Recenzja! Z! Gutenberga! Musical! Druk nie jest zabawnie martwy

Josh Gad i Andrew Rannells w Gutenberga! Musical! Matta Murphy’ego

Gutenberga! Musical! | 1 godzina 45 minut Jedna przerwa. | Teatr Jamesa Earla Jonesa | 138 Zachodnia 48. Ulica | 212-239-6200

Pierwszorzędny intelekt, napisał F. Scott Fitzgerald, może mieć w umyśle dwie przeciwstawne idee, a mimo to zachować zdolność funkcjonowania. Sądząc po tej metryce, czułem się w tym całkiem sprytnie Gutenberga! Musical! , co kazało mi pisać w notatniku, Uch musicale są głupie I Tak musicale są wspaniałe. Drugorzędne mózgi (i pozbawiona poczucia humoru policja rymów) mogą ośmieszyć to zawzięte przekręcanie skrzypiących konwencji gatunku i tendencji do trywializacji; ranimy, bo kochamy.

znak zodiaku 23 czerwca

Wrobione w przesłuchanie sponsora dla po prostu okropnego tunera z 16tstulecia niemiecki wynalazca prasy drukarskiej, prawdziwym dramatem Scotta Browna i ogromnego skeczu Anthony'ego Kinga jest pełen napięcia romans pomiędzy jego nieświadomymi twórcami, pisarzem książek Dougiem Simonem ( Andrew Rannells ) i kompozytorem Budem Davenportem ( Josh Gad ). Przemierzając scenę dużymi krokami jak sześciolatki w jasełku, niespokojni współtwórcy przedstawiają się jako dumni mieszkańcy Nutley w stanie New Jersey. (Jak w przypadku wielu gagów, nazwa jest puentą; na przykład dziewka o imieniu Helvetica pożąda Gutenberga). Któregoś dnia chłopaki pod wpływem szalonego impulsu sprzedali samochód Douga, żeby zobaczyć przedstawienie na Broadwayu – i ostatecznie przyjęli trzy i pół (Proszę, nie mów nam jak Hamiltona kończy się, my będzie wracać). Ugryziona przez olśniewającego robaka, nasza pozbawiona talentów dwójka nigdy nie oglądała się za siebie.

Andrew Rannells i Josh Gad w Gutenbergu! Musical!Matta Murphy’ego

Jak te głupki mogły wynająć teatr Jamesa Earla Jonesa na swoje odczyty? Bud wyjaśnia, że ​​jego wujek niedawno zaczął latać na lotni, ręka wznosi się do góry, a potem niedawno przestał latać, ręka opada w dół. „To było bardzo szybkie i nie cierpiał”, dodaje pośpiesznie Doug. I właśnie tak mam nadzieję, że wszyscy umrzecie. Tak więc, mając pieniądze ze spadku i Douga sprzedającego dom rodziców, całkowicie roztrwonione, chłopcy są gotowi odgrywać sceny i piosenki dla hipotetycznych producentów na widowni, żonglując pełną obsadą postaci, naprzemiennie zakładając siateczkowe czapki typu trucker z nazwiskami naklejonymi nad rachunkiem: Gutenberg, Pijany nr 2, Młody mnich, i tak dalej. Zeskanowałem plakat spektaklu „Headwear Choreographer” i nie znajdując żadnego, napiłem się swoim chapeau aktorom i ich łobuzerskiemu reżyserowi, Alexowi Timbersowi. To symfonia zdejmowania.

Gutenberga! od jakiegoś czasu robi hat jive. Metamuzyczna parodia zadebiutowała na Off Broadwayu w 2006 roku, gdzie zarozumiała absurdalność snów Buda i Douga wydawała się prawdopodobnie jeszcze bardziej przesłodzona i żałosna. Jakiś Album obsady Off Broadway inspirowane wieloma poza miastem I kolegium produkcje. Siedemnaście lat później zrobił to pierwotny reżyser Timbers Moulin Rouge!, Tu leży miłość i inne efektowne tytuły na swoim koncie, a także obsadził oryginalne, przełomowe gwiazdy Księga Mormona . Czy pozostało wystarczająco dużo desperacji outsiderów, aby ta komedia o niskich stawkach mogła odnieść sukces?

Andrew Rannells i Josh Gad w Gutenberga! Musical! Matta Murphy’ego

O mój Boże, tak. Niższy i okrąglejszy z komediowego duetu emanuje paniczną radością z każdego poru, rzeźbiąc z formy kolejnego maniakalnego chłopczyka. Mormon Starszy Arnold. Rannells mruga okiem do wijących się nerwów Gada, krzepkiego, chłopięcego przystojniaka, na wpół nieświadomego niejasno romantycznych zalotów swojego kumpla. (W obronie Buda, kiedy Gutenberg obsługuje prasę do wina, jego głębokie przysiady są jednoznacznie pornograficzne.) Głos Gada to wielooktawowy cud, przechodzący od nikczemnego zgrzytu złego mnicha do ciężkiego wibracyjnego tenora i aż do obłąkanego falsetu dla antysemickiej kwiaciarni i innych. Brzmiący jak wściekła łasica uwięziona w przełyku, a zmiany głosu Gada i akrobacje wywołują śmiech w śmiechu. Bzdury Rannellsa mogą być mniej krzykliwe, ale trzyma się swego i przyprawia przyjaźń odrobiną powagi i współczucia, które utrzymują nas w koncepcji jednego żartu.

Znak słońca 9 marca

Co jest oczywiste Gutenberga! jest okropny w taki sposób, w jaki okropny może być tylko zły teatr muzyczny. Tytułowy przystojniak (Rannells) jest winiarzem w niemieckim miasteczku Schlimmer, gdzie szerzący się analfabetyzm prowadzi do tragicznych skutków, takich jak mylenie żelek z lekarstwami. Gutenberg zamienia swoją prasę do wina w prasę drukarską, czczący szatana mnich (Gad) z miasta przysięga go powstrzymać, a zakochana w winogronach Helvetica trafia do więzienia (gdzie na ramieniu ma kilka kapeluszy zwanych szczurzym garbem). Następcza partytura (w wykonaniu połowy najlepszego zespołu weselnego z New Jersey) bezwstydnie nawiązuje do Andrew Lloyda Webbera, Boublila i Schönberga oraz stylów popowych, od boogie-woogie po pełną mocy balladę. Po drodze Doug i Bud organizują przyspieszony kurs dotyczący elementów formy: piosenki I Want, Charm Song i wielkiego finału pierwszego aktu. Czy trzeba dodawać, że teksty Browna i Kinga są imponująco torturowane? Helvetica opłakuje swój los za kratkami: Może więc powinnam się utopić / albo zakopać ciało w ziemi / bo wszystkich zawiodłam / jestem tylko płaczącym klaunem / mam wymalowaną minę. Trzeba rzemiosła, żeby być tak beznadziejnym.

Projektant scenografii Scott Pask symuluje zdezorganizowaną przestrzeń za kulisami za pomocą stołów, sprzętu technicznego i akcentów, które sugerują wyprzedaż w stoczni Nutley (widzę, że kupił Gwiezdne Wojny prześcieradła z mojego dzieciństwa w serwisie eBay), a projektantka kostiumów Emily Rebholz zapewnia chłopcom doskonały poziom dweeby élan, aż po wpuszczony w sweterek Rannells. Nie wiem, czy bazillionowe kapelusze kierowców ciężarówek to dekoracje, kostiumy, rekwizyty czy co, ale daj komuś Tony’ego. Mając na koncie znacznie droższe i bardziej emocjonujące spektakle, miło jest widzieć, jak Timbers pracuje nad swoją charakterystyczną mieszanką ironii i ekstazy na mniejszą skalę, z większym skupieniem, zachowując jednocześnie soczyste odsłonięcie na koniec. Gutenberga! nie ma być niczyją bramą muzyczną ani inspirować kariery w tej niemożliwej, wypełnionej klapami dziedzinie, ale jest mocno wyryty w moim sercu, bezszeryfowo.

Kup bilety tutaj