Recenzja: Satyryczny „Wisie” Martina McDonagha: cienka nić, ciężka na dole

Alfie Allen i David Threlfall w WIESIACHZdjęcie: Joan Marcus, 2022

Jestem bardzo ciekaw, kto jest producentem Martina McDonagha Wisie myślisz, że publiczność to: fani anglo-irlandzkiego dramaturga, którzy jakimś cudem nigdy nie widzieli sztuki Harolda Pintera czy Joe Ortona? A może to ci, którzy to zrobili i nie obchodzi ich, że McDonagh leniwie małpuje ich w celu uzyskania kudłatej, lekkiej satyry na karę śmierci?

Tak czy inaczej jasne jest, że po podjęciu decyzji o napisaniu o zakończeniu powieszenia w Anglii około 1965 roku McDonagh zwrócił się bezpośrednio do mistrzów wywrotowej czarnej komedii (oraz mniej znanego Davida Mercera) i nigdy nie oglądał się za siebie. Ma ortoński żart (gdybyś tylko spróbował się zrelaksować, mógłbyś już nie żyć); rozdaje garść Pinter Pause; i jego aluzje do goryle I dziewczyny w szpitalach psychiatrycznych dzwoni w dzwon Mercera. Wściekły młody mod Peter Mooney ( Gra o tron Alfie Allen) upiera się, że nie jest przerażający, ale groźny – przymiotnik ten zawsze odnosi się do werbalnych wykrętów Pintera. Jasne, to fajny okres do naśladowania, ale jeśli połączysz taką pochodną metodę z młodzieńczą elegancją McDonagha, atmosfera będzie lekko zabawna, a przeważnie irytująca.

Krótka i paskudna scena otwierająca nadaje ton. Skazany za morderstwo Hennessy (Josh Goulding) został skazany na śmierć przez powieszenie, co było uroczystym aktem nadzorowanym przez zawodowego kata Harry'ego Wade'a (David Threlfall). Hennessy, odmawiając opuszczenia celi, histerycznie protestuje przeciwko swojej niewinności. Mogli przynajmniej wysłać Pierrepointa! – zawodzi skazaniec, żart na temat prawdziwego życia Anglii, najbardziej płodny kat . Harry’emu, drugiemu w kraju zawodnikowi z pętlami, nie podoba się to porównanie. Jest Salieri dla łamiącego kark Mozarta Pierrepointa.

Po kilku przepychankach nasz człowiek łapie linę i dziurę w podłodze, a scena przesuwa się o dwa lata do przodu. Harry przeszedł na emeryturę i prowadzi pub w Oldham na północy. Jest znęcającym się, zadowolonym z siebie morsem, porywczym królem swojego zamku, z pieprzną, ale uległą żoną Alice (tracie bennett) i ponurą 15-letnią córką Shirley (Gaby French), obie kobiety- kształtowane szkice, a nie postacie. Stałymi klientami Harry'ego jest trójka tępych naiwnych: Charlie (Ryan Pope), Bill (Richard Hollis) i starszy Arthur (John Horton), którego słaby słuch wymaga powtarzania dowcipów, co powoduje coraz mniejsze zyski komiczne.

Alfie Allen i Gaby French w WIESIACHZdjęcie: Joan Marcus, 2022

Rząd właśnie zniósł karę śmierci przez powieszenie, a lokalny dziennikarz Clegg (Owen Campbell) błaga Harry'ego o cytat. Harry szorstko zniechęca reportera, dopóki Clegg nie grozi, że pójdzie do Pierrepoint, i wtedy ego Harry'ego bierze nad nim górę. Tymczasem przybywa Mooney, młody i bezczelny londyńczyk, który natychmiast wzbudza podejrzenia i niechęć Harry'ego. Stylowy chłopak szybko nawiązuje kontakt z Alice jako potencjalną lokatorką i Shirley jako potencjalną obiektem miłości. Kiedy zachowanie Mooneya staje się nieobliczalne, a on znika w tym samym czasie, gdy znika Shirley, Alice i Harry zaczynają się martwić.

Niepokój Harry'ego pogłębia wizyta mysiego, jąkającego się Syda (Andy Nyman), starego asystenta Harry'ego i mężczyzny, którego zwrócił do policji za rozpowszechnianie pornografii. Syd budzi nowe obawy co do niewinności mężczyzny, którego powieszono wiele lat temu, który mógł wziąć na siebie winę na tego samego Mooneya, który odwiedził Harry'ego w jego pubie. Czy Mooney jest zabójcą i wrócił, by napawać się swoim niedoszłym zabójcą?

Po przerwie McDonagh jeszcze kilka razy pokręcił Plot-o-Maticem, ale na czym skupiasz uwagę? Wisie to klimat retro i wspaniały zespół, a nie nowatorska narracja czy autentyczny wgląd w charakter. Jego sztuki są ściśle skonstruowane, z dialogami wykorzystującymi powtórzenia i wulgaryzmy dla efektu muzycznego, ale są żałośnie mechaniczne. Kiedy zdasz sobie sprawę, że M.O. McDonagha ma brutalnie podważyć oczekiwania, ty spodziewasz się podważenia i pojawia się nuda. Po prawie 30 latach jego pogląd na ludzkość ledwo się zmienił: mężczyźni to brutalni dranie, kobiety niewiele lepsze, prawo i sprawiedliwość to farsa, a Jestem raczej przystojny .

Matthew Dunster organizuje przedstawienie bogate w wilgotne, błotniste szczegóły z epoki (praktycznie można poczuć zapach stęchłego piwa i papierosów unoszących się z scenografii i kostiumów Anny Fleischle). Być może trochę za bardzo opiera się na głośniejszej, szybszej i zabawniejszej dyrektywie, ponieważ północny akcent aktorów w połączeniu z histerycznym krzykiem w przyspieszonym tempie często zaciera sens (lalki McDonagha gadają słownictwo, ale w ostatnim, zdenerwowanym wybuchu Shirley jest co opowiadać). złapać). W przeciwnym razie niezwykle utalentowany zespół wznosi się ponad swój żartobliwy, jednopoziomowy materiał, a Threlfall jest zastraszająco dobry w roli tępyego funkcjonariusza, który pozwolił, by rutyna zdusiła jego empatię. Ostatecznie sprawiedliwości nie stało się zadość, nikt się nie zmienia, pozostaje tylko trup do pozbycia się. W historii drugiego najlepszego kata w Anglii mogła wydarzyć się albo druzgocąca tragedia, albo skandaliczna farsa, ale ten jest martwy od szyi w górę.

Bilety online tutaj