Recenzja: Praca kobiet to cholerny interes w „The Welkinie”

Sandra Oh (w środku) i towarzystwo Welkina. Aarona R. Fostera

To nienaukowe i niemożliwe do sprawdzenia, ale mam teorię, że wiele tandetnych brytyjskich dramatów zostaje wygładzonych przez olśniewającą brytyjską grę aktorską. Nie, nie propaguję tego snobistycznego kłamstwa Angielscy aktorzy są po prostu, wiesz, lepsi. Ich szkolenie faktycznie sprawia, że ​​potrafią przekazywać dalej tekst i są zdolni do gęstego werbalnie, retorycznie pokrętnego materiału. Weź Petera Morgana Patrioci , obecnie na Broadwayu z ciężko pracującym Michaelem Stuhlbargiem w roli głównej. Widziałem to zeszłego lata w Londynie, gdzie wspaniały Tom Hollander z żarłocznym spokojem przeżuwał scenerię. Szkoda, że ​​wspomniana sceneria słowna została zapewniona przez schematycznego i pijanego tropami hacka Korona.

Ta preambuła nie oznacza, że ​​Lucy Kirkwood Welkina jest obskurny. Jest odważną pisarką, która w instynktowny i zaskakujący sposób zagłębia się w przednowoczesny feminizm i moralną zgniliznę mizoginii. I w żaden sposób nie sugeruję, że głównie amerykańska obsada nowojorskiej premiery jest gorsza; to przyciągająca wzrok grupa szesnastu profesjonalistów. Istnieje po prostu opóźnienie pomiędzy bardzo specyficzną angielską scenerią (1759, Anglia Wschodnia) a podejściem wokalnym bez akcentu, które reżyserka Sarah Benson – niewątpliwie ostrożnie – przyjęła. Z wyjątkiem australijskiego akcentu tutaj (Nadia Malouf) i szkockiego akcentu tam (oryginalna członkini brytyjskiej obsady Tilly Botsford), aktorzy mówią bez afektacji, niezależnie od klasy. (Wyjątek: Mary McCann gra elegancką damę z ukrytą przeszłością). Za tym wyborem kryje się godny podziwu cel przejrzystości. Sama Kirkwood zachęca do różnorodności wszędzie tam, gdzie prezentowane jest dzieło, a skrupulatne odtworzenie wiejskiej gruzińskiej Anglii może zaburzyć polityczną aktualność Welkina : oddzielenie kobiet od sprawczości, od wiedzy o swoich ciałach, od sprawiedliwości.

Dale Soules, Emily Cass McDonnell, Sandra Oh, Jennifer Nikki Kidwell, Tilly Botsford, Susannah Perkins (klęcząca), Haley Wong, Paige Gilbert, Simone Recasner i Nadine Malouf (od lewej) Welkina. Aarona R. Fostera

Mimo to rytm gęsto zaludnionego i przesłodzonego dramatu Kirkwooda wydaje się nieodpowiedni w tej produkcji Atlantic Theatre Company. Autorka okrasza swój dialog antycznymi idiomami regionalnymi: mardle do plotek; kolorowy, slamkin, przeciągnij, wszystkie wariacje na temat wulgarnej, niskiej kobiety – które są kolorowe, choć rozpraszają. (Przydałby się glosariusz w programie.) Nasza domniemana bohaterka, protofeministyczna położna, Lizzy Lake (Sandra Oh), ma skłonność do gwałtownych, wymownych przemówień, które przywodzą na myśl George'a Bernarda Shawa walczącego o sufrażystki. Pomiędzy starym angielskim slangiem a diatrybami z mydelniczki wyobrażasz sobie, że tekst wyrasta pełniej w swoim rodzimym gruncie. Mimo wszystko, gdy już ucho przyzwyczai się do anachronicznego filtra, można wczuć się w soczystą fabułę.

We wsi doszło do strasznej zbrodni. Ann Wax, młoda córka zamożnej rodziny, została zamordowana i poćwiartowana. Domniemani sprawcy zostają szybko zatrzymani: szkocki włóczęga Thomas McKay – powieszony w trybie doraźnym – i jego wspólniczka, 21-letnia Sally Poppy (Haley Wong), która wydaje się swojemu mężowi (Danny Wolohan) oszalały, pokryty krwią i palący zamek włosów Ann Wax w świecy. Właściwa akcja spektaklu rozpoczyna się, gdy Lizzy i 11 innych kobiet zostają wezwane na dwór z konkretnym zadaniem: ustaleniem, czy Sally jest, jak twierdzi, w ciąży. Oskarżony zabójca zeznał pod brzuchem i jeśli okaże się, że jest w ciąży, zamiast zostać stracony, zostanie przetransportowany do Ameryki.

znak zodiaku 10 kwietnia

Haley Wong, Dale Soules i Susannah Perkins (od lewej) w Welkina. Aarona R. Fostera

Mniej więcej dziesięć minut historii prowadzi nas do sedna Welkina : tuzin kobiet zamkniętych w dusznym pokoju z wściekle wściekłą, zatwardziałą Sally, milczącym komornikiem Coombesem (Glenn Fitzgerald) i mieszkańcami miasta wrzeszczącymi o krew za oknem. Ława przysięgłych matron musi głosować jednomyślnie za lub nie. Niezależnie od tego, czy dziewczyna jest w ciąży, Lizzy chce ją uwolnić. Jak mówi Coombesowi (swojemu kochankowi):

Wiem, że była sądzona w zimnej sali przez zimnych mężczyzn na podstawie słów zimnego męża, bez nikogo, kto mógłby się w jej imieniu wypowiadać, a za oknem był tłum. Nawet jeśli kłamie, nie winię jej, też bym skłamał. Kiedy kobieta jest chowana żywcem, sięgnie po nawet najbardziej brudne narzędzie, aby ponownie się odkopać.

Horoskop na 31 grudnia

Akt I zajmuje się znalezieniem dowodów na to, że szybko rodzi dziecko, nawet jeśli większość pań uważa, że ​​Sally oszukuje i chce, żeby ją powieszono, aby mogły wrócić do swojej codziennej harówki. Ponura i milcząca Sarah Hollis (Hannah Cabell) dotyka piersi Sally w poszukiwaniu mleka, podczas gdy inne przekomarzają się z własnymi ciążami i dzielą się wskazówkami na temat seksu i menstruacji, o ile nie kpią z błazeńskiego Coombesa prosto w twarz.

Wśród gatunków odważnie się mieszają Welkina (co naturalnie wywołuje Dwunastu gniewnych ludzi i najnowszy film Kobiety rozmawiają ) to tajemnica morderstwa, która zmienia się w tajemnicę narodzin. Czy Sally jest w ciąży i czy jej pochodzenie jest niejasno powiązane z Lizzy? To także szokująco szczegółowy przegląd życia kobiet w wieku 18 lattstulecia w Anglii, co oczywiście (i przyprawiające o mdłości) rezonuje dzisiaj. Ich człowieczeństwo jest podporządkowane domowej niewoli i nieustannej hodowli, a ich dostęp do opieki zdrowotnej i usług reprodukcyjnych jest ściśle kontrolowany przez mężczyzn i teologię. To, że wciąż debatujemy nad nierównościami płci i nienawistnymi przepisami, jest wskaźnikiem społecznego barbarzyństwa. Kirkwood również dobrze zanurza się w folklorystyczny horror, gdy Cabell (jak zawsze urzekający) przerywa lata milczenia, aby opowiedzieć historię o diable i porodzie. Tytuł to starożytne określenie nieba, przez które tego marcowego dnia przelatuje Kometa Halleya, co w spektakularny sposób przypomina, że ​​cykle kosmiczne i społeczne pozostają niezmienne.

Jeśli chodzi o subtelność konstrukcji, Welkina ma swoje problemy. Ta kometa wnosi wiele metaforycznych rzeczy, a Kirkwood pod koniec podsyca motyw przewodni widzów. Wprowadza zwroty akcji w akcie II, które graniczą z śmiesznością. Mimo to solidna, porywająca inscenizacja Bensona wspiera scenę pełną nieprzyzwoicie utalentowanych wykonawców. Przygnębiona, bezdzietna Helen, rozdzierająca serce Emily Cass McDonnell, z goryczą zwraca się do swoich sióstr. Susannah Perkins, intensywna, elfia ruda, zdaje się wibrować między płciami jako chłopczyca (choć w ciąży) żona rolnika. Rozbrykana i kpiąca Paige Gilbert rozświetla swoje kawałki zuchwałym lekceważeniem. Wilcza, samoniszcząca Sally Wonga przedstawia wstrząsającą wizję i wyznanie. A Oh płonie równie gorąco w dowcipnych, oburzonych przemówieniach Lizzy i w głębi matczynego horroru, w który w końcu się pogrąża. Kirkwood wykonuje duże, gwałtowne i nie do końca satysfakcjonujące zamachy, ale przed jej kobietami trzeba się ukłonić. Chociaż ten zespół nie jest w stanie uratować spektaklu, byłem wdzięczny, że mogłem być świadkiem obu tych wydarzeń. Czy minie kolejne 75 lat, zanim takie skupisko talentów spłonie w niebiosach? Patrz dalej w górę.

Welkina | 2 godziny 30 minut Jedna przerwa. | Zespół Teatru Atlantyckiego | 330 West 20th Street | 646-328-9579 | Kup bilety tutaj