieść ceny do 15 000 euro za obraz.
Pierwszego dnia sprzedałem wszystko ponownie, powiedział. A dzieje się tak, że wszyscy we Włoszech zaczynają myśleć o mojej pracy.
Potem nastąpiło kilka kolejnych występów we Włoszech. Następnie w czerwcu 2007 roku wziął udział w wystawie zbiorowej w londyńskiej galerii 20 Hoxton Square. Jego prace ponownie się sprzedały. W tym momencie zdecydował, że jest gotowy na przeprowadzkę do SoHo.
Podczas swojej błyskawicznej kariery w Europie pan Perego pamięta, jak ludzie nieustannie pytali: Dlaczego? Dlaczego ten facet się sprzedał?
Strony:12