Recenzja: „Stereophonic” ma sławę winylu w dramacie rockowym z lat 70

Eli Gelb i Andrew R. Butler w Stereofoniczny .Chelcie Parry

Stereofoniczny | 3 godziny 5 minut Jedna przerwa. | Horyzonty dramaturgów | 416 Zachodnia 42. Ulica | 212-279-4200

Kryteria dotyczące rockowego arcydzieła są subiektywne, ale wiesz o tym, kiedy je słyszysz. . . a kiedy odtwarzasz go wielokrotnie przez dziesięciolecia, bez pomijanych utworów – żadnych. Każda piosenka to prawdziwy banger o szczególnym znaczeniu dla ciebie samego . (Mój osobisty panteon obejmuje Tommy, Strach przed muzyką , I Konkurs bogaty w życie .) Kto wie, czy płyta LP została pieczołowicie nagrana w ciągu roku przez nienazwany zespół Stereofoniczny znajduje się na liście, ale ani chwili z trzech godzin nie należy przewijać do przodu, a ja chętnie przewinę ją do tyłu, aby zobaczyć ją jeszcze raz.

Wykonany w wysokiej rozdzielczości grupowy portret Davida Adjmiego, przedstawiający muzyków i inżynierów tworzących i nagrywających muzykę, rozgrywa się w studiu nagraniowym w Sausalito w Kalifornii w 1976 r. (ostatni występ w Los Angeles). W Playwrights Horizons publiczność jest zwrócona w stronę reżyserki (kanapy, mikser), która jest zwrócona w stronę pokoju dźwiękowego, w którym gra zespół, przy czym obie strefy są oddzielone dźwiękoszczelnym szkłem. Dokumentalny projekt Davida Zinna (niemal można poczuć zapach rozlanego alkoholu, rozbitych papierosów i olejku paczuli) ustanawia dwie warstwy widza, co stanowi zgrabne echo tytułowego odniesienia do nagrywania dwukanałowego. Dźwięk stereofoniczny oszukuje uszy, myśląc, że słyszy muzykę w przestrzeni trójwymiarowej. Zmieniając publiczność w podsłuchiwaczy, trzymając nas o krok od siebie, podwójna klatka zwiększa zarówno iloraz tajemnicy, jak i rzeczywistości. Ten efekt tunelu czasoprzestrzennego – bona fide, nieironiczna wierność okresowi – jest solidnie wzmocniony odlotową modą Envera Chakartasha oraz luźnymi perukami i fryzurami Tommy’ego Kurzmana. Jiyoun Chang oświetla wszystko subtelnymi akcentami, które sugerują porę dnia (nawet jeśli przestrzeń jest pozbawiona okien) i odbija światło od szklanej przegrody w najbardziej stymulujący sposób.

Sarah Pidgeon, Juliana Canfield i Tom Pecinka Stereofoniczny .Chelcie Parry

horoskop na 6 grudnia

Adjmi w swoim scenariuszu na podzielonym ekranie posuwa dalej metaforę binauralną. Dialog toczy się w sterowni, podczas gdy jego ludzie odpoczywają, kłócą się, zażywają narkotyki, nakładając się na rozmowy dochodzące z pokoju dźwiękowego – które czasem słyszymy, czasem nie, w zależności od przełącznika głośników. Oznacza to, że Adjmi stale moduluje dwa utwory, wzmacniając dramatyczne napięcie między postaciami lub rozpraszając je poprzez komiczną niespójność. Kiedy niesprawdzony producent Grover (Eli Gelb) i jego kujonowy asystent Charlie (Andrew R. Butler) wdają się w plotki o nastolatkach na temat seksownych kobiet, które wprawiają w szał lub zespołów, z którymi pracowali, wkurzeni gracze muszą walić w szybę żeby zwrócić ich uwagę.

Pozwólcie, że przedstawię zespół, którego anglo-amerykański skład i powikłane romantyczne związki (nie wspominając o ciężkich workach kokainy) zachęcają do porównań do Fleetwood Mac. First the Yanks: Na gitarze prowadzącej i wokalu Peter (Tom Pecinka) jest głównym autorem tekstów, perfekcjonistą znęcającym się emocjonalnie w współzależnym związku z Dianą (Sarah Pidgeon), neurotyczną wokalistką o anielskim głosie, która chciałaby grać coś innego niż tamburyn. Teraz Brytyjczycy: Klawiszowiec i piosenkarka Holly (Juliana Canfield) jest ciepła i miła, ale także zaskakująco porywcza. Jest żoną basisty Rega (Will Brill), bystrego romantyka i pijaka, którego bałagan niemal zostaje zrekompensowany przez chłopięcą wrażliwość. Ostatnim jest Simon (Chris Stack), niezdarny perkusista, który wbrew rockowym protokołom nie imprezuje na śmierć i życie, ale patrzy, jak jego małżeństwo rozpada się, gdy nagrywanie albumu ciągnie się miesiącami.

Tom Pecinka i Sarah Pidgeon w Stereofoniczny .Chelcie Parry

Powodem tego długotrwałego procesu jest potrojenie budżetu wytwórni płytowej, co Peter wykorzystuje jako szansę na pławienie się w swoim geniuszu. Mimo to kształt i charakter albumu nigdy nie zostały do ​​końca ujawnione. Słyszymy fragmenty, a czasem całe piosenki, gdy zespół je majstruje i udoskonala – delikatne, tęskne lub gorzkie ballady nadziei i rozpaczy napisane przez Willa Butlera. Jego teksty, byłego członka Arcade Fire, są szczerze retro aż do ponadczasowości, z dużą ilością odniesień do światła i nocy, wiatru, złamanego serca i poruszania się. Nie wiemy nawet, jak nazywa się album. (Pod koniec Reg sugeruje wulgarny tytuł, o jakim marzyła jego dziewczyna.) To wstrzymanie się nie jest krytyką. Prawdziwa historia, dramat, nie polega na tym, czy ukończą płytę, nie zabijając się nawzajem ani siebie; to powolne objawienie niewytłumaczalnego tańca narodzin i zniszczenia kwintetu, tego jak potrafią zharmonizować się w błogim refrenie, jednocześnie szarpiąc się nawzajem za gardła. Stereofoniczny tak naprawdę nie ma fabuły; ma klimat. Tak, chcemy, żeby Diana uwolniła się od Piotra. Mamy nadzieję, że Reg nie będzie palił koksu i będzie na diecie opartej na naturalnych produktach. Moje serce jest z Simonem i jego rodziną.

Jest też Grover i Charlie, wersja Adjmiego narzuconych, przebiegłych służących. Gelba i Andrew R. Butlera łączy urocza, geeko-bezczelna chemia jako fanboye branży, pełni podziwu dla swojego szefa, zespołu, ale coraz bardziej wytrąceni z równowagi małostkowości muzyków i tików obsesyjno-kompulsywnych (Simon spędza tydzień, próbując ustawić swój zestaw perkusyjny, aby był w porządku) . Gelb budzi szczególne współczucie jako facet, który stracił kontrolę i został zmuszony do przejęcia kontroli, w przeciwnym razie zostanie zniszczony przez ego Petera. Grover jest świadkiem historii popu i naszym przewodnikiem: niepewnym siebie, pełnym urazy, przy życiu trzymają go jedynie ambicje. Podczas późnej szczerej rozmowy Holly i Grover rozmawiają o filmach i tym podobnych rzeczach, a kiedy ona namawia go do podstawowego szczęścia, on wzrusza ramionami. To znaczy, myślę, że jesteśmy tutaj, aby cierpieć. Czy sztuka jest warta bólu? Coś mi mówi, że w pogoni za sławą Grover i zespół nie będą skupiać się na priorytetach. Ostatni moment spektaklu przyniósł nowe znaczenie tytułu. Diana, być może flirtująca z Groverem, zaprasza go, aby odprowadził ją do samochodu. Mówi, że musi nadal miksować utwory. Nagle dwoistość sugerowana przez Stereofoniczny wydawało się wyborem pomiędzy pracą a miłością. Grover siada z powrotem i bawi się gałkami. Jego plecy kurczą się w dreszczu żalu. Zawsze słucham przez szybę.

Bez wyjątku obsada jest atrakcyjna i całkowicie spójna, reżyserowana przez Daniela Aukina z jego zwykłym nadprzyrodzonym darem kontroli tonów. Podobnie jak jego bohaterowie z szafy grającej, Adjmi pracował nad tą sztuką przez długi czas (prawie dekadę), a jego oddanie i szalona dbałość o szczegóły zaowocowały gęstym i nowatorskim splotem z niesamowitą siłą obserwowanego życia. Będę szczery: nie pamiętam każdej sceny tej długiej, luksusowej piękności latającej po ścianie. Chłopaki piją jointa i rozmawiają o łodziach mieszkalnych. Peter jest bliski uderzenia Grovera. Holly zachwyca się pączkiem. Diana przechodzi emocjonalne piekło, próbując uzyskać idealnie wysoką notę. To dużo zabawy, dużo życia, a kiedy soczyste, posiniaczone ballady Butlera łączą się w całość, a Grover to uchwycił, lewitujemy poza czasem i przestrzenią. Robi Stereofoniczny głaz? To prawda, trudno. Natychmiastowy klasyk.

Kup bilety tutaj