Recenzja: Musical Pandemic Meltdown „Three Houses” znajduje piosenkę w samotności

J.D Mollison, Margo Seibert i Mia Pak w Trzy domy. Marca J. Franklina

znak 27 sierpnia

Hej, co zrobiłeś dla pandemii? Przepraszam, że tak w 2022 r., ale w przypadku Dave’a Malloya trudno uniknąć tego tematu Trzy domy , wystawiany obecnie w Teatrze Signature. Z pewnością wiemy, co zrobił Malloy: napisał muzyczny tryptyk o Covid Times. A raczej o trzech osobach, które straciły rozum z powodu izolacji i introspekcji podczas izolacji na Łotwie, Taos i Brooklynie oraz o tym, jak dostępują odkupienia poprzez połączenie w piosence.

Trzy domy jest swego rodzaju uzupełnieniem poprzedniego wyjścia Malloy Signature (również w tej samej przestrzeni: przestronnym i elastycznym Romulus Linney Courtyard Theatre). Uzależnienie od Internetu było tematem przewodnim w 2019 roku Oktet , umiejscowiona w podziemiach kościoła, pachnąca spotkaniami AA, ale tak naprawdę służąca jako metaforyczna przestrzeń oczyszczenia z grzechów. Każdy z ośmiu znaków w Oktet dostałem numer wyjaśniający, jak bycie wyjątkowo online wykoleiło ich życie. Skończyło się, jak Trzy domy tak, z lekkim, pełnym nadziei krokiem w stronę pokoju. Tam, gdzie wcześniejszy występ był a cappella, Trzy domy ma mały, ale kolorowy zespół składający się z fortepianu, organów, smyczków i waltorni (plus elektronika). Malloy zmniejszył również liczbę bohaterów.

Co zachęca nas do wykonania obliczeń. Oktet omówiono osiem historii w 100 minut. Trzy domy mniej więcej w tym samym czasie przedstawia trzy opowieści. Poprzednio średnio 12 minut na postać, obecnie 33. Szkoda, że ​​nie mogę powiedzieć, że pół godziny spędzone z Susan, Sadie i Beckettem na dwóch kontynentach było niesamowicie wciągające. Jednak ich podróże po kwarantannie mają pewną ciągłość – wzmocnioną powtarzającymi się szczegółami fabuły – która staje się raczej powtarzalna niż rezonująca. Każda narracja ma pewien schemat: poromantyczne rozstanie, osoba wycofuje się do tymczasowej przestrzeni podczas izolacji, traci zmysły z samotności, samoleczy, ponownie łączy się duchowo z dziadkami i posiniaczona, ale mądrzejsza, odzyskuje zmysły. Jako dodatkową warstwę intertekstualną, cała afera nawiązuje do Trzech małych świnek, w których brodaty barman-hipster (Scott Strangland) zastępuje Wielkiego Złego Wilka. Nie jestem pewien, czy zadzwonisz Trzy domy bajka uznana za przypowieść o covidie lub przypowieść o covidie uwięziona w bajce. Tak czy inaczej, przypomina to zakładanie kapelusza na kapelusz.

Mia Pak i Margo Seibert w Trzy domy. Marca J. Franklina

Tak czy inaczej, poznajmy naszych atrakcyjnych, młodych pielgrzymów Pandy. Młoda samotna pisarka Susan (Margo Seibert) ucieka do domu swojej babci na łotewskiej wsi. Tam rozkoszuje się samotnością, porządkując rozległą bibliotekę babci, paląc trawkę i zapalając wino z czerwonej porzeczki. Jednak tygodnie rozproszenia i wstrętu do siebie zbierają żniwo i następuje nieunikniony załamanie emocjonalne. Sadie (Mia Pak) przeprowadza się do rancza swojej ciotki w Taos i niezadowolona z ucieczki od rzeczywistości, wycofuje się dalej w grę wideo przypominającą Simsy, budując replikę domu swoich dziadków w Ohio. Sadie sięga dna, spędzając 14 godzin dziennie w swojej cyfrowej utopii. Beckett (J.D. Mollison) przeczekuje wirusa w mieszkaniu w piwnicy, zapełniając je dziesiątkami pudełek dostawczych Amazon, które symbolizują jego główne połączenie z otoczeniem. Beckett też pije (ulubiona śliwkowa brandy jego irlandzkiego dziadka), ma halucynacje związane z gigantycznym, gadającym pająkiem i ogólnie traci przytomność.

Pomysłowa i dowcipna reżyserka Anne Tippe inscenizuje te odbijające się echem odyseje w przystojnym barze zaprojektowanym przez kolektywne kropki, oświetlonym przez Christophera Bowsera. Jest wieczór karaoke i każda osoba podchodzi do mikrofonu jak współczesny wygnaniec zarazy Dekameron , aby opowiedzieć swoje doświadczenia. Ikony teatru w centrum miasta, Ching Valdes-Aran i Henry Stram, krążą na peryferiach jako tajemniczy kelnerzy, którzy wcielają się w drugoplanowe role dziadków. Dalszą odmianą od śpiewanych monologów jest trio zabawnych lalek zaprojektowanych przez cudownego Jamesa Ortiza: uroczego smoka brzmiącego jak Elmo (głos Pak); borsuk z anime gung-ho (Mollison); i seksowny angielski pajęczak o imieniu Shelob (Seibert).

12 kwietnia znak zodiaku

Mia Pak w trzech domach.Marca J. Franklina

Za każdym narratorem przy mikrofonie czai się barman, który sygnalizuje kod karaoke, wydmuchując dym papierosowy w światło reflektora. Wiesz, sapanie, sapanie i dmuchanie w ich-wiesz-co. Pod koniec nocy Strangland przywdział głowę wilka i koszulę nocną babci (zamazując Little Red i Little Pigs), a nasi katartycznie uzdrowieni bohaterowie są zachęcani do tańca z bestią. Przesłanie: potwór i tak wysadzi Twój dom, więc pogódź się z nim. I: nawiązuj kontakt z nieznajomymi. Ponadto: Trauma twoich dziadków wyjaśnia twoją traumę. Przebieg będzie się różnić w zależności od tego, jak mocno uderzyły takie uczucia.

Podobnie jak w przypadku wszystkich projektów Malloy (których szczytem jest Natasza, Pierre i Wielka Kometa 1812 r ), jego partytura jest zabawnie eklektyczna: pseudobałtyckie bębny, elektronika i dojmujące, ziemskie połączenie folku i indie rocka. Czerpiąc z barokowego popu i teatru muzycznego, twórczość Malloya przedstawia świat dźwiękowy pod względem kompozycji bardziej złożony niż 99% tego, co można zobaczyć na Broadwayu – a jednocześnie wciągający dzięki jego wykwalifikowanemu humorowi i oczywistej miłości do popularnych idiomów. Dwie liczby szczególnie zapadły mi w pamięć. W Haze otrzymujemy idealną balladę dla chodzących rannych, gdy Sadie śpiewa: Moje serce pękło / A potem świat się załamał / I wtedy mój mózg też się zepsuł. Później Beckett dzieli się gorzkim spostrzeżeniem w „Miłość zawsze opuszcza cię na końcu”. Zbyt często jednak przegląda się wybredne, prozaiczne słownictwo, które nie brzmi zbyt dobrze, śledząc dziwaczną historię, której przebieg można już przewidzieć. To nie jest powalanie na zwinnych i czarujących Seiberta, Paka i Mollisona, którzy wykonują świetną robotę, wykonując gorączkowy, wymagający materiał.

Malloy (połączenie książki, muzyki, tekstów i orkiestracji) tworzy piękne fragmenty, ale to właśnie tam pojawia się dramatyczne napięcie i rozwój postaci. Trzy domy zaczyna się chwiać na fundamentach i przekształca się w alegoryczną antologię z malejącymi zyskami. Narracja i opis zajmują tyle tekstu, że akcja utknęła w pasywnym samoocenie. Mądrzejszą taktyką mogłoby być naprzemienne mówienie i śpiewanie lub skrócenie każdego odcinka o dziesięć minut. Dla pisarza inspirowanego samotnością Molloy powinien szukać kreatywnego towarzystwa: na przykład pisarza książek, który mógłby pomóc mu ukształtować jego niezwykłą wyobraźnię muzyczną i odepchnąć go, gdy dmucha zbyt mocno.

Trzy domy | 1 godzina 45 minut Bez przerwy. | Centrum podpisów Pershing Square | 480 Zachód 42. Ulica | 212-244-7529 | Kupić Bilety tutaj