Rihanna ratuje „Valerian i miasto tysiąca planet” dzięki uwodzicielskiej scenie tanecznej

Dane DeHaan i Cara Delevingne w filmie Luca Bessona Valerian i Miasto Tysiąca Planet .Domitille Girard / STX Entertainment.

znak 20 listopada

Kiedy po obsesyjnym cyklu politycznym w tym tygodniu Valerian i Miasto Tysiąca Planet otwarty na dźwięki Ground Control to Major Tom Davida Bowiego, zdałem sobie sprawę, że nie mógłbym być szczęśliwszy, siedząc w ciemności ze specyfikacjami 3D i wystrzeliwując w kosmos. Zabierz mnie stąd! Pod tym względem film komiksowy Luca Bessona zapewnia wizualną śmiałość, dyskretny humor i końcowe przesłanie, które sprowadza się do tego, że wszystko, czego potrzebujesz, to miłość. Czego nie lubić?

Jest to pełen widowiska cud budowania świata science fiction, przedstawiający ciągły strumień dziwacznych i uwodzicielskich kosmitów, pulsujące telepatyczne turkusowe meduzy i trochę O.K. aktorzy ludzcy. Wszystko to rozgrywa się na płynnym tle, w którym jest tak wiele wymownych szczegółów, że prawie chciałem, aby film zwolnił, aby móc zarejestrować wszystko, co się dzieje.

Prawie, bo w 137 minucie fabułana podstawie francuskich komiksów Pierre'a Christina i Jean-Claude'a Mezieresato gorący bałagan, któremu brakuje dynamiki najlepszej wersji Bessona: Piąty element , Kobieta Nikita, Profesjonalista . W jego miękkim centrum znajdują się zakochane w operacjach specjalnych Valerian (Dane DeHaan) i Laureline (Cara Delevingne), które kłócą się jak gwiazdy szalonej komedii, zanim nieuchronnie wpadną sobie w ramiona.

Gdy wszechświat wisi na włosku, major Valerian i sierżant Laureline muszą przestać flirtować i strzelać na wystarczająco długo, aby chronić bezpieczeństwo bazy gwiezdnej Alfa, dowodzonej przez elegancko ubranego dowódcę (Clive Owen!) z nieprzerwanym strumieniem wąsów typu mwahaha... kręcenie się. Tajemnicza tykająca bomba zegarowa niosąca ze sobą zagrożenie radioaktywne osadziła się niczym glejak wielopostaciowy w jądrze Alfy. Para musi odkryć jego sekrety, rozbroić go lub zginąć. I może, tylko może, znaleźć wzajemne zaangażowanie w galaktyce nieskończonego wyboru międzygatunkowego.

Cudowne scenografie uwodzą: sceny z planety Mul i jego opalizujących mieszkańców, którzy mają czelność przeżyć swoje dni w harmonii i miłości są oszałamiająco wspaniałe z odrobiną Awatar ( ale nie ciężka ręka Jamesa Camerona). Nieuchronnie, istnienie Wodników tubylców pada ofiarą tych przeklętych, podżegających do wojny ludzi, którzy bez skrupułów wysadzają swój Eden w zapomnienie jako szkody uboczne.

Jako Valerian, DeHaan, który był tak fascynujący w takich produkcjach niezależnych jak Zabij swoich ukochanych , Miejsce za sosnami I Bezprawny , brakuje mu potwornej charyzmy (jak na młodego Harrisona Forda), która utrzymałaby film w całości w roli seksownego głównego bohatera. Jest fajny, ale między nim a tegoroczną blondynką Delevingne nie ma chemii ( Oddział samobójców ). Kiedy ich usta się spotykają, mają wrażenie, jakby przeżuwali nieświeże kanapki z masłem orzechowym i galaretką.


WALERIAN I MIASTO TYSIĄCA PLANET ★★1/2
(2,5/4 gwiazdki )
Reżyseria: Luca Bessona
Napisane przez: Luca Bessona
Występujący w rolach głównych: Dane DeHaan, Cara Delevingne, Clive Owen i Rihanna
Czas trwania: 137 minut.


A jednak, gdy film zaczyna słabnąć, pojawia się scenografia z dynamitem, wołająca do piekła z zapałem narracyjnym: Spójrz na to, spójrz na mnie! Rihanna jest właścicielką showstoppera. Podczas objazdu kosmicznego burdelu jej uwodzicielska Bańka zabawia Valeriana, testując jego przywiązanie do Laureline. W tym szybkim, soczystym i rewelacyjnie ułożonym choreografii piosenkarka zmienia się w połowie kopnięcia z piosenkarki Sally Bowles w niegrzeczną francuską pokojówkę w akrobatyczną Kobietę-Kota i nie tylko. Rihanna zachwyca, zabawia i zagłębia się w emocjonalny rdzeń tej osobliwej kobiety, jednocześnie wydobywając bezbronność DeHaana w sposób, w jaki nie robią tego jego sceny z Delevingne.

W końcu Besson Valerian i Miasto Tysiąca Planet to mieszanka mieszana: dojrzała wizualna przygoda o nieograniczonej wyobraźni, hamowanej przez niedopracowaną fabułę napędzaną przez nijakich bohaterów.